Nowości płytowe
Wielbłądy, Olga Boczar, Same Suki, Miro - Wiśniewska/Kadłubowska/Grochocki/Odorowicz, Karolina Cicha & Elżbieta Rojek, Muzyka Odnaleziona
Wielbłądy, Olga Boczar, Same Suki, Miro - Wiśniewska/Kadłubowska/Grochocki/Odorowicz, Karolina Cicha & Elżbieta Rojek, Muzyka Odnaleziona
Moim ulubionym świętym jest Antoni – patron osób i rzeczy zaginionych. Wzywam go na pomoc zawsze, jak coś mi zginie. Odmawiam wtedy taką modlitewkę ,,Święty Antoni Padewski, patronie niebieski, niech się stanie wola Twoja, niech się znajdzie zguba moja”. Kiedyś ktoś powiedział mi, że św. Antoni jest ,,przekupny”, dlatego zawsze, kiedy proszę go o coś, obiecuję w zamian dać jakąś ofiarę na cele charytatywne. Nigdy jeszcze mnie nie zawiódł. Dzięki niemu odnalazłam zgubioną biżuterię, klucze i wiele innych rzeczy.
(Zofia Dąbrowska)
W kalendarzu pod datą 24 sierpnia znajdziemy informację, że tego dnia imieniny obchodzą m.in. Bartłomiej, Bartosz, Jerzy (tak, imieniny Jerzego są nie tylko 23 kwietnia), Emilia i Joanna. Imię Bartłomiej nosił jeden ze świętych, którego Kościół katolicki wspomina właśnie tego dnia. W artykule podejmę próbę rekonstrukcji językowo-kulturowego obrazu tego świętego w polskiej tradycji ludowej.
Św. Bartłomiej, reprodukcja malarska autorstwa José de Ribery, Stara Pinakoteka w Monachium: www.polona.pl
Barbara Rosiek to pochodząca z Węgierskiej Górki absolwentka Katedry Etnografii Słowian UJ (1981) i Podyplomowego Studium Muzealniczego UW (1997), kierownik Działu Etnografii w Muzeum Miejskim w Żywcu. Jest autorką książki pt. W zgodzie z naturą i kulturą. O siostrach Józefie i Zofii Sordyl, poświęconej urodzonym w 1945 roku bliźniaczkom z Krzyżowej-Korbielowa – uznanym twórczyniom ludowym regionu żywieckiego. Z Barbarą Rosiek rozmawiała Justyna Michniuk.
Tegoroczna edycja Skrzyżowania Kultur była nasycona, momentami do granic wytrzymałości, nutą afrykańską z różnych etnopółek – od rootsu po etnopop i dark electro. Za to „Sounds of Poland” to istna wisienka na torcie.
Fot. R. Zawadzki: Maria Pomianowska & Hossein Alizâdeh World Ensemble, Skrzyżowanie Kultur
We wrześniu odbyła się konferencja naukowa „Fonografia dla muzyki i nauki: historia, relacje, współczesność”, którą zorganizowano z okazji 140. rocznicy opatentowania fonografu przez Edisona. Tematyka etnomuzycznych kolekcji fonograficznych poszerzona została o omówienie zbiorów niezwiązanych z folklorem.
Fonograf Edisona. Kolekcja Kunsthistorisches Museum w Wiedniu; fot.: Wikimedia Commons
Kiedy byłam dzieckiem, często zostawałam pod opieką prababci, rocznik 1912. Pochodziła z Zadziela, jednej z najstarszych wsi Żywiecczyzny. Zadziele założono ok. roku 1500, początkowo jako folwark, czyli gospodarstwo rolne. W czasach, kiedy moja prababcia tam mieszkała, wieś posiadała już szkołę podstawową, posterunek policji oraz budynek ochotniczej straży pożarnej. W jej wspomnieniach z dzieciństwa brak beztroskich zabaw oraz małych radości, ponieważ już jako bardzo młoda dziewczyna musiała pracować w polu i pomagać rodzicom.
Fot. z arch. J. Michniuk: Pradziadek Karol Zięba w stroju regionalnym górali żywieckich
Nazwa grupy pochodzi od źródła wody mineralnej ,,Cyranka” w Gorzanowie. Są zespołem wielopokoleniowym, skupiającym mieszkańców Gorzanowa i okolicznych miejscowości. Przez lata zmieniał się skład grupy. Dziś ciągle śpiewają i uczestniczą życiu kulturalnym regionu.
Na przełomie kwietnia i maja tego roku koncertował w Polsce wraz zespołem młodszy brat Micka Jaggera – Chris i to na dwa miesiące przed występem The Rolling Stones w Warszawie. Towarzyszyli mu: Elliet Mackrell – skrzypce, didgeridoo, flażolet, śpiew oraz Charlie Hart – skrzypce, fortepian, akordeon, śpiew, a cały zespół był firmowany jako Chris Jagger's Acoustic Trio. Muzycy zagrali dziesięciodniową trasę koncertową, która obejmowała kolejno następujące miejscowości: Poznań, Zduńską Wolę, Kraków, Krosno, Domecko k. Opola, Lubań, Wrześnię, Głubczyce i Błaszki.
Fot. A. Szymański: Elliet
To nie będzie recenzja ostatniej płyty Kapeli ze Wsi Warszawa. Raczej refleksja nad re:akcją. Chcę trochę porozmyślać nad drogą tego zespołu, który jest wizytówką polskiej kultury tu i tam, czyli w kraju i na świecie.
„Świat jaki jest każdy widzi po swojemu / Dlatego miej odwagę lękać się tylko wtedy, gdy nie jesteś sobą / Porzuć strach w przedsionku wagonu / Który wiezie cię do celu niewyraźnie sprecyzowanego” – pisał w jednym ze swych współczesnych wierszy Adam Ziemianin.
Los sprawił, że miałem swego rodzaju „lato z Ziemianinem” – jego twórczość często mi w tym czasie towarzyszyła. Zgrabnie też i trafnie wpisuje się ona w opowieść o lipcowym wyjeździe na Podlasie. Tak, do Czeremchy. Nie, nie byłem na festiwalu Z Wiejskiego Podwórza po raz pierwszy, ale po raz kolejny się w nim zakochałem – w panującej tam atmosferze, w serdeczności ludzi organizujących tę imprezę, w zgoła niezwykłych „okolicznościach przyrody”.
José Manuel Cerqueira Afonso dos Santos, czyli po prostu José Afonso albo Zeca Afonso (Józek Afonso, choć on sam osobiście nigdy się tą ostatnią formą nie posługiwał), urodził się 2 sierpnia 1929 roku w Aveiro w północnej Portugalii jako syn sędziego. Dzieciństwo spędził w rozdarciu między rodzinnym miastem, gdzie wujek próbował wychowywać go na republikanina i antyklerykała, a Mozambikiem i Angolą – zamorskimi koloniami Portugalii, gdzie pracę znalazł jego ojciec. Dopiero w 1940 roku poszedł do liceum w Coimbrze. Za sprawą drugiego wuja przewinął się przez Mocidade Portuguesa (Młodzież Portugalską), organizację młodzieżową wspierającą reżim Salazara i jego Estado Novo, co wspominał później bardzo źle. Gdy w 1942 roku Japończycy zajęli Timor Wschodni, gdzie akurat trafili jego rodzice, stracił z nimi kontakt aż do 1945 roku.
Nasz świat to jedno wielkie skupisko mitów i opowieści o magicznych istotach i nadprzyrodzonych wydarzeniach. Każdy kraj, region, miasto czy nawet najmniejsza wioska ma własne, niepowtarzalne legendy, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Również Malta jest pełna historii o baśniowych istotach, stworach obecnych w świadomości i codzienności nie tylko dzieci, ale i dorosłych.
Gandlora Cave Bear: www.maltatoday.com
Prof. dr hab. Jan Adamowski (ur. 1948 w Bordziłówce Nowej) od lat 70. XX wieku prowadzi badania z zakresu językoznawstwa, kulturoznawstwa, folklorystyki i regionalistyki. Pracował m.in. w Muzeum Wsi Lubelskiej, Zakładzie Języka Polskiego UMCS, Zakładzie Tekstologii i Gramatyki Współczesnego Języka Polskiego UMCS. W latach 2004–2015 był Dyrektorem Instytutu Kulturoznawstwa UMCS, od 2004 roku pełni funkcję Kierownika Zakładu Kultury Polskiej UMCS. W ramach cyklu „Sto lat!” opowiada o życiu studenckim i naukowym na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej od lat 70. do 80. XX wieku.
Fot. K. Butryn: Wręczenie Nagrody im. Oskara Kolberga Zamek Królewski w Warszawie 2017
Samolot leci późnym wieczorem i po pokonaniu „wielkiego mroku” nad Bałtykiem i Szwecją dociera do okolic, które z rzadka noszą nikłe ślady cywilizacji – niewielkie strużki dróg i ludzkich siedzib. Na ziemi okazuje się, że jak już te ślady cywilizacji są, to Norwegowie nie żałują energii – dosłownie.
Oczywiście, że można. Ale po co? Mołdawia to kraj, w którym w zasadzie nie ma nic ciekawego. Nie ma porywających zabytków. Wręcz nie ma żadnych zabytków. Nad stolicą kraju można tylko zawyć z rozpaczy, ale może lepiej zbyć to dyplomatycznym stwierdzeniem, że są ciekawsze stolice w Europie. Inne większe miasta nie istnieją. A nawet jak istnieją, to uciekamy z nich bardzo szybko. Znaczy z prędkością 30–40km/h z uwagi na drogi pamiętające ostatni remont za Gorbaczowa i ZSRR.
Fot. P. Goleman: Orheiul Vechi, czyli na końcu mołdawskiego świata
W maju 2012 roku w jednej z lubelskich wsi usłyszałam opowieść o tym, jak pewna kobieta (babcia) zamordowała noworodka (swą wnuczkę lub wnuka) w dniu jego narodzin. Rzecz miała miejsce w latach 80. XX wieku. A było to tak. Młoda dziewczyna, córka owej dzieciobójczyni, zaszła w nieślubną, czyli panieńską ciążę. Fakt ten ukrywała aż do momentu rozwiązania, które nastąpiło w oborze jej sąsiadki. W bliżej nieznanych mojej Rozmówczyni okolicznościach zbrodni dokonała babka noworodka, od razu po akcie rozwiązania zabijając dziecko.
Fot. K. Niemkiewicz
Takim tytułem opatrzona została niedawno zakończona wystawa w Galerii Białej, do udziału w której zaproszono obecnie działających twórców, skupiając w ten sposób artystów różnych pokoleń oraz różnych preferencji, jeśli chodzi o wykorzystywane w ich twórczości media. Połączyła ich ciekawość, pragnienie przyjrzenia się wymiernym efektom, przejawom procesu kreacji artystycznej, zbadanie ich natury.
Fot. J. Gryka / www.biala.art.pl: Zenek – Iłarion Daniluk, olej na ścianie, Hajnówka 1982/1983
Kornickie jaja faszerowane to kolejny produkt tradycyjny wpisany na krajową listę Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jako specyficzne danie pochodzące z gminy Stara Kornica. To potrawa popularna niegdyś na wschodnich terenach dzisiejszych województw mazowieckiego i podlaskiego.
Prażuchy to potrawa pochodząca z Żywiecczyzny, wpisana na listę produktów tradycyjnych w 2006 r. Inne nazwy to kluski tlone/palone, poszarpane kluski, prażucha czy staropolska lemieszka. Znane są także w kuchni śląskiej, chrzanowskiej, chorońskiej oraz na Lubelszczyźnie (jako prażuchy ziemniaczane).
Chleb jest pokarmem człowieka od dwunastu tysięcy lat. To o niego prosimy w Modlitwie Pańskiej, to o jego kawałek błagają potrzebujący. W czasie, gdy kończą się żniwa i rozpoczynają dożynki, warto choćby w skrócie ukazać jego historię. To właśnie zrobili aktorzy Teatru Tańca Caro. Historię tradycyjnego pieczywa przedstawili w sposób nietypowy, ale zarazem niezwykły. Tradycje pieczenia trafiły na scenę w formie spektaklu muzyczno-tanecznego „Chleba naszego powszedniego daj nam Panie”. Widz został przeniesiony w magiczny świat malowany tańcem, muzyką i przepiękną scenografią, dla której tło stanowiły obrazy autorstwa utalentowanej malarki, Doroty Didi Skiermont-Biernasiuk.
A gdyby tak współcześni tancerze mogli pokazywać się nie tylko na turniejach – kojarzących się ze sztywnymi regułami i ocenami, z napięciem i rywalizacją? Gdyby mogli poruszać się przede wszystkim w zgodzie z własnym temperamentem, z tym, co czują tu i teraz? Zbieranie takich doświadczeń jest możliwe. Muzycy ze Studium Instrumentów Etnicznych akompaniują, tworząc muzykę na żywo na warsztatach otwartych dla młodych tancerzy. S.I.E. współpracuje ze szkołą tańca Sukces z Jaworzna oraz warszawską Dancers United Przemysława Łowickiego.
Pekko Käppi jako artysta był dotychczas kojarzony przede wszystkim z nagraniami muzyki folkowej związanej stricte z tradycją fińską. Tym razem wraz z zespołem K:H:H:L powraca na płycie z roku 2017 pt. „Matilda”.
Fot. z arch. Mikołajek Folkowych
Zmey Gorynich „Mother Russia”; Brendan Monaghan „Unbroken”; Silent Stream of Godless Elegy „Smutnice”; ÓIR „The Scottish Condition”
Stroje krakowskie. Historie i mity, Elżbieta Pobiegły, Ewa Rossa (red.); Monika Michaluk, Witold Przewoźny, Etnogadki. Opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach; Maria Małanicz-Przybylska, Między dźwiękami Skalnego Podhala. Współczesna góralszczyzna