Artykuły autora: Anna Kapusta

Trup ciągnie galar na dno! Przestroga flisacka Stanisława Nęgi z Czernichowa

143 (4 2019) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka

Prom na Wiśle – jak się do dziś mówi w Czernichowie – swą tradycją flisacką sięga XVIII wieku, a nawet wcześniej. Wisła pod Czernichowem – wsią w okolicach przysiółka Pasieki – niejeden raz zbierała śmiertelne żniwo. Mój dziadek, Stanisław Nęga, który w zdrowiu dożył dziewięćdziesięciu ośmiu lat, uczył mnie rozumieć Wisłę po flisacku. Był przewoźnikiem promowym, a wcześniej, do lat 80. XX wieku dyktował galary.

Fot. A. Kapusta

Złowrogie O! Antropologia samogłosek

142 (3 2019) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

W czasie jednej z wielu rozmów swobodnych, które przeprowadziłam w lipcu 2017 roku w Wołowicach, moja siedemdziesięciotrzyletnia Rozmówczyni opowiedziała mi o złowrogiej samogłosce O! Z dzieciństwa zapamiętała, że wykrzyknięcie O! w reakcji na małe dziecko lub młode zwierzę traktowane było jako gest szkodzenia. Złowroga samogłoska O! miała więc funkcję złośliwego, przewrotnego komplementu, który stawał się przekleństwem. Kobieta zwróciła uwagę na to, że intencja wypowiadającego owo O! nie musiała być zła, a więc osoba artykułująca samogłoskę mogła zaszkodzić bez woli szkodzenia. Dlaczego akurat polska samogłoska o nacechowana została w tym przekazie złowrogo?

Fot. K. Niemkiewicz

Opowieść o lęku Krowa

140-141 (1 2019) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

Władysława opowiedziała mi swoją historię w osiemdziesiątym ósmym roku życia, w dniu 3 sierpnia 2017 roku. Żar lał się z nieba, a przez uchylone drzwi do kuchni wpadały mdlejące muchy. Zupełnie jak wtedy, w lecie 1942 roku. Władzia była wiejską dziewczynką. W domu bywało ciężko, więc biegała do Rajchelki, bezdzietnej Żydówki i mełła dużym, drewnianym młynkiem kawę i pieprz. Robiła to po kryjomu, bo Niemcy zabrali wszystkie młynki z żydowskiego sklepiku.

Fot. K. Niemkiewicz

Omeny. Znaki życia i śmierci Rodzinne mitologie

139 (6 2018) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

Jedna z moich wołowickich Rozmówczyń, zagadnięta kilkakrotnie – w sierpniu 2017 roku – o kwestie omenów życia i śmierci w jej pamięci i doświadczeniu, opowiedziała mi trzy, kluczowe jej zdaniem, historie. Pierwsza dotyczyła omenu szczęśliwego rozwiązania. Jej Matka opowiadała, że w nocy, poprzedzającej szczęśliwy poród, śniły jej się zawsze białe figurki aniołków, które zbierała na łące. Budziła wtedy męża i informowała go, że do następnej nocy urodzi. Tak też się działo, co potwierdzał szczęśliwy mąż i ojciec.

Fot. K. Niemkiewicz

Śląski garnek wartości O etnokuchni, etnometodzie i etnohoryzontach nowoczesności

139 (6 2018) Autor: Anna Kapusta Dział: Recenzja To jest pełna wersja artykułu!

Książka Anny Lerch-Wójcik, zatytułowana Pełny bonclok. Tradycje kulinarne w podmiejskich dzielnicach Jastrzębia Zdroju, formalnie powstawała w latach 2008–2018, a nieformalnie pisała ją życiem codziennym i świątecznym śląska biografia prywatna wrażliwej na kontakt kulturowy, świadomej siebie antropolożki.

Wiejskie bicie O przemocy

138 (5 2018) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

W maju 2012 roku w jednej z lubelskich wsi usłyszałam opowieść o tym, jak pewna kobieta (babcia) zamordowała noworodka (swą wnuczkę lub wnuka) w dniu jego narodzin. Rzecz miała miejsce w latach 80. XX wieku. A było to tak. Młoda dziewczyna, córka owej dzieciobójczyni, zaszła w nieślubną, czyli panieńską ciążę. Fakt ten ukrywała aż do momentu rozwiązania, które nastąpiło w oborze jej sąsiadki. W bliżej nieznanych mojej Rozmówczyni okolicznościach zbrodni dokonała babka noworodka, od razu po akcie rozwiązania zabijając dziecko.

Fot. K. Niemkiewicz

Portfel dziedzica. O pogardzie i lęku Chłopska bieda

136 (3 2018) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

W Wołowicach, jak w każdej wsi pańszczyźnianej, był dwór. Dworem zarządzał dziedzic. Jak się mówiło na wsi – „we dworze” służyli miejscowi chłopi. Chłopi w zwykłe dni przymierali głodem, a w niedzielę i święta chodzili do kościoła, wierząc szczerze w Boga. Pewnej niedzieli ksiądz mówił o tym, że uczciwość ubogich podoba się Panu Bogu.

Fot. K. Niemkiewicz: Dasze (Podlasie), 1999 r.

Przypadek czernichowski Trupek

134-135 (1-2 2018) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

W dniu 24 lipca 2017 r. siedemdziesięciotrzyletnia Kobieta opowiedziała mi historię pięknego trupka z jej dzieciństwa. Jak twierdzi, pamięta, że rzecz miała miejsce, kiedy była dwuletnią dziewczynką. W wyniku niefortunnie przeprowadzonego, domowego porodu (wyrwanie dziecku barku przez akuszerkę) zmarła jej rodząca się siostrzyczka. Dziewczynka, która była świadkiem zdarzenia, tak bardzo upodobała sobie pięknego trupka, iż wzięła go za śliczną lalkę, zabrała na rączki i bawiła się nim w tekturowym pudełku.

Fot. K. Niemkiewicz: Iwan Bondarenko. Perebrody, Ukraina 2006

O wypędzaniu bólu zęba Dziecko do stajni!

133 (6 2017) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

Opowieść o tym, jak w podkrakowskich Wołowicach jeszcze w późnych latach 40. radzono sobie z bólem zęba u dziecka, przekazał mi kilka lat temu mój, obecnie siedemdziesięciotrzyletni, tato. Miało być tak. Mały chłopiec cierpiał z powodu bolącego go uporczywie zęba. Dziecko krzyczało. Bezradni rodzice (bo dentysta był przecież niedostępny) postanowili „wypędzić ból na gnój” w stajni. To znaczy, że zamknięto tam wrzeszczącego chłopca.

Fot. K. Niemkiewicz

Chory. O chłopskim statusie twórczości Artysta

132 (5 2017) Autor: Anna Kapusta Dział: Pocztówka To jest pełna wersja artykułu!

Siedemdziesięcioczteroletni mężczyzna z Wołowic 25 lipca 2017 r. opowiedział mi o pewnym młodym, utalentowanym artyście z jego wsi, który zmarł w wieku dwudziestu jeden lat na gruźlicę. Chłopiec miał na imię Jan. W dzieciństwie spadł z wozu i uszkodził kręgosłup. Odtąd przebywał w domu, bo nie był w stanie pracować w polu. Nauczył się sztuki zegarmistrzowskiej. Był rzeźbiarzem-samoukiem. Rzeźbił w miękkim drewnie zwierzęta. Jego fantazyjne ptaszki czasem kupowali ludzie ze wsi. Mężczyzna pamięta „mądrość” i „rozumność” Jaśka. Uszkodzony kręgosłup wykluczył go z wiejskiej społeczności, tzn. nie pozwolił mu pracować w polu. Nikt nie uważał go za pełnego człowieka: „Kto nie pracował w polu, nie pracował w ogóle”.

fot. tyt. K. Niemkiewicz

Pies wiejski. O sile niemocy Pocztówka

131 (4 2017) Autor: Anna Kapusta Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Nieodłącznym elementem polskiego pejzażu terenowego, czyli imaginarium wsi, są wyskakujące na główne, publiczne drogi psy. Spotkanie ze szczekającym i doskakującym do nóg psem to jeden element pejzażu – realnego i symbolicznego, drugim jest – rzadka, ale zdarzająca się jednak – rozmowa z właścicielem zwierzęcia. Po pierwsze, od właściciela zawsze dowiemy się, że „pies nie gryzie”, nawet jeśli dokładnie wiemy, iż ten właśnie pokąsał konkretne, znane nam osoby. Po drugie, przy odrobinie osobistego dystansu i treningu umiejętności terenowych, wprawne oko badacza zauważy błysk tryumfu w oku zagadniętego właściciela.

fot. K. Niemkiewicz

Utopiec Gardzienicki. Ślad Pocztówka

130 (3 2017) Autor: Anna Kapusta Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

W dniu 25 czerwca 2012 r. kobieta, matka dorosłej już córki i dawna artystka „Gardzienic”, która kilka długich lat życia spędziła we wsi Gardzienice, ze łzami w oczach opowiedziała mi historię o Utopcu Gardzienickim, ścigającym ją przed laty na gardzienickim moście. Łzy były wielkie niczym soczewka dodatkowego oka, służącego do widzenia tego, co nas czasem przerasta w naszej własnej historii. Opowieść płynęła bez presji dyktafonu, snuta w kawiarnianym gwarze i popijana mrożoną kawą, ale jej ciężar wisiał w powietrzu jeszcze długo po wypowiedzeniu ostatnich słów.

Fot. K. Niemkiewicz

Pocztówki terenowe. Olśnienia Diabeł

128-129 (1-2 2017) Autor: Anna Kapusta Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

fot. K. Niemkiewicz: Frampol 2009

Antropologiczne badania terenowe zawsze pozostawiają po sobie niedosyt wątków, które narodziły się na miejscu, ale idą za badaczem w jego własne życie. To opowieści po wyłączeniu dyktafonu. Mówione szeptem. Z błyskiem w oku. Postanowiłam ocalić te lubelskie, z moich badań terenowych w Gardzienicach i te krakowskie, z Wołowic, w których mieszkam. Nadałam im tytuł Pocztówki.

Maryjka. Jak umierały Gardzienice Maria Szutko

127 (6 2016) Autor: Anna Kapusta Dział: Folk i okolice To jest pełna wersja artykułu!

Maria nie chciała, żeby o niej pisać. Nie chciała mówić o sobie. Pytała o rozmówcę. Najbardziej interesowały ją włosy Chrystusa i dlatego posiadanie loków było kartą wstępu do jej świata. Nad swoim Jezusem myślała, haftując, malując, wyszywając i śpiewając. Pieśni nagrywała na kasety na wypadek, gdyby nie mogła zaśpiewać. Mieszkała sama. Śpiewała Maryjce.