Artykuły z działu: Felieton

Wspaniały rok, wspaniała muzyka

121 (6 2015) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Rok 2015 dla polskiej muzyki folkowej był rokiem wspaniałym. W pojęciu „folk” mieści się wiele zjawisk, które rozwijały się wręcz „zjawiskowo”. Patrząc na listę imprez – koncertów, festiwali i warsztatów, widzę, że był to rok wyjątkowy. Być może będzie tak, że muzyka zanurzona w tradycji, rodem z polskiej wsi, ale też muzyka świata, stanie się na stałe obecna w naszym życiu muzycznym i generalnie kulturalnym.

Wbrew sceptycyzmowi [folk a sprawa polska]

120 (5 2015) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Pod koniec września odbyła się kolejna edycja Tzadik Poznań Festival. Do najlepszych koncertów, które odbyły się w jego trakcie, należały folkowe występy zespołu Sztetl Quartet oraz Kapeli Brodów. Oba były fascynujące, pełne emocji, rozwibrowanego pulsu muzyki, swoistej transowości i bezpretensjonalności. Roztańczone i niebanalne.

Oj, dodo moja, dodo – lubelscy giganci pieśni

120 (5 2015) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

I śpiewali na Lubelszczyźnie najwięksi. Z przewagą kobiet z oczywistych (weselnych) powodów: Józefa Pidek z Bychawki (jej wielbicielem był i jest prof. Jerzy Bartmiński, niżej podpisana nagrała całe jej wesele w roku 1975), Anna Malec z Jędrzejówki (wielbicieli jej śpiewania jest wielu, wśród nich prof. Piotr Dahlig), Joanna Rachańska z Łubczy, jedyna pamiętająca pieśni z zawołaniem „łado”. A także Helena Goliszkowa, obdarzona i głosem, i pamięcią, Aniela Gmoch, specjalistka od pieśni weselnych, Józefa Albiniak, Janina Chmielowa – encyklopedia rozmaitych rodzajów pieśni, Krystyna Placha, Maria Podgórska, Edwarda Kowalczyk, Zofia Sulikowska, Walentyna Pakułowa, Maria Gumiela, Stefania Gadzińska o mocnym głosie i ekspresji weselnych pieśni, Karolina Łagowska, Marian Kulik, Wojciech Sołtys. Wielu innych, których nie sposób wymienić, zaznaczyło swoje istnienie na lubelskiej ziemi, przekazało pieśni. Zostawiło ślad w nas, którzy mieli szczęście ich słyszeć, spotkać, nagrać…

Co rozkwita na festiwalach..? [folk a sprawa polska]

119 (4 2015) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Polska muzyka folkowa ma się znakomicie! Dobitnie pokazały to dwie prestiżowe imprezy: czerwcowy poznański Ethno Port i lipcowy EtnoKraków, na który złożyły się 17. edycja Rozstajów i 36. Festiwal Folkowy Euroradia. Z góry zaznaczam, że nie podważam tu znaczenia i jakości innych imprez, które – zwłaszcza w okresie wakacyjno-letnim – odbywają się w naszym kraju w znacznej liczbie. Piszę ledwie (aż) o własnym doświadczeniu podczas dwóch, z mojej perspektywy najbardziej spektakularnych wydarzeń-festiwali.

To wstydliwe słowo na „f”… [folk a sprawa polska]

118 (3 2015) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Członkowie jednej z niezwykle szanowanych i szalenie lubianych przeze mnie grup piszą o sobie, że „niechętnie postrzegają siebie w kategorii muzyki folk – ich muzyka wykracza daleko poza te ramy. Jej istotą jest energia zderzenia odległych muzycznych światów. Przekraczanie wyznaczonych granic jest częścią spektaklu”. Komentując niedawno ten wpis, pozwoliłem sobie na uwagę, że dla mnie są: „kwintesencją muzyki folk, właśnie dlatego że ich muzyka przekracza schematy i stylistyczne ograniczenia”.

Kazimierz – podróż sentymentalna

118 (3 2015) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Festiwale związane z muzyką i kulturą tradycyjną mają swoich zwolenników i przeciwników. Przeciwnicy to zwykle ci, którzy folkloru nie cenią w ogóle, kojarzy im się z kiepską jakością, a jego magii, siły przekazu, związku z tradycją nie są w stanie zauważyć i docenić. Zwolennicy za to są wymagający i oczekują zdarzeń niecodziennych, nawet egzotycznych! Zwykle nie są zawiedzeni, zwłaszcza w Kazimierzu, choć festiwali w Polsce jest mnóstwo, niemal każda gmina chce mieć i ma swój, mniejszy lub większy, często niejeden. Szczególnie tam, gdzie folklor jest żywy (południe Polski), a wykonawcy świetni i jest ich dużo. Najpiękniejszy jednak jest kazimierski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych, w tym roku czterdziesty dziewiąty. Wyjątkowy, niepowtarzalny, o wielkich zasługach dla podtrzymania kultury ludowej, ulokowany pośród zabytkowej architektury i pięknej przyrody.

Ja, Obcy?

116-117 (kwiecień 2015) Autor: Jacek Mielcarek Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Kategoria „obcego” to zbiór cech rozpoznawczych dotyczących całego naszego życia, pozwalający odróżnić, co swoje, a co nie. „Obcy” kieruje naszą uwagę na kulturę, skłaniając do refleksji i wzbudzając głębsze zainteresowanie czymś, co do tej pory wydawało się naturalne i oczywiste

O niskiej kulturze wysokiej

116-117 (kwiecień 2015) Autor: Maria Baliszewska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Nieokreślona tematyka tych felietonów, czyli pełna wolność, sprzyja błądzeniu myśli, zwłaszcza ku przeszłości. Dzisiaj to błądzenie wiedzie mnie na Podhale, do miejsc i ludzi, którzy zaznaczyli się nie tylko w mojej pamięci. Dlaczego? Trochę z sentymentu, a trochę z powodu irytacji, bo ostatnio jakaś Bardzo Ważna Postać znowu użyła określenia „kultura niska” w odniesieniu do kultury tradycyjnej i – zdenerwowana tym – rozmyślałam nad trwałością stereotypów oraz krzywdzącego, choć zarzuconego przez naukę, podziału tej działalności na niską (ludową?) i wysoką (elitarną, profesjonalną?).

Nasza mała Europa... [folk a sprawa polska]

115 (grudzień 2014) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Ket jo barat czyli „dwa bratanki” - to nazwa zapomnianej już dziś nieco formacji, którą współtworzyli Jacek Hałas i Stefan Puchalski. Z czasem, gdy dołączył do nich Maciej Filipczuk, nazwa ewoluowała do Harom jo barat – czyli „trzech bratanków/przyjaciół”. Grupa, nawiązująca swoją nazwą do „legendarnych przyjacielskich stosunków polsko-węgierskich” (jak rzecz skomentowałaby prasa polityczna), w swym muzykowaniu, doborze repertuaru, pomyśle na sceniczne zaistnienie, realizowała pełen uroku zachwyt wspólnotą kultury środkowo-europejskiej. I jestem absolutnie przekonany, że sztywne i niewzruszone linie na mapie, wyznaczające granice między poszczególnymi państwami, miały dla nich mniejsze znaczenie niż, naznaczone zgoła dziecięcą radością, bezpretensjonalne łączenie w jedną opowieść wątków wywodzących się z różnych tradycji.

O końcach świata [folk a sprawa polska]

113 (sierpień 2014) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

„Koniec świata!” to, według słownika frazeologicznego: „okrzyk wyrażający wielkie zdumienie, zdziwienie, zaskoczenie”. Na „koniec świata” można się jednak również wybrać, z (muzycznego) „końca świata” przybyć, a jakże – budząc czasami zdumienie czy zaskoczenie…

Pokazać prawdę... [folk a sprawa polska]

112 (czerwiec 2014) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

„Niestety, formy kultury ludowej, chłopskiej, są skazane na zagładę. Zadaniem nas, artystów, jest je zachować dla potomności. Zwracam tu uwagę, że jednym z zadań, nie jedynym” – mówił Karol Szymanowski w 1935 roku, przed światową premierą swoich „Harnasiów”. Interesująca jest zarówno głęboka świadomość kompozytora, dotycząca kondycji twórczości ludowej i, jakkolwiek by to nie brzmiało, powinności artysty. Zwraca uwagę jednak chyba również zaskakująca aktualność powyższej wypowiedzi.

O zaletach wiernego trwania [folk a sprawa polska]

98-99 (kwiecień 2012) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Poznański klub Fabrika jest miejscem, w którym regularnie odbywają się koncerty wykonawców z kręgu muzyki alternatywnej, niezależnej - zarówno rockowych, jak jazzowych czy tak zwanego nowego brzmienia. Miejscem, które stosunkowo od niedawna, a jednak wytrwale pracuje na miano klubu kultowego. W jego murach od początku bieżącego roku znajduje się przestrzeń dla zespołów folkowych. Najpierw pojawiło się tu Trio Janusza Prusniowskiego – ale w kwintecie, potem Caci Vorba, przed nami koncert Bubliczków i innych wykonawców. Ot, nic wielkiego, jeden z wielu przypadków koncertowego życia w naszym kraju.

W rumuńskości nurzam się...

86-87 (sierpień 2010) Autor: Marta Cywińska Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

W rumuńskości nurzam się od wielu lat i to rumuńskości muzycznej. Delektuję się brzmieniem języka i "bezmiarów" folkowych z różnych regionów od Oltenii po Bihor, nieustannie rozdwojona wskutek odległości i swoistego, cioranowsko-eliadowskiego pogranicza "między nauką a literaturą". Od kilku zaś lat przynajmniej część mojej kolejnej książki powstaje przy dźwiękach muzyki rumuńskiej i każde działanie neosurrealistyczne (performance też) lub kolejny stan cudownego (!) spalania się twórczego między nauką a literaturą muszą w moim przypadku dziać się z Rumunią w tle.

Chłopomania

50 (kwiecień 2004) Autor: Maciej Szajkowski Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Idea powrotu do korzeni, od kilku lat zaczyna przynosić efekty. Powstają nowe studenckie grupy muzyczne inspirowane dawną muzyką wsi, w niektórych miastach prowadzą działalność Domy Tańca, gdzie można się nauczyć wywijać oberka, kujawiaka, mazurka i krzesanego. Rośnie popularność w całej Polsce licznie organizowanych festiwali folkowych.

Obrazy i (tele)wizje (Folk a sprawa polska)

50 (kwiecień 2004) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Wakacje są czasem festiwali, również folkowych. Tych ostatnich jest z roku na rok coraz więcej, a minione lato [lato roku 2000 – przyp. red.] było okresem ich szczególnego rozkwitu. Oczywiście, natychmiast pojawia się pytanie – na ile jest to zjawisko sztucznie wykreowane, w jakiej zaś mierze wynika z rzeczywistych potrzeb (słuchaczy, organizatorów, muzyków). Chłodna obserwacja pozwalająca na stwierdzenie, że wykonawcy ewidentnie amatorscy albo ewidentnie biesiadni są równoważeni przez tych, którzy brzmią "bardziej folkowo", o niczym jeszcze nie przekonuje. Bo nawet za folkowymi brzmieniami kryją się czasem łatwizny, uproszczenia, nieszczerości.

Tytułem wstępu

49 (luty 2004) Autor: Grzegorz Kondrasiuk Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

>Co, w takim razie, zrobić ze świętą Wilgefortis vel Kümmernis (znaną także pod nieokreśloną bliżej liczbą innych imion)? Do kapliczki tej, nigdy oficjalnie nieuznanej przez Kościół, a jedynie tolerowanej świętej, w XVIII wieku ściągały tańczące i grające pielgrzymki muzykantów, którzy uważali ją za swoją patronkę. Tak samo jak i konający, cierpiący, biedni, kobiety brzemienne, bezdzietne czy nieszczęśliwe w małżeństwie. Może nie byłoby to dziś szczególnie intrygujące – gdyby nie fakt, że Wilgefortis przedstawiana jest jako kobieta ukrzyżowana i o brodatym, męskim obliczu (w niektórych przypadkach jest to twarz Chrystusa).

[...] [Folk a sprawa polska)

49 (luty 2004) Autor: Tomasz Janas Dział: Felieton To jest pełna wersja artykułu!

Nie da się uciec przed tonem funeralnym, przed łzą smutku. Przełom roku 2003 i 2004 upłynął wszak pod znakiem wydarzeń wielce przygnębiających. Śmierć Ani Kiełbusiewicz, a potem Czesława Niemena, stały się ponurymi, najważniejszymi wydarzeniami tego czasu.