Artykuły z działu: Festiwale

Juria Na początku był obrzęd, potem scena...

35-36 (kwiecień/maj 2001) Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Pod nazwą Juria kryje się działający od 1998 roku nowoczesny projekt białoruskiego wokalisty Jurija Wydronaka. Łączy on tradycyjne motywy muzyczne z współczesnym rockowym brzmieniem. Z jednej strony twórczość Jurii stanowi nawiązanie do rytualno-obrzędowej tradycji, z drugiej – do psychodelicznych brzmień współczesnych. O muzyce, folklorze i Białorusi mówi Jurij Wydronak.

Festiwal Huculski

35-36 (kwiecień/maj 2001) Autor: Joanna Zarzecka Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

W dniach 8-9 września 2001 roku odbył się w Werchowynie na Huculszczyźnie IX Festiwal Huculski. Jest to impreza doroczna, organizowana cyklicznie przez jedną z ośmiu większych miejscowości na Huculszczyźnie. W zeszłym roku festiwal odbył się w Kołomyi, którą z tej okazji całkowicie odnowiono, natomiast w tym roku tzw. „ślepy los” padł na Werchowynę – jednak o rok wcześniej niż to zamierzano, w związku z czym miasto nie dostało na czas odpowiednich środków i wiele rzeczy organizatorzy musieli wykonać własnym sumptem i kasą. Już sam festiwal mógłby być wystarczającą zachętą do wycieczki etnograficznej na Ukrainę, ale fakt, iż odbywać się on będzie właśnie w Werchowynie, cieszącej się szczególnym sentymentem naszej ekipy wakacyjnej, przesądził sprawę – trzeba było jechać.

Śpiew archaiczny Najstarsze Pieśni Europy

35-36 (kwiecień/maj 2001) Autor: Izabela Foremniak Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

W ostatni weekend listopada odbył się w Lublinie III Festiwal „Najstarsze Pieśni Europy”. Pomimo konkurencji w postaci zabaw andrzejkowych frekwencja na sali Centrum Kultury była bardzo dobra, z dnia na dzień przybywało amatorów śpiewu archaicznego, tak że ostatniego dnia festiwalu trudno było o miejsce. Poziom imprezy znalazł odbicie w bardzo dobrej atmosferze i gorących owacjach. Również fakt, iż wykonawcy nie stali na scenie, lecz parę kroków od publiczności oraz oczywisty dla tych, którzy kiedykolwiek słyszeli śpiew archaiczny, brak mikrofonów, sprzyjał wytworzonemu klimatowi. Tegoroczny festiwal stanowił uwieńczenie 10-letniej działalności Fundacji „Muzyka Kresów” i zapewne z tego powodu zostało zaproszonych aż 8 zespołów, które mają podobną postawę wobec muzyki tradycyjnej, mianowicie zależy im, by była to autentyczna rekonstrukcja śpiewu ludowego. W tym roku wspólne muzykowanie trwało trzy dni, nie dwa jak dotychczas.

Jahiar Group

26 (styczeń 2000) Autor: Agnieszka Matecka - Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

W dwudziestym numerze "Gadek z Chatki" pojawił się wywiad z młodym folkowym zespołem - "Jahair Group". Istniał on wtedy niespełna rok (powstał w na początku 1998 r.) i składał się tylko z dwóch osób - Agnieszki Kołczewskiej i Jahiara Azima Irani, którzy do tej pory pozostają trzonem grupy.

Werdykt Jury

26 (styczeń 2000) Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Werdykt Jury
Protokół z obrad jury konkursu
"Scena Otwarta"
IX Festiwalu Muzyki Ludowej
"Mikołajki Folkowe"


Lublin 10.12.1999

Folkowy Sopot 1999

24 (wrzesień 1999) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Kiedy okazało się, że muzyka folkowa (etniczna, world music...) trafi pod strzechę Opery Leśnej w Sopocie stało się jasne, że będzie to dla niej nie tylko unikalna szansa pokazania się szerszej publiczności, ale też i sprawdzian własnej atrakcyjności. Jak odbiorą muzykę inspirowaną folklorem ludzie kojarzący ją głównie z Bregoviciem lub słyszący ją po raz pierwszy? Jak znajdą folk media, które są jego potencjalnymi sponsorami?

Miał więc być to koncert nie tyle konkretnych wykonawców - bo są oni w większości szerzej nie znani - ile prezentacja czegoś nowego, ogólnej propozycji alternatywnej wobec popu. Tym samym na ludziach biorących udział w tej prezentacji miała spocząć odpowiedzialność kulturalnych ambasadorów folku. Oceniając koncert "Muzyczne drogi Europy" należy więc pamiętać, że od naszych własnych wrażeń ważniejsze są opinie krążące w przestrzeni medialnej kształtującej gusta "milczącej większości", która na końcu wyraża swoje zdanie nogami i portfelami.

Wiele hałasu o nic? Festiwal w Sopocie 1999

24 (wrzesień 1999) Autor: Agnieszka Matecka - Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Włodzimierz Kleszcz (dziennikarz Radiowego Centrum Kultury Ludowej):


Nie byłem organizatorem tego koncertu. Do jego realizacji zaprosił mnie pół roku temu Wojciech Trzciński. Było to dla mnie dużym wyzwaniem. Zaangażowałem się w to przedsięwzięcie całym sercem i duszą, dosłownie "rzuciłem się" na nie. Dyrektor Trzciński ma ucho, jest wrażliwy , chce czegoś innego w powszechnym obiegu niż obecnie obowiązujący stereotyp rozrywki. Razem dobieraliśmy zespoły. Polskie grupy dobierał Trzciński, chodziło głównie o polskie akcenty góralskie i mazowieckie, zaproponowałem w sumie 20 grup. Pokazaliśmy trochę moderny, czyli tych minimalów - Kapelę ze Wsi, Rawian i Sąsiadów - połączenie współczesności i tradycji i Trebuniów - Tutków, od których nagrań z Twinkle Brothers moda na tę muzykę się zaczęła.

Sławomir Król (Folk Time):


Komentując koncert można przytoczyć zarówno zarzuty jak i opinie pozytywne. Zacznę od strony negatywnej. Po pierwsze jak się takie medium jak telewizja bierze do prezentowania "world music", to po pierwsze musi pamiętać o tym, że najważniejszy jest nie obrazek (choć i ten musi mieć swoją dynamikę) ale dźwięk. To co usłyszałem z telewizora było antyreklamą tej muzyki. Widzę flecistę, który wyciska siódme poty i zapewne gra znakomicie, a słyszę skrzypce na trzecim planie. Nic poza tym. To była dla mnie afera.

Maciej Szajkowski (Kapela ze wsi Warszawa):


Trudno mi się na ten temat wypowiadać, bo byłem uczestnikiem tego koncertu. Patrząc na to wydarzenie już z pewnym dystansem uważam, że udało się organizatorom "Muzycznych dróg Europy" w godny sposób pokazać muzykę, która gdzieś oddolnie funkcjonuje i wchodzi w skład pewnej alternatywnej sceny muzycznej w Polsce - jest kulturową odskocznią od tego, co widzimy na co dzień w telewizji, tego co proponuje kultura masowa.

Małgorzata Jędruch (dziennikarz Radiowego Centrum Kultury Ludowej):


Obawiam się, że szansa, jaką dla muzyki folk był koncert "Muzyczne drogi Europy" nie została w pełni wykorzystana, ale nie zawinił nikt z wykonawców. Po prostu koncert niezbyt dobrze został nagłośniony w sensie technicznym. Z tego powodu artyści nie mogli pokazać swoich możliwości. Duże znaczenie miał fakt, że koncert odbył się na takiej imprezie jak Sopot - komercyjny festiwal muzyki pop. Jeśli widzimy kontekst - Lombard i Whitney Houston, o których się tylko mówi i nagle pojawiają się "Muzyczne drogi Europy", gdzie również są znakomici wykonawcy, to okazuje się, że ta muzyka istnieje i jest równoważna.

Wojciech Ossowski (dziennikarz III pr. Poskiego Radia):


Sopot był dobrym pomysłem ale źle go wykonano. Jedna z moich słuchaczek napisała, że kocha Altan, ale po jaką cholerę ściągano te grupę, by pokazała się w jednym utworze, a w drugim by przeszkadzali im Bułgarzy. Kupa szmalu do wyrzucenia - jak sobie pomyślę, że mojego to szlag mnie trafia. Bo to przecież z twojej kieszeni podatniku kolesie tak się zabawili. Po jakie licho aż cztery godziny - toć to przecież zabije i najcierpliwszego. Dlaczego to odbywało się w Sopocie, gdzie ludzie przyszli nawet nie na Bregovicia a na Kaję. Bregović to opozycja dobrego smaku i gustu - badziewie. Więc jeśli chcemy umoralniać fryzjerki i przedstawicieli tego wycinku rynku to, nie przy pomocy smętnego wyjca z Andaluzji. Wystarczyłoby sprowadzić Gipsy Kings, Runrig - ze Szkocji - oni grają na stadionach i radzą sobie z takimi miejscami jak olbrzymia scena w Sopocie. Nie cztery godziny, a fajerwerk na dwie i niedosyt. Jeśli ktoś chciał się dowiedzieć czym są korzenie - już wie: tego się nie da słuchać - więc koncert zamiast promować ugruntował społeczne przekonanie o małej atrakcyjności zjawiska.

Prasa o folku i Sopocie

24 (wrzesień 1999) Autor: Agnieszka Matecka - Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

(...) Oczywiście można powiedzieć, że idea wieczoru pt. "Muzyczne ścieżki Europy" nie jest zbyt świeża (nurt new age, pod który usiłowali podpiąć ten koncert organizatorzy będzie obchodzić wkrótce swoje 20 urodziny), jak na sopocką imprezę błyszczał on nieprzyzwoitą wręcz nowością.

Dziesięciolecie Folkowej Fiesty

24 (wrzesień 1999) Autor: Katarzyna Mróz Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Lato'99 już minęło, a wraz z nim kolejny festiwalowy sezon. Jedną z pierwszych imprez, jaką wielbiciele folku mieli okazję zobaczyć była Folk Fiesta w Ząbkowicach Śląskich, trwająca od 9 do 11 sierpnia. Niemniej, mimo dużej odległości czasowej, dzielącej nas od tego wydarzenia kulturalnego, należy się czytelnikom niewielkie, choć zdezaktualizowane sprawozdanie - choćby dlatego, że była to jubileuszowa dziesiąta, edycja festiwalu.

Była zarazem pierwszą, w której brała udział autorka tego tekstu. W nieznane mi okolice Wrocławia jechałam z zainteresowaniem - jak się okazało, uzasadnionym. Pozwolę sobie w tym miejscu na małą dygresję. Przyjeżdżający do Ząbkowic mogą cieszyć nie tylko uszy czarowną muzyką folk, ale i oczy - przepiękną architekturą. Mnóstwo jest bowiem w tym miasteczku zgrabnych kamieniczek zdobionych w płaskorzeźby i małe wieżyczki - a i same Ząbkowice są nader malowniczo położone na górzystym terenie. Natomiast sam festiwal odbywa się - uwaga! - w romantycznych ruinach zamku, co powinno być dodatkowym atutem w oczach wielbicieli folku. Ponieważ Fiesta jest rzeczywiście imprezą zakrojoną na dużą skalę, koncerty nie odbywają się w jednym miejscu (tj. na dziedzińcu wspomnianego zamku), ale także w podziemiach (odpowiednio chłodnych i wilgotnych) oraz w specjalnym namiocie, rozstawionym pod murami. Niekiedy występy organizowano na wszystkich wspomnianych scenach jednocześnie, co trochę utrudniało reporterce "Gadek z Chatki" pracę (a artystom koncentrowanie się - ale o tym później). Jednak w piątek wszyscy widzowie zebrali się w murach zamku, pod gołym niebem.

Rok polski w Rudolstadt Tanz und FolkFest 2002

40 (październik 2002) Autor: Jarosław Kaczmarek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Tegoroczna edycja Festiwalu „Tanz und FolkFest” w Rudolstadt w Niemczech (5-7 lipca) miała dla Polski szczególne znaczenie. Organizatorzy tej jednej z największych i najbardziej prestiżowych folkowych imprez w Europie, zdecydowali o przyznaniu Polsce status specjalnego gościa.

W Skierniewicach Ethnosfera 2002

40 (październik 2002) Autor: Wojciech Ossowski Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

6 lipca 2002 roku. Teren w pobliżu skierniewickiego zalewu miejskiego. Od rana ktoś się kręcił i rozstawiał wielką scenę. (Dwa tygodnie wcześniej pojawiło się jedno tipi i budowane ogrodzenie ze słomy i gliny – były to zaczątki Wioski Ekologicznej.) W południe do Młodzieżowego Centrum Kultury zaczęli napływać grupkami, mniejszymi bądź większymi, ludzie z odległych miejsc Polski i zagraniczni goście.

Tołhaje na EBU Festiwal Europejskiej Unii Radiowej

40 (październik 2002) Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Folkowy Festiwal Europejskiej Unii Radiowej – EBU jest imprezą cykliczną, odbywającą się od dwudziestu trzech lat, każdego roku w innym kraju Europy. W tym roku gospodarzami wielkiej międzynarodowej imprezy byli nasi zachodni sąsiedzi – Niemcy. Do Mőlln – malowniczego, pamiętającego czasy średniowiecza miasteczka położonego pośród czystych jezior pomiędzy Lubeką a Hamburgiem, przybyli muzycy praktycznie z całego świata, aby razem przez te kilka dni – od 21 do 23 czerwca – muzykować.

Miodobranie Święto miodu w Myszyńcu

40 (październik 2002) Autor: Joanna Zarzecka Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Zgodnie z tradycją, w ostatnią niedzielę sierpnia (w tym roku – 25), w Myszyńcu, odbyła się doroczna impreza – „Miodobranie Kurpiowskie”. W założeniu ma ona na celu promocję regionu, tradycji wiejskiej na Kurpiach, lokalnych specjalności, zespołów ludowych. W tym roku Miodobranie odbywało się po raz 25., jubileuszowy, i ten odświętny wymiar dało się odczuć na każdym kroku. Ludzi zjechał się tłum, atrakcji przygotowano moc, a pogoda dopisała.

"Scena Otwarta" wg Wojtka

21 ((1) 1999) Autor: Agnieszka Matecka - Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Od "Folku w pigułce" i innych programów prowadzonych przez Wojtka Ossowskiego w radiowej "Trójce" niejeden zespół folkowy rozpoczynał swoją karierę. Zna go też "mikołajkowa" publiczność, bo wielokrotnie prowadził festiwalowe koncerty. W tym roku wystąpił nowej, podwójnej roli, jurora "Folkowego Fonogramu Roku" i "Sceny Otwartej".


Kłopoty z wyborem

21 ((1) 1999) Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Głos Małgorzaty Jędruch z pewnością znają wszyscy słuchacze programów Radiowego Centrum Kultury Ludowej. Wystarczy wspomnieć, że to właśnie ona relacjonuje wszystkie koncerty folkowe odbywające się w S1 na Woronicza. Od co najmniej trzech lat zasiada też w jury konkursu "Scena Otwarta".


Folkowy Fonogram Roku '99

25 (grudzień 1999) Autor: bracia Golec Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Konkurs "Folkowy Fonogram Roku 1999" odbywa się już po raz drugi w ramach Festiwalu Muzyki Ludowej "Mikołajki Folkowe". Jego celem jest zauważenie i promocja dokonań fonograficznych zespołów oraz firm wydawniczych zajmujących się tym rodzajem muzyki.

Organizatorzy festiwalu zawsze starali się nie tylko doraźnie przedstawiać na jego koncertach wszystko, co było zaciekawiło i mogło być atrakcyjne dla widzów, ale budując programy poszczególnych edycji festiwalu zwracali uwagę na jego animacyjną rolę rodzimej dla sceny folkowej. Taką rolę odgrywało ukazywanie polskich zespołów w kontekście innych grup z innych krajów oraz istnienie "Sceny Otwartej" - konkursu dla amatorów i debiutantów. Na scenie "Mikołajków Folkowcy" stawiały pierwsze kroki, zdobywały nagrody, uznanie jury i publiczności tacy wykonawcy jak: "Chudoba" "Matragona", Ania Kiełbusiewicz, "Rivendell" "Viva Flamenco" czy ostatnio grupy "Się Gra" i "Kapela ze Wsi".

Folkowa Fiesta

19 (wrzesień 1998) Autor: Agata Witkowska Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

W pewien lipcowy weekend wybrałam się do Ząbkowic Śląskich na doroczną imprezę pod nazwą Folk Fiesta. Ząbkowice to małe miasteczko, tym bardziej wrażenie zrobił na wszystkich najazd dwutysięcznej rzeszy wielbicieli Pawła Kukiza (nie bardzo wiem, co "Piersi" mają wspólnego z folkiem), jaki miał miejsce w noc poprzedzającą nasze przybycie. Takiego tłumu nie widziano tutaj jeszcze nigdy - dowiedziałam się w biurze organizatorów.

Folk Fiesta 27-29.06.97 Ząbkowice Śląskie

13 (sierpień 1997) Autor: Grzegorz Kurczyński Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Bywają wielkie festiwale, gigantyczne koncerty, spektakularne przedsięwzięcia nie pozostawiające po sobie nic, poza iluzorycznym, krótkotrwałym wrażeniem, ułudą, która mija odsłaniając po sobie rozczarowanie i smutek niespełnienia. Jest to nieraz niezależne od organizatorów, artystów, pogody i stanu ducha publiczności.

Duch miejsca i miejsce Ducha II Festiwal "Muzyka w Krajobrazie" Inowłódz'97

13 (sierpień 1997) Autor: Marek Styczyński Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Grupa ATMAN od trzech lat utrzymuje przyjacielski kontakt z NATURTONMUSIK Zaproszenie tych muzyków na Festiwal "Muzyka w Krajobrazie" jest początkiem bliskiej współpracy firmy "Pracownia" Promocja Kultury Ekologicznej z formacją ze Szwajcarii. Jeszcze tej jesieni ukaże się w Szwajcarii płyta CD ATMANa z wyborem nagrań z ostatnich projektów zespołu.

Mikołajki Folkowe '97 Dwugłos Posdumowujący

15 (listopad 1997) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Na poprzednich edycjach naszego festiwalu pojawiałam się raczej jako widz, początkowo w ogóle jako osoba z zewnątrz, niezaznajomiona szerzej ani z orkiestrowym środowiskiem, ani z folkiem. Przychodziłam na imprezę po prostu jako wielka wielbicielka tej muzyki. Przed rokiem, kiedy zaczynała się moja znajomość z Orkiestrą, udało mi się pierwszy raz dostać w szeroko pojęte "kuluary" Mikołajków. Teraz zaś wzięłam bezpośredni udział w pracach Komitetu Organizacyjnego jako osoba odpowiedzialna za konkurs "Scena Otwarta". Dzięki temu skromnemu wkładowi w pracę nad Festiwalem posiadłam jeszcze większą świadomość, czym jest przygotowanie podobnej imprezy, myślenie nad każdą niemalże chwilą z wielotygodniowym wyprzedzeniem. To jest sztuka, która nie każdemu się udaje - w mym krótkim życiu zaliczyłam już niemało koncertów źle zorganizowanych. Nie chciałabym oceniać, czy podołaliśmy w pełni wyzwaniu, niemniej jednak tego uczucia nie da się opisać - gdy siada się na widowni i przypomina wszystkie przeszłe starania, i przeżywa się sam fakt ich sfinalizowania - i w głowie telepie się ta myśl: "Udało się, festiwal gra!"

Agata Witkowska       


Długo zastanawiałem się jak rozpocząć "odautorski" komentarz na temat Mikołajków '97, żeby nie przypominał on prowadzenia do socjalistycznego sprawozdania z lat propagandy sukcesu, ale nie da się niestety napisać na wstępie nic innego, jak to, że w zeszłym roku Mikołajki zrobiły "kolejny krok naprzód". Nie chcę zgadywać czy oceniać procentu pozytywnych ocen wśród publiczności, jednym program mógł się mniej podobać, innym bardziej, wiadomo, lecz chciałbym zaproponować rzut oka na festiwal od kuchni.

Marcin Skrzypek