Artykuły z działu: Rozmowa
Kroke
To słowo w jidisz oznacza Kraków. W życiu muzyków i ich twórczości oznacza ono zarazem fundamentalny punkt odniesienia dla ich własnej tożsamości kulturowej i artystycznej.
Używając tradycyjnych materiałów muzycznych, jako podstawy do budowy oryginalnych aranżacji i improwizacji, korzystając z wcześniejszych doświadczeń związanych z muzyką klasyczną i jazzem, Kroke tworzy nowe, unikalne kompozycje, a także brzmienie niespotykane dotąd w muzyce żydowskiej. Muzykę Kroke należy odczuwać i rozumieć jako meritum pradawnej kultury Żydów, a jednocześnie jako dowód jej nieprzerwanego istnienia. Jest ona także formą przemowy do ludzkości, zaproszeniem do wspólnej refleksji nad kwestią co oznacza "Być człowiekiem".
...taka jedna dolinka... Orkiestra św.Mikołaja
Niektórzy twierdzą, że istniejąca od 1988 roku Orkiestra św. Mikołaja nadała oblicze folkowi lat dziewięćdziesiątych. W nowe tysiąclecie zespół wszedł wydając piąty już album zatytułowany „Z dawna dawnego”, który zdobył uznanie słuchaczy i krytyków. Zawiera 17 utworów inspirowanych polską muzyką ludową, wśród których znalazły się pieśni przede wszystkim z Lubelszczyzny i Kurpi, a także Śląska i Beskidów. Tuż po zakończeniu nagrań z muzykami tworzącymi Orkiestrę: Sylwią Berezą, Urszulą Kalitą, Anną Kiełbusiewicz, Agnieszką Kołczewską, Bogdanem Brachą, Grzegorzem Lesiakeim i Marcinem Skrzypkiem spotkała się Małgorzata Jędruch z Radiowego Centrum Kultury Ludowej.
O prawdzie w muzyce
Gdy ogłoszono wyniki dziesiątej edycji najstarszego konkursu muzyki folkowej w Polsce, „Sceny Otwartej”, podczas „Mikołajów Folkowych” 2002, okazało się, że nagrody z najwyższej półki zgarnęły zespoły białoruskie. Jaka jest więc kondycja folku naszego i folku zza miedzy?
Vujicsics
Ten węgierski zespół należy do legend folku. Jego muzyka odcisnęła piętno na wielu grupach folkowych, można pokusić się o stwierdzenie (choć będzie ono trochę na wyrost) że bez Vujicsicsa nie byłoby polskiego folku. Ich czarny krążek - jeden z nielicznych, które do Polski w latach 80 - tych docierały - stał się kultową płytą Marka Kaima, czy muzyków Orkiestry św. Mikołaja.
Wreszcie spełniło się marzenie wysłuchania tego zespołu na żywo. Koncert na "Mikołajkach Folkowych'98" był ich pierwszym występem w Polsce. Z liderem grupy Vujicsics, Mihaly Borbely spotkała się Katarzyna Mróz.
Stereotypy mieszkają w języku
Profesor Jerzy Bartmiński jest cenionym folklorystą, wieloletnim jurorem Festiwalu kapel i Śpiewaków w Kazimierzu. Przychylnie patrzy też na poczynania współczesnych "szarpidrutów" grających po swojemu dawne oberki. Jest badaczem języka ludowego, był redaktorem "Słownika ludowych stereotypów językowych" (Wrocław 1980). O znaczeniu stereotypu w życiu każdego człowieka rozmawiają z profesorem członkowie redakcji "Scriptores Scholarum": Katarzyna Grzybowska, Adrian Lesiakowski i Sławomir Żurek
Na początku był Jarocin
Jurek Owsiak opowiada Sławkowi Gołaszewskiemu o swoich spotkaniach z muzyką folk.
Sławek Gołaszewski: Różne są drogi dojścia do muzyki, różne sposoby i powody dotarcia do gatunku czy stylu. Mam wrażenie że Twoim ostatnim jest folk w całej jego różnorodności, ze szczególnym uwzględnieniem... - no właśnie: na co ostatnio zwracasz uwagę? Chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o Twej folkowej konwersji.
Jurek Owsiak: Czy to będzie przejście podziemne czy występy zespołów indiano-peruwiańskich na warszawskiej Starówce - to z tą muzyką kojarzy mi się folk. A bardziej jeszcze kojarzy mi się z tańczeniem własnych nóg. Przyjmuję każdą muzykę, która mnie porusza. Jeżeli czegoś słucham i łapię się na tym, że zaczynam się bujać, że zaczynam z nogi na nogę sobie przytupywać, to znaczy, że coś w tej muzyce jest, że wybijam sobie rytm i ona mnie rajcuje.
Kolberg na płytach kompaktowych
Skąd wziął się pomysł na wydanie przez Polskie Radio szeregu płyt kompaktowych z archiwalną polską muzyką ludową?
Pomysł rodził się długo i wiązał się z tym, że zwiększała się w naszym archiwum liczba nagrań wspaniałych ludowych muzyków, świetnych skrzypków, zwłaszcza najstarszych generacji, pięknych pieśni dotyczących roku obrzędowego i obrzędów rodzinnych. W pewnym momencie zrozumiałam, że nie ma na rynku serii wydawnictw, która pokazywałaby cały polski folklor w jego barwności i okazałości. Stało się jasne, że należy się starać, aby znalazła się możliwość opublikowania takiego wydawnictwa. "Możliwość" czyli po prostu środki finansowe.
Koncepcja serii "Muzyka źródeł" z kolekcji muzyki ludowej Polskiego Radia zrodziła się w 1992 roku i pierwszy oparty na niej projekt trafił do Ministerstwa Kultury i Sztuki ówczesnego ministra. Potem ponawiałam swoje podania przy kolejnych nominacjach ministerialnych zakładając, że radio nie może samo sfinansować tak potężnego przedsięwzięcia. Całe wydawnictwo - w zamierzeniu płyt piętnaście - jest bowiem związane z dużymi kosztami, nawet jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że posiadamy już nagrania i że nie trzeba będzie robić "dogrywek" - choć w praktyce okazało się, że dodatkowe sesje nagraniowe będą jednak konieczne. Za kadencji ministra Zdzisława Podkańskiego pojawiła się oczekiwana przez nas "możliwość" finansowa. Zadeklarował on, że może pokryć jedną trzecią kosztów.
Chcemy chronić melodię!
Białoruski zespół Trojca stał się prawdziwym objawieniem tegorocznych Mikołajków. Ich koncert cechowała niemal mistyczna atmosfera. Swoim podejściem do muzyki, wspaniałą umiejętnością połączenia tradycji i współczesności urzekli nie tylko publiczność, ale też muzyków, którzy odkryli w nich bratnie dusze. Płyta zespołu rozeszła się w ekspresowym tempie w przerwie koncertu, niektórzy fani musieli odejść z kwitkiem.
Muzykowanie
Jerzy Burdzy ma za sobą kilkuletni staż na stanowisku dyrektora Agencji Koncertowej PSJ, wieloletnią współpracę z Wydziałem Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego, produkcję audycji radiowych w Polskim Radiu (Radio Bis i Program III PR) oraz maleńkim Radiu Mazowsze. Jest współautorem programu komputerowego przeznaczonego dla muzyków - amatorów. W jego dorobku znajduje się płyta Zespołu Polskiego "Oj chmielu" i kaseta kapeli Burczybasy zatytułowana "Idzie Maciek ...". Niektórzy rozpoznali go w filmie "Ogniem i mieczem". Prawdziwą pasją Jerzego Burdzego jest jednak uczenie, o czym wiedzą nie tylko uczniowie, ale też dzieci z pobliskiego domu dziecka, do których także czasem zagląda.
Tradycja spełniona wyobraźniź (Re)konstrukcja liry korbowej na Podkarpaciu
Coraz mniej prawdziwych twórców na świecie. A jeszcze mniej takich twórców, których można nazwać wielkimi fachowcami w swojej dziedzinie. Do nich z pewnością zalicza się pan Stanisław Wyżykowski. Urodził się 3 maja 1927 na NMP Królową Polski, która ma ogromny wpływ na jego życie i udziela mu pomocy, jak sam twierdzi. Pochodzi ze wsi ongiś królewskiej - Haczów. Lirnik, lutnik, muzykant, rolnik. Rekonstruktor lir korbowych, które już zbudował, a konstruktor tej jedynej, która obecna jest w jego wyobraźni od momentu, kiedy ujrzał ją w swoich snach, snach o lirze korbowej.
Czysty duch - posłowie
Z Krzysztofem Ćwiżewiczem, muzykologiem mieszkającym na stałe w Londynie i współorganizatorem sesji Nimbusa, rozmawia Marcin Skrzypek.
Czytając artykuł Simona Broughtona w "FolkROOTS" zaskoczyło mnie, że w nagraniach Nimbusa pomagał polski muzykolog mieszkający na stałe za granicą i specjalizujący się w folklorze Podhala. Było to dla mnie dość dziwne zestawienie.
Sam mój wyjazd do Londynu wziął się po prostu z chęci zobaczenia Anglii i nauczenia się czegoś, ale pierwotnie miał to być zaledwie kilkumiesięczny pobyt. Plany te jednak musiałem zmienić, jak zresztą wielu innych Polaków, którzy byli za granicą pod koniec 1981 roku. Trzynastego grudnia czekałem na teściową na lotnisku Heathrow, ale samolot z Polski nie przyleciał i w ten sposób dowiedziałem się o stanie wojennym. Potem, w osiemdziesiątym drugim czy trzecim rozważaliśmy z żoną możliwość powrotu do kraju, ale mieliśmy już swoje sprawy w Anglii, urodziło się dziecko i tak zostaliśmy tam na stałe. Etnomuzykologia to też do pewnego stopnia była sprawa przypadku. Będąc już w Anglii interesowałem się różnymi rzeczami, między innymi kompozycją, dzięki której trafiłem do uniwersytetu londyńskiego, do Goldsmith's College. Tam spotkałem profesora Stanley'a Glassera, kompozytora angielskiego, i on, znając mnie i moje zainteresowania muzyką świata, poradził, abym zajął się właśnie etnomuzykologią. Magisterium robiłem z muzyki arabskiej, w Maroku i Egipcie.
Hula, gęsi, hula
W drugi dzień Mikołajków Folkowych z Jackiem Podsiadłą o jego zainteresowaniach folklorem rozmawia Marcin Skrzypek.
Jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że Twoją najnowszą lekturą stały dzieła Kolberga. Skąd takie zainteresowania u awangardowego poety związanego z "bruLionem", pismem w swojej tematyce dalekim przecież od dziewiętnastowiecznych badań polskiego folkloru?
Dzięki temu, że pisałem wiersze trafiłem do radia. Spytany przez szefa, co chciałbym tam robić, pomyślałem, że muzyka ludowa o wiele bardziej mnie interesuje niż na przykład literatura. Jest wdzięczniejszym tematem radiowym, bo na antenie o literaturze można tylko gadać albo ją czytać. Poza tym, w mojej osobowości współczesna poezja, broń Boże, nie kłóci się z czymś, co jest bardzo "stare" i archaiczne. Czytanie Kolberga zaś jest po prostu moim prywatnym zainteresowaniem, choć wykorzystuję je także w pracy.
A więc pomysł na prowadzenia programu o tematyce folklorystycznej nie został Ci zasugerowany "z góry"?
Nie, nie. Szef, z którym rozmawiałem był zaskoczony, że chcę się zajmować muzyką ludową, ale z drugiej strony bardzo się ucieszył, bo radio publiczne ma obowiązek dbać o tę działkę kultury, a nie jest to łatwe - na Opolszczyźnie muzyka stricte ludowa właściwie już nie istnieje. Co prawda jakiś dziennikarz w opolskim radiu zajmował się folklorem przede mną, ale robił to trochę z obowiązku, a przecież lepiej robić coś z potrzeby serca niż z musu. Byliśmy więc dla siebie jak znalazł - i ja dla radia, i radio dla mnie.
Można się nie bać
Z muzykantami Kapeli ze Wsi rozmawia Katarzyna Mróz
Kto gra w Kapeli?
Maciej Szajkowski: Marcin Kozak, nasz najnowszy "nabytek", gra na tabli. Wiktoria Długosz, najlepsza akordeonistka w kraju. Ksenia Malec - basetla. Anna Jakubowska - gra na suce biłgorajskiej. Katarzyna Szurman - skrzypce, Małgorzata Śmiech - skrzypce. Wszystkie panny udzielają się też wokalnie. I ja Maciej Szajkowski - bębny.
Witam w moim mieście
Świat żydowskich miasteczek drewnianych sztetł, materialnie zalicza się już do kategorii „zaginionych światów”. Dzisiaj przypominają o nim jedynie czarno-białe fotografie ulic Szerokiej czy Jatecznej, pływające po chagallowskim niebie kozły i świeżo poślubieni małżonkowie oraz klezmerska muzyka. Muzyka wyjątkowa czasem miękka i głęboka, innym razem dzika i świdrująca, a jeszcze kiedy indziej bajkowo-surrealistyczna, jak wielobarwne obrazy Chagalla. Instrumenty żydowskich muzykantów kley (hebr.) oraz ich śpiew zemer (hebr.) stanowiły o istocie tradycyjnej muzyki żydowskiej klezmer (jidysz). Dźwięk skrzypiec, cymbałów, akordeonu czy klarnetu zawsze zapowiadał zabawę i śpiew roztańczone żydowskie wesele. O współczesnych żydowskich weselach, istocie muzyki klezmerskiej i jej miejscu w dzisiejszym świecie mówi David Krakauer poszukujący muzyk, genialny klarnecista i zafascynowany Polską nowojorski klezmer.
Wiernośæ ojcowskim wskazaniom O poezji ludowej
Wizja ludowej filozofii życia, w której najważniejszymi wartościami są ziemia, praca i rodzina, wypływa z ludowej poezji. Twórczość ta zawiera w sobie bogactwo głębokich metafor świata widzianego oczami wiejskich poetów. O współczesnej poezji ludowej, a także o wrażeniach z pobytu wśród polskich górali w Ameryce opowiada profesor Anna Brzozowska-Krajka.
Na Orawę wróć!
Pochodzący z Orawy Andrzej Dziubek, lider zespołu De Press, to kultowa postać polskiego rocka i folku zarazem. Inspiracje twórczością jego kapeli wśród młodych góralskich grajków widać nie tylko w warstwie muzycznej, ale nawet w sposobie poruszania się. Charakterystyczny kapelusik, koszula w kratę i bacowski pas to jego atrybuty. Podczas ostatnich lubelskich „Kulturaliów”, na koncercie De Press bawili się rówieśnicy Dziubka ubrani solidarnie w kraciaste flanelowe koszule oraz najmłodsza generacja nastoletnich fanów.
<Mity pogranicza rozmowa z Bogdanem Brachą
O inspirującej artystycznie mocy terenów pogranicza mówi się dużo, szczególnie w ostatnich latach. Według niektórych pogranicze jest tylko z pozoru obszarem zdecydowanie odmiennym od innych. O swoim rozumieniu tego pojęcia mówi Bogdan Bracha lider Orkiestry św. Mikołaja.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6