Siła wariantu

Siew symfonicznie

W bieżącym roku pojawiła się na polskim rynku płyta, która nie miała precedensu. Zespół Kosy, w którego skład wchodzą Aleksandra Gronowska, Kasia Pakosa, Anastazja Sosnowska oraz Kasia Szatela-Pękosz, wydał album „Siew symfonicznie” nagrany z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Sudeckiej pod batutą Agnieszki Franków-Żelazny. Sama idea ma kilkudziesięcioletnią tradycję, natomiast w Polsce dotychczas niewielu artystów zdecydowało się na tego rodzaju kooperację. A na rynku muzyki folkowej zdarzyło się to po raz pierwszy.

 

 

 

 

 

 

Wojciech Bernatowicz

Na wstępie pragnę nadmienić, iż w moim przekonaniu sama koncepcja płyt symfonicznych w muzyce popularnej zdaje się częściej zabiegiem marketingowym niż artystycznym – tego rodzaju nagrania mają bowiem na celu artystom i ich dziełom nadać nimbu powagi, dzięki czemu mogą trafić do nowych grup odbiorców. Dodatkowo kompozycje zawarte w albumach „symfonicznych” nie różnią się wyraźnie od pierwowzorów, a zespół orkiestrowy stanowi jedynie garnirunek nałożony na materiał wyjściowy.

Wyżej opisane problemy mogą oczywiście występować z różnym natężeniem, a same płyty – prezentować różny poziom artystyczny. Niemniej nowe aranżacje należy rozpatrywać w kontekście oryginału, czyli w przypadku recenzowanego dzieła – albumu „Siew” wydanego w 2022 roku. Niniejsza recenzja będzie zatem miała charakter porównawczy.

Na samym początku należy zwrócić uwagę, iż układ płyty „Siew symfonicznie” różni się znacząco od albumu „Siew”. Trudno stwierdzić, co spowodowało tę zmianę, bowiem kolejność utworów często jest koncepcyjna. Niemniej nie wydaje się, aby „Siew symfonicznie” tracił na zmienionym porządku, a przyjętym kluczem mogły być np. zmienione opracowania kolejnych kompozycji.

Warto wskazać, że poszczególne utwory w różnym stopniu odbiegają od swoich pierwowzorów. W niniejszym tekście postaram się odtworzyć, jak artystki dokonały przekształceń.

Wersja symfoniczna pierwszej kompozycji w albumie, „Mój wianeczku”, stanowi wyraźną rearanżację utworu z roku 2022. W oryginale Kosy zrealizowały go w sposób bardzo surowy, z wyraźnie wyeksponowanymi partiami wokalnymi. W opracowaniu symfonicznym zyskuje nowy charakter – po pierwsze, w swojej strukturze przez dodanie introdukcji instrumentalnej, po drugie, przez aspekt brzmieniowy. Zespół instrumentalny zostaje rozszerzony o instrumenty perkusyjne i dęte, a także ma wyraźnie zwiększony wolumen. Utwór „Mój wianeczku” w nowej odsłonie staje się bardziej żywiołowy, ale i ludzki przez brak efektów wokalnych z oryginału.

Zamykająca album „Ruta” wyraźnie odbiega od oryginału. Pierwotny utwór jest niezwykle surowy. Na silnie przetworzony, pojedynczy burdonowy dźwięk nałożone są głosy wokalistek, a towarzyszy im powtarzalny, prosty rytm perkusyjny. Charakter kompozycji jest wręcz medytacyjny – nieliczne zmiany w zasadzie stanowią ornamenty, a dominuje jednorodna, spokojna narracja dźwiękowa. W wydaniu, w którym Kosom towarzyszą muzycy Filharmonii Sudeckiej, zespół instrumentalny wyraźnie ingeruje w tkankę dźwiękową. Odznaczają się przebiegi melodyczne skrzypiec, a w finale ostrości brzmieniu dodają instrumenty dęte blaszane. Skojarzenie, jakie może budzić kompozycja, to muzyka filmowa, zarówno przez samo opracowanie, jak i konstrukcję – w kolejnych sekcjach muzycy dodają nowe warstwy brzmieniowe, dzięki czemu stopniowo, ale metodycznie, zwiększa się wolumen i napięcie utworu.

W podobnym duchu zaaranżowany, aczkolwiek mniej odchodzący od wzoru, jest „Ścieni dąbek”. W finałowym utworze pozostawiono z oryginału rytmiczne klaskanie i prosty, powtarzalny motyw skrzypiec. W wersji nagranej z orkiestrą mamy natomiast do czynienia z realizacją, która do pewnego stopnia kojarzyć się może z muzyką... musicalową. Pojawienie się nowych linii melodycznych w bardzo różnych opracowaniach barwowych dodaje wykonaniu ciepła i czułości.

Na drugim biegunie aranżacyjnym jest utwór „Po dużym jeziorze”, w którym pierwotny wariant kompozycji został przearanżowany w niewielkim stopniu. Oczywiście, różnice pomiędzy obydwoma wykonaniami są dostrzegalne, ale przede wszystkim w aspekcie samej realizacji partii wokalnych, które z orkiestrą są nieprzefiltrowane przez efekty pogłosowe. Da się dostrzec również pewne odmienności w partiach instrumentalnych (pojawienie się harfy), niemniej nastrój kompozycji w obu wersjach pozostaje dość podobny. Być może wynika to z niezwykle sugestywnej linii melodycznej głosów wokalnych naznaczających całą kompozycję.

Album „Siew symfonicznie” dzięki nowej aranżacji otrzymał odsłonę, która wydaje się przemyślanym i dobrze zrealizowanym projektem Kosów oraz Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Sudeckiej. To, co wychodzi na plan pierwszy, to dużo bardziej ekspresyjna aranżacja. Oczywiście, z pewnością wynika to częściowo z samego wykorzystania orkiestry, której brzmienie daje efekt naturalności, ale również z faktu, że symfoniczna wersja „Siewu” pozbawiona jest wszystkich efektów realizatorskich, które gęsto pojawiają w pierwowzorze. Dzięki temu otrzymujemy dwie zupełnie odmienne koncepcje, które w moim przekonaniu można traktować jako równorzędne wizje tego samego materiału: pierwszą z 2022 roku, gdzie materiał muzyczny aranżowany jest w sposób nowoczesny i wchodzi w aktualnie popularny nurt folku, w którym muzyka źródeł łączy się z fantazją realizatorów dźwięku, oraz drugą z 2023 roku, potraktowaną w sposób bardziej tradycyjny, w której prym wiedzie naturalna ekspresja artystek i artystów. Dzięki temu pojawia się też inny sens istotny dla rdzenia muzyki ludowej, jakim jest wariantowość, bowiem wyraźna jednolitość materiału obu albumów (jesteśmy w stanie rozpoznać w jednej wersji wersję drugą) rozbija się o szczegółowe rozwiązania w każdym z nich. Z pewnością „Siew symfonicznie” twórczo rozwija pierwotne koncepcje.

 

 

Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek

Skrót artykułu: 

W bieżącym roku pojawiła się na polskim rynku płyta, która nie miała precedensu. Zespół Kosy, w którego skład wchodzą Aleksandra Gronowska, Kasia Pakosa, Anastazja Sosnowska oraz Kasia Szatela-Pękosz, wydał album „Siew symfonicznie” nagrany z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Sudeckiej pod batutą Agnieszki Franków-Żelazny. Sama idea ma kilkudziesięcioletnią tradycję, natomiast w Polsce dotychczas niewielu artystów zdecydowało się na tego rodzaju kooperację. A na rynku muzyki folkowej zdarzyło się to po raz pierwszy.

Dział: 

Dodaj komentarz!