Artykuły z działu: Felieton

Fatamorgana z Węgier Felieton. Maria Baliszewska

148 (3 2020) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Pierwsze moje spotkanie z muzyką folkową, czyli zjawiskiem muzycznym odmiennym od wówczas powszechnego folkloru „zespołowego”, miało miejsce w 1976 roku na Międzynarodowym Festiwalu Folkloru Ziem Górskich. Termin „folk” kojarzył się wtedy raczej z balladami Joan Baez niż z jakąkolwiek muzyką ludową tej strony świata. Do Zakopanego z Węgier przyjechał zespół Delibab (czyli „fatamorgana”) z Debreczyna. Przez pomyłkę na festiwal wytypowano stamtąd właśnie tę grupę muzyczną. To w odniesieniu do tej formacji po raz pierwszy użyliśmy określenia „folk”, żeby jakoś odróżnić ją od innych.

Repertuar urozmaicony… [folk a sprawa polska]

148 (3 2020) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

„Krosbi bezkompromisowo ciął tego swojego folka i bez przerwy zakładał zespoły. W jednym nawet pozwolił mi zagrać. Podprowadził skądś takie niby bongosy i kazał mi ćwiczyć. […] Graliśmy na Starym Mieście. Poważny band. Dwie gitary, mandolina, kontrabas, sopranowy saksofon i jeszcze ja jako pierwszy kaszaniarz. Tylko wieloletnia przyjaźń mnie ratowała. Chłopaki po prostu nie zwracali uwagi na to, jak gram” – tak wspominał swoje pierwsze kroki w graniu folku miejskiego czy folku ulicznego Andrzej Stasiuk w swej barwnej opowieści Jak zostałem pisarzem. Oczywiście, trochę tu zgrywy, trochę żartu i autokreacji, ale też jakiś wycinek, jakiś szkic tego, jak przed laty wyglądało takie granie na ulicach stolicy.

Podpowiadacz(e) Felieton. Maria Baliszewska

146-147 (1-2 2020) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Jest kilkoro ludzi w naszym kraju, którym należy się od dawna felieton i uznanie. Zawsze w cieniu, o krok za swoimi bohaterami. Pretekstem do tego felietonu jest nagłe i nieplanowane wcześniej przejście na emeryturę Mirosława Nalaskowskiego, pracownika Suwalskiego Ośrodka Kultury. Znam go od wielu lat i to była wiadomość szokująca, bo są ludzie, którzy powinni pracować tak długo, jak długo zdrowie im na to pozwala. Najlepiej do końca. I on do nich należy.

Starsze dźwięki… [folk a sprawa polska]

146-147 (1-2 2020) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

„Jakie dźwięki można z niego wydobyć? Raczej te starsze?” – zapytała dziennikarka jednej z lokalnych poznańskich telewizji Ewelinę Grygier o flet, na którym artystka gra. Oczywiście, możemy próbować domyślić się, co dziennikarka miała na myśli, i wytłumaczyć ją: to jedynie niezgrabne sformułowanie, które w istocie kryło świadomą myśl. Być może. Mam jednak wrażenie, że owo pytanie mimowolnie pokazuje, jaki jest stosunek – i jakie zrozumienie – do istoty kultywowania muzycznych tradycji, typowy dla wielu tak zwanych statystycznych obywateli.

Mikołajkowe snucie motywiczne Maria Baliszewska

145 (6 2019) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

O Mikołajkach Folkowych napisano wiele, ale ten temat nie został zupełnie wyczerpany. Ja też takich aspiracji nie mam, ale jest miejsce na refleksje pofestiwalowe, choć to nie ostatnia edycja będzie źródłem owych przemyśleń, a całokształt – czyli mikołajkowa droga.

fot. A. Wójcik: Bogdan Bracha, występ Orkiestry św. Mikołaja na Mikołajkach Folkowych 2019

Hej, Kolęda! [folk a sprawa polska]

145 (6 2019) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

To był koniec lat 80. XX wieku, a niemal na pewno przełom roku 1988 i 1989. Okrężnymi drogami, dzięki pomocy m.in. Jerzego Owsiaka (o czym on sam pewnie już nie pamięta, a ja mam wobec niego dług wdzięczności), zdobyłem nagrania czterech kolęd w wykonaniu rodziny Pospieszalskich. To nie była żadna oficjalna płyta – taka wówczas jeszcze nie istniała – jedynie cztery radiowe nagrania, rzadko odtwarzane na antenie którejkolwiek z radiostacji. Trzeba je było więc zdobyć od wykonawców.

Coz po nas ostanie Władysław Trebunia-Tutka (1942–2012), muzyk, góral, malarz

144 (5 2019) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Sabała, Sabała, sabałowe dzieci,
Jak Sabała pomarł, syćko się ozleci…

fot. z archiwum zespołu Trebunie-Tutki

W góry i do góry [folk a sprawa polska]

144 (5 2019) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

„Należy jednak powiedzieć, że i sama muzyka huculska jest interesująca, a nawet swoiście piękna. Rytmy wydają się monotonne, melodyj niewiele, ale to wszystko ciągle się zmienia; skrzypek, albo grajek, grający na fłojerze, nigdy tak samo nie powtórzy tej samej nuty, a ciągłe i bogate melizmaty i upiększenia rozszerzają świat tej muzyki w jakąś, jak gdyby inną dymensję i ukołysują w nastrój starowieczny, który tak dobrze nadaje się do słuchania starych pieśni epicznych. I także w rytmach swych ma huculska pieśń surowe piękno, junacką rześkość i rozmaszystą młodzieńczość” – pisał Stanisław Vincenz w "Aneksie" w swym wielkim dziele, słynnej tetralogii "Na wysokiej połoninie". Słowa te przypomina Jakub Żmidziński w wydanej niedawno przez wrocławską oficynę A Linea książce "Wzór nieznany. Stanisław Vincenz a muzyka". Rzecz, która – gdy trafi w ręce – skłania jednocześnie do czytania, jak i… słuchania.

Patrząc na Lubelszczyznę Felieton. Maria Baliszewska

143 (4 2019) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Patrzyłam na Lubelszczyznę zwykle z daleka, ale czasem z bliska. Urodziłam się niedaleko, w Sandomierzu. Kiedy wędrowałam na górę (tak, wtedy to była dla mnie góra!) Salve Regina, a taki był zwyczaj, to było stamtąd widać, jak San wpada do Wisły. Szeroki krajobraz, jaki rozpościera już po drugiej stronie rzeki, powodował, że jednym okiem patrzyłam także na jakąś część Lubelszczyzny. Z Sandomierza wyruszałam na pierwsze, dziecięce jeszcze wycieczki rodzinne na lubelską stronę – w kierunku Kraśnika, Modliborzyc, w Lasy Janowskie. Zawsze latem, bo do Sandomierza jeździłam na wakacje do mojej Babci, Marii Horodyskiej, i u niej w domu mogłam słuchać przyśpiewek z tamtego regionu od zawsze wesołych sióstr Kluszczyńskich: Anieli, Lucyny i Stefci.

Wędrowcy na krańcach świata [folk a sprawa polska]

143 (4 2019) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

„Miejsce, w którym jesteśmy, jest aktualnie naszym domem” – mówili, podczas konferencji prasowej w dniu inauguracji tegorocznego festiwalu Ethno Port, członkowie hindusko-tureckiego zespołu Baul Meets Saz. Ciekawe to zdanie i, w swej pozornej banalności, niesamowicie intrygujące, wieloznaczne, inspirujące. Z jednej strony w najbardziej – powiedzmy – potocznym sensie mówiące o losie większości artystów. Z drugiej – w naszym kontekście opowiadające o trudnej codzienności wykonawców muzyki folkowej, etnicznej, którym zależy, by ze swą twórczością, ze swym przesłaniem przebić się przez szum innych propozycji, przez obojętny często świat.

Nad pustą kartką Felieton. Maria Baliszewska

142 (3 2019) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Siedzę nad pustką kartką i zastanawiam się, czym się podzielić z czytelnikami „Pisma Folkowego”? Jakie przemyślenia niesie ten rok, czy dla kultury tradycyjnej jest szczególny, czy zwykły? I co jest zwykłe, a co nie? Od licznych imprez z kulturą ludową (tak czy inaczej rozumianą) w Polsce aż tętni. Nawet zima nie przeszkodziła w organizacji wielu koncertów, festiwali, konferencji, spotkań, warsztatów. Mało tego – w wielu nowych miejscach pojawili się wiejscy muzykanci i folkowcy, choć ci ostatni może mniej licznie, a pierwsi częściej. Na Facebooku codziennie publikowane są informacje o nowych projektach miejsko-wiejskich, z akcentem na „miejskość”. O czym to wszystko świadczy? Czy może mamy jakiś wielki wzrost zainteresowania rodzimą kulturą, tą tradycyjną?

Bez pospolitości... [folk a sprawa polska]

142 (3 2019) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Piękny był koncert, który podczas tegorocznej Nowej Tradycji dały artystki z Maroka, czyli Asmâa Hamzaoui i Bnat Timbouktou. To znaczy: podobno był piękny – tak w każdym razie mówili wszyscy, których zapytałem o refleksje po tym występie. Niestety, mimo że w czasie jego trwania przebywałem dosłownie kilkadziesiąt metrów od sceny, to jako członek zespołu jurorskiego brałem wówczas udział w obradach podsumowujących tradycyjny konkurs dla młodych wykonawców. Obrady trwały długo. Bardzo długo. Koncert Marokanek zdążył się zakończyć, a publiczność się rozeszła i – wbrew nowotradycyjnym tradycjom – nie wysłuchała werdyktu, odczytanego na żywo ze sceny.

Revival 2019 Felieton. Maria Baliszewska

140-141 (1 2019) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Termin revival idealnie oddaje istotę muzyki, o której chcę dziś napisać. Niestety w języku polskim nie ma dobrego odpowiednika tego określenia. Czy to ma być: „kontynuacja”, „muzyka odżywająca” (a pfuj!), „muzyka nowa”? To nie to! Biedzimy się tak, poszukując odpowiedniej nazwy do zastosowania na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu, ale pozostaje tylko określenie opisowe. No i teraz poopisuję, zaczynając od muzyki skandynawskiej, gdzie ów angielski termin powstał.

Szlachetny smak [folk a sprawa polska]

140-141 (1 2019) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Swoją najnowszą płytę, pierwszą po latach z autorskim repertuarem, wydał w lutym Stanisław Soyka. Podczas bardzo ciekawej rozmowy na jej temat na antenie Programu Drugiego Polskiego Radia powiedział, że: „ludowa muzyka śląska, podobnie jak muzyka Beskidu, Podhala, Małopolski, aż po Tyrol – te tercje, te zwroty są dość podobne. One się inaczej układają, inne są języki, ale to jest pewien moduł, który w ogóle należy do muzyki ludowej. Ale… nie mam na myśli disco polo, tylko korzenie”. Uderzyło mnie to ostatnie zastrzeżenie. W powszechnym odbiorze to akustyczne zło, którym jest disco polo, może być mylone z pojęciem muzyki ludowej! Nie mam tu absolutnie pretensji do pana Stanisława, pomógł mi zwrócić uwagę na ten dość smutny fenomen.

Wspomnień czar Felieton. Maria Baliszewska

139 (6 2018) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Ostatnie kilka miesięcy upłynęło mi pod znakiem międzyastralnych spotkań z muzykantami i śpiewakami, którzy „się minęli”. Dla portalu Kanon Stu Małgorzaty i Andrzeja Bieńkowskich pisałam notki o niektórych ludowych muzykach z lat 70. XX wieku, a żeby to zrobić musiałam pobudzić swoją pamięć, przesłuchać liczne wywiady nagrane w tamtym czasie i po prostu zagłębić się w przeszłość. To niełatwe zadanie, bo przecież trzeba było odświeżyć emocje odczuwane podczas tamtych spotkań. A były one wtedy niemałe!

… kiedy Ziemia na zakręcie [folk a sprawa polska]

138 (5 2018) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

„Świat jaki jest każdy widzi po swojemu / Dlatego miej odwagę lękać się tylko wtedy, gdy nie jesteś sobą / Porzuć strach w przedsionku wagonu / Który wiezie cię do celu niewyraźnie sprecyzowanego” – pisał w jednym ze swych współczesnych wierszy Adam Ziemianin.
Los sprawił, że miałem swego rodzaju „lato z Ziemianinem” – jego twórczość często mi w tym czasie towarzyszyła. Zgrabnie też i trafnie wpisuje się ona w opowieść o lipcowym wyjeździe na Podlasie. Tak, do Czeremchy. Nie, nie byłem na festiwalu Z Wiejskiego Podwórza po raz pierwszy, ale po raz kolejny się w nim zakochałem – w panującej tam atmosferze, w serdeczności ludzi organizujących tę imprezę, w zgoła niezwykłych „okolicznościach przyrody”.

O wzruszeniach i muzyce w Kazimierzu słów kilka Felieton. Maria Baliszewska

137 (4 2018) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Na festiwal w Kazimierzu jeżdżę od czterdziestu pięciu lat, czyli od dawna. Miejsce szczególne, piękne, architektura z bajki, wabią koronkowymi attykami kamieniczki w rynku , studnia przywodzi na myśl wieki minione, Wisła o zmiennych wysepkach zależnych od poziomu wody jest punktem odniesienia dla innych punktów – fary, klasztoru franciszkanów, zamku, Góry Trzech Krzyży. Spokojny Kazimierz, wręcz senny jesienią czy zimą – pod koniec czerwca zamienia się w tętniący życiem, muzyką, rytmami, kolorami tęczy płynącymi ze strojów regionalnych tygiel kultury ludowej. Tygiel, bo jej różnorodność w tym miejscu jest najlepiej widoczna. Zjeżdża się tutaj cała polska kultura ludowa.

Fot. A. Kusto: Kapela Jana Kmity (od lewej: Dominika Oczepa, Jan Kmita, Stanisław Bielawski), Powiślaki 2016

Korzyści z rozstajnych dróg [folk a sprawa polska]

137 (4 2018) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Maria Podraza-Kwiatkowska, wybitny historyk literatury polskiej, zwracała uwagę w jednym ze swych tekstów, że rozstaje nie były dobrze widziane w naszej tradycji literackiej. Jasiek w Weselu Wyspiańskiego mówi „strasy u rozstajnych dróg”, a Przybyszewski w Godzinie cudu pisze: „I znów widział rozstajne drogi wśród torfowisk i bagien. Nadeszła upiorna godzina, pełna tajemnych strachów i lęku”. Na bohaterów na rozstajach dróg czekają rozpacz, niewiedza, niepokój.

Między Maliszami a Kompanią Prusinowskiego Maria Baliszewska

136 (3 2018) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Czas płynie, Tatry stoją, góral i ptak śpiewają tam jak przed laty:
Nuty moje nuty, skąd wy się bierecie,
Na moim serdecku same się siejecie.

Ale tak naprawdę z tym śpiewaniem w Tatrach różnie bywa. Jeżdżę tam często, lubię chodzić po nich, ale owiec jak na lekarstwo i śpiewu do nich wcale. Czyli pieśń jest, ale już trochę w innych warunkach śpiewana.