Czy istnieje współczesna sztuka ludowa?

Ryszard Rabeszko rzeźbiarz ludowy, Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Twórców Ludowych

 

Jeżeli ktoś coś tworzy, to - niezależnie, czy jest po akademii, czy nie - sztuka jest, albo jej nie ma. Moim, jako twórcy, jedynym zmartwieniem jest, żeby to, co robię, miało wartość, przemawiało do ludzi. Bardzo ważne jest, żeby to, co się robi, miało umocowanie w czasie i przestrzeni. Jeżeli w Bukowinie spinki,czy opaski (pasy bacowskie), czy kierpce w rodzinie robił dziadek, robi ojciec i Jasiek już robi - to jest to od początku do końca sztuka. Jeżeli fachowcy chcą mieć zajęcie i chcą definiować, czy to jest ludowe, czy nie, to jest to ich problem. Problemem górala z Bukowiny jest, żeby zrobiony przez niego opasek był ładny, "godny" i taki, jaki robił jego ojciec.

 

Czy istnieje dzisiaj sztuka ludowa? Oczywiście, że tak! Twórca ludowy, etniczny istnieje, bo nie został przerwany przekaz międzypokoleniowy. Jeżeli w Dołhobrodach czy Hannie potrafią jeszcze dłubać czółna, jeżeli na Podlasiu pamięta się jeszcze, jak utkać dwuosnowowy dywan, to znaczy, że przechowuje się wiedzę o tym. W jakiej akademii tego uczą? Albo w jakiej akademii uczą malarstwa na szkle? A w jakiej muzyki ludowej?

Sztuka ludowa przetrwała, w różny sposób, ale przetrwała. Wbrew pozorom, nigdy nic złego sztuce ludowej nie zrobiła Cepelia. Sztuce ludowej szkodę zrobiła kupa innych instytucji i głupich postanowień, a Cepelia zapłaciła za to jako kozioł ofiarny. Kiedy odstawiałem swoje rzeźby do sopockiego "Art Regionu", patrzono na to, czy każda z nich jest inna. Oczywiście, w Cepelii było i jest też rękodzieło "masowe", ale to wszystko jest tworzone na wzorach. Mówi się pogardliwie "cepeliada". Ale dlaczego takim powodzeniem cieszy się masówka przywożona z Chin, z Indii i nikt nie protestuje?

 

Emil Majuk "Panorama Kultur" (www.pk.org.pl) oraz Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN" w Lublinie

 

 

Sztuka ludowa, tak jak cała kultura ludowa, jest martwa i odżywa w reinkarnacjach. Tradycyjny, wiejski styl życia skończył się, a z nim umarła autentyczna kultura ludowa. Teraz mamy do czynienia z kulturą, powiedzmy, postludową - licznymi, często bardzo interesującymi reinkarnacjami, trawestacjami, dziełami sztuki mocno inspirowanymi dawną kulturą ludową oraz z pewną liczbą pogrobowców w rodzaju ostatnich wiejskich artystów.

 

Wśród ludzi uprawiających sztukę postludową, zarówno w wersji pogrobowej, jak i w reinkarnacjach, zdarzają się artyści - i oni tworzą dzieła sztuki; jest też cała rzesza rzemieślników produkujących mniej lub bardziej ładne, albo i zupełnie nieładne, przedmioty. I na zdrowie. Niech sobie produkują. Prawdziwi artyści zawsze byli w mniejszości.

Być może kiedyś do sztuki ludowej trafiało więcej ludzi autentycznie utalentowanych. Nie było wtedy innych możliwości samorealizacji. Dziś takich możliwości jest wiele i całe szczęście. Patrząc z takiego punktu widzenia - spadek odsetka artyzmu w produkcji świątków wcale nie martwi.

A że świątki potrafią być zachwycające, mam dowód za każdym razem, kiedy pokazuję odwiedzającym mnie gościom Kaplicę św. Trójcy na Zamku Lubelskim - idąc do niej zawsze zatrzymują się przy wystawionych w lubelskim muzeum kolekcjach sztuki ludowej i zawsze są tą sztuką żywo zainteresowani. Ja też za każdym razem coś odkrywam, w którejś odjechanej wersji Nepomuka czy Chrystusa Frasobliwego. Kiedy odwiedzam Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim takie zachwycenia zdarzają mi się jakoś rzadziej...

 

Joanna Zarzecka folkowiec, "Gadki z Chatki"

 

Tak, choć naprawdę ludowe jest co innego w ludzie, niż to, do czego przywykliśmy jako do tak zwanej sztuki ludowej.Gliniane garnki i koronki sprzedawane po jarmarkach, kolorowe świątki z galerii produkowane są na potrzeby turystów i gustu miejskiego wielkopaństwa. Wyplatane koszyki na kartofle, narzuty na łóżka, czy drewniane łyżki, nie są traktowane przez wytwórców jak sztuka, tylko zwykłe narzędzia. Etnomuzykolodzy biją na alarm, że panuje wtórność i przekazywanie tradycji z festiwali, a nie wprost międzypokoleniowo. Jednak warto wspomnieć, że powstają nowe muzyki ludowe na wsiach. Ostatnio na festynie z okazji Niedzieli Palmowej w Łysem na Kurpiach, po piosenkach tradycyjnych, poszły w ruch "poematy" o Unii Europejskiej, wójcie i urokach życia w kurpiowskich gminach.

Wydaje mi się, że całkiem nieźle trzyma się malarstwo naiwne oraz kult kapliczek. Kapliczki przydrożne, przeróżnej maści i rodzajów, miewają się dobrze i raczej niezmiennie w swej formie. Szczególnie pięknie ozdabia się je wiosną na czas nabożeństw majowych, co wynika z potrzeby serca. Wśród nowych kapliczek podwórkowych króluje Matka Boska odlewana z gipsu, ale często-gęsto trafi się i św. Florian, i Józef. Szkoda, że już raczej nikt nie stawia w kapliczkach drewnianych świątków, które hojnie wypełniają ludowe stragany na piknikach i festynach.

Ostatnio, jadąc drogą między Tylawą a Moszczańcem w Beskidzie Niskim, zobaczyliśmy gigantyczny posąg Jana Pawła II z pastorałem, w skali co najmniej 1:1 - strojący frontowy trawnik niczym przydomowy krasnal. Wrażenie było piorunujące - kierowca mało z wrażenia nie wypuścił kierownicy z rąk - prawdziwa sztuka musi budzić emocje.

 

Aleksander Jackowski antropolog kultury, krytyk sztuki Uniwersytet Warszawski

 

 

Odpowiedź zależy od tego, co zechcemy nazwać sztuką ludową. Jeśli zjawisko żywo związane z kulturą chłopskiej społeczności, w znacznym stopniu izolowanej, to odpowiedź będzie negatywna. "Sztuka ludowa", jaką teraz widzimy, istnieje dzięki potrzebom miasta, turystyki, nie jest swej społeczności potrzebna.

 

Uznać ją za fakt żywy i podlegający rozwojowi możemy wtedy, gdy punktem odniesienia stanie się turystyka, przemysł pamiątkarski. W wielu krajach wyroby w stylu ludowym są tworzone, są potrzebne, ale po to, by turysta wiedział, gdzie jest. Można lubić ceramikę, baranki wielkanocne, ciupagi z gór, hafty i koronki - nieraz wciąż pięknie wyrabiane, ale to jest czymś innym niż sztuka zaspokajająca potrzeby własnej społeczności, żywa, twórcza. Stanowi część kultury masowej i jeśli wierzę w długie trwanie tego okresu "życia po śmierci" to dlatego, że jest potrzebna odbiorcy z miasta, z innego regionu, innego kraju.

Nasuwa się myśl o folku, ale różnica jest zasadnicza. Folk to energia, świadoma inspiracja, w której twórczy instynkt muzyka, śpiewaka, łączy się z kultywacją form tradycyjnych, natomiast pamiątkarstwo ludowe typu cepeliowskiego pozbawione jest przeważnie elementów twórczych. Zaspokaja inne potrzeby, niestety zbliżając się często do kiczu. Czy istnieje współczesna sztuka ludowa? Istnieją relikty, już nie związane ze specyfiką środowiska, w sytuacji zderzenia różnych wzorów kulturowych, w czasie, gdy zanikają odrębności kultury ludowej, tej wynikłej z izolacji zarówno przestrzennej, jak i kulturowej. Jest rzeczą niesłychanie ważną (a niedocenianą przez resort kultury), by animować różne formy aktywności twórczej ludzi. Różne, także takie, które wynikają z szacunku i miłości do tradycji.

 

Witold Kozłowski Fundacja OVO dla Kultury i Edukacji

 

 

Zastanawiam się nad samym terminem sztuka ludowa. Czym jest? Dla mnie - wyrosła w odpowiedzi na potrzebę ubarwienia naturalnego otoczenia życia człowieka, towarzyszyła obrzędom, miała swoje zastosowanie w magii. Malowanym jajkiem obdarowywano się - życząc szczęścia, urodzaju, czy wyrażając czasem trudne do wypowiedzenia słowami uczucia. Kobiety haftowały swoim mężczyznom wzory na koszulach, czy tkały pasy - by te chroniły ich od złych mocy. Obdarowywano się obrzędowymi ręcznikami (ruszniki). Szczególnie cenne wyroby stanowiły wkład w rodzinny posag dla panny młodej. Sztuka ludowa służyła poznaniu się, integracji wewnątrz grupy.

 

Zupełnie na drugim biegunie jawi mi się tak zwany "przemysł ludowy" - gdzie nie ma mowy o takiej integracji. Twórca często jest anonimowy. Kupujący styka się ze sprzedawcą i towarem, który dostosowany jest do norm narzuconych przez rynek: drewniane pisanki nie psują się i nie tłuką, na wyrobach szydełkowych widać metkę "made in China", śpiewaczki z wiejskich domów kultury występują wszystkie w jednakowych strojach etc.

Tradycyjne rzemiosło odradza się współcześnie między innymi dzięki rozwijającym się prężnie ruchom historycznym.Powstają bractwa wojów i rycerzy, które za zadanie stawiają sobie wierną rekonstrukcję strojów, uzbrojenia, sprzętów życia codziennego. Na szanujących się turniejach obowiązuje nawet swoisty dressing code - co można włożyć, by zostać dopuszczonym do turnieju. Powstają wyroby kowalskie, tkackie, kaletnicze. Powszechny jest handel wymienny: ja ci zrobię XVII-wieczny kołnierz, ty mi XV-wieczny dublet. Jest to ten nurt współczesnego rzemiosła tradycyjnego, z którym się najbardziej identyfikuję, tworząc swoje wyroby koronkarskie i tkackie (www.itek.prv.pl , www.ovo.art.pl).

 

prof. Marian Pokropek etnograf Polski i Słowiańszczyzny, Uniwersytet Warszawski, Muzeum Sztuki Ludowej w Otrębusach

 

 

Każda dziedzina twórczości, w tym także sztuka ludowa, zachowując swoje podstawowe wartości, podlega jednak ciągłym przeobrażeniom na skutek wielorakich czynników kulturowych, społeczno-ekonomicznych, politycznych. Zatem - sztuka ludowa istnieje także współcześnie, mimo że jej zakres uległ pewnym zmianom. Odwoływanie się do tak zwanej tradycyjnej sztuki ludowej pozwala wprawdzie na ocenę tego, co dokonuje się w sztuce ludowej obecnie, ale to nie powinno być głównym miernikiem takiej oceny, która często ma negatywną wymowę.

 

Sztuka ludowa już dawno wyzwoliła się z opłotków własnej zagrody, wsi - chłopskiego środowiska, stając się ogólnonarodowym, ba - ogólnoświatowym wytworem. I to nie dotyczy tylko ludowej sztuki polskiej, ale także innych krajów i kontynentów, o czym mogą zaświadczyć międzynarodowe wystawy, przeglądy, kiermasze. Znaczne rozszerzenie kręgu zainteresowanych i odbiorców sztuki ludowej powoduje, że przystosowuje się ona do współczesnych wymogów, tak ekonomicznych, jak i kulturowo-społecznych.

Nie bez znaczenia jest to, że wiele wytworów sztuki ludowej dzięki swej niepowtarzalności staje się tańszym i łatwiej pozyskiwanym towarem, który - co jest także cechą współczesnych przemian - zmienia swą pierwotną funkcję, na przykład z obiektu kultu, obrzędu, zwyczaju na obiekt dekoracyjny, estetyczny, pamiątkarski. Przykładem mogą służyć pisanki, niektóre formy wycinanek, rzeźby o tematyce sakralnej i inne.

Cóż zatem może charakteryzować współczesną sztukę ludową? To tematyka prac wywodząca się z tradycji i reprezentująca określony światopogląd, technika, surowce i oczywiście nieprofesjonalizm wywodzący się z braku wykształcenia akademickiego - choć z tym jest różnie. Obraz czy rzeźba wykonana przez "nieuczonego twórcę" pod względem wyrazu artystycznego może w naszej opinii być znacznie wyżej oceniana niż "dzieła" współczesnej "awangardy". I tu zacierają się często granice ocen. Ostateczna decyzja zależy od samego odbiorcy, zainteresowanego. Znamienne, że krąg zainteresowanych i odbiorców sztuki ludowej, będącej sztuką autentyczną, naturalistyczną, pragmatyczną obejmuje dość liczną społeczność i pozwala mieć nadzieję co do jej trwania i dalszego rozwoju.

Skrót artykułu: 

W dyskusji udział biorą:

  • Ryszard Rabeszko - rzeźbiarz ludowy Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Twórców Ludowych
  • Emil Majuk - "Panorama Kultur" (www.pk.org.pl)oraz Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN" w Lublinie
  • Joanna Zarzecka - folkowiec, "Gadki z Chatki"
  • Aleksander Jackowski - antropolog kultury, krytyk sztuki, Uniwersytet Warszawski
  • prof. Marian Pokropek - etnograf Polski i Słowiańszczyzny, Uniwersytet Warszawski, Muzeum Sztuki Ludowej w Otrębusach
Dział: 

Dodaj komentarz!