Sobótka

Świętowanie przesilenia letniego na pograniczu kultur

Był 7 lipca 2019 roku. Zatrzymałam się w gospodarstwie Jezdić w wiosce Zaovine na górze Tara w zachodniej Serbii. Pijąc kawę z Milicą (rocznik 1942) przy zagrodzie dla bydła, zobaczyłam wieniec…

„Robię go co roku i wieszam na domu. Zostaje tam przez rok, aby chronić dom i rodzinę. Wszystko na tym zyskuje! W przyszłym roku zastąpi go nowy wieniec. Ale wiesz, to bardziej sprawa starszych pokoleń; młodzi ludzie mniej o to dbają” – wyjaśnia Milica.

Sobótka lub inaczej Dzień św. Jana to święto znane w Serbii pod nazwą Ivanjdan (inne nazwy to: Ivandan, Svitnjak, Jovan Igritelj, Sveti Jovan Biljober). Obchodzone jest 7 lipca według kalendarza gregoriańskiego lub 24 czerwca według kalendarza juliańskiego. Serbski Kościół prawosławny obchodzi je ostatniego dnia postu apostolskiego, jako chrześcijańskie święto upamiętniające narodziny św. Jana Chrzciciela. Jest to również zwyczaj ludowy, nadal kultywowany, odzwierciedlający wielowiekowe przeplatanie się wierzeń chrześcijańskich i pogańskich oraz zmiany we współczesnym społeczeństwie, zwłaszcza od czasu intensywnej migracji ludności ze wsi do miast w drugiej połowie XX wieku.

Ważnym symbolem święta Ivanjdan jest wieniec, którego zadaniem było chronienie ludzi, rodziny, gospodarstwa i bydła przed chorobami i złymi duchami oraz zapewnienie obfitych zbiorów, płodności i pomyślności aż do następnego Dnia św. Jana. W przeszłości przygotowanie wieńca obejmowało cykl rytualnych czynności, dziś jego znaczenie jest jedynie symboliczne. W ceremonii zbierania ziół leczniczych główną rolę odgrywały najczęściej młode dziewczęta. Zbiór odbywał się wcześnie rano, przed wschodem słońca. Z roślin tych wyplatano wieńce, które wieszano jako amulety na bramach, domach, stodołach itp. Głównym składnikiem takiego wieńca była przytulia (ivanjsko cveće), do której można było dodać różne zioła, według wierzeń posiadające szczególną moc w okresie, kiedy energia słońca jest najsilniejsza: krwawnik pospolity, tymianek, rumianek i inne. W przeszłości kobiety same zbierały zioła i wykonywały ten świąteczny amulet, dziś zwykle kupują go na targu.

Bardzo popularny był również zwyczaj czołgania się dzieci przez świętojański wieniec. Wierzono, że dzięki temu będą zdrowe i będzie się im dobrze wiodło. Po tym, jak dziecko trzykrotnie przeczołgało się przez wieniec, wczesnym rankiem w Ivanjdan, wrzucano go na dach, gdzie pozostawał.

Wieńce wykorzystywano również w magii miłosnej. Dziewczęta spoglądały na interesujących je chłopaków właśnie przez wieniec, mając nadzieję, że ci ulegną ich czarowi.

Podczas święta Ivanjdan ludzie rozpalali ogniska, tańczyli wokół nich, śpiewali i przeskakiwali je. Ten bardzo stary zwyczaj, którego celem było oczyszczenie ze zła i chorób, jest nadal kultywowany w niektórych częściach Serbii, choć bardziej jako zabawa i rozrywka towarzyska niż jako wierzenie. Zwyczaje mają tendencję do utrzymywania się długo po tym, jak same rytuały straciły na znaczeniu, a jeśli chodzi o archaiczne wierzenia, jedno z nich odnosi się do słońca, które na Ivanjdan zatrzymuje się trzy razy na niebie i tańczy...

Marija Vitas

Etnomuzykolog, krytyk muzyczny, dziennikarka, badaczka, redaktorka i organizatorka festiwali związanych z muzyką tradycyjną, muzyką świata i dziedzictwem kulturowym.

 

 

 

 

Kupalle to jedno z najważniejszych pogańskich świąt słowiańskich w czasie przesilenia letniego. W Białorusi rytuały z nim związane mieszają symbolikę przedchrześcijańską z chrześcijańską. Cerkiew i Kościół, walcząc z pogaństwem, dążyły do wyparcia starych tradycji – te jednak wręcz się wzbogaciły o nowe postacie i bohaterów, np. świętych, którzy pomagali ludziom unikać złych czarów, chronili ich przed zaklęciami, urokami i magicznymi istotami (rusałka, leszy).

Rytuały Kupalla obejmują: ognisko „do nieba”, spalenie koła, puszczanie wianków na wodę, kąpiel, chodzenie po rosie, poszukiwanie „paprać kwietki”, nadzwyczajną moc „kupalskich ziolak”.

Z każdym z rytuałów są związane pieśni: U nas siahodnia Kupala, to-to-to/ Dzie, dzieuka, ahoń kala, to-to-to/ Sam boh ahoń raskladau, to-to-to/ Usich swiatych da siabie zwau, to-to-to!

Przez gęste lasy Białoruś prawie do początku wieku XX pozostawała krajem dzikim, „zacofanym”, „nietkniętym cywilizacją”, a ludzie zachowali tradycję tak, jak w torfie przez stulecia zachowują się artefakty organiczne. Najwyraźniej jest to widoczne na Polesiu. Dzięki przekazowi ustnemu przetrwały pieśni ludowe – wielki skarb, niosący białoruski kod kulturowy i będący encyklopedią życia, etyki, psychologii, archetypów.

Śpiewając je, zanurzamy się w głąb historii, a najczęściej „herstorii”, doświadczamy uczuć „tych, którzy byli przed nami”. Dostrzegamy podstawową prawdę życia – że wyrastamy ze wspólnych korzeni. Pierwsze Kupalle, które sama organizowałam, odbyło się w wiosce Zalessie w Puszczy Białowieskiej. To idealne miejsce dla święta kultu słońca, bo Puszcza sama w sobie jest źródłem siły.

Specyfiką białoruskiej tradycji jest to, że wiele pieśni dorocznych wykonywały tylko dziewczyny i kobiety. Stąd wziął się mój ulubiony format spotkań nazywany „dziawicznik” (impreza dla dziewczyn). Takie weekendowe spotkania dla kobiet prowadziłam w Zalessiu z Akvalerią Novik.

Etnograficzna baza obrzędów naturalnie łączy się z przyrodą – z rozumieniem, że od niej bierzemy, ale i jej oddajemy, że mamy zachować ją dla naszych dzieci i wnuków, że jesteśmy częścią wielkiego Kosmosu. Moim zdaniem to jest idealna podstawa art-przyrodniczej terapii, szczególnie dla ludzi z miast, bo oni mają zerwaną więź z „korzeniami”.

Niestety po roku 2020 i początku represji politycznych w Białorusi musiałam uciekać z kraju i nie mogłam rozwijać swojej śpiewno-leśnej działalności. Od listopada 2021 mieszkam w Krakowie, a w październiku 2022 stworzyłam przy pomocy Fundacji Autonomia amatorski zespół śpiewu etnicznego – Krakauski Etna-hurt. Jego członkinie to migrantki i uchodźczynie polityczne z Białorusi. Bardzo tęsknimy za naszym ukochanym krajem. Nie możemy tam wrócić, więc tworzymy swoją maleńką Białoruś na wygnaniu.

Podtrzymujemy działalność diaspory w Krakowie i w całej Polsce, organizujemy folkowe koncerty i święta, żeby popularyzować i rozpowszechniać kulturę tradycyjną. Dążymy do tego, żeby każdy Białorusin wiedział, co się robi na Kaliady, jak „wołać Wiosnę”, co śpiewać na Kupalle. Po ponad pół roku takiej działalności zdecydowałam się zorganizować w Polsce Kupalle w moim ulubionym formacie folk-weekendu dla kobiet.

Nastassia Chmiel

Wokalistka, multiinstrumentalistka, kompozytorka, trenerka wokalna z Białorusi. Ukończyła studia z Dyrygentury chóralnej na Uniwersytecie Kultury i Sztuki (Mińsk), współpracowała z zespołami Lićwiny, Kalahari, Dżambibum, KRIWI. Od października 2022 roku jest związana z Solidarnościowym Centrum Feministycznym Fundacji Autonomia w Krakowie, gdzie prowadzi zespół śpiewu etnicznego.

 

Na terenach Polesia fizjografia jest ściśle związana z pierwiastkiem kulturowym. Miejsce pełne jezior, bagien i rzek jest atrakcyjnym gruntem do rozwoju tradycji ludu zarówno w aspekcie duchowym, jak i materialnym. Dla ludów słowiańskich szczególną rolę odgrywał kontakt z naturą oraz podporządkowanie życia codziennego społeczeństw lokalnych zjawiskom przyrodniczym. Wielką cześć oddawano takim jej elementom jak woda, ogień czy słońce. Na gruncie współistnienia świata ludzkiego oraz świata natury wyrosła tradycja nocy świętojańskiej. Wywodzi się ona z obrzędu zwanego Nocą Kupały (inaczej kupalnocką), jak i sobótką, który jest głęboko zakorzeniony w kulturze słowiańskiej, choć podobne rytuały mają ludy bałtyckie, germańskie i celtyckie. Noc Kupały była zwyczajem pogańskim, związanym z przesileniem letnim, które przypada na najkrótszą noc w roku z 21 na 22 czerwca. Jej centralnym punktem było ognisko, wokół którego ludzie śpiewali pieśni i tańczyli. Skakano przez płonące stosy oraz puszczano wianki na rzekach. Wszystkie te elementy stanowiły o tradycji nocy kupalnej oraz były przedłużeniem pamięci o przodkach i czasach dawniejszych.

Nieodłącznym punktem obrzędu było poszukiwanie kwiatu paproci, który zakwitał tylko w tę jedną noc. Znalazcy miał zapewnić wieczne szczęście i dostatek. Poszukiwacze na każdym kroku napotykali trudności, a jedną z nich było np. spotkanie z jednookim i jednonozdrzym potworem.

Rekonstrukcje obrzędu sobótkowego, jak i sam jego motyw często podejmowane są w wielu działaniach kulturalnych mających na celu promowanie lokalnej tradycji. Muzeum – Zespół Synagogalny we Włodawie jest organizatorem wydarzenia, które kontynuuje ten obrzęd. „Sobótki Poleskie” to okazja, aby zapoznać się z tradycją, odtworzyć ją oraz przekazać innym. Puszczanie wianków, warsztaty zielarskie, widowiska prezentowane przez zespoły obrzędowe z Polski, Ukrainy, Litwy oraz muzyka skupiająca w sobie folklor i współczesne brzmienia etno to część programu. Jedną z ważniejszych atrakcji Muzeum jest Kino VR „Zachęta”, które w swojej ofercie posiada film własnej produkcji pt. „Sobótki Poleskie”, prezentujący obrzęd nocy świętojańskiej na Polesiu Zachodnim.

Julita Fajks-Mitkowska

Pracownik działu etnograficznego w Muzeum – Zespole Synagogalnym we Włodawie, koordynator wydarzeń kulturalnych o charakterze etnograficznym, w tym „Sobótek Poleskich”, założycielka i opiekunka młodzieżowego „Teatru z Końca Polski” działającego przy Włodawskim Domu Kultury. Ukończyła Muzykologię na KUL, podyplomowe studia Muzealnictwo o specjalizacji etnograficznej na UMCS oraz podyplomowe studia z Zarządzania kulturą w Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

 

W najkrótszą noc urodził się niegdyś Świat. Tego dnia Kupało, bóg ognia łączy się z boginią wody Mareną (Maruńką, Marynońką). Świętowanie rozpoczyna się o poranku od zbierania ziół, a główna część obrzędu odbywa się o zachodzie słońca.

Tego dnia w niektórych wsiach dziewczyny wykonują postać Mareny z żeńskimi atrybutami z brzozowych gałązek, w innych z wierzby – symbolu drzewa życia. Ozdabiają ją kolorowymi wstążkami. Z kolei na kukłę Kupały szuka się gałęzi z sękiem, osadza się na niej głowę ozdobioną dębowym wieńcem – symbolem męskości. Z Mareną idą dziewczyny, z Kupałą chłopcy: każda grupa śpiewa pieśni. Orszaki spotykają się, zaczynają śpiewać wspólnie i tańczą w kole. Mężczyźni usiłują wyrwać kobietom Marenę i wrzucają ją do wody, a kobiety zabierają Kupałę i wrzucają do ognia. Każde bóstwo wraca do swojego żywiołu.

Rozpoczynają się „kupalskie” zabawy i tańce. Zebrani skaczą przez ogień parami lub sami. Niekiedy pojawia się też pieśń-zabawa „Werbowa Doszczeczka”, zazwyczaj śpiewana jako wesnianka w czasie Wielkanocy przy cerkwi. Na Kupałę orszak-most ustawia się w wodzie, a wybrana dziewczynka kroczy po rękach stojących par, nie dotykając toni. Tego dnia splata się jeszcze w wielu miejscach duże koło, prawie wielkości człowieka, owija słomą, podpala i z pomocą długich, przymocowanych do niego drągów prowadzi do wody. Plecie się również Wianek Doli, Losu. Trzymają go zakochane pary, podchodzą do prowadzącego obrzęd, wymieniają swoje imiona, a on wypowiada słowa: wienczajetsa Dażbożyj wnuk Wasyl i Mariczka. Kupała, Kupajła to bardzo intrygujące święto!

Anton „Vohnedar” Lubyi

Muzyk i rzeźbiarz, lider etno-watahy Joryj Kłoc. Rzeźbi od dzieciństwa – początkowo były to prymitywne artefakty tworzone w pobliżu rzeki we wsi Zwenigorod. Zainteresowanie przodkami i naturą zaowocowało odrębnym kierunkiem, który nazywa etnorzeźbą.

 

 

Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek

Skrót artykułu: 

"Kupalle to jedno z najważniejszych pogańskich świąt słowiańskich w czasie przesilenia letniego. W Białorusi rytuały z nim związane mieszają symbolikę przedchrześcijańską z chrześcijańską. Cerkiew i Kościół, walcząc z pogaństwem, dążyły do wyparcia starych tradycji – te jednak wręcz się wzbogaciły o nowe postacie i bohaterów, np. świętych, którzy pomagali ludziom unikać złych czarów, chronili ich przed zaklęciami, urokami i magicznymi istotami (rusałka, leszy)".

(Nastassia Chmiel)

Dział: 

Dodaj komentarz!