Artykuły autora: Marcin Skrzypek

Folkowy Sopot 1999

24 (wrzesień 1999) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Kiedy okazało się, że muzyka folkowa (etniczna, world music...) trafi pod strzechę Opery Leśnej w Sopocie stało się jasne, że będzie to dla niej nie tylko unikalna szansa pokazania się szerszej publiczności, ale też i sprawdzian własnej atrakcyjności. Jak odbiorą muzykę inspirowaną folklorem ludzie kojarzący ją głównie z Bregoviciem lub słyszący ją po raz pierwszy? Jak znajdą folk media, które są jego potencjalnymi sponsorami?

Miał więc być to koncert nie tyle konkretnych wykonawców - bo są oni w większości szerzej nie znani - ile prezentacja czegoś nowego, ogólnej propozycji alternatywnej wobec popu. Tym samym na ludziach biorących udział w tej prezentacji miała spocząć odpowiedzialność kulturalnych ambasadorów folku. Oceniając koncert "Muzyczne drogi Europy" należy więc pamiętać, że od naszych własnych wrażeń ważniejsze są opinie krążące w przestrzeni medialnej kształtującej gusta "milczącej większości", która na końcu wyraża swoje zdanie nogami i portfelami.

Dziani

24 (wrzesień 1999) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Recenzje To jest pełna wersja artykułu!

Płyta "Czarny koń" jest interesującą propozycją dla wszystkich, którym bliska jest muzyka cygańska i motoryczne brzmienie nadawane przez perkusję i gitary akustyczne. Od razu uprzedzam, że poprawną politycznie nazwę "Romowie" będę używał zamiennie z "Cyganie". Myślę, że słowa "Cygan" czy "cygański" nie są nacechowane aż tak "niepozytywnie", żeby z nich rezygnować. A poza tym, choć muzycy grający na płycie są Romami, to nie da się ukryć, że grają jednak muzykę cygańską.

Orkiestra na Sfinksie

24 (wrzesień 1999) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Relacje To jest pełna wersja artykułu!

Na początku sierpnia tego roku zdarzyło się Orkiestrze św. Mikołaja zagrać na Sfinks Festival, jednym z największych europejskich festiwali muzyki świata. Wydarzenie to ujęte w liczbach wygląda mniej więcej tak. Pierwszy Sfinks odbył się w 1976 i od tego czasu przewinęło się przez niego prawie 500 zespołów. W 1984 roku wystąpiło ich 10, a rok temu 40 - w sumie 500 osób. Na tegorocznym, dwudziestym czwartym festiwalu, wystąpiło 58 "podmiotów" na 5 scenach i 62 koncertach trwających w sumie 4 dni. Mogło się to odbyć dzięki pracy organizatorów, zawodowych ekip i około 2000 wolontariuszy, którzy zgłosili się do pomocy, ponieważ - jak powiedziała nasza przewodniczka zakreślając w powietrzu łuk - "chcieli być tego częścią". Orkiestra św. Mikołaja była na tym festiwalu pierwszym, przynajmniej od 1984 roku, zespołem polskim i jednym z niewielu słowiańskich.

Dance! Och baby! Classic polo

24 (wrzesień 1999) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Recenzje To jest pełna wersja artykułu!

Kaseta pod tym zaczepnym tytułem to kolejna produkcja wg pomysłu Włodzimierza Kleszcza, dziennikarza radiowej Dwójki i inicjatora wielu folkowych przedsięwzięć. Jego specjalnością jest łączenie polskiej muzyki ludowej ze współczesną zgodnie z przyjętą przez siebie zasadą, iż można przekonać ludzi do folkloru mieszając go z popularnymi stylami muzycznymi. Największy - i spektakularny - sukces na tym polu Włodzimierz Kleszcz odniósł łącząc reggae Twinkle Brothers z muzyką góralską Trebuniów-Tutków. Inne wydawnictwa folkowe powstałe z jego inicjatywy to m.in. płyta Kapeli ze Wsi Warszawa "Hop sa sa" i kaseta "Rozorana miedza", na której mazowieckiej ludowej kapeli Rawianie towarzyszy basista jazzowy Krzysztof Ścierański oraz szalony multiinstrumentalista Włodzimierz "Kinior" Kiniorski.

Festiwal pieśni archaicznej

25 (grudzień 1999) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Relacje To jest pełna wersja artykułu!

">

"Najstarsze świadectwa kultury muzycznej, jakie zachowały się do dziś w naszej części Europy, w tym na Lubelszczyźnie, są najstarszymi świadectwami muzyki europejskiej w ogóle" - czytamy we wstępie do folderu I Międzynarodowego Festiwalu Najstarsze Pieśni Europy, który odbył się w Lublinie w dniach 29-30 października.

Travellin' Companion. A Musical Journey to Poland

25 (grudzień 1999) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Prezentacje To jest pełna wersja artykułu!

Jest to niemiecka składanka polskich piosenek folkowych. W podtytule płyty znajdujemy zachętę: "Z Kroke, Rodziną Trebuniów, Grzegorzem z Ciechowa, Orkiestrą św. Mikołaja..." Z tyłu okładki zaś czytamy:

"Muzyczną podróżą do Polski WeltWunder Records rozpoczyna nową serię wypraw poprzez kraje i regiony, które jak dotychczas nie odgrywały znaczącej roli na światowej scenie".

Z serią Travellin' Companion poznamy często niezwykłe i ryzykowne eksperymenty artystów, głównie młodych, którzy łączą tradycje swoich własnych krajów z wpływami obcych tradycji muzycznych. Zgodnie z globalnym charakterem świata na początku nowego milenium, znajdziemy tu wielbicieli reggae współpracujących z góralskimi folkowcami, muzyka rockowego mieszającego kobiece śpiewy z rytmami techno, natkniemy się też na archeologów kultury znajdujących świeże spojrzenie na muzyczną historię swojego kraju. Polska nie bez powodu zdobyła sobie uznanie na polu muzyki klasycznej i jazzu - warto poznać teraz kolejną stronę tej bogatej muzycznej kultury!"

Od redakcji

13 (sierpień 1997) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Wstępniak To jest pełna wersja artykułu!

Oczywiście nie mogło umknąć Waszej uwadze, że za oknami jesienna, czasem nawet zimowa, szaruga, a najnowszy numer "Gadek" nosi zastanawiający dopisek "sierpień-wrzesień". Cóż, co tu kryć, mamy paromiesięczną "obsuwę". Jedyne, co mogliśmy zrobić, żeby uaktualnić nasze pismo, to upiększyć okładkę klonowymi liśćmi. Mamy nadzieję, że docenicie nasz wysiłek.

Czysty duch - posłowie

13 (sierpień 1997) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Rozmowa To jest pełna wersja artykułu!

Z Krzysztofem Ćwiżewiczem, muzykologiem mieszkającym na stałe w Londynie i współorganizatorem sesji Nimbusa, rozmawia Marcin Skrzypek.

Czytając artykuł Simona Broughtona w "FolkROOTS" zaskoczyło mnie, że w nagraniach Nimbusa pomagał polski muzykolog mieszkający na stałe za granicą i specjalizujący się w folklorze Podhala. Było to dla mnie dość dziwne zestawienie.


Sam mój wyjazd do Londynu wziął się po prostu z chęci zobaczenia Anglii i nauczenia się czegoś, ale pierwotnie miał to być zaledwie kilkumiesięczny pobyt. Plany te jednak musiałem zmienić, jak zresztą wielu innych Polaków, którzy byli za granicą pod koniec 1981 roku. Trzynastego grudnia czekałem na teściową na lotnisku Heathrow, ale samolot z Polski nie przyleciał i w ten sposób dowiedziałem się o stanie wojennym. Potem, w osiemdziesiątym drugim czy trzecim rozważaliśmy z żoną możliwość powrotu do kraju, ale mieliśmy już swoje sprawy w Anglii, urodziło się dziecko i tak zostaliśmy tam na stałe. Etnomuzykologia to też do pewnego stopnia była sprawa przypadku. Będąc już w Anglii interesowałem się różnymi rzeczami, między innymi kompozycją, dzięki której trafiłem do uniwersytetu londyńskiego, do Goldsmith's College. Tam spotkałem profesora Stanley'a Glassera, kompozytora angielskiego, i on, znając mnie i moje zainteresowania muzyką świata, poradził, abym zajął się właśnie etnomuzykologią. Magisterium robiłem z muzyki arabskiej, w Maroku i Egipcie.


Mikołajki Folkowe '97 Dwugłos Posdumowujący

15 (listopad 1997) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Festiwale To jest pełna wersja artykułu!

Na poprzednich edycjach naszego festiwalu pojawiałam się raczej jako widz, początkowo w ogóle jako osoba z zewnątrz, niezaznajomiona szerzej ani z orkiestrowym środowiskiem, ani z folkiem. Przychodziłam na imprezę po prostu jako wielka wielbicielka tej muzyki. Przed rokiem, kiedy zaczynała się moja znajomość z Orkiestrą, udało mi się pierwszy raz dostać w szeroko pojęte "kuluary" Mikołajków. Teraz zaś wzięłam bezpośredni udział w pracach Komitetu Organizacyjnego jako osoba odpowiedzialna za konkurs "Scena Otwarta". Dzięki temu skromnemu wkładowi w pracę nad Festiwalem posiadłam jeszcze większą świadomość, czym jest przygotowanie podobnej imprezy, myślenie nad każdą niemalże chwilą z wielotygodniowym wyprzedzeniem. To jest sztuka, która nie każdemu się udaje - w mym krótkim życiu zaliczyłam już niemało koncertów źle zorganizowanych. Nie chciałabym oceniać, czy podołaliśmy w pełni wyzwaniu, niemniej jednak tego uczucia nie da się opisać - gdy siada się na widowni i przypomina wszystkie przeszłe starania, i przeżywa się sam fakt ich sfinalizowania - i w głowie telepie się ta myśl: "Udało się, festiwal gra!"

Agata Witkowska       


Długo zastanawiałem się jak rozpocząć "odautorski" komentarz na temat Mikołajków '97, żeby nie przypominał on prowadzenia do socjalistycznego sprawozdania z lat propagandy sukcesu, ale nie da się niestety napisać na wstępie nic innego, jak to, że w zeszłym roku Mikołajki zrobiły "kolejny krok naprzód". Nie chcę zgadywać czy oceniać procentu pozytywnych ocen wśród publiczności, jednym program mógł się mniej podobać, innym bardziej, wiadomo, lecz chciałbym zaproponować rzut oka na festiwal od kuchni.

Marcin Skrzypek       


Hula, gęsi, hula

15 (listopad 1997) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Rozmowa To jest pełna wersja artykułu!

W drugi dzień Mikołajków Folkowych z Jackiem Podsiadłą o jego zainteresowaniach folklorem rozmawia Marcin Skrzypek.



Jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że Twoją najnowszą lekturą stały dzieła Kolberga. Skąd takie zainteresowania u awangardowego poety związanego z "bruLionem", pismem w swojej tematyce dalekim przecież od dziewiętnastowiecznych badań polskiego folkloru?


Dzięki temu, że pisałem wiersze trafiłem do radia. Spytany przez szefa, co chciałbym tam robić, pomyślałem, że muzyka ludowa o wiele bardziej mnie interesuje niż na przykład literatura. Jest wdzięczniejszym tematem radiowym, bo na antenie o literaturze można tylko gadać albo ją czytać. Poza tym, w mojej osobowości współczesna poezja, broń Boże, nie kłóci się z czymś, co jest bardzo "stare" i archaiczne. Czytanie Kolberga zaś jest po prostu moim prywatnym zainteresowaniem, choć wykorzystuję je także w pracy.


A więc pomysł na prowadzenia programu o tematyce folklorystycznej nie został Ci zasugerowany "z góry"?


Nie, nie. Szef, z którym rozmawiałem był zaskoczony, że chcę się zajmować muzyką ludową, ale z drugiej strony bardzo się ucieszył, bo radio publiczne ma obowiązek dbać o tę działkę kultury, a nie jest to łatwe - na Opolszczyźnie muzyka stricte ludowa właściwie już nie istnieje. Co prawda jakiś dziennikarz w opolskim radiu zajmował się folklorem przede mną, ale robił to trochę z obowiązku, a przecież lepiej robić coś z potrzeby serca niż z musu. Byliśmy więc dla siebie jak znalazł - i ja dla radia, i radio dla mnie.


Czy sukces sukcesu Kapeli ze Wsi Warszawa?

53 ((4) 2004) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Sonda To jest pełna wersja artykułu!

Z tego, co wiem, Kapela ze Wsi Warszawa nie przeżyła ostatnio zmasowanego ataku dziennikarek z pism kolorowych, nie wprowadziła płyty do pierwszej dziesiątki listy sprzedaży i nie odbyła trasy koncertowej po największych obiektach w kraju. Ale przecież nikt przytomny na umyśle nie spodziewał się takiego obrotu jej krajowych spraw po zdarzeniach, które miały miejsce na Zachodzie.

Żre

53 ((4) 2004) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Recenzje To jest pełna wersja artykułu!

Przy pierwszym słuchaniu pomyślałem, że jest to kolejna próba wykorzystania inspiracji ludowych przez profesjonalistów, których wykształcenie muzyczne, jak wiadomo, nie zawsze przekłada się na ciekawe pomysły. Myślenie takie okazało się jednak bardzo stereotypowe. „I to, i to” jest świeżym powiewem w zapomnianym już nieco nurcie folku zbliżonym do muzyki popularnej, a nawet więcej: stanowi przykład – jeden z dosłownie kilku – udanej recepcji tradycji przez muzykę przeznaczoną dla szerokiego „radiowego” odbiorcy.

Hania Rybka „I to, i to”, Hania Rybka 2003.

Fenomen Ethno Trio Troitsa

37 (czerwiec 2001) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Recenzje To jest pełna wersja artykułu!

p>Recenzja płyty „Zhuravy” Ethno Trio Triotsa niech będzie tylko pretekstem do napisania o całym zjawisku muzycznym, jakim jest białoruskie etno-trio Trojca i jej lider Iwan Kirczuk.

Zespół istnieje od 1995 roku. Nagrał dwa krążki: „Troitsa” (1998) i „Zhuravy” (2001), a Kirczuk dodatkowo płytę solową „Heritage of the Lost Villages” (z towarzyszeniem muzyków, 2001), wszystkie w PAN Records, w Holandii. Muzycy byli w Polsce tylko dwa razy – w Lublinie, na Mikołajkach Folkowych w 1998 i Nocy Świętojańskiej w 2001. Jest to zdumiewający przypadek, biorąc pod uwagę atrakcyjność białoruskiej muzyki ludowej, jakość jej opracowań przez Trojcę i karierę, jaką w międzyczasie zrobiły w Polsce dwa inne zespoły z tego kraju: Kriwi i Juria (pisownia eksportowa: U’ria).

Białoruski folklor muzyczny jest piękny i jeszcze u nas nieosłuchany, tak jak na przykład ukraiński. To oryginalna maniera śpiewu na gardle z charakterystycznymi ozdobnikami, miła dla ucha gwara, obrzędy tchnące „dawnymi czasami” oraz archaiczne instrumenty i melodie. Kriwi i Juria, choć uważane ogólnie za folkowe, nie wchodzą zbyt głęboko w te obszary odbijając raczej w mityczną, a wręcz fantastyczną, przeszłość poleskich bagien, świat brzmień elektrycznych i progresywnych. W porównaniu z tymi dwoma zespołami twórczość Trojcy jest jak chrupiący chleb z dopiero co ubitym masłem.

W szufladę schowani Golec <SUP>u</SUP>Orkiestra

37 (czerwiec 2001) Autor: Marcin Skrzypek Dział: Recenzje To jest pełna wersja artykułu!

Słuchając najnowszej płyty Golców zdałem sobie sprawę, co – między innymi – najbardziej cenię w folku: to, że inspiracje muzyką ludową bywają używane jako narzędzie poszerzania horyzontów, rozwoju i poszukiwań. Wygląda na to, że Golce już znaleźli. Grają po prostu ładne piosenki: optymistyczne, pogodne, wesołe, melodyjne, skoczne, niektóre refleksyjne, z wpadającymi w ucho refrenami.Na pewno granie „po prostu” ładnych piosenek jest częścią manifestu Golców, znakiem ich odrębności i niezależności. No bo niby dlaczego trzeba zaraz „poszukiwać”, zaskakiwać, kombinować? Granie ładnych piosenek i stworzenie w tej konkurencji własnego standardu (co Golcom się udało) to też sztuka. Ale im te piosenki są ładniejsze, tym jakoś z drugiej strony mniej ładne. Na przykład w tym sensie, że nie za bardzo wiadomo, co o nich napisać. Jako recenzent przyznaję to z zakłopotaniem, ale mam nadzieję, że Czytelnik zrozumie, o co mi chodzi. Sprawę pogarsza fakt, że, jak Bracia powiedzieli w jednym z wywiadów, zależy im, aby ich muzyka była rozpoznawalna na pierwszy „rzut ucha”. I znowu sukces.

Gadki z Chatki kończą roczek

10 (maj 1997) Autor: Marcin Skrzypek To jest pełna wersja artykułu!

Na początku był św. Mikołaj. Później Orkiestra pod Jego wezwaniem. W maju mija rok od powstania "Gadek z Chatki" - jedynego pisma folkowego w Polsce, redagowanego przez lubelskich studentów, związanych z Orkiestrą.

Bukowińskie spotkania Buk 28-31.05 - Jastrowie, koło Piły

10 (maj 1997) Autor: Marcin Skrzypek To jest pełna wersja artykułu!

"Rodzina, rodzina
po szerokim świecie.
Nie jeden rok przejdzie nim się ona zejdzie.Drodzy przyjaciele,

Witam Was bardzo serdecznie na kolejnych "Bukowińskich Spotkaniach". Witam wszystkich starą, bukowińską śpiwanką o rodzinie, która rozsypała się po całym świecie, i o tym, że wielu lat trzeba, by się ona zeszła...

"Czas do domu" piosenki dla turystów

10 (maj 1997) Autor: Marcin Skrzypek To jest pełna wersja artykułu!

Dotychczas Orkiestra kojarzona była głównie z repertuarem łemkowskim, bojkowskim i huculskim. Ta płyta i kaseta zawiera wyłącznie piosenki polskie. Nie oznacza to jednak, że Orkiestra "przerzuciła" się na inny repertuar, na przykład po to, by unosić się na fali mody na polskość. Muzyka "Czas do domu" jest raczej kontynuacją naszych wcześniejszych zainteresowań i istnieje ścisły, chociaż może nie tak oczywisty i wyraźny, związek pomiędzy nią, a historią zespołu. Można spróbować ująć go odwołując się do naszych związków z chodzeniem po górach. Zanim doszło do powstania Orkiestry, były bowiem wyprawy w Beskid Niski i Bieszczady; zwykła - wydawałoby się - turystyka piesza w niewątpliwie niezwykłych górach.

Słoma - Bębny brzmienia 1984 - 1994

9 (kwiecień 1997) Autor: Marcin Skrzypek To jest pełna wersja artykułu!

Pierwsza reakcja: nareszcie Słoma nagrał kasetę! Potem zaskoczenie: zamiast spodziewanej symfonii bębniarskiej bum-bum i puk-puk, jakie się najczęściej z bębnów wydobywa. Po drugim przesłuchaniu jednak "Brzmienia" wyraźnie zyskały, nawet w porównaniu z początkowymi oczekiwaniami.

"Dziadki w Akwarium" czyli próbka żywiołu

9 (kwiecień 1997) Autor: Marcin Skrzypek To jest pełna wersja artykułu!

"...Gdy muzyka gaśnie - to słowa są właśnie. I właśnie chcę przywitać wszystkich naszych przyjaciół na kasecie z koncertu "Dziadki w Akwarium" 21 lutego 1994 roku w Warszawie, na kasecie właśnie wydawanej przez Folk Time, i wszystkich naszych przyjaciół zaprosić na nasze inne koncerty, na których jak zwykle - co słowo zabiera, muzyka otwiera..."

Nasi w FolkROOTS

8 (marzec 1997) Autor: Marcin Skrzypek To jest pełna wersja artykułu!

W angielskim miesięczniku FolkROOTS, w numerze marcowym, 165-tym z kolei ukazały się dwie recenzje. Dotyczą one płyt OjDADAna Grzegorza Ciechowskiego oraz In Sherwood kapeli Trebuniów-Tutków. Pierwszą z nich warto przeczytać szczególnie w kontekście mojego omówienia odnośnej płyty zamieszczonej w grudniowym numerze Gadek. Nadal zgadzam się z pozytywnymi i negatywnymi opiniami, które w nim wyraziłem. Recenzja In Sherwood jest co najmniej drugą jakiej doczekała się kapela TT w FR.