Patriotyczne narracje ogrodnicze – polski szablak z orzełkiem

Joanna Szadura 

 W 2010 roku w internecie pojawiły się sensacyjne informacje o rzekomo zaginionym gatunku fasoli z orzełkiem, który przetrwał na strychu w gospodarstwie koło Nowego Sącza. Ocalić miał ją Zenon Szewczyk z Podegrodzia1, jeszcze całkiem niedawno jako jedyny miał mieć zaledwie garść tych niezwykłych nasion. Po kilku latach hodowli rośliny mógł zacząć dzielić się swoimi zbiorami. Sprawił również, że na wniosek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Podegrodzkiej im. ojca Stanisława Papczyńskiego ta patriotyczna fasola została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W charakterystyce zamieszczonej na stronie ministerialnej czytamy: „fasola karłowa, biała, gładka, podłużna, jednolita w kształcie, z ciemnym wiśniowo-czerwonym znamieniem wokół znaczka (po stronie brzusznej), kształtem przypominającym piastowskiego orła”2.To właśnie kształt tego znamienia stał się przyczyną skojarzenia z polskim herbem i motywacją nazw fasola z orzełkiem, fasola orzełkowi, polski szablak z orzełkiem czy krótko orzeł. W rzeczywistości fasolę uprawia no (i nadal się uprawia) w domowych ogrodach w różnych rejonach kraju, tyle tylko że w połowie XX wieku straciła ona w Polsce na popularności. Zatem „jeszcze nie zaginęła”, choć trzeba przyznać, że działania podjęte przez Zenona Szewczyka i internet przyczyniły się do uzyskania przez nią rozgłosu na nowo. 

Jak to się stało, że wokół tej niepozornej i z pewnością nietutejszej, bo sprowadzonej do Europy po odkryciu Nowego Świata, rośliny zbudowano patriotyczną narrację, że uczyniono z niej symbol polskości i nadano jej miano polskiej fasoli niepodległości? Przyczyna jest dość oczywista. Wszystko z powodu „orzełka w koronie” – który w okresie utraty państwowej niezawisłości był niewątpliwie wykładnią narodowej tożsamości dla wielu tęskniących za suwerennością Polaków. W niewielu przekazach, jakie zachowały się na temat tej fasolki, czytamy, że zaczęto upatrywać w niej symbolu polskości, szczególnie na Kresach Wschodnich. Historyczka – Anna Rosner – zauważa jednak, że „po powstaniu styczniowym w wielu regionach dawnych ziem polskich ostentacyjnie hodowano w ogrodach pewien gatunek fasoli, której naturalny wzór (wybarwienie) przypomina orła”3. Wedle przekazów Polacy za jej uprawę, szczególnie w zaborze rosyjskim, mieli być represjonowani, karani chłostą, a nawet wywózką na Sybir, dlatego fasolę tę hodowano w tajemnicy. Nie sprzedawano jej i nie kupowano, ale przekazywano jako szczególny dar. Można było, bo wiem otrzymać ją jedynie w podarunku – zarabianie na niej traktowano jak świętokradztwo. Posiadanie tej rośliny utrzymywano w wielkiej tajemnicy i, jak ziemię rodzinną, zabierano ze sobą nawet na emigrację. 

O tym, że była w tym okresie poszukiwaną rzadkością, świadczy relacja prof. Kazimierza Roupperta, który w 1923 roku pisał o tym, że gdy dowiedział się o istnieniu fasolki orzełkowej – poszukiwał jej przez 25 lat. Wspominał: „[mój brat wywalczył] sobie orła legionowego w I Brygadzie Piłsudskiego, a ja – szukałem wciąż fasoli polskiej z orzełkiem. Dr Stanisław Eliasz-Radziszewski pokazał mi pewnego razu ziarnko fasoli polskiej, które otrzymał ongiś od pewnego powstańca z 1863 roku. W starym, pomarszczonym, pożółkłym okazie rozpoznałem jednak ten sam typ, tzn. białą fasolkę z barwną plamką dookoła znaczka [tj. tzw. fasolkę z oczkiem] […]. Gdym zaczął wywiady śród krewnych i znajomych, trochę danych zdobyłem. Ciotka moja, Jadwiga Milewska z Rembówka (pod Ciechanowem), zapewniała mnie, że tamtejsza drobna szlachta tradycję polskiej fasoli z orzełkiem przechowywała, a Jerzy Zaleski z Zalesia twierdzi, że tamtejsze włościaństwo fasolę tę zna i uprawia, ale kryło się z nią przed Moskalami”4. Gdyby wtedy informacji o tej fasoli poszukiwano w domach chłopskich, być może okazałoby się, że była ona bardziej popularna, choć nie mniej legendarna. 

Wedle przekazów w przywiązanych do tradycji patriotycznych domach przygotowywano z tej fasoli przynajmniej jedną potrawę wigilijną, miano też jadać ją podczas świąt narodowych, szczególnie 11 listopada. Kto wie, być może fasola niepodległości ma szansę stać się takim samym tradycyjnym daniem narodowym jak wigilijny bigos z grzybami. 

  1.  Roślinę opisał w książce Chleb nasz powszedni, czyli kuchnia Lachów Sądeckich, Nowy Sącz 2010.
  2.  Strona www [dostęp 23 listopada 2023]: https://www.gov.pl/web/rolnictwo/polska-fasola-z-orzelkiem.
  3.   A. Rosner, Prawnoustrojowe symbole Rzeczypospolitej szlacheckiej na ziemiach polskich w początkach XIX wieku, „Studia Iuridica” 2003, nr 42, s. 191–203.
  4.  K. Roupert, Polska fasola z orzełkiem, „Ogrod nictwo” 1923, t. XXX, s. 11–13. 

Redakacja na stronie Żaneta Piotrowska, studentka filologii polskiej

Skrót artykułu: 

W 2010 roku w internecie pojawiły się sensacyjne informacje o rzekomo zaginionym gatunku fasoli z orzełkiem, który przetrwał na strychu w gospodarstwie koło Nowego Sącza. Ocalić miał ją Zenon Szewczyk z Podegrodzia, jeszcze całkiem niedawno jako jedyny miał mieć zaledwie garść tych niezwykłych nasion. Po kilku latach hodowli rośliny mógł zacząć dzielić się swoimi zbiorami. Sprawił również, że na wniosek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Podegrodzkiej im. ojca Stanisława Papczyńskiego ta patriotyczna fasola została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

fot. Kwiatek 24 / Wikimedia

Dział: 

Dodaj komentarz!