Co w numerze 146-147

Nagroda im. Oskara Kolberga dla „Pisma Folkowego”

146-147 (1-2 2020) To jest pełna wersja artykułu!

Niezmiernie miło nam poinformować, że wydawane przez Akademickie Centrum Kultury UMCS Chatka Żaka i Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej we współpracy ze Stowarzyszeniem Animatorów Ruchu Folkowego, „Pismo Folkowe” zostało uhonorowane Nagrodą im Oskara Kolberga w kategorii honorowej dla osób i instytucji działających na rzecz kultury ludowej. Konkurs organizowany jest od 1974 roku. Jego celem jest nagrodzenie osób i organizacji, które wzorem Kolberga gromadzą i popularyzują wiedzę o kulturze tradycyjnej, co ma służyć jej udokumentowaniu, opracowaniu naukowemu, ochronie i zachowaniu.

Folkowe top 2019 Czym żył ruch folkowy? Wydarzenia, koncerty, płyty, debiuty…

146-147 (1-2 2020) Autor: Maciej Szajkowski, Autor: Marcin Piosik, Autor: Magdalena Tejchma, Autor: Witt Wilczyński, Autor: Adam Dobrzyński Dział: Sonda

Ten rok eksplodował jak trzęsienie ziemi, tsunami, Wejście Smoka, wywracając wszystko do góry nogami. Kogo więc interesuje miniony? Tym bardziej że mógł to być ostatni czas względnego status quo. Od 2020 roku nikt i nic już nie będzie takie samo. Ale rok ubiegły zaczął się dla polskiej muzyki rewelacyjnie!

(Maciej Szajkowski)

Doświadczenie pulsującego życia Janusz Prusinowski

146-147 (1-2 2020) Autor: Janusz Prusinowski, Autor: Agata Kusto Dział: Rozmowa

Jest multiinstrumentalistą, uczniem wiejskich muzykantów, twórcą muzyki, pedagogiem. Jako pomysłodawca znaczących inicjatyw społeczno-artystycznych promujących polskie tradycje muzyki wiejskiej (warszawski Dom Tańca, festiwal Wszystkie Mazurki Świata) oraz inicjator nurtu współczesnych jej kontynuatorów postrzegany jest jako ikona muzyki tradycyjnej w Polsce. To lider zespołu Janusz Prusinowski Kompania (albumy uhonorowane Folkowym Fonogramem Roku Polskiego Radia), współautor płyt i interaktywnych spektakli muzycznych dla dzieci (wydawnictwo „Słuchaj uchem”). Z Januszem Prusinowskim o jego doświadczeniu w przekazywaniu tradycji oraz okolicznościach narodzin nurtu revival na gruncie powojennej muzyki ludowej rozmawiała, przy okazji warsztatów gry skrzypcowej w Żółkiewce, Agata Kusto.

Fot. A. Kusto: Janusz Prusinowski w czasie Taboru Lubelskiego, Żółkiewka 2019

Dylematy tożsamości w dobie globalizacji O słowiańskiej mniejszości w Niemczech

146-147 (1-2 2020) Autor: Justyna Michniuk Dział: Z teorii

Świat, jaki znali moi rodzice i dziadkowie, już nie istnieje. Był to świat oparty na więziach narodowych, religijnych, kulturalnych i językowych, gdzie poczucie tożsamości związane było nieodłącznie z miejscem urodzenia. To ono w większości przypadków definiowało, za kogo będzie się w przyszłości uważać nowo narodzony człowiek, gdzie zamieszka, jaką wybierze szkołę i zawód, nierzadko nawet z kim zawrze związek małżeński.

Fot. J. Michniuk: Częściowo dwujęzyczny drogowskaz oraz kapliczka. Górne Łużyce

Festiwale bardziej odpowiedzialne Kodeks Odpowiedzialnych Festiwali

146-147 (1-2 2020) Autor: Agnieszka Matecka-Skrzypek Dział: Festiwale

Mikołajki Folkowe, festiwal lubelskiej „Chatki Żaka”, był jednym z inicjatorów spotkania, na którym opracowano Kodeks Odpowiedzialnych Festiwali. Tym samym kilkanaście festiwali i organizatorów wydarzeń z całej Polski zadeklarowało współpracę i działania zmierzające w kierunku zrównoważonego rozwoju.

Fot. G. Kawka

Konkurs na fotografię z historią Twarze Tradycji

146-147 (1-2 2020) Autor: Zarząd Polskiego Seminarium Etnomuzykologicznego Dział: Z tradycji

„Twarze Tradycji” to pierwszy z cyklu konkursów fotograficznych zorganizowanych przez stowarzyszenie Polskie Seminarium Etnomuzykologiczne. Przedmiotem konkursu była fotografia (archiwalna lub współczesna), przedstawiająca artystów ludowych (śpiewaków, muzykantów, tancerzy, budowniczych instrumentów), badaczy tradycyjnej muzyki ludowej (etnomuzykologów, etnochoreologów, etnologów, antropologów, folklorystów, kulturoznawców, etnolingwistów, socjologów etc.) lub zbieraczy amatorów, i związana z nią historia – opowiedziana w dowolnej formie literackiej.

Pamięci muzykantów Jana Struczyka i Mariana Struczyka

146-147 (1-2 2020) Autor: Angelika Magier Dział: Z tradycji

Rok 1945. Słoneczny, jesienny dzień roboczy. Toczy się życie codzienne, każdy w Szóstce zajmuje się swoimi obowiązkami. Jan Struczyk (1903–1980) – jak co dzień – przygotowuje mąkę w swoim wiatraku. W tym miejscu należy wspomnieć, że rodzina Struczyków to od pokoleń właściciele wiatraka typu koźlak, który stał na Sachalinie, dzielnicy na obrzeżach wsi Szóstka. Każdy męski potomek w rodzinie Struczyków był przez lata nazywany „Młynarzem”. Jan Struczyk jest nie tylko młynarzem, ale i muzykantem – od młodości gra na skrzypcach i altówce. Nauczył się grać u Andrzeja „Dziadka” Trochimiuka (1887–1961), skrzypka mieszkającego na Starowsi. Dziesięcioletni Marian, syn Jana, uczy się grać na harmonii dwurzędowej.

Fot. z arch. A. Magier: Marian i Jan Struczykowie

Hołubce i folkloryzm Ruch folklorystyczny

146-147 (1-2 2020) Autor: Witt Wilczyński Dział: Z tradycji

„Po co nam dziś w Polsce ruch folklorystyczny? Scena vs. kulisy” – pod takim tytułem 28 października 2019 roku odbyła się debata w Przestrzeni Facebooka w Warszawie. Całość firmowała fundacja Wytnij Hołubca, a wśród prelegentów, oprócz przedstawicieli zespołów pieśni i tańca (Mariusz Żwierko, Patryk Rutkowski) oraz świata nauki (dr Joanna Dziadowiec-Greganić, dr hab. Tomasz Nowak), znaleźli się także Krzysztof Trebunia-Tutka i Piotr Zgorzelski.

Fot. M. Karasek

Goran Bregović, Bijelo Dugme i Orkiestra Weselno-Pogrzebowa w Hali Stulecia

146-147 (1-2 2020) Autor: Krzysztof Opalski Dział: Wykonawcy

Grupa Bijelo Dugme została założona w 1974 roku w Sarajewie przez Gorana Bregovicia. Jest ona uważana za najważniejszy zespół w historii krajów byłej Jugosławii. Na początku działalności jej brzmienie oscylowało w kierunku rocka spod znaku Uriah Heep czy Iron Butterfly, głównie poprzez gitarowo-organowe pasaże, grane na tle solidnej sekcji rytmicznej oraz energetyczny wokal Željka Bebeka. Jednak już wtedy w kompozycjach zespołu pojawiały się elementy bałkańskiego folkloru, które w późniejszym okresie stały się jednym z ważnych składników twórczości formacji. Przyniosło to grupie jeszcze większą popularność, pozwalając jej w latach 80. XX wieku doskonale radzić sobie na rynku muzycznym zdominowanym przez punk czy Nową Falę. Także dalsza kariera Gorana Bregovicia oparta była na zręcznej adaptacji ludowej tradycji oraz wielokrotnym wykorzystywaniu swoich starych kompozycji z okresu Bijelo Dugme, które nagrywał potem w różnych konfiguracjach.

Fot. K. Opalski

Podpowiadacz(e) Felieton. Maria Baliszewska

146-147 (1-2 2020) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton

Jest kilkoro ludzi w naszym kraju, którym należy się od dawna felieton i uznanie. Zawsze w cieniu, o krok za swoimi bohaterami. Pretekstem do tego felietonu jest nagłe i nieplanowane wcześniej przejście na emeryturę Mirosława Nalaskowskiego, pracownika Suwalskiego Ośrodka Kultury. Znam go od wielu lat i to była wiadomość szokująca, bo są ludzie, którzy powinni pracować tak długo, jak długo zdrowie im na to pozwala. Najlepiej do końca. I on do nich należy.

Starsze dźwięki… [folk a sprawa polska]

146-147 (1-2 2020) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton

„Jakie dźwięki można z niego wydobyć? Raczej te starsze?” – zapytała dziennikarka jednej z lokalnych poznańskich telewizji Ewelinę Grygier o flet, na którym artystka gra. Oczywiście, możemy próbować domyślić się, co dziennikarka miała na myśli, i wytłumaczyć ją: to jedynie niezgrabne sformułowanie, które w istocie kryło świadomą myśl. Być może. Mam jednak wrażenie, że owo pytanie mimowolnie pokazuje, jaki jest stosunek – i jakie zrozumienie – do istoty kultywowania muzycznych tradycji, typowy dla wielu tak zwanych statystycznych obywateli.

Kulinarnie po Polsce 2019 Podróże kulinarne

146-147 (1-2 2020) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice

Ubiegłoroczny sezon podróży kulinarnych rozpoczęliśmy z moją córką w marcu prawie w tym samym miejscu co w roku poprzednim, bo przy ulicy Jasnej w Warszawie, tym razem jednak w greckiej restauracji Paros. Już sama nazwa podziałała na moją wyobraźnię, Paros bowiem to wyspa ładna, z tradycyjną architekturą, choć nie aż tak skomercjalizowana jak niektóre inne. Nie byłem na niej, ale byłem nieopodal, płynąc z Mykonos na Santorini. Z Paros pochodzi mój ulubiony, obok Anakreonta, poeta grecki, a mianowicie Archiloch.

Fot. M. Froński: Goczałkowice

Historia najnowsza. Ojcowe nuty i psychodeliczne Świtezianki Kamienie milowe polskiego folku

146-147 (1-2 2020) Autor: Agata Kusto, Autor: Agnieszka Matecka-Skrzypek Dział: 30 lat folku

Historię folku w Polsce kończymy opracowaniem najbliższych czasowo wydarzeń. To, co na scenie folkowej objawiło się i zostawiło swój ślad od początku XXI wieku, próbujemy przedstawić w sposób bardzo umowny. Nie ma bowiem takich kryteriów, które pozwoliłyby definitywnie przyporządkować danego artystę lub wydarzenie do jednej kategorii. Polska scena folkowa jawi się jako bardzo dynamiczna, różnorodna i wielopłaszczyznowa, a jej specyficzny rys to silne indywidualności artystyczne i śmiałość w sięganiu po nowe pomysły. Na ile nasza typologia zjawisk okaże się trafna, pokaże czas. Kolejny odcinek poświęcony umownej epoce trzydziestu lat folku otwierają dwie grupy wykonawców – ci, dla których muzyka ma być kontynuacją źródła, oraz ci, którzy swobodnie żonglują tradycjami kultury Słowian.

Fot. J. Nowotyński: Kapela Maliszów

Dama polskiego folku Maria Baliszewska

146-147 (1-2 2020) Autor: Maria Baliszewska, Autor: Agnieszka Matecka-Skrzypek Dział: Portrety folku

Nie jest muzykiem, choć umie grać. Rzadko można ją zobaczyć, choć wszyscy znają jej głos. Ceni sobie tradycję i awangardowe brzmienia. Bez niej polska muzyka folkowa z pewnością nie byłaby w tym miejscu, w którym jest obecnie – redaktor Maria Baliszewska.

Fot. z arch. M. Baliszewskiej: Maria Baliszewska w radiowej Dwójce

Wszedł do autobusu człowiek z… dredem na głowie… Kołtun

146-147 (1-2 2020) Autor: Małgorzata Słowik Dział: Za-chwycenia

…nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie, tylko się każdy gapi… – ja też. Powszechnie tego typu fryzura kojarzy się z brakiem higieny i zaniedbaniem. Nic bardziej mylnego, sfilcowane grzebieniem i skręcone w dłoniach włosy wymagają większej uwagi niż normalne.

Biblioteka Narodowa / Wikimedia Commons: Kołtun, rycina z dzieła Thomasa Salmona „Lo stato presente di tutti paesi, e popoli del mondo, naturale, politico, e morale”, t. 7, Wenecja 1739

Nie wszystek umrę Kazimierz Kusznierow (1950–2020)

146-147 (1-2 2020) Autor: Sylwia Zdunkiewicz Dział: Wspomnienie

Zanim zdecydowałam się na napisanie artykułu, zastanawiałam się, jaki ma być ten tekst? Jedyna myśl, która przychodziła mi do głowy, to taka, że ma być piękny, bo Kazik miał wielkie serce do swojej pasji, do ludzi, do teatru.

Fot. S. Zdunkiewicz

Pojechali mimo zakazów

146-147 (1-2 2020) Autor: Justyna Michniuk Dział: Relacje To jest pełna wersja artykułu!

Istnieje pewien zwyczaj wielkanocny, który co roku przyciąga na Górne Łużyce setki turystów z całego świata. Tej formy świętowania Wielkanocy nie zniszczył nawet ustrój byłego NRD, możemy więc mówić o jej ciągłości od 1541 roku. Procesji nie powstrzymała również wojna. W 1945 roku odbyła się bez przeszkód. Nad głowami jeźdźców latały sowiec-kie samoloty, ale ani konie, ani tym bardziej ludzie nie przestraszyli się stalowych ptaków i dopełnili tradycji.

Fot. J. Michniuk

Moribaya w Bardzo Bardzo

146-147 (1-2 2020) Autor: Artur Kowalski Dział: Relacje To jest pełna wersja artykułu!

Modny klub warszawski, którego scena jest otwarta przeważnie dla szeroko pojętego jazzu, funky i ambitniejszych odmian popu, nie wydawał mi się najlepszym miejscem dla muzyki etnicznej. Centrum Promocji Kultury przy ul. Podskarbińskiej, jeden z szacownych domów kultury, jakich trochę w Warszawie jest, czy sala Państwowego Muzeum Etnograficznego to obiekty, gdzie muzyka świata, rozumiana jako dalekie podróże ku odległym kulturom po inspiracje i doświadczenie, znajduje gościnne progi i wyrobioną publiczność. Zespół Moribaya jednak miejscem introdukcji swojej drugiej płyty pt. „Fila”, wydanej dzień wcześniej, uczynił klub Bardzo Bardzo.

Fot. A. Kowalski

Święci domowi, święci zimowi

146-147 (1-2 2020) Autor: Ewelina Krzykała Dział: Relacje To jest pełna wersja artykułu!

„Święci domowi, święci zimowi” – tak zatytułowano spotkanie z Łukaszem Ciemińskim, który do Lublina przyjechał, by opowiedzieć nieco o specyfice kultu świętych końca zimy. Snutym historiom towarzyszyły wspólne śpiewy pieśni ku czci patronów oraz warsztaty malarskie. Łukasz Ciemiński jest etnografem (choć woli określenie „etnolog”) z Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu. Do Lublina zawitał na zaproszenie Stowarzyszenia Twórców Ludowych, by przybliżyć wizerunki świętych, będących zwiastunami wiosny. I tak 5 marca w Galerii Sztuki Ludowej przy ulicy Grodzkiej 14 odbyło się rzeczone wydarzenie.

Fot. E. Krzykała

The HU w Warszawie

146-147 (1-2 2020) Autor: Witt Wilczyński Dział: Relacje To jest pełna wersja artykułu!

Koncert mongolskiej grupy The HU odbył się w Warszawie 25 stycznia 2020 roku. Przed tym zespołem w stołecznym Palladium wystąpiła formacja Fire From The Gods, ale wcześniej odpaliłem ich sobie na YouTubie i odpuściłem, jako że postgrungowe klimaty są mi wyjątkowo dalekie, a nie chciałem się męczyć.

Fot. W. Wilczyński

Rytuał Przodków

146-147 (1-2 2020) Autor: Patrycja Szura Dział: Relacje To jest pełna wersja artykułu!

Teatr Imperialny to grupa aktorów założona w 2013 roku. Artystami są głównie studenci i doktoranci UMCS. Teatr debiutował m.in. „Spowiedzią masochisty” oraz sztuką „Delikatne. Wrażliwe. Niewinne”. Tym razem aktorzy skupili się na tematyce dziadów, wystawiając spektakl pt. „Rytuał Przodków”. W czwartkowy wieczór 5 marca 2020 roku sala widowiskowa Akademickiego Centrum Kultury UMCS „Chatka Żaka” w Lublinie wypełniła się po brzegi za sprawą spektaklu Teatru Imperialnego w reżyserii Ekateriny Sharapovej – absolwentki Lubelskiego Studium Teatralnego CSK/UMCS, studium pantomimy w Krasnojarsku oraz teatrologii UMCS.

Fot. P. Szura

Znaszli ten kraj? Moniuszko z 1000 i jednej nocy

146-147 (1-2 2020) Autor: Wojciech Bernatowicz Dział: Recenzja

Na wstępie należy zaznaczyć, że „Moniuszko z 1000 i jednej nocy” w ogólnym zarysie nie jest nowym pomysłem Marii Pomianowskiej, lecz kontynuacją wcześniejszych projektów. Najbardziej zbliżony do idei „Moniuszki...” jest album „Chopin na 5 kontynentach”, gdzie kompozytorka opracowała jego pieśni oraz miniatury instrumentalne. Relacje pomiędzy muzyką polską a tradycjami świata unaoczniają „Poland–Pakistan. Sounds from Two Countries” (2013) oraz „Warszawa-Dakar” (2015). Jednakże kurs obrany przez kompozytorkę dekadę temu wydaje się tropem ciekawym, bowiem rekonceptualizuje on zakonserwowane wieloletnią tradycją wykonawczą utwory polskich twórców epoki romantyzmu.

Nowości książkowe

146-147 (1-2 2020) Dział: Nowości książkowe To jest pełna wersja artykułu!

Dziedzictwo kulturowe w regionach europejskich. Odkrywanie, ochrona, (re)interpretacja, red. Ewa Kocój, Tomasz Kosiek, Joanna Szulborska-Łukasiewicz; Anna Kaźmierak, Turonie, żandary, herodyGawędy o kulturach IV, red. Damian Gocół, Joanna Szadura

Oreada i jej „folkoff” Płyta dla prenumeratorów

146-147 (1-2 2020) Dział: Reklama To jest pełna wersja artykułu!

Oreada lubi sprawiać problemy. Prowokuje i stara się wymykać z ram, a więc i gatunkowego szufladkowania. Dlatego też od samego początku swoją twórczość tajemniczo określa słowem „folkoff”. Muzycy lubią mieszać, kombinować, zaskakiwać i robić to, co po prostu sprawia im radość, przez co ich styl cały czas ewoluuje. Czym jest ten oreadowy folkoff?

Fot. P. Herman