Artykuły z działu: Folk i okolice

Wartości w językowym obrazie świata Litwinów i Polaków Seminarium lingwistyki kulturowej

143 (4 2019) Autor: Damian Gocół Dział: Folk i okolice

W dniach 4–7 lipca 2019 roku na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Wileńskiego odbyło się międzynarodowe seminarium lingwistyki kulturowej „Wartości w językowym obrazie świata Litwinów i Polaków”. Spotkanie było owocem wieloletniej współpracy litewskich filologów z Instytutem Filologii Polskiej UMCS.

Fot. W. Moch: Rektor Uniwersytetu Wileńskiego, prof. dr Artūras Žukauskas, wita prof. dra hab. Jerzego Bartmińskiego (UMCS). Na zdjęciu od lewej: prof. dr Krystyna Rutkowska (Uniwersytet Wileński), dr hab. prof. UMCS Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska (UMCS), Urszula Doroszewska (Ambasador RP na Litwie)

Głowa wilka, ciało węża Ana Maria Gruia

142 (3 2019) Autor: Ana Maria Gruia, Autor: Witt Wilczyński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Rumunia ma wiele twarzy. Muzycznie są to tradycje Transylwanii, wirtuozowskie kapele cygańskie i znacznie późniejsze manele, z którym nie każdy się identyfikuje. Podobnie jest ze sztuką, która wykorzystuje wiele elementów autentycznego folkloru lub szuka inspiracji w historii grup etnicznych. O tych ostatnich z Aną Marią Gruią rozmawiał Witt Wilczyński.

Nie tylko aniołek Mikisa Maria Farantouri

142 (3 2019) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Maria Farantouri urodziła się w Atenach 28 listopada 1947 roku, czyli w ciężkim dla Grecji okresie powojennym. Maria miała trudne dzieciństwo, jej rodzice nie byli rodowitymi ateńczykami – ojciec pochodził z Kefalinii, a matka z Kithiry. Rodzina mieszkała na robotniczym przedmieściu Nea Ionia, po sąsiedzku z przesiedleńcami z Azji Mniejszej. Z powodu choroby Heinego-Medina w wieku dwóch lat Maria została oddzielona od rodziców i wywieziona do sanatorium.
Jako młoda dziewczyna zaczęła śpiewać w chórze Towarzystwa Przyjaciół Muzyki Greckiej i z czasem zdecydowała, że będzie to nie tylko jej pasją, ale i zawodem, a że miała piękny kontraltowy głos, szybko została solistką. Kiedy miała szesnaście lat, to właśnie w chórze zauważył ją kompozytor Mikis Theodorakis (ur. 1925), skądinąd wykonującą jego własną piosenkę.

Fot. naftemporiki.gr

Niejedna słowiańska dusza Dwa serduszka

140-141 (1 2019) Autor: Karolina Kosior Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Parę tygodni. Tyle właśnie mija od ostatniej gali rozdania Oscarów. To w tym momencie niejeden kinoman poczuł się na nowo patriotą. W końcu taka nagroda dla polskiego filmu to jak spełnienie amerykańskiego snu, który – choć dla wielu nosił znamiona koszmaru – na stałe utkwił w mentalności naszych rodaków jako coś pozytywnego i zachwycającego swoją egzotyką. I choć „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego, pomimo trzech nominacji, Oscara nie dostała, niewątpliwie okazała się fenomenalnym dobrem eksportowym.

Fragment partytury utworu „Dwa serduszka” z wydawnictwa Już miesiąc zeszedł. Pieśni z nowego repertuaru zespołu Mazowsze. Na głos z fortepianem, Kraków 1958.

Wandalowie w Nowej Słupi Dymarki Świętokrzyskie

140-141 (1 2019) Autor: Wojciech Wasiak, Autor: Nina Orczyk, Autor: Piotr Stefański Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Coroczne Dymarki Świętokrzyskie, odbywające się latem w Nowej Słupi, to nie tylko masowa impreza z koncertami muzyki popularnej. To przede wszystkim ożywienie kultury starożytnych plemion germańskich, związanej głównie z Wandalami. Warto wspomnieć, że w ramach budowania starożytnego klimatu podczas festiwalu występowały takie zespoły jak Percival Shuttenbach z tancerzami grupy Avatar. Jak Germanie żyli ? Co ich zajmowało ? O tym z koordynatorem historycznym Dymarek, doktorantem Uniwersytetu Łódzkiego i archeologiem współpracującym z Centrum Kulturowo-Archeologicznym w Nowej Słupi, Wojciechem Wasiakiem oraz z bębniarzem Piotrem „Stiffem” Stefańskim rozmawiała Nina Orczyk.

Fot. K. Kopycki: Dziki czarny wojownik

Gruba kobieta i śpiąca kobieta Maltańskie wierzenia

140-141 (1 2019) Autor: Justyna Michniuk Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Wielu czytelników zapewne się oburzy z powodu określenia „gruba”, jakie zostało użyte w tytule tekstu. Nie jest to jednak nic innego, jak dosłowne tłumaczenie imienia, jakim nazywa się jedną z najbardziej znanych maltańskich postaci.

Fot. J. Michniuk: Rekonstrukcja staui grubej kobiety. Świątynie Ġgantija, Gozo.

Chłopaki z Wojwodiny Garavi Sokak

139 (6 2018) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Obszarem, gdzie pochodzenie z konkretnego miejsca szczególnie się podkreśla, może nawet czasem prowokując do tego podkreślania samych zainteresowanych, wydają się być kraje byłej Jugosławii. Tam się o tym po prostu śpiewa i dlatego nie tylko zawsze było wiadomo, które zespoły rockowe pochodzą z Belgradu, a które z Zagrzebia. Grupa Laibach, jak sama nazwa wskazuje, pochodzi z Lublany, Tedi Spalato za pseudonim przyjął włoską nazwę swojego rodzinnego Splitu, poza tym Goran Bregović jest z Sarajewa, Tomislav Ivčić z Zadaru, a grupa Garavi Sokak z Wojwodiny – i to przecież jest jasne, że z Wojwodiny i znikądinąd.

Fot. pcpress.rs

Głos rewolucji goździków José Afonso

138 (5 2018) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

José Manuel Cerqueira Afonso dos Santos, czyli po prostu José Afonso albo Zeca Afonso (Józek Afonso, choć on sam osobiście nigdy się tą ostatnią formą nie posługiwał), urodził się 2 sierpnia 1929 roku w Aveiro w północnej Portugalii jako syn sędziego. Dzieciństwo spędził w rozdarciu między rodzinnym miastem, gdzie wujek próbował wychowywać go na republikanina i antyklerykała, a Mozambikiem i Angolą – zamorskimi koloniami Portugalii, gdzie pracę znalazł jego ojciec. Dopiero w 1940 roku poszedł do liceum w Coimbrze. Za sprawą drugiego wuja przewinął się przez Mocidade Portuguesa (Młodzież Portugalską), organizację młodzieżową wspierającą reżim Salazara i jego Estado Novo, co wspominał później bardzo źle. Gdy w 1942 roku Japończycy zajęli Timor Wschodni, gdzie akurat trafili jego rodzice, stracił z nimi kontakt aż do 1945 roku.

Fot.:www.lounge.obviousmag.org

Legendarne i baśniowe istoty z Malty

138 (5 2018) Autor: Justyna Michniuk Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Nasz świat to jedno wielkie skupisko mitów i opowieści o magicznych istotach i nadprzyrodzonych wydarzeniach. Każdy kraj, region, miasto czy nawet najmniejsza wioska ma własne, niepowtarzalne legendy, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Również Malta jest pełna historii o baśniowych istotach, stworach obecnych w świadomości i codzienności nie tylko dzieci, ale i dorosłych.

Gandlora Cave Bear: www.maltatoday.com

W poszukiwaniu współczesnej wsi Wiersz wiejski

137 (4 2018) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Muza mnie ostatnio nie rozpieszcza (a może to po prostu mój wątły talent poetycki powoli się wypala), za to zostałem niedawno jurorem konkursu na „Wiersz Wiejski”, ogłoszonego na portalu poemax.pl. Oprócz mnie w jury zasiadła Zyta Bętkowska, poetka z Długiego pod Sanokiem, zdobywczyni pierwszej nagrody w XIII Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Złoty Środek Poezji” na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2016, oraz Janusz Radwański, folkowy basista i harmonijkarz ludowy z Kolbuszowej Górnej, współtwórca audycji „Wszystko jest folkiem” w Radiu Studnia, zdobywca drugiej nagrody w III Konkursie na Pieśń Dziadowską Nową, na co dzień pracownik Działu Etnograficznego Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Z korespondencyjnych obrad jury postaram się zdać sprawę Czytelnikowi „Pisma Folkowego”.

Fot. M. Froński: Chata z Obroczy

Stolica Języka Polskiego Szczebrzeszyn

137 (4 2018) Autor: Monika Koziołek-Sulima Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Można śmiało stwierdzić, że Roztocze na przestrzeni kilku ostatnich lat rośnie w festiwalową siłę. W większych i mniejszych miejscowościach pojawiają się co rusz imprezy ambitnie wzbogacające swój program. To za sprawą lokalnych animatorów – autochtonów i tych przyjezdnych, przysposobionych do swoich małych ojczyzn ubogaca się kulturalna mapa pięknej, lubelskiej krainy.

Fot. z arch. Festiwalu Stolica Języka Polskiego

Nie zawsze musi być hygge Anne Linnet

136 (3 2018) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

W odróżnieniu od sąsiedniej Szwecji, która masowo wypuszcza wykonawców i przeboje, Dania nie wyrobiła sobie marki kraju kojarzonego z dobrą muzyką – i to nawet mimo tego, że spośród narodów nordyckich Duńczycy uchodzą ponoć za najweselszych. Nawet na słynnym festiwalu w Roskilde przeważają gwiazdy zagraniczne. Nie znaczy to jednak, że nikt tam nie umie śpiewać. Jeśli się dobrze poszuka, to się znajdzie takiego choćby Larsa Lilholta, śpiewającego o „Café Måneskin”, grupę Gasolin’ ryczącą potężnymi ustami Kima Larsena „Hvad gør vi nu lille du” („Co robimy, mała?”) czy wreszcie Anne Linnet, której chciałbym poświęcić kilka słów.

Fot.: nieartpeoplemusic.dk

Matka Joanna od motanek Lalki magiczne

136 (3 2018) Autor: Joanna Wrońska, Autor: Nina Orczyk Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Joanna Wrońska to świętokrzyska twórczyni rękodzieła artystycznego, głównie lalek magicznych – motanek. O tych wyjątkowych „gałgankowych istotkach” i o historiach ze swojego życia opowiedziała Ninie Orczyk.

Fot. z arch. J. Wrońskiej: warsztaty dla dzieci

Pan Koralik Dariusz Gołębiewski

134-135 (1-2 2018) Autor: Dariusz "Koralik" Gołebiewski, Autor: Nina Orczyk Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Dariusz Gołębiewski to twórca rękodzieła artystycznego ze szklanych koralików. Mimo że nie do końca sprawny fizycznie, jest aktywny i dużo podróżuje. Mieszka w Ostrowcu Świętokrzyskim, a kolorowe kulki stały się sensem jego życia. Z Panem Koralikiem rozmawiała Nina Orczyk.

fot. z arch. Mikołajek Folkowych

Tajemnica czarnego stroju Għonnella

133 (6 2017) Autor: Justyna Michniuk Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

W memuarach podróżników odwiedzających Maltę w XVIII i XIX stuleciu nierzadko znajdziemy wzmianki o kobietach-duchach, które przemykają ulicami w zagadkowym czarnym stroju, zakrywającym niemalże całą sylwetkę – z wyjątkiem twarzy. Ten tradycyjny ubiór na Malcie i Gozo fascynował ich, a jednocześnie budził pewien lęk.

W oparach Lewantu Christos Nikolopoulos

132 (5 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Palenie haszyszu należało do tradycji rebetiko, która nałożyła się na kulturę „manges”, czyli chłopców z ferajny, bywalców podrzędnych portowych lokali. Pierwsi rebetes – wykonawcy tej muzyki – jak choćby Jovan Tsaous (1893-1942), Roza Eskenazi (druga poł. lat 90. XIX w. – 1980) czy Antonis Kalyvopoulos (1902-1960), często wykonywali piosenki mówiące o paleniu nargili, a nawet jednoznacznie o haszyszu czy kokainie, jeśli byli we własnym gronie, ale to długo były utwory śpiewane „w podziemiu”. Szersza publiczność poznała je dopiero po upadku dyktatury czarnych pułkowników, gdy zaczęto wydawać autentyczne nagrania. Zanim jednak upadła, czy zanim nawet nastała, tacy muzycy jak choćby Vassilis Tsitsanis (1915-1984) albo znacznie później Christos Nikolopoulos (ur. 1947) czy Dimitris Kontogiannis (ur. 1950) tworzyli w duchu rebetiko, tylko z nieco bardziej wyszukaną muzyką i oczywiście tekstem, który mógł przejść przez gęste sito cenzury, a więc nie mówiącym o braniu narkotyków wprost, tylko w sposób zawoalowany, poprzez omówienia.

fot. tyt. topontiki.gr

Ostatni zbuntowany Fabrizio De André

131 (4 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Ten urodzony 18 lutego 1940 roku genueńczyk do dzisiaj pozostaje chyba najbardziej znanym zbuntowanym Włochem, nie licząc oczywiście Marca Materazziego i Maria Balotellego. Pochodził z zamożnej rodziny, jego ojciec zrobił karierę w przemyśle cukrowniczym, matka wywodziła się z rodziny winiarskiej. Wczesne lata spędził na wsi, ale po wojnie rodzina wróciła do Genui, gdzie Fabrizio nie potrafił się wpasować w obowiązujące schematy – wywalano go z jednej szkoły za drugą, a wszędzie zdecydowanie lepiej układało mu się z kolegami niż z gronem nauczycielskim. W wieku 18 lat wyprowadził się z domu, skłócony z ojcem. O mało co skończyłby jednak studia prawnicze, ale zaczął już nagrywać piosenki i dostawać tantiemy, więc odpuścił.

fot. www.italienindividuell.de

Pies wiejski. O sile niemocy Pocztówka

131 (4 2017) Autor: Anna Kapusta Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Nieodłącznym elementem polskiego pejzażu terenowego, czyli imaginarium wsi, są wyskakujące na główne, publiczne drogi psy. Spotkanie ze szczekającym i doskakującym do nóg psem to jeden element pejzażu – realnego i symbolicznego, drugim jest – rzadka, ale zdarzająca się jednak – rozmowa z właścicielem zwierzęcia. Po pierwsze, od właściciela zawsze dowiemy się, że „pies nie gryzie”, nawet jeśli dokładnie wiemy, iż ten właśnie pokąsał konkretne, znane nam osoby. Po drugie, przy odrobinie osobistego dystansu i treningu umiejętności terenowych, wprawne oko badacza zauważy błysk tryumfu w oku zagadniętego właściciela.

fot. K. Niemkiewicz

Pan od prawosławia Płamen Siwow

130 (3 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Urodzony 9 sierpnia 1970 r. w biednej dzielnicy Sliwenia, ukończył Siwow liceum językowe w swoim rodzinnym mieście, a następnie, zapewne po odbyciu dwuletniej służby wojskowej, studia prawnicze na Uniwersytecie Sofijskim. To właśnie po opuszczeniu jego murów, w latach 1993-1994, przebywał za oceanem, gdzie na Uniwersytecie w Baltimore przyglądał się organizacjom non profit. Po powrocie do kraju na zlecenie Banku Światowego badał zależności między państwem a organizacjami pozarządowymi. Wkrótce został jednym ze współzałożycieli, a jednocześnie dyrektorem Fundacji „Pokrow Bogorodiczen” (Покров Богородичен – Płaszcz Bogurodzicy). Przez kilkanaście lat był redaktorem naczelnym dwóch czasopism, stworzył też stronę Pravoslavie.bg, przez kilka lat był członkiem Zarządu Światowego Związku Młodzieży Prawosławnej „Syndesmos”.

Fot.: youtube.com

Utopiec Gardzienicki. Ślad Pocztówka

130 (3 2017) Autor: Anna Kapusta Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

W dniu 25 czerwca 2012 r. kobieta, matka dorosłej już córki i dawna artystka „Gardzienic”, która kilka długich lat życia spędziła we wsi Gardzienice, ze łzami w oczach opowiedziała mi historię o Utopcu Gardzienickim, ścigającym ją przed laty na gardzienickim moście. Łzy były wielkie niczym soczewka dodatkowego oka, służącego do widzenia tego, co nas czasem przerasta w naszej własnej historii. Opowieść płynęła bez presji dyktafonu, snuta w kawiarnianym gwarze i popijana mrożoną kawą, ale jej ciężar wisiał w powietrzu jeszcze długo po wypowiedzeniu ostatnich słów.

Fot. K. Niemkiewicz