Nowa tradycja?

Nowa Tradycja!

Konkurs Festiwalu Muzyki Folkowej Polskiego Radia „Nowa Tradycja” otwiera wielu wykonawcom drzwi do nagrań, płyt i koncertów nie tylko w kraju, ale też za granicą. W tym roku napłynęło siedemdziesiąt zgłoszeń. Do konkursu organizatorzy zaprosili w sumie dwanaście zespołów i solistów. Jak zwykle artyści zostali dobrani tak, aby można było prześledzić różne zjawiska na scenie folkowej, od grup grających prawie tradycyjnie po didżeja. Konkurs trzymał w napięciu publiczność, bo nigdy nie wiadomo, co się może na takim koncercie objawić, okazać zaskoczeniem, klapą, zachwytem.

Pierwsza grupa – Kosmiczni Warszawa – „zawierała” kosmitę, na co wskazywał odpowiedni strój wykonany z kombinezonu malarskiego. Muzyka kapeli podwórkowej z wokalistą w osobie Heńka Małolepszego (znanego muzykanta warszawskiego), połączona z elementami elektroniki nie wypadła zbyt przekonująco. Urozmaiceniem był gościnny występ pieśniarki belcanto, Aleksandry Klimczak, która śpiewem i kreacją idealnie wpisała się w eklektyczny obraz zespołu. Całość była podana dowcipnie i z dystansem, jak to zwykle u Heńka bywa.

Kolejnym składem na scenie był duet SEKUNDa, który wygrał Mikołajki Folkowe w 2021 roku. Dziewczyny „po szkołach”, ale też wychowane na muzyce tradycyjnej, grały na skrzypcach, altówkach i piszczałkach melodie góralskie z Beskidu Żywieckiego i Spiszu, prześpiewując do siebie w dwugłosie. Śpiewały pięknie i czysto, ale harmonii najłatwiejszych nie wybierają, łącząc swojskie góralskie nuty z elementami muzyki klasycznej.

Następnie sceną zawładnął bardzo mieszany projekt Piotr Damasiewicz „Into The Roots” z Suchej Beskidzkiej. Lider grał na harmonium i trąbce z towarzyszeniem dwóch muzyków na perkusji i instrumentach strunowych. Doprosił kapelę góralską i trzyosobowy chór dziewcząt śpiewających białym głosem z Zespołu Regionalnego Ziemia Suska i z Kapeli Mała Ziemia Suska. Aranżacje mocno jazzowały, ale czasem trudno było się doszukać spójności pomiędzy poszczególnymi elementami tego projektu – góralskim graniem, góralskim śpiewem i folkowym jazzem. Świetnie brzmiały wokale sióstr – Alicji, Natalii i Kamili Krzeszowiak. Dziewczęta śpiewały lekko i czysto, a jak to siostry – harmonizowały idealnie.

Po nich wystąpiła gdańska formacja Drëszë z muzyką kaszubską. Liderka i solistka zespołu to Joanna Gostkowska, która już ma na koncie nagrody z konkursów i festiwali związanych z muzyką tradycyjną w Polsce (m.in. Turniej Muzyków Prawdziwych w Szczecinie, Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym), a przede wszystkim przywraca lokalną tradycję. Śpiewała lekko i wdzięcznie – po kaszubsku oczywiście – o miłości i życiu. Towarzyszyło jej dwóch muzyków – akordeonista Michał Mantajlutnik oraz multiinstrumentalista Hubert Połoniewicz, grający na barabanie oraz gęślach gdańskich, które sam odtworzył z przekazów historycznych. Przyjemna dla ucha, lekka muzyka, której mało w składach udziwnianych specjalnie na festiwale.

Po grupie Drëszë zagrały Hurnawice z Brodą – kapela z muzyką Beskidu Śląskiego, pod wodzą Katarzyny Brody-Firli, córki znanego muzykanta z Żywiecczyzny, Józefa Brody. W zespole było trzech muzyków i dwie muzykantki, które fantastycznie śpiewały na głosy – w tym gardłowe! Dziewczyny „burczały” koncertowo i wzajemnie się zgrywały w niepokojących burdonowych rejestrach. Chłopcy im przygrywali w czasem „rycerskich” aranżach – całość interesująca i wyróżniająca się z dotychczasowych doświadczeń polskiej sceny folkowej. Ze sceny płynęło mnóstwo pozytywnej energii, a na koniec bębniarz, Adeb Chamoun, zaczarował słuchaczy swoim śpiewem. Zdawało się, że ten eklektyczny zespół łączy wszystkie kultury pasterskie świata.

Konkurs piątkowy zamykała Hajda Banda / Гайда Банда – z melodiami z Podlasia i zachodniej Białorusi. W repertuarze mają polki, oberki i kujawiaki z obu stron puszczy białowieskiej i wschodniego pogranicza – polki brzeskie i poleskie, z powiatów chełmskiego, włodawskiego, bielskiego i zza wschodniej granicy. Dream team, nic dziwnego, że dobrze wypadli. Pierwsze skrzypce gra znakomita skrzypaczka Daria Butskaja, a towarzyszą jej: Kasia Dudziak – basy, śpiew, Nika Jurczuk – skrzypce, śpiew, Mateusz Dobrowolski – bęben obręczowy, Paweł Iwan – cymbały, śpiew, Kuba Zimończyk – harmonia trzyrzędowa (również niekwestionowany mistrz). Jak zagrali, to nawet w radiu pozwolono zatańczyć pod sceną – do czego zachęcił prowadzący festiwal (jak zawsze elegancko i z klasą) Krzysztof Trebunia-Tutka. Wspaniałe, energiczne zakończenie pierwszego dnia przesłuchań.

Drugi dzień otworzyły Zarysy Heleny Matuszewskiej (Same Suki, InFidelis, Mehehe). Choć wiele lat mieszkała w górach, po góralsku, jak zadeklarowała, grać się nie nauczyła. Zaproponowała bardzo osobistą narrację. Dzięki jej opowieściom występ zyskał formę zamkniętej i dobrze przemyślanej prezentacji. Zarysy – trio w składzie viola da gamba, viola d’amore i złóbcoki d’amore – powstały z tęsknoty za górami. Jak słusznie zauważył Krzysztof Trebunia-Tutka, instrumenty nawiązywały do tradycyjnej kapeli góralskiej, na którą składały się prym, sekund i bas. Zagrane kompozycje luźno sięgały do folkloru spiskiego. W pierwszym utworze nuta góralska łączyła się ze szkocką czy irlandzką. A ostatni „Kuba” to opowieść o butach/kierpcach wyśpiewana delikatnym dziewczęcym głosem przez Matuszewską. Dedykowany był pierwszej dziecięcej miłości i tej obecnej.

Kobiecy kwartet wokalny Kosy z Wrocławia zaprezentował utwory ze swojej najnowszej płyty. Wokalistki łączyły wielogłosowy śpiew, również gardłowy, z oszczędnym instrumentalnym akompaniamentem podkreślającym walory wokalne wykonań i dramaturgię tekstów wyszukanych na Dolnym Śląsku. Ten utytułowany zespół – nagroda na Mikołajkach Folkowych, prezentacja na targach WOMEX 2021 – po prostu doskonale „zagrał swoje”, wpisując się w widoczny na festiwalu nurt wielogłosowych występów podkreślonych delikatnie instrumentami.

Potem w Studiu im. Witolda Lutosławskiego za sprawą polsko-ukraińskiego duetu Kadabra Dyskety Kusaje zaczęła królować elektronika. Występ był wypadkową avant-popu i połamanych elektronicznych bitów, które czasem zagłuszały śpiew. Pieśń sieroca i o kozaku były utrzymane w konwencji folku, pozostałe miały bardziej popowe brzmienie.

Elektroniką posłużył się też kolejny skład, Bree z Beskidu Żywieckiego, łączący folklor z sekcją rytmiczną – perkusją i gitarą. Członkowie tego zespołu znają się od lat i grywają w różnych projektach. Wokalistką jest Brygida Sordyl – etnomuzykolożka, altowiolistka, śpiewaczka, zwolenniczka i propagatorka powrotu do wykonywania pieśni w tradycyjnej manierze górali żywieckich. Ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach, prowadzi liczne zespoły regionalne. To też członkini i współzałożycielka folkowej kapeli PoPieronie. Bree zagrał między innymi „Balladę Wędrującą”/„Na skraju lasu pod sosną” znaną z wielu regionów i dziecięcego, ujmującego prostotą „Gniewuska”. Było w tej muzyce nie za wiele folkloru, za to trochę jazzu, bossa novy i Brathanków.

Jako przedostatnie wystąpiło rodzinne trio z bojkowskimi korzeniami, Michalove z Pomorza (laureaci Mikołajek Folkowych 2019). W czasie krótkiego koncertu bawili się wielogłosem, zaskoczyli miło prostotą pomysłu i ciekawym połączeniem tank drumu i innych bębnów oraz akordeonu z pieśniami ukraińskich przodków.

Kończący przesłuchania DJ Naphta pokazał zupełnie inne od pozostałych inspiracje rodzimym folklorem. Spod magmy elektronicznych dźwięków nieśmiało wyłaniały się ludowe melodie. Drugi dzień Nowej Tradycji był z pewnością przeglądem różnych nurtów czerpiących z folkloru.

Występ zespołu Kosy
fot. D. Naugolnyk

Warto krótko wspomnieć o koncertach zaproszonych gości. Pierwszego dnia festiwalu wystąpili Ola Bilińska i Babadag, którzy byli perełką tegorocznej Nowej Tradycji. Ich występ ukazał klimat pogranicza polsko-litewskiego, wydobył z tradycyjnych pieśni moc i osadził w dzisiejszych czasach. Urzekały głosy wokalistek i sposób prowadzenia koncertu przez Bilińską. W drugiej części występu Tęgie Chłopy zagrały materiał z płyty „Rakieta”, która zdobyła Folkowy Fonogram Roku i drugie miejsce w Wirtualnych Gęślach. W sobotę pojawił się legendarny duet wokalny Kurbasy ze Lwowa. Był to wysmakowany spektakl, także wizualny, w którym instrumenty delikatnie towarzyszyły wokalistkom. W repertuarze znalazły się pieśni ludowe z różnych regionów Ukrainy. Niedzielnym gościem były dawno niesłyszane Babushki, które powstały w 2009 roku. Podstawę stworzyły dwie wokalistki: Polka – Karolina Beimcik i Ukrainka – Dana Wynnycka. Zespół wystąpił w konkursie Nowej Tradycji w 2011 roku, zdobywając wówczas II nagrodę. Słowiańskie melodie muzycy formacji połączyli z brzmieniem fortepianu, kontrabasu i instrumentów perkusyjnych. Był to wyjątkowy koncert, który przywrócił nadzieję na niebanalną fuzję muzyki ludowej z jazzem.

Joanna Zarzecka, Witt Wilczyński, Agnieszka Matecka-Skrzypek

Jury Festiwalu Folkowego Polskiego Radia „Nowa Tradycja” w składzie: Ifi Ude (przewodnicząca jury), Małgorzata Małaszko-Stasiewicz, Ewa Grochowska, Marcin Kusy, Maciej Szajkowski, Jakub Knera, Piotr Kędziorek postanowiło przyznać następujące nagrody:

Wyróżnienie dla zespołu Kosy za wyrazistą obecność sceniczną i świadomość muzyczną.

Nagroda Złote Gęśle – dla Pawła Szpury z zespołu Piotr Damasiewicz „Into The Roots”.

Nagrodę specjalną im. Czesława Niemena – dla Piotra Damasiewicza z zespołu Piotr Damasiewicz „Into The Roots”.

Nagrodę Czwórki Polskiego Radia dla zespołu Kadabra Dyskety Kusaje za spójną muzyczną narrację i wyraz sprzeciwu wobec rzeczywistości.

Trzecią nagrodę zespołowi Hajda Banda / Гайда Банда za żywiołową i muzycznie atrakcyjną interpretację repertuaru pogranicza polsko-białoruskiego.

Dwie równorzędne drugie nagrody zespołowi SEKUNDa za muzyczną wrażliwość, precyzję wykonawczą i umiejętne połączenie świata klasyki z tradycją oraz zespołowi Michalove za stylowe i przekonujące odczytanie wschodnich tradycji wokalnych.

Nagrodę Programu I Polskiego Radia zespołowi Michalove.

Nagrodę Programu II Polskiego Radia zespołowi SEKUNDa.

Grand Prix – nagrodę ufundowaną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – zespołowi Piotr Damasiewicz „Into The Roots” za porywającą muzyczną opowieść, brawurowe wykonanie i stworzenie przestrzeni do wrażliwego, organicznego współistnienia muzycznych światów.

Nagrodę Specjalną Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie oraz Nagrodę „Burza Braw” zdobył zespół Hajda Banda / Гайда Банда.

 

Opracowanie na stronie internetowej: Dominika Wybraniec

Skrót artykułu: 

Konkurs Festiwalu Muzyki Folkowej Polskiego Radia „Nowa Tradycja” otwiera wielu wykonawcom drzwi do nagrań, płyt i koncertów nie tylko w kraju, ale też zagranicą. W tym roku napłynęło siedemdziesiąt zgłoszeń. Do konkursu organizatorzy zaprosili w sumie dwanaście zespołów i solistów. Jak zwykle artyści zostali dobrani tak, aby można było prześledzić różne zjawiska na scenie folkowej, od zespołów grających prawie tradycyjnie po didżeja. Konkurs trzymał w napięciu publiczność, bo nigdy nie wiadomo, co się może na takim koncercie objawić, okazać zaskoczeniem, klapą, zachwytem.

(fot. Występ zespołu Kosy D. Naugolnyk)

Dział: 

Dodaj komentarz!