Artykuły autora: Maciej Froński

W poszukiwaniu współczesnej wsi Wiersz wiejski

137 (4 2018) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice

Muza mnie ostatnio nie rozpieszcza (a może to po prostu mój wątły talent poetycki powoli się wypala), za to zostałem niedawno jurorem konkursu na „Wiersz Wiejski”, ogłoszonego na portalu poemax.pl. Oprócz mnie w jury zasiadła Zyta Bętkowska, poetka z Długiego pod Sanokiem, zdobywczyni pierwszej nagrody w XIII Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Złoty Środek Poezji” na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2016, oraz Janusz Radwański, folkowy basista i harmonijkarz ludowy z Kolbuszowej Górnej, współtwórca audycji „Wszystko jest folkiem” w Radiu Studnia, zdobywca drugiej nagrody w III Konkursie na Pieśń Dziadowską Nową, na co dzień pracownik Działu Etnograficznego Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Z korespondencyjnych obrad jury postaram się zdać sprawę Czytelnikowi „Pisma Folkowego”.

Fot. M. Froński: Chata z Obroczy

Nie zawsze musi być hygge Anne Linnet

136 (3 2018) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

W odróżnieniu od sąsiedniej Szwecji, która masowo wypuszcza wykonawców i przeboje, Dania nie wyrobiła sobie marki kraju kojarzonego z dobrą muzyką – i to nawet mimo tego, że spośród narodów nordyckich Duńczycy uchodzą ponoć za najweselszych. Nawet na słynnym festiwalu w Roskilde przeważają gwiazdy zagraniczne. Nie znaczy to jednak, że nikt tam nie umie śpiewać. Jeśli się dobrze poszuka, to się znajdzie takiego choćby Larsa Lilholta, śpiewającego o „Café Måneskin”, grupę Gasolin’ ryczącą potężnymi ustami Kima Larsena „Hvad gør vi nu lille du” („Co robimy, mała?”) czy wreszcie Anne Linnet, której chciałbym poświęcić kilka słów.

Fot.: nieartpeoplemusic.dk

Eksploracje, degustacje Polskie kulinaria 2017

134-135 (1-2 2018) Autor: Maciej Froński Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

W zeszłym roku dużo mnie – jak to się mówi – nosiło po Polsce, a że nie jestem może smakoszem, ale boję się być głodny, musiałem przy okazji coś jeść. Starałem się jednocześnie wybierać kuchnię ciekawą, regionalną albo etniczną, a zarazem nie dawać się nabrać na potrawy doskonale znane, tyle że inaczej nazwane. Ileż to razy, będąc w górach, zamawiałem w karczmie „placek po góralsku” albo „placek po zbójnicku” i dostawałem jakąś wariację na temat popularnego placka po węgiersku, nie silącą się nawet na zbytnią oryginalność. Bywa i tak.

Fot. M. Froński: Podlasie. Między Krynkami a Kruszynianami

Kolorowa karuzela World Music Expo Maciek Froński

133 (6 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

25 października 2017 r. ruszyła w Katowicach kolorowa karuzela World Music Expo i kręciła się przez pięć dni. Było to chyba największe wydarzenie muzyczne w naszym kraju w mijającym roku i to nie tylko w środowisku związanym z muzyką świata – imprezie tej, po raz pierwszy zorganizowanej w Polsce, na świecie dorównują chyba tylko canneńskie targi MIDEM i bremeńskie Jazz Ahead.

Fot. R. Kaźmierczak: Zespół Lautari

W oparach Lewantu Christos Nikolopoulos

132 (5 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Palenie haszyszu należało do tradycji rebetiko, która nałożyła się na kulturę „manges”, czyli chłopców z ferajny, bywalców podrzędnych portowych lokali. Pierwsi rebetes – wykonawcy tej muzyki – jak choćby Jovan Tsaous (1893-1942), Roza Eskenazi (druga poł. lat 90. XIX w. – 1980) czy Antonis Kalyvopoulos (1902-1960), często wykonywali piosenki mówiące o paleniu nargili, a nawet jednoznacznie o haszyszu czy kokainie, jeśli byli we własnym gronie, ale to długo były utwory śpiewane „w podziemiu”. Szersza publiczność poznała je dopiero po upadku dyktatury czarnych pułkowników, gdy zaczęto wydawać autentyczne nagrania. Zanim jednak upadła, czy zanim nawet nastała, tacy muzycy jak choćby Vassilis Tsitsanis (1915-1984) albo znacznie później Christos Nikolopoulos (ur. 1947) czy Dimitris Kontogiannis (ur. 1950) tworzyli w duchu rebetiko, tylko z nieco bardziej wyszukaną muzyką i oczywiście tekstem, który mógł przejść przez gęste sito cenzury, a więc nie mówiącym o braniu narkotyków wprost, tylko w sposób zawoalowany, poprzez omówienia.

fot. tyt. topontiki.gr

Ostatni zbuntowany Fabrizio De André

131 (4 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Ten urodzony 18 lutego 1940 roku genueńczyk do dzisiaj pozostaje chyba najbardziej znanym zbuntowanym Włochem, nie licząc oczywiście Marca Materazziego i Maria Balotellego. Pochodził z zamożnej rodziny, jego ojciec zrobił karierę w przemyśle cukrowniczym, matka wywodziła się z rodziny winiarskiej. Wczesne lata spędził na wsi, ale po wojnie rodzina wróciła do Genui, gdzie Fabrizio nie potrafił się wpasować w obowiązujące schematy – wywalano go z jednej szkoły za drugą, a wszędzie zdecydowanie lepiej układało mu się z kolegami niż z gronem nauczycielskim. W wieku 18 lat wyprowadził się z domu, skłócony z ojcem. O mało co skończyłby jednak studia prawnicze, ale zaczął już nagrywać piosenki i dostawać tantiemy, więc odpuścił.

fot. www.italienindividuell.de

Miasto muzyki UNESCO Katowicki WOMEX

130 (3 2017) Autor: Maciej Froński, Autor: Marcin Krupa Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Wydarzenia muzyczne stają się coraz częściej wizytówkami polskich miast. Przyciągają nie tylko znawców tematu, ale także
laików, którzy chcą zacząć swoją muzyczną przygodę lub po prostu posłuchać dobrych brzmień. O kulturowych inspiracjach z prezydentem Katowic, Marcinem Krupą rozmawiał Maciek Froński.

Pan od prawosławia Płamen Siwow

130 (3 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Urodzony 9 sierpnia 1970 r. w biednej dzielnicy Sliwenia, ukończył Siwow liceum językowe w swoim rodzinnym mieście, a następnie, zapewne po odbyciu dwuletniej służby wojskowej, studia prawnicze na Uniwersytecie Sofijskim. To właśnie po opuszczeniu jego murów, w latach 1993-1994, przebywał za oceanem, gdzie na Uniwersytecie w Baltimore przyglądał się organizacjom non profit. Po powrocie do kraju na zlecenie Banku Światowego badał zależności między państwem a organizacjami pozarządowymi. Wkrótce został jednym ze współzałożycieli, a jednocześnie dyrektorem Fundacji „Pokrow Bogorodiczen” (Покров Богородичен – Płaszcz Bogurodzicy). Przez kilkanaście lat był redaktorem naczelnym dwóch czasopism, stworzył też stronę Pravoslavie.bg, przez kilka lat był członkiem Zarządu Światowego Związku Młodzieży Prawosławnej „Syndesmos”.

Fot.: youtube.com

Rok Bawołu Tim Fischer

128-129 (1-2 2017) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

fot: www.theaterhagen.de

Bohater niniejszego artykułu urodził się 12 marca 1973 roku w prowincjonalnym Delmenhorst w Dolnej Saksonii. Już od czasów nastoletniości wykonywał – rzecz jasna najpierw zupełnie amatorsko – utwory takich gwiazd przedwojennej piosenki jak Marlene Dietrich, Lale Andersen czy Zarah Leander. Jego zamiłowanie do wcielania się w role kobiece znalazło wyraz w programie „Zarah ohne Kleid” („Zarah bez sukni”), który jako siedemnastolatek zaprezentował w hamburskim Schmidt Theater, położonym przy Spielbudenplatz w sercu słynącej z nocnego życia dzielnicy St. Pauli.

Mocna kobieta Sotiria Bellou

127 (6 2016) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Grecja ma szczęście do mocnych kobiet: Meliny Mercouri – nie tylko aktorki i piosenkarki, ale i ikony sprzeciwu wobec dyktatury Czarnych Pułkowników, a później wieloletniej minister kultury, zaangażowanej w walkę o odzyskanie Marmurów Elgina; Nany Mouskouri – piosenkarki, a później ambasadora dobrej woli UNICEF, znanej z troski o dziecięce ofiary wojny w Bośni i Hercegowinie; spoza świata kultury – Dory Bakoyanni, pani burmistrz Aten, która pogoniła towarzystwo i dzięki której greckie igrzyska olimpijskie nie skończyły się organizacyjną kompromitacją, na co długo się zanosiło. Być może, podobnie jak w Polsce, wymusiły to czynniki polityczne – mężczyźni byli na wojnie lub w ruchu oporu albo siedzieli w więzieniu. Tak czy inaczej, ktoś musiał się zająć domem i dziećmi, a to odpowiedzialne zadanie. Ale gdy już mowa o silnych Greczynkach, nie można nie wspomnieć o jeszcze jednej – o Sotirii Bellou.

Fot. tyt.: www.in.gr

Dziecko Arbatu Bułat Okudżawa

126 (5 2016) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Piosenki Bułata Okudżawy kojarzą mi się nieodparcie z przełomem lat 80. i 90., gdy chwiał się już Związek Radziecki, a w Polsce ostatecznie upadała dyktatura proletariatu – słowem, z latami, na które przypadła moja nauka w X Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie, którego jestem dumnym absolwentem w jednym szeregu z Anną Szałapak, artystką Piwnicy pod Baranami, Wojciechem Misiągiem, ekscentrycznym wiceministrem finansów w rządzie Hanny Suchockiej, i Elżbietą Penderecką, wiadomo. Rosjanie nie byli już wtedy tacy groźni, zaczęto szerzej zauważać ich bogatą kulturę, czemu sprzyjała okoliczność, że wiele ciekawych książek dopiero wtedy ukazywało się w druku, jak choćby Dzieci Arbatu Anatolija Rybakowa czy Ludzie Stalina Roja Miedwiediewa, które, jak pamiętam, czytała moja mama.

Fot. tyt. www.epitafii.ru

Hongkong, czyli o Turcji Muzyka turecka

125 (4 2016) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Nigdzie nie spotkałem się z takim natężeniem ludzkiej serdeczności i gościnności jak w Turcji. Pamiętam, jak raz, jako dwudziestojednoletni chłopak, nocowałem w Yaprahisar w Kapadocji, by z samego rana przejść słynną dolinę Ihlary. Jako że nie chciałem iść o pustym żołądku, przed wyruszeniem w drogę postanowiłem coś zjeść, a jedyną rzeczą, na którą było mnie wtedy stać, był chleb. Ponieważ w tamtej okolicy nie władano jakimkolwiek językiem obcym, zmuszony byłem wydobyć z dna plecaka rozmówki. Oczywiście, skonstruowanie zdania typu „Przepraszam, gdzie tu się znajduje sklep, w którym można kupić pieczywo?” lub choćby „Gdzie jest piekarnia?” przekraczało moje możliwości, ale przynajmniej udało mi się zidentyfikować słowo „chleb”.

The Irish Rovers – irlandzki mit

124 (3 2016) Autor: Maciej Froński Dział: Wykonawcy

Pamiętam, jak podróżowałem po Irlandii z niejakim Radkiem z Łodzi i za Kilkenny nocowaliśmy na dziko na cudzej łące. Jako że leżała ona dość blisko wylotowej drogi na zachód, a więc – jak to się mówi – była na widoku, musieliśmy poczekać z rozbiciem namiotów prawie do zmierzchu. Gdy jednak nastąpił odpowiedni moment, szybko się uwinęliśmy i zaczęliśmy się szykować do snu. Wtedy go właśnie ujrzeliśmy: zbliżał się ku nam typowy irlandzki wieśniak w podeszłym wieku, w gumiakach, w kraciastej koszuli, w jakiejś kamizelce i na nieszczęście ze strzelbą w ręku. Po grzecznym powitaniu spytaliśmy go, czy aby przypadkiem nie jest właścicielem gruntu.

fot. theirishroversmusic.com

Muzyczna pocztówka z Zadaru Đani Maršan

122-123 (1-2 2016) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

W 2007 roku wybraliśmy się z moim bratem Piotrkiem i z naszymi dziećmi (to znaczy każdy ze swoim, bo wspólnych nie mamy) na wakacje do Chorwacji. Zarezerwowaliśmy miejsce na kempingu na półwyspie Pelješac, planowaliśmy zwiedzanie Dubrownika i Korczuli, może czegoś jeszcze.

Izraelka Ilanit

121 (6 2015) Autor: Maciej Froński Dział: Wykonawcy To jest pełna wersja artykułu!

Nieżyjącego już premiera Izraela, Icchaka Szamira, pamięta się u nas głównie z opinii o tym, jakoby Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Mógł mieć premier rację, ja jednak ssałem pierś matczyną krótko i niechętnie, dlatego w swoim antysemityzmie jestem mało wytrwały. Już w dzieciństwie pozwalałem, by dziadek sączył mi do uszu żydowskie kawały spisane przez Horacego Safrina, a gdy w telewizji wyświetlano „Skrzypka na dachu”, w scenie, w której wisiała w powietrzu bójka między Rosjanami a Żydami, trzymałem kciuki – o zgrozo! – po równo za jednych i drugich.

Ta nasza młodość Charles Aznavour

120 (5 2015) Autor: Maciej Froński Dział: Wykonawcy To jest pełna wersja artykułu!

Ciężka jest dola Ormianina w Polsce... Bo co tu pokazać dzieciom? Jak im wyjaśnić, co to za dziwny kraj, z którego pochodziła prapraprababcia, do którego nawet trudno pojechać, bo za daleko? Jacy tam ludzie mieszkają? Owszem, są w Zamościu prześliczne kamieniczki ormiańskie, tyle że w stylu renesansu włoskiego, jest w Gliwicach ormiański kościółek Świętej Trójcy, przekazany Ormianom jednak dopiero po wojnie i z architekturą ormiańską niemający nic wspólnego, były kilka czy kilkanaście lat temu wystawy w gliwickiej Willi Caro1 i warszawskim Domu Spotkań z Historią2, na których prezentowano sceny z życia rodzinnego i towarzyskiego polskich Ormian na starych fotografiach. Na tę drugą wystawę zabrałem moją starszą córkę Zuzię, wówczas dziesięcioletnią – wynudziła się jak mops, pewnie gdyby wystawa poświęcona była Szwedom czy innym Portugalczykom, nie sprawiłoby to jej żadnej różnicy...

fot. tyt. armedia.am

Raszyd Bejbutow – nie tylko piosenkarz estradowy

119 (4 2015) Autor: Maciej Froński Dział: Wykonawcy To jest pełna wersja artykułu!

Do kultury Związku Radzieckiego mieliśmy my, Polacy, stosunek polityczny – ceniliśmy i nadal cenimy głównie tych twórców i artystów, którzy w jakiś sposób „podpadli systemowi” – ofiary stalinizmu Annę Achmatową i Osipa Mandelsztama, wyśmiewającego realia życia w Kraju Rad Michaiła Bułhakowa, przeczołgiwanego po powrocie z emigracji Aleksandra Wertyńskiego, zmuszonego do rezygnacji z Nagrody Nobla Borysa Pasternaka, więzionego w obozie pracy Aleksandra Sołżenicyna, zadającego niewygodne pytania Bułata Okudżawę, najprawdopodobniej zamordowanego przez KGB Włodzimierza Wysockiego czy zmuszonego do emigracji Josifa Brodskiego. Pamiętamy zresztą chyba wszyscy antologię poezji rosyjskiej „Moi Moskale” w przekładzie Wiktora Woroszylskiego, do której wyboru tekstów dokonano według klucza politycznego czy może wręcz dysydenckiego, a nie literackiego z wyraźną szkodą dla całości – oprócz świetnych wierszy Puszkina, Błoka, Majakowskiego czy Pasternaka pojawiły się w najlepszym razie przeciętne przekłady utworów Jewtuszenki, Gorbaniewskiej, Ratuszyńskiej czy Doliny2. Na tych, którzy jakoś ułożyli sobie życie w Ojczyźnie Światowego Proletariatu, patrzyliśmy podejrzliwie lub ironicznie – jak choćby na abchaskiego pisarza Georgija Gulię, którego w swojej wspomnieniowej książce „Z głowy” obśmiał Janusz Głowacki. W ten sposób dzieliliśmy jednak radzieckich twórców i artystów według kryterium, które dla szerokich rzesz mieszkańców Związku Radzieckiego nie miało większego znaczenia, nie zauważając lub nie chcąc zauważyć wielu ciekawych postaci. Jedną z nich był pieśniarz Raszyd Bejbutow.

Na cztery łapy Victor Socaciu

118 (3 2015) Autor: Maciej Froński Dział: Wykonawcy To jest pełna wersja artykułu!

Pieśniarz i autor piosenek, kawaler Orderu Zasługi w Dziedzinie Kultury, były członek parlamentu, a obecnie konsul generalny Republiki Rumunii w Montrealu, prywatnie były mąż aktorki teatralnej i filmowej Cornelii Pavlovici.

Muzyczna pocztówka Moskwa

116-117 (kwiecień 2015) Autor: Maciej Froński Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Nie pamiętam już którędy, ale przywędrowała do mnie niedawno „Moskevská virtuálka” Jaromíra Nohavicy1, piosenka nienowa, ale która wcześniej umknęła mojej uwadze, mimo że Czeski Bard umieścił ją na płycie „Tak mě tu máš” z 2012 r. Sam termin wirtualka oznacza opublikowany w sieci, wierszowany felieton opatrzony podkładem muzycznym i taki był też pierwotny charakter tego utworu. Piosenka uzmysłowiła mi, że w tym roku mija dziesięć lat, odkąd jedyny raz byłem w Moskwie.

Warszawiak Manu Chao -czyli dole i niedole wykorzenionego podczas budowy kapitalizmu

114 (paŸdziernik 2014) Autor: Maciej Froński Dział: Wykonawcy To jest pełna wersja artykułu!

Hiszpańsko-francuski pieśniarz Manu Chao nieodmiennie kojarzy mi się z Warszawą i z upalnym latem 1999 r., które, świeżo przeprowadziwszy się do stolicy, spędziłem u mojej kuzynki, w mieszkaniu przy Marszałkowskiej. Kuzynka jest światowa, wtedy właśnie wróciła ze stypendium w Paryżu i wybierała się na stypendium do Rzymu (albo na odwrót) i to właśnie z jej kaseciaka popłynęły słowa takich piosenek jak "Clandestino" ("Potajemny"), "Bongo Bong" czy "Desaparecido"...