
Hej, zagnali pod Radom, uderzyli w baraban1… to fragment pieśni rekruckiej mówiącej o niedoli wziętego do wojska chłopaka. W innej słyszymy już o śmierci młodego żołnierza: Gdy go do trumny wkładają, pięć ładunków wystrzelają. A za jego służbę dawną: wu wu brzęczą, barabanią, a za jego trudne lata, trębacz trąbi: trata tata2.

Iłżecki baraban
fot. Ł. Babula / Muzeum Regionalne w Iłży
Joanna Szadura
Oskar Kolberg odnotował tylko dwa teksty, w których pojawia się ten instrument. Oba dotyczą wojny i specyficznej wojskowej muzyki. Muzyki, która służyła wygrywaniu sygnałów pomocnych w wykonywaniu wojskowych manewrów czy nadawaniu tempa, np. kroków marszowych. Baraban, tj. miedziany kocioł osadzony na stalowym kutym trójnogu, obciągnięty wyprawioną skórą źrebięcą lub cielęcą, był bowiem związany z kulturą i sztuką militarną.
Ale wśród bębnów wojskowych baraban niewątpliwie się wyróżniał. Zwracał uwagę swoją wielkością, mocą i pochodzeniem. Ten wielki bęben turecki był używany przez pułki janczarskie i niektóre oddziały dawnych wojsk polskich3. Ze względu na swoje gabaryty musiał być niesiony i przytrzymywany przez co najmniej dwu mężczyzn, a biło weń równocześnie kilku barabaniarzy. Na ziemiach polskich pojawił się za przyczyną agresji wojsk tureckich na Europę. Słowo również. Wprawdzie baraban (bałaban) jest ruską pożyczką, ale do języków wschodniosłowiańskich nazwa ta trafiła właśnie z Bliskiego Wschodu. Warto wspomnieć, że w języku arabskim darabat znaczyło dosłownie ‘bić, uderzać’. O tym, że baraban zadomowił się w polszczyźnie, świadczy powstanie takich słów, jak ogólnopolskie barabanić ‘bić w bęben, bębnić’, ‘łomotać, stukać, dobijać się’, ‘uderzać palcami, np. w pulpit’, a także gwarowe barabanszczyk ‘ten, kto daje sygnał, np. dzwoniąc’, ‘mający zwyczaj rytmicznego uderzania o twardą powierzchnię’ czy barabajka ‘grzechotka’; powszechnie znana jest również oboczna forma taraban i jej pochodne, w tym tarabaning, tj. ‘sztuka gry na werblach i bębnach wojskowych’.
Okazuje się jednak, że baraban służył, a nawet służy, także funkcjom obrzędowym. Przykładem jest znany od XVII wieku zwyczaj wielkanocnego barabanienia, tj. ogłaszania zmartwychwstania Jezusa od północy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną biciem w wielki bęben. Zwyczaj ten miewał różne formy.
W Iwaniskach (świętokrzyskie) przed północą do kościoła zostaje przyniesiony z remizy wielki baraban (wedle miejscowej legendy będący wojennym trofeum z czasów odsieczy wiedeńskiej). Specjalnie wybrani barabaniarze od północy biją weń przez kilka minut, po czym wierni formują procesję, która trwa do rana.
W niektórych miejscowościach grupa mężczyzn chodziła z barabanem od domu do domu. Dwu z nich dźwigało olbrzymi kocioł i podtrzymywało go podczas gry, siedmiu lub ośmiu rytmicznie weń uderzało. Jeden – prowadzący – nadawał rytm i tempo, uderzając w bęben cienkimi pałeczkami. Pozostali używali pałek z leszczynowego kija owiniętego na końcach filcem. Barabaniarze oznajmiali, że skończył się czas smutku i zadumy, bo Jezus zmartwychwstał i wzywali na rezurekcję. Barabanienie kończyli pod kościołem przed 6 rano.
Najbardziej rozpowszechniony medialnie jest zwyczaj iłżeckiego barabanienia (Radomskie). Wedle przekazów jest on praktykowany od XVII wieku, tj. od czasu, gdy pojawił się w Iłży baraban, który był łupem wojennym albo z czasów potopu szwedzkiego, albo pozostawiły go w mieście wojska wracające spod Wiednia4. Wielkanocnymi bębniarzami są zawsze mężczyźni. Powinni być powszechnie szanowanymi mieszkańcami Iłży, bo to oni w imieniu całej społeczności witają z całą powagą Zmartwychwstałego. Każdego roku przez sześć godzin pokonują tę samą dziesięciokilometrową trasę i na 32 postojach barabanią po kilka minut. Ostatnie granie na bębnie odbywa się przed wielkimi, otwartymi, drzwiami kościoła. I jest to najdłuższy koncert. Trwa od 10 do 15 minut, do momentu rozpoczęcia rezurekcji.
Dawniej barabanieniu towarzyszyły rozliczne rytualne psikusy, np. zdejmowanie bram i furtek. Wbrew pozorom ich funkcja była bardzo poważna. Były bowiem kulturowym sygnałem czasu chwilowego chaosu, który w momencie bicia dzwonów rezurekcyjnych ustąpi czasowi Zbawiciela, a jego nadejście – nadejście Zwycięzcy – zapowiada wojenny baraban.
1 O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 19: Kieleckie, Wrocław 1963 [wyd. fotooffset. z 1886], s. 159.
2 Tenże, Dzieła wszystkie, t. 4: Kujawy, Wrocław 1962 [wyd. fotooffset. z 1867], s. 61.
3 Taką definicję znajdziemy w Słowniku języka polskiego wydanym pod redakcją Witolda Doroszewskiego (Warszawa 1958–1969).
4 Baraban z Iłży to instrument historyczny (z XVII wieku), na co dzień znajduje się w skarbcu miejscowego kościoła farnego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Tydzień przed rezurekcją grupa barabaniarzy zajmuje się przygotowaniem instrumentu do obrzędu. Po zakończeniu barabanienia bęben powraca do skarbca.
Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek
Hej, zagnali pod Radom, uderzyli w baraban… to fragment pieśni rekruckiej mówiącej o niedoli wziętego do wojska chłopaka. W innej słyszymy już o śmierci młodego żołnierza: Gdy go do trumny wkładają, pięć ładunków wystrzelają. A za jego służbę dawną: wu wu brzęczą, barabanią, a za jego trudne lata, trębacz trąbi: trata tata.
fot. Ł. Babula / Muzeum Regionalne w Iłży: Iłżecki baraban