Graby – mitologiczne stwory czy ludzie z krwi i kości?

Łużyckie legendy

Wiara w legendarnego stwora o nazwie „grab” nie istnieje wśród innych ludów słowiańskich niż Serbołużyczanie. Co dziwne, ta istota nie jest również znana ani na Dolnych Łużycach, ani w południowo-zachodniej części Górnych Łużyc, lecz jedynie w miejscowościach położonych na tzw. Muskauer Heide (niem. Muskau to polski Mużaków), czyli na wschodzie Środkowych Łużyc.


 

 

 

 

 

Edith Pjeńkowa i Justyna Michniuk
fot. z arch. aut.

 

 

Werner Mĕškank-Meschkank,
Justyna Michniuk

Już czeski folklorysta Adolf Černý (1864–1952) zauważył w XIX wieku, że: „Użycie słowa Graben ogranicza się do okolic Muskau – wszędzie indziej na Łużycach te ciekawe stworzenia są zupełnie nieznane. Granice obszaru, o którym [ludzie] opowiadają, przebiegają w przybliżeniu przez: Mühlrose (serbołuż. Miłoraz), Schleife (serbołuż. Slepo), Jämlitz (serbołuż. Jemjelica), Weskow (serbołuż. Wjaska), Sagar (serbołuż. Zagor)1 – a więc wzdłuż linii graniczącej z Wzgórzami Mużakowskimi. Tam również wystarczająco jasno charakteryzuje się te istoty jako duchy lasu”2.

Zbieracze serbołużyckich legend i baśni stosunkowo szybko doszli do porozumienia w sprawie grabów. Były to szczególne istoty, duchy leśne, najwyraźniej pochodzenia przedchrześcijańskiego, które były tu znane już w czasach, gdy Serbołużyczanie osiedlali się na tych terenach, we wczesnym średniowieczu.

Niemiecki malarz i folklorysta Wilibald von Schulenburg (1847–1934) zanotował sześć legend o grabach i tak je podsumował: „Dawniej (jak Wendowie tu przybyli) były tu graby. [...] Były duże, silne – bardzo silne [...], bo zabijały jednego (człowieka, zwierzę) od razu. Miały końskie nogi. [...] Były podobne do ludzi, [...] mówi się, że to były takie duchy nieczyste, czyli nie bogobojne, złe (pogańskie) duchy. [...] Miały ludzkie ubranie, także rodzaj butów [...], były całe pokryte włosami, futrem. [...] Nie można było poznać, że to były graby, bo ich odzienie było uszyte z niedźwiedziej skóry, tylko po odcisku stopy można było poznać, że miały końskie kopyta. Były (żyły, mieszkały) na wrzosowiskach, w lesie, [...] mieszkały w górach, [...] miały swoją jaskinię w jednym miejscu i żyły z tego, że okradały ludzi, a jak były głodne, to jadły ludzi [...]”3. Černy oraz von Schulenburg nazwali nawet graby „centaurami z wendyjskiej legendy ludowej”4.

Ciekawa wersja tej legendy zachowała się także wśród samych Serbołużyczan. Edith Pjeńkowa (niem. Edith Penk, ur. 1938) z miejscowości Rowne (niem. Rohne) zna przekazy o grabach już od dzieciństwa: „To miejsce w lesie, gdzie mieszkali, nazywa się wobryśe. To znaczy, że coś zostało przekopane. A tam wszędzie była glina. Kiedy graby chodziły po glinie, glina lepiła się do nóg, które mogły potem wyglądać jak ślady od konia. Glina, która zastygła, była twarda jak cement. Dlatego ludzie myśleli, że graby miały końskie kopyta. Nazwa grab może też moim zdaniem pochodzić od nazwy drzewa (niem. Weißbuche, pol. grab pospolity). Albo od słowa grabnuć, czyli coś zabrać, ukraść. To stare serbołużyckie słowo, dlatego uważam, że to możliwe. Mówiło się, że mieli dużo włosów, że byli głodni, ale że pracowali u chłopów. Najbardziej jednak interesowały ich młode dziewczęta, które przędły len. Oni podsłuchiwali pod drzwiami, jak dziewczęta śpiewały i uczyli się od nich naszego języka. Pamiętam taką opowieść o grabie, który poszedł podsłuchiwać przędące dziewczęta. Nauczył się także słów jednej pieśni i głośno zaintonował: Hanka, ty lubka… Chciał też wejść do izby, ale przy drzwiach zawsze siedziała jakaś starsza kobieta i pilnowała dziewcząt. Kiedy grab zapukał, staruszka wyjęła sztuczne zęby i pokazała mu swoje bezzębne usta. Wtedy grab się przestraszył. Ale przecież dziewczęta chciały kiedyś wrócić do domu, ale graby chciały im towarzyszyć. Mówi się, że graby również pragnęły miłości i kontaktu fizycznego z młodymi kobietami. Nie wszyscy byli przecież brzydcy, tak myślę [śmiech]. Graby zawsze były głodne. Często mówiono, że nieraz ukradły konia i jadły końskie mięso. Znam także jedno drzewo, które stoi do dziś na rozstaju dróg. Pewna staruszka powiedziała mi kiedyś, że na drzewie z czarnymi owocami młode dziewczęta chowały się przed grabami. To mogła być olcha [łac. Alnus Mill.], bo jej owoce to właśnie takie czarne orzeszki. Mówiło się też, że to mogła być grusza, ale dokładnie nie wiadomo. Dziewczęta siedziały na gałęziach tego drzewa, a pod drzewem graby rozmawiały ze sobą i opowiadały, co by zrobiły, gdyby udało im się spotkać młode kobiety. Jeden wyjął szablę, machnął nią do góry i krzyknął, że przeszyłby nią serce dziewczyny. Przy zamaszystym ruchu szabli zranił nogę siedzącej na drzewie kobiety, która jednak nie pisnęła ani słówka, ponieważ nie chciała, aby graby zorientowały się, że się tam chowa […]. Jest jeszcze jedna legenda z Miłoraza (niem. Mühlrose), gdzie pewnemu gospodarzowi graby ukradły konia, który ciągnął wóz, i go zjadły […]. W Slepem był raz rolnik Hanso, który miał pomocnika graba. Grab chciał cały czas jeść i jeść, ale nie mieli dla niego tak dużo pracy, temu poszedł sobie gdzie indziej […]”5.

Jak wskazuje powyższa historia, w pamięci zbiorowej mieszkańców, którzy zachowali legendy lub przekazywali je ustnie przez wiele pokoleń, całkowicie zatarło się tło historyczne, na którym funkcjonowały mity dotyczące grabów. Mimo że w opowieści pani Pjeńkowej dostrzec można już pewien sceptycyzm co do wiary w leśne duchy, staruszka przytacza po prostu znane od dawna zdarzenia, pozostawiając je bez komentarza. W powyższym przekazie ustnym zdziwić może fakt, że postacie uważane za leśne duchy nie tylko pracowały u serbołużyckich chłopów i uczyły się ich języka, ale także nosiły szable, broń nieznaną wtedy na Łużycach.

Z powodu wielu niespójności oraz interesujących szczegółów (jak wspomniana wyżej szabla) badacz kultury, dziennikarz i historyk Werner Meschkank (ur. 1956) nie chciał wierzyć, że graby, które znane są na tak niewielkim obszarze, były istotami całkowicie wymyślonymi. Po wnikliwej analizie znany wszystkim obraz dzikich leśnych duchów został przez niego zastąpiony obrazem młodych mężczyzn, którzy najwyraźniej stacjonowali na tamtych terenach jako obcy kontyngent wojskowy. Przebywając w leśnych ostępach Muskauer Heide przez dłuższy czas, stracili kontakt z cywilizacją i zyskali przez to przydomek dzikich ludzi. Meschkank był pierwszym badaczem, który wysunął tę hipotezę, a tym samym zakwestionował powtarzane od kilku stuleci legendy ludowe. W międzyczasie teoria ta została społecznie zaakceptowana oraz zaprezentowana w filmie dokumentalnym produkcji RBB6.

Werner Meschkank przyjął, że czasem przebywania obcych żołnierzy w tamtych okolicach jest wojna trzydziestoletnia. W rozprawie Petera Milana Jahna (ur. 1960) o piśmiennictwie serbołużyckim znajdujemy wzmiankę, że między 1639 a 1643 rokiem w Rohne rzeczywiście stacjonował szwedzki kontyngent wojskowy. Wojna trzydziestoletnia została opisana jako bardzo zły okres. Pierwszy najazd Szwedów miał miejsce w Muskau już 2 maja 1637 roku i trwał szesnaście dni: „[...] dopóki nie zabrali wszystkich zapasów zboża, cyny, mosiądzu, bydła, ubrań itp. [...], miała miejsce tak okrutna grabież, jakiej nie dokonano w żadnym innym miejscu [...]”7. Jahn cytuje fragment rękopisu znajdującego się w zbiorach Uniwersytetu Wrocławskiego i dodaje: „[...] wyczerpani najemnicy zajęli kwatery w okolicznych wsiach, gdzie z niezwykłą wytrwałością trwali ponad cztery lata. W Rohne, przy ogrodach i stodołach we wsi, okopał się cały garnizon tych tak zwanych łupieżców ziemi”8.

Jednak dowódcy najwyraźniej zabronili najemnikom mieszkającym na wrzosowiskach Muskau wypędzać lub zabijać serbołużyckich chłopów, którzy pomagali im się wyżywić. W każdym razie wyjaśniałoby to pewną cechę charakterystyczną dla wszystkich sag o grabach: nie odnotowuje się w nich żadnych rzeczywistych ataków, np. grabów wdzierających się do domów i stosujących przemoc wobec mieszkańców Łużyc.

Dziewczęta i chłopcy najwyraźniej nie bali się obcych żołnierzy, chociaż przyjmuje się, że zabroniono im kontaktów z miejscowymi, stosując najsurowsze kary. Wzmianka mówiąca, że jedli konie, jest zrozumiała ze względu na panujący głód. Jednakże teorie o „pożeraniu ludzi” wydają się rodzajem „wrogiej propagandy” i mogły mieć na celu zniechęcenie Serbołużyczan do tych obcych mężczyzn oraz wywołanie strachu wśród ludności miejscowej, aby nie próbowała zbliżyć się do żołnierzy nieprzyjaciela. Warto jednak dodać, że występowanie kanibalizmu w innych regionach Niemiec podczas wojny trzydziestoletniej zostało częściowo udowodnione.

Graby nie były słowiańskimi lub prasłowiańskimi istotami mitycznymi ani przedchrześcijańskimi duchami leśnymi, lecz chrześcijanami szwedzkiego pochodzenia, walczącymi w wojnie, która zakończyła się zaledwie 373 lata temu. Pochłonęła ona prawie wszystkie zasoby Europy Środkowej i bardzo mocno uderzyła w rdzenną ludność słowiańską na Łużycach. Całe obszary od wieków zamieszkałe przez Serbołużyczan zostały spustoszone, a nawet wyludnione. W kolejnych dziesięcioleciach zostały zasiedlone i zgermanizowane przez przybywających licznie niemieckich osadników.

Werner Mĕškank-Meschkank,
Justyna Michniuk


 

 

 

Uroczyste ukonstytuowanie się Serbskiego Sejmu
fot. z arch. aut.

 

 

1 Jemjelica (Jämlitz) i Wjaska (Weskow) należą do historycznych Dolnych Łużyc, pozostałe wsie należą do Górnych Łużyc.
2 A. Černý, Mytiske bytosće Łužyskich Serbow, [w:] Časopis Maćicy Serbskeje, Budyšyn 1891, s. 87.
3 W. von Schulenburg, Wendisches Volkstum in Sage, Brauch und Sitte, wyd. 2, Lipsk 1934, s. 104–109.
4 A. Černý, dz. cyt., s. 122; W. von Schulenburg, dz. cyt., s. 222.
5 Tłumaczenie własne z dialektu slepjanskego – J.M., wywiad z panią Edith Penk z 29.10.2022, transkrypcja.
6 Die wilden Kerle der Lausitz, scenariusz Werner Meschkank i Wolfgang Albus, reżyseria Wolfgang Albus, produkcja RBB Fernsehen, 17.12.2022, dostępny w mediatece ARD, https://www.ardmediathek.de/ [dostęp: 20.12.2022].
7 P.M. Jahn, Vom Roboter zum Schulpropheten. Hanso Nepila (1766–1856). Mikrohist. Studien zu Leben u. Werk e. wendischen Fronarbeiters u. Schriftst. aus Rohne i. d. Standesherrschaft Muskau. Mit e. Übersetzung d. Handschriften, Schriften d. Sorbischen Instituts 52, Bautzen 2010, s. 47–53.
8 Tamże, s. 54.

 

 

Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek

Skrót artykułu: 

Wiara w legendarnego stwora o nazwie „grab” nie istnieje wśród innych ludów słowiańskich niż Serbołużyczanie. Co dziwne, ta istota nie jest również znana ani na Dolnych Łużycach, ani w południowo-zachodniej części Górnych Łużyc, lecz jedynie w miejscowościach położonych na tzw. Muskauer Heide (niem. Muskau to polski Mużaków), czyli na wschodzie Środkowych Łużyc.

Fot. tyt.z arch. aut.: Uroczyste ukonstytuowanie się Serbskiego Sejmu

Dział: 

Dodaj komentarz!