Soplicowo

Irena Soplica

Irena Soplica opowiada red. Czesławie Borowik o prawdziwym Soplicowie koło Nowogródka na dawnych Kresach Rzeczypospolitej. O historycznym i literackim kontekście tej opowieści mówi dr hab. Artur Timofiejew, prof. UMCS (Instytut Językoznawstwa i Literaturoznawstwa UMCS),

Artur Timofiejew: „Ten kraj szczęśliwy, ubogi i ciasny! / Jak świat jest boży, tak on był nasz własny! […] Od lipy, która koroną wspaniałą/ Całej wsi dzieciom użyczała cienia, / Aż do każdego strumienia, kamienia, / Jak każdy kątek ziemi był znajomy/ Aż po granicę, po sąsiadów domy!”1.

Irena Soplica: Było tam bardzo pięknie, wokół bardzo dużo sadów, koło każdego domu sady byli, słowiki śpiewali. Do nas bardzo dużo przyjeżdżało na wakacje krewnych, gości. Zawsze brzmiało w sadzie, młodzież zbierała się, bawili się, śpiewali. Na gitarze grałam kiedyś trochę, trochę na mandolinie, wesoło było, a młodzież z kulturą zewsząd przychodziła do mnie, do sióstr. Krewni z dale ka przyjeżdżali, z Polski, z Rygi, z Łotwy i mówili, że u nas to człowiek duszą odpocznie…

A.T.: Przeglądając karty Pana Tadeusza, czujemy, że oczywiście jest tam pewna zaściankowość, jest taka może „litewskość” w znaczeniu przynależności do kultury Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jednocześnie jest to rodzaj jakby wziernika w to, co istotnie polskie, a więc ten biały dwór, rząd topól, które rosną w jego pobliżu. „Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, / Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju, / Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;/ Świeciły się z daleka pobielane ściany, / Tym bielsze, że odbite od ciemnej zieleni / Topoli…”2.

I.S.: Ludzie mieszkali w trzech domach i dalej jeszcze w dwóch. Latkowski wyjechał do Polski, Woronowicz, Rafkowscy, to znaczy nasza rodzina. Miłachowscy Józef, Aleksander wyginęli, byli w polskiej partyzantce, ojciec z synem. Niemcy ich złapali i zabili w lagrze, a młodszy syn Czesław obecnie mieszka za górką, za naszym sadem w Soplicowie. Ile Soplicowo istniało, tam tylko był polski język. Wszyscy i w domu rozmawiali po polsku, i między sobą po polsku.

A.T.: W Panu Tadeuszu mamy już w pierwszych wersach Gospodarstwa portrety bohaterów polskich, które sprawiają, że polskość może być przekazywana z pokolenia na pokolenie. Młody Tadeusz wspomina swoje dzieciństwo, obcowanie z tymi materialnymi śladami polskości. W wypowiedzi pani Ireny ja widzę właśnie tę żywą tradycję Mickiewiczowską, która każe upatrywać istoty trwania w kulturze, właśnie w obcowaniu z materialnymi przekazami kulturowymi, którymi oczywiście mogą być dzieła malarskie, dzieła literackie…

I.S.: Jak byłam mała, ojciec mnie dużo woził bryczką. Interesowałam się rysunkami. Bardzo mnie ciekawiło, co tam i jak. Potem zachciało się mnie samej czytać. Jeszcze pamiętam, jak palcem wodziłam po literkach i z głowy wymyślałam coś takiego na niby, że ja czytam. Pamiętam, jak to było… Potem chciało mi się nauczyć samej czytać. Podchodziłam, pytałam, jak literę a się pisze, jak tam b… Takim sposobem, pytając się ojca, matki, sióstr starszych ciotecznych, które już do polskiej szkoły chodziły, w czwartej klasie były, nauczyłam się po polsku czytać. To było już przy Niemcach, w czterdziestym pierwszym roku gdzieś… może drugim, trzecim… W wieku sześciu lat ja czytałam zupełnie dobrze po polsku. Ojca siostra, ciocia moja, pracowała w Nowogródku. Oni nauczycielami byli, u nich książek było dużo. Mój ojciec od nich przywoził książki i ja tu czytałam, po prostu studiowałam wszystko: i o sierotce Marysi, i różne takie opowiadania w szkolnych czytankach. W domu mam dużo książek różnych: Marii Konopnickiej opowiadania różne, mam Sienkiewicza książki, mam Ada ma Mickiewicza… 

A.T.: Starsze pokolenia przekazują wiedzę pokoleniom młodszym. Oczywiście, Tadeusz jest w zasadzie wychowańcem sędziego. Prawdziwy ojciec nie zajmuje się jego wychowaniem. Ten aspekt łączności międzypokoleniowej, która obliguje pokolenie starsze do przekazania wszystkich wartości pokoleniu młodszemu, jest tam jednak bardzo wyraźny. Identyczny wątek znajdujemy w wypowiedzi pani Ireny, co znowu potwierdza, że to Soplicowo, w którym ona wyrosła, można uznać za jak by swoisty analogon tej krainy dzieciństwa, którą mamy w Panu Tadeuszu.

I.S.: Nie pozwalali rodzice od razu rozmawiać nawet, spotykać się z takimi dziećmi, które mówią po białorusku, z białoruskimi, żeby my nie „ubiałorusili się” … Nic potem z tego nie wyszło, bo musieliśmy iść do szkoły i musieliśmy nauczyć się białoruskiego, rosyjskiego języka, chcesz czy nie chcesz. Mnie się nawet nie śniło o tym, że będziemy teraz swobodnie tak rozmawiać i dzieci swoje uczyć po polsku. Ja jeszcze kiedyś zbierałam różne wiersze, piosenki, zapisywałam to wszystko i myślałam, że będziemy się zbierać z młodzieżą gdzieś tu, po kryjomu od bolszewików. Nie wiedzieliśmy, jak dalej będzie. Myśleliśmy, że będziemy śpiewać, będziemy czytać, żeby nie zapominać o tym, do czego serce się garnie.

A.T.: „Słynie szeroko w Litwie Dobrzyński zaścianek/ Męstwem swoich szlachciców, pięknością szlachcianek. / Niegdyś możny i ludny; bo gdy król Jan Trzeci/ Obwołał pospolite ruszenie przez wici, / Chorąży województwa z samego Dobrzyna/ Przywiódł mu sześćset zbrojnej szlachty. Dziś rodzina/ Zmniejszona, zubożała; dawniej w pańskich dworach/ Lub wojsku, na zajazdach, sejmikowych zborach, / Zwykli byli Dobrzyńscy żyć o łatwym chlebie. / Teraz zmuszeni sa mi pracować na siebie/ Jako zaciężne chłopstwo!”3.

I.S.: Siostra mojej babki wyszła za Soplicę Macieja, a mnie przyszło też z domu Rafkowskich wyjść za Soplicę Tadeusza… Kochać ja jego nie kochałam. On mnie się podobał, ale nie było czasu na kochanie, to tak wyszło. On mieszkał za Moskwą, przyjechał na urlop i tutaj raptem żenić się zamyślał. Nie chciał z rosyjską żenić się jakoś, chciał wziąć swoją dziewczynę, jak to mówił – chcę żenić się tylko ze szlachcianką.

A.T.: Wydaje się, że pani Irena jest świadoma tego, iż ta ciągłość między rodem Sopliców opisanym przez Mickiewicza a tym faktycznym rodem Sopliców, z którego wywodził się małżonek, jest czymś jakby żywym i potwierdzonym – namacalnie, chciałoby się powiedzieć… Jacek Soplica stara się o rękę Ewy, są w sobie zakochani, na przeszkodzie stoi ojciec. Tutaj wręcz przeciwnie – pani Irena deklaruje, że jakby tego bardzo romantycznego uczucia między nią a przyszłym małżonkiem nie było, ale czynniki zewnętrzne zadecydowały o tym, że doszło do tego małżeństwa. Tymczasem w poemacie oczywiście do tego małżeństwa nie dochodzi. 

I.S.: Ja już położyłam się spać, to było wieczorem. Potem ojciec przychodzi – „Irenko wstawaj, swaty do ciebie przyszli”. Ja mówię – „pomyślę jeszcze”. Ale potem pomyślałam, czy by z tego kołchozu wyrwać się. To tak więcej było wyrachowania… Pracy nigdzie nie mogłam dostać, bo z kołchozu nie puszczali do miasta, żeby otrzymać jakieś pieniądze, zapracować. A w kołchozie nie płacili nic, tylko zapisywali trudodni. Dzień odrobiony zapisywali, jedynkę postawił, a za to nic nie dawali i żyj, jak chcesz… Z początku dwa tygodnie nie myślałam o tym, a na trzeci jednak pomyślałam, że trzeba za niego wyjść. On mówi, że wyjedziemy stąd, z tego kołchozu wyrwie mnie jakoś i będziemy żyć… Wyjechaliśmy po weselu do Kolumny, za Moskwę. Tam przebyliśmy dwa lata. Potem pomyślałam o tym, że rodzice zostali sami i musze wracać tutaj, bo nie będzie im z kim mieszkać. No i wróciliśmy do Soplicowa. 

Z pierwszej wojny tam żołnierze pochowani w ciszy leżą. Wojna wszystko to zgładziła. Znakiem tego są mogiły, są okopy. Schrony stare świadczą tym, kto nie dał wiary. Pierwszej wojny straszna siła życie ludzkie tu zgładziła. Gdy ludzie popowracali, budynków swych nie zastali, krzaki z pól swych karczowali, puchli z głodu, umierali. Druga wojna zahuczała, śmierć tu ludzi też za brała, a po wojnie, choć po cichu, bolszewickie męczy licho.

A.T.: Panowanie Moskwy na Litwie to jednak nie to samo, co dominacja bolszewizmu na dawnych Kresach Rzeczypospolitej. Otóż w tych niezwykle trudnych czasach to jest wojna z odwiecznym nieprzyjacielem, który jest tak groźny, bo chce od podstaw zniszczyć to, co polskie – stąd ten właśnie dramatyzm relacji pani Ireny, ta próba ocalenia polskości.

I.S.: Kościół stoi na ustroniu, góra taka dość wysoka, wokoło lipy, bardzo piękne pomniki. Na jednym pomniku anioł stoi z palmą, Pan Jezus niesie krzyż... To starych magnatów, więc został rozbity i teraz śladu jego nie znalazłam… Bolszewizm uczył, żeby rozbijać kościoły. Gdzie tylko polskość zachowa się, to trzeba likwidować. Nachodzili się tacy, którym to było na rękę, i robili… Teraz wszystko na miejscu stało, ludzie się zbierają, odprawiają nabożeństwo po polsku. To już tu coś znaczy. Młodzież też zbiera się, ksiądz organizuje, jakieś występy robią…

A.T.: „Ilekroć z Prus powracam, chcąc zmyć się z niemczyzny, / Wpadam do Soplicowa jak w centrum polszczyzny: / Tam się człowiek napije, nadysze Ojczyzny!”4.

I.S.: Babcia mnie opowiadała – ja jedna tylko wiem, gdzie było Ryszkowo. Gdzie mieszkał Ryszka, nikt nie wie. To jakieś pół kilometra, z naszego domu nawet tę górkę widać, blisko. Nie jest ważne udowodnić, że Adam Mickiewicz nie wymyślił o Soplicowie. To naprawdę jest historia Soplicowa, to jest nasza historia, naszego szlachectwa, naszych przodków. Tam opisuje, jak żyli dziady, pradziady. 

Tędy na Tuhanowicze jeździli za nas z Mickiewiczem, z Nowogródka krótką drogą przez Wronczyn jechać mogą. Tu Adam pod lipą siadał, wiersze pisał, z ludźmi gadał. Ojciec mój, kiedy był młody, kopał rowy, spuszczał wody. Było suszyć łąki kawał, krynica jezioro żywiła, co za naszą stodołą była. Ja z siostrami tu biegali, jabłka, gruszki w kosz zbierali. Te raz tu samotne drzewa, nikt nie skacze, nikt nie śpiewa.

 

Tekst opracowano na podstawie fragmentów reportażu red. Czesławy Borowik (Polskie Radio Lublin) „Soplicowo”. Cykl opowieści historii mówionej w dziale Folklor Kresów powstaje we współpracy z Polskim Radiem Lublin. 

Transkrypcja: Julia Pietras; opracowanie: red. Czesława Borowik, Damian Gocół; przypisy: Damian Gocół.

  1.  Epilog, [w:] A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z roku 1811 i 1812. We dwunastu księgach wierszem, oprac. S. Pigoń, Wrocław 1968 – wszystkie cytaty ujednolicone za wersją internetową tego wydania w oprac. M. Adamca, współpraca H&M, https:// literat.ug.edu.pl/panfull/index.htm [online], [dostęp: 10 grudnia 2022].
  2.  Księga pierwsza. Gospodarstwo, [w:] tamże.
  3.  Księga szósta. Zaścianek, [w:] tamże.
  4.  Księga siódma. Rada, [w:] tamże.

 

Redakcja na stronie : Żaneta Piotrowska, studentka filologii polskiej

Skrót artykułu: 

Irena Soplica opowiada red. Czesławie Borowik o prawdziwym Soplicowie koło Nowogródka na dawnych Kresach Rzeczypospolitej. O historycznym i literackim kontekście tej opowieści mówi dr hab. Artur Timofiejew, prof. UMCS (Instytut Językoznawstwa i Literaturoznawstwa UMCS).

Pocztówka z ilustracją do Pana Tadeusza, Kraków 1938. Źródło: Polona

Dodaj komentarz!