Jeśliby pominąć odruchowe i trafne skądinąd skojarzenie z folklorem, można śmiało uznać, że muzyka folkowa jest w Polsce nieznana. Wystarczy włączyć radio lub pójść do sklepu płytowego by przekonać się, że na muzykę folkową nie ma ani popytu, ani podaży. Chlubne przykłady audycji czy sklepów, gdzie muzykę folkową można spotkać, są niestety jeszcze wyjątkami. Podobnymi wyjątkami są przeciętni słuchacze muzyki, którzy są w stanie skojarzyć takie nazwy jak Kwartet Jorgi, Varsowia Manta i Carrantuohill. Zespoły młodsze, lubelska Orkiestra św. Mikołaja czy warszawska Werchowyna, w sali ogólnopolskiej są niestety raczej tylko zespołami środowiskowymi. Muzyka folk, mimo wszystko, wkrótce przestanie być domeną jedynie co bardziej ambitnych twórców audycji radiowych i organizatorów festiwali, a stanie się hobby zwykłych słuchaczy i wykonawców.