Złoty dzwonek w szarych piórach Słowik
O słowikach - ptakach i ich legendarnej genezie, znaczeniu w kulturze ludowej, przysłowiach, pochodzeniu słowa i... nazwiska - Małgorzata Słowik.
O słowikach - ptakach i ich legendarnej genezie, znaczeniu w kulturze ludowej, przysłowiach, pochodzeniu słowa i... nazwiska - Małgorzata Słowik.
Jedwab – jeden z najszlachetniejszych materiałów obdarzony ogromnym kulturowym potencjałem znaczeniowym. Tkanina zwiewna i zmysłowa, delikatna i mocna zarazem, symbol bogactwa i wyjątkowości, luksusowego życia i namiętnej miłości. Wykonana z niezwykle wytrzymałej nici (struny), którą trudno zerwać i będącej z tego powodu także świetnym materiałem na struny instrumentów muzycznych. Ich dźwięk jest delikatny i głęboki – jedwabisty, tj. ‘miło i urzekająco brzmiący’.
Źródło: Picryl: Bandura
W 2010 roku w internecie pojawiły się sensacyjne informacje o rzekomo zaginionym gatunku fasoli z orzełkiem, który przetrwał na strychu w gospodarstwie koło Nowego Sącza. Ocalić miał ją Zenon Szewczyk z Podegrodzia, jeszcze całkiem niedawno jako jedyny miał mieć zaledwie garść tych niezwykłych nasion. Po kilku latach hodowli rośliny mógł zacząć dzielić się swoimi zbiorami. Sprawił również, że na wniosek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Podegrodzkiej im. ojca Stanisława Papczyńskiego ta patriotyczna fasola została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
fot. Kwiatek 24 / Wikimedia
Słuchać trzeba umieć. Trzeba też wiedzieć, kogo i dlaczego powinno się słuchać, a kogo nie słuchać już nie można. To chyba najbardziej lapidarna wykładnia tego powszechnie znanego frazeologizmu.
fot. Dobosz z bębnem i tambor-major, ilustr. K. Saryusz-Wolski, litografia, 1880–1900, Biblioteka Narodowa/Polona
Hej, zagnali pod Radom, uderzyli w baraban… to fragment pieśni rekruckiej mówiącej o niedoli wziętego do wojska chłopaka. W innej słyszymy już o śmierci młodego żołnierza: Gdy go do trumny wkładają, pięć ładunków wystrzelają. A za jego służbę dawną: wu wu brzęczą, barabanią, a za jego trudne lata, trębacz trąbi: trata tata.
fot. Ł. Babula / Muzeum Regionalne w Iłży: Iłżecki baraban
W wielu najważniejszych rzeczach jesteśmy uczniami zwierząt przez naśladowanie: od pająka nauczyliśmy się tkania i cerowania, od jaskółki – budowania, od ptaków śpiewających, łabędzi i słowika – śpiewu.
S. Ostoja-Chrostowski, Śpiewający słowik, drzeworyt, 1933. Źródło: Polona
Imię towarzyszy człowiekowi od początku jego życia i jest chyba najczęściej słyszanym przez niego słowem. Poznając nową osobę, przedstawiamy się zazwyczaj imieniem. Może ono wywołać różne skojarzenia i wyobrażenia o tym, jacy jesteśmy. Czy rzeczywiście jest tak, że imię określa naszą osobowość? Co kieruje rodzicami przy tak odpowiedzialnym wyborze?
fot. Biblioteka Narodowa / Polona: Kalendarz Kościelny dla Parafii św. Józefa w Tczewie, R. 10 (1930)
Przyszłam na świat 28 lipca, we wtorek, o godzinie 18.45. I czy coś z tego wynika? Może tak. Przecież jak pisze Biegeleisen: „Każdy człowiek, jak ino się urodzi, ma zaraz wyznaczone, co ma z nim być, a co mu przeznaczono i to go z pewnością nie minie”. Zakładając, że przeznaczenie każdego człowieka jest zapisane w gwiazdach, postanowiłam sprawdzić, czy jestem, kim mam być.
Tak mówimy o dźwiękach, których głośność jest wyraźnie mniejsza, przytłumionych, niewyraźnych, słabo brzmiących. Dlaczego? Czy tylko dlatego, że gorzej je słyszymy? Czy są też inne powody, dla których tak je określamy?
(fot. Fidel płocka bez strun. Ze zbiorów Zbigniewa Butryna, A. Kusto)
Wiem wiem, grać można na byle czym… ale żeby smyku smyku na patyku? Być może, skoro to słowa piosenki dla dzieci towarzyszącej zabawie w kapelę ludową, to pytanie jest kompletnie nie na miejscu. Tak oczywiście może być. Ale może być też i tak, że poszukując na nie odpowiedzi, ulegniemy na kolejnemu za-chwyceniu.
Burczybas – niewątpliwa atrakcja i znak rozpoznawczy współczesnych kaszubskich kapel ludowych. Jeszcze całkiem niedawno instrument obrzędowy towarzyszący grupom kolędniczym. Dlaczego używali go kolędnicy? Dlatego że jego funkcją było wzniecanie rytualnego hałasu w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, gdy wypędzano stary rok i złe moce oraz „budzono” świat do nowego życia. Słowem, starano się przywrócić „czas początku”, pomóc mu wyłonić się z chaosu.
Zespół Kartuzy gra na burczybasie, V Opólnopolski Festiwal Folklorystyczny, Płock 1971 fot. Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM / Wikimedia
Dwie kreski na teście ciążowym – radość, ekscytacja, bomba pozytywnych emocji, ale i lęków, obaw o przyszłość, poczucie odpowiedzialności za siebie i maleństwo. Co teraz? Jakie będzie? Kim będzie? Burza pytań i trosk chyba nie ma końca.
Trzy ciężarne kobiety (drzeworyt), źródło: Artzneybuch köstlich für mancherley Kranckheit..., Erfurt 1546, nlb. / Wikimedia / Wellcome Collection
W polskiej kulturze dziecko symbolizuje początek, a jego pojawienie się w rodzinie jest łączone z błogosławieństwem. Miało i ma również wymiar ekonomiczny. Dzisiaj młodzi rodzice zastanawiają się nad warunkami bytowymi, jakie są w stanie zapewnić swoim pociechom, dawniej myśleli nad tym, jakie warunki zapewnią im ich dzieci, czego pogłosem jest powiedzenie, że bezdzietnemu nie będzie miał kto szklanki wody podać na starość.
Fot. Jacques Callot, La mère et ses trois enfants, akwaforta, 1622–1623, Polona
Zapewne każdy słyszał o instrumencie nazywanym diabelskimi skrzypcami. Ale gdyby jednak nie, to wystarczy spojrzeć na ilustrację obok.
Fot. A. Staśkiewicz: Diabelskie skrzypce ze zbiorów Andrzeja Staśkiewicza
W mniemaniu mieszkańców wsi duża liczba dzieci była pojmowana jako błogosławieństwo Boże, zaś nieprzychylnością nieba miały być dotknięte rodziny o mniej licznym potomstwie. Najważniejszym zadaniem każdego rodzica było zapewnienie potomkom odpowiedniego majątku. A to nie było łatwe, bo im większe boskie błogosławieństwo, tym większe wydatki. W rezultacie jedni chcieli, by dzieci pojawiły się w ich życiu, inni stronili od takich decyzji. Na potrzeby tej drugiej grupy wynaleziona została antykoncepcja, czyli zapobieganie zajściu w ciążę, a także środki i metody temu służące.
fot. pixnio.com
…tak jedno z ludowych przysłów mówi o dźwięku legawy, tj. długiej drewnianej trąby. Wykonywano je z długich (nawet trzymetrowych) odpowiednio wygiętych gałęzi osiki (bo w środku „pusta”), wierzby, świerku, modrzewia, sosny, brzozy, buka. Właściwie nie nadawało się na taki instrument tylko drewno dębowe.
Fot. A. Kusto: Adwentowe Granie w Siedlcach
W popularnej pieśni biesiadnej słyszymy: Umarł Maciek, umarł, już leży na desce, żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze. Bo u Maćka taka dusza, jak mu zagrać, to się rusza, oj, dana dana dana dana dana da. Każdemu z nas zapewne nie raz nogi rwały się do tańca, a dusza z piersi wyskoczyć chciała na dźwięk skocznej melodii. Ale niekoniecznie nad taką funkcją muzyki chciałabym się zastanowić. Tym razem o muzyce, która „życie daje” inaczej. „Daje”, a może raczej „przywraca”, powołując ponownie „na ten świat” zmarłych. A ma to czynić w sposób magiczny i nieoczywisty.
fot. Sailko / Wikimedia: Albrecht Dürer, Trionfo della morte (1503), Musée des Beaux-Arts de Tournai
Naśladowanie dźwięków przyrody i korzystanie z naturalnych instrumentów, takich jak listki, źdźbła żyta i pszenicy czy kora wierzby, to początki muzyki. Dziś odkrywamy te prawdy z radosnym zdumieniem. Uczymy się znowu, by powiedzieć za Bogdanem Brachą, grać na byle czym i rozumieć, że wszystko gra! A przecież jeszcze całkiem niedawno umiejętność wykonania prostych instrumentów nie była niczym specjalnym. Przykładem jest wierzbowa fujarka, której dźwięk od wczesnej wiosny rozbrzmiewał na łąkach i polach, a był tak powszechny, że porównano go do „tajemnego tchnienia duszy narodowej”.
fot. J. Magierski, ze zbiorów Arch. Etnolingwistycznego UMCS: Władysław Drzewosz z Łubczy. Kazimierz Dolny 1974
…nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie, tylko się każdy gapi… – ja też. Powszechnie tego typu fryzura kojarzy się z brakiem higieny i zaniedbaniem. Nic bardziej mylnego, sfilcowane grzebieniem i skręcone w dłoniach włosy wymagają większej uwagi niż normalne.
Biblioteka Narodowa / Wikimedia Commons: Kołtun, rycina z dzieła Thomasa Salmona „Lo stato presente di tutti paesi, e popoli del mondo, naturale, politico, e morale”, t. 7, Wenecja 1739