Artykuły autora: Joanna Szadura

Bo muzyka to życie… Fujarka na upiora

149 (4 2020) Autor: Joanna Szadura Dział: Za-chwycenia

W popularnej pieśni biesiadnej słyszymy: Umarł Maciek, umarł, już leży na desce, żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze. Bo u Maćka taka dusza, jak mu zagrać, to się rusza, oj, dana dana dana dana dana da. Każdemu z nas zapewne nie raz nogi rwały się do tańca, a dusza z piersi wyskoczyć chciała na dźwięk skocznej melodii. Ale niekoniecznie nad taką funkcją muzyki chciałabym się zastanowić. Tym razem o muzyce, która „życie daje” inaczej. „Daje”, a może raczej „przywraca”, powołując ponownie „na ten świat” zmarłych. A ma to czynić w sposób magiczny i nieoczywisty.

fot. Sailko / Wikimedia: Albrecht Dürer, Trionfo della morte (1503), Musée des Beaux-Arts de Tournai

Jak wydmuchać muzykę z drzewa? Wierzbowa fujarka

148 (3 2020) Autor: Joanna Szadura Dział: Za-chwycenia To jest pełna wersja artykułu!

Naśladowanie dźwięków przyrody i korzystanie z naturalnych instrumentów, takich jak listki, źdźbła żyta i pszenicy czy kora wierzby, to początki muzyki. Dziś odkrywamy te prawdy z radosnym zdumieniem. Uczymy się znowu, by powiedzieć za Bogdanem Brachą, grać na byle czym i rozumieć, że wszystko gra! A przecież jeszcze całkiem niedawno umiejętność wykonania prostych instrumentów nie była niczym specjalnym. Przykładem jest wierzbowa fujarka, której dźwięk od wczesnej wiosny rozbrzmiewał na łąkach i polach, a był tak powszechny, że porównano go do „tajemnego tchnienia duszy narodowej”.

fot. J. Magierski, ze zbiorów Arch. Etnolingwistycznego UMCS: Władysław Drzewosz z Łubczy. Kazimierz Dolny 1974

Symbole Lubelszczyzny Jakie są symbole regionu lubelskiego?

143 (4 2019) Autor: Agata Witkowska, Autor: Katarzyna Michalak, Autor: Małgorzata Dziekanowska, Autor: Katarzyna Smyk, Autor: Joanna Szadura Dział: Sonda To jest pełna wersja artykułu!

Jako przewodnik, regularnie oprowadzający wycieczki po Lublinie i regionie, często staję przed pytaniem, zadawanym mi przez turystów: „Co tu jest najważniejsze?”. Oczywiście, w tym przypadku nie chodzi jedynie o atrakcje do zwiedzenia. Przeważnie odpowiadam, że najważniejsza jest wielokulturowość, która nadała naszemu regionowi specyficzne oblicze. To dzięki niej mamy i drewniane cerkiewki Roztocza, i lubelskie cebularze, sztukmistrza z Lublina i doroczny festiwal Karnawał Sztukmistrzów. Nasza regionalna różnorodność to jednak coś znacznie więcej.

(Agata Witkowska)

Idzie wujenka, idzie bogata… Wesele w Lubence

136 (3 2018) Autor: Kazimierz Kusznierow, Autor: Joanna Szadura, Autor: Dawid Kobylański, Autor: Damian Gocół Dział: Z tradycji To jest pełna wersja artykułu!

Kazimierz Kusznierow urodził się w 1950 r. we wsi Lubenka k. Łomaz. Jest popularyzatorem i animatorem kultury tradycyjnej. W 1980 r. założył Teatr Obrzędowy „Czeladońka”. Jest autorem tekstów do albumu fotograficznego Adama Pańczuka Karczeby (2013). Od lat 80. XX w. piastuje stanowisko kierownika Wiejskiego Domu Kultury w Lubence. O tradycjach weselnych swoich rodzinnych okolic opowiedział dr hab. Joannie Szadurze i Dawidowi Kobylańskiemu.

Fot. z arch. K. Kusznierowa: Ludwika Głowacka, wyjazd do ślubu. Ortel Książęcy, 1950 r.

Bobo, macek, bizia bizia Imiona strachu

116-117 (kwiecień 2015) Autor: Joanna Szadura Dział: Z tradycji To jest pełna wersja artykułu!

To, jak opisujemy świat, który nas otacza, mówi zwykle najwięcej o nas samych, o tym, co daje nam radość, poczucie bezpieczeństwa i o tym, czego się boimy. Dziś posługujemy się wieloma nazwami różnych, bardziej lub mniej wyimaginowanych strachów, nie mając często świadomości informacji, jakie niosą te zadomowione od pokoleń w polszczyźnie określenia. Na marginesie, samo słowo strach etymologicznie łączy się z tym, co srogie, surowe, ostre i groźne1, jest więc się czego bać.

Nowolatka

110-111 (kwiecień 2014) Autor: Joanna Szadura Dział: Z tradycji To jest pełna wersja artykułu!

Wykonywanie rytualnego pieczywa w ważnych momentach cyklu świąt dorocznych oraz podczas obrzędów rodzinnych to tradycja znana całej Słowiańszczyźnie. Szczególnie istotne były te chwile, gdy świętość niejako „wchodziła” w świat człowieka, gdy dokonywała się przemiana i świata i człowieka.