Mit i rzeczywistość

Święty Jan Nepomucen

Święty Jan Nepomucen, obok Jezusa Frasobliwego, Matki Boskiej Częstochowskiej i świętego Floriana, jest jednym z najpopularniejszych bohaterów polskiej pobożności ludowej. Przywoływany bywa w różnych okolicznościach, wykraczających poza tradycyjny zakres jego „kompetencji”, czyli zagrożeń związanych z wodą. Występuje zarówno w oficjalnej sztuce kościelnej, jak i w setkach przydrożnych kapliczek, dziełach wiejskich twórców, najczęściej anonimowych.

Agata Witkowska

Kult tej postaci pojawił się na ziemiach polskich w pierwszej połowie XVIII wieku i bardzo szybko zdobył popularność. Trzeba zaznaczyć, że chodzi tu o obszar będący w granicach ówczesnej Rzeczypospolitej, a nie np. Śląsk, gdzie czczono Jana już wcześniej. Czeski duchowny dość szybko zawędrował zarówno do pałaców arystokracji, jak i pod chłopskie strzechy. Pod względem tempa rozpowszechniania było to zjawisko wyjątkowe. Podobnie się zresztą działo na obszarze całej Europy Środkowej. Święty stał się jednym z głównych narzędzi kontrreformacyjnej propagandy, o czym za chwilę. Jego kult był oficjalnie lansowany i umacniany przez rządzących w Czechach Habsburgów, którym pomagali w tym dziele jezuici. Nie było to jedyną przyczyną popularności tego świętego. Praski kapłan musiał po prostu trafić w określoną, niezagospodarowaną dotychczas niszę – jako patron wszystkiego, co jest związane z wodą, przede wszystkim z rzekami. Dodajmy, że był na tyle uniwersalny, by obejmować zarówno powodzian, cierpiących w wyniku rzecznej aktywności, jak i tych, którzy z tych rzek się utrzymywali – czyli flisaków, rybaków etc.

Jak wspomniano wyżej, święty Jan Nepomucen był szczególnie intensywnie „promowany” przez Habsburgów. Z tego powodu największą popularność – mierzoną liczbą pomników i innych oznak jego kultu – zdobył na terenie Europy Środkowej. Ba! Jeżeli w ogóle pytamy, czym jest Europa Środkowa jako pewien konstrukt polityczno-kulturowy, to praski kapłan może zostać uznany za jeden z jej wyznaczników. Przytoczmy tu słowa austriackiego historyka sztuki, prof. Aldemara Schiffkorna: „[...] przestrzeń kulturową, »Środkową Europę« można zobrazować jako obszar, w którym szerzy się kult Jana Nepomucena. Innymi słowy: środkowa Europa jest tam, gdzie Jan Nepomucen jest znany, czczony i gdzie znajdują się obrazy i rzeźby tego świętego”.

Wokół tej postaci narosło sporo mitów. Niektóre z nich miały bardzo duży wpływ na rozwój kultu i wyniesienie Jana na ołtarze. Przedstawmy więc pokrótce jego życiorys.

Przyszedł na świat jako Jan Wolflin w miasteczku Pomuk (obecnie Nepomuk) położonym w zachodnich Czechach, w Kraju Pilzneńskim. W tamtych czasach było ono dość bogate, z racji handlu oraz wydobycia srebra i złota. Dokładna data narodzin jest nieznana, jednak obecnie za pewnik przyjmuje się okres między 1345 a 1350 rokiem. O matce Jana nie wiadomo nic. Jego ojciec pełnił przez pewien czas funkcję burmistrza w Pomuku, zatem można przypuszczać, że była to rodzina szanowana i dobrze sytuowana. Niestety, na tym w zasadzie kończy się nasza wiedza na ten temat.


 

 

Posąg świętego Jana Nepomucena,
Stare Miasto w Brugii (Belgia)

fot. A. Witkowska

 

 

 

Jan został wyświęcony na kapłana w 1380 roku i objął funkcję proboszcza w parafii św. Gawła. Szybko zdobył zaufanie biskupa Jana z Jenstejnu, który w roku 1382 wysłał go na studia prawnicze do Padwy. Przyszły święty spędził tam pięć lat. Po powrocie został praskim archidiakonem, czyli zastępcą arcybiskupa Jana z Jenstejnu. W owym czasie była to jedna z najważniejszych kościelnych godności. Dość szybko zatem udało mu się osiągnąć szczyt hierarchii, mimo że nie był szlachcicem. Ważniejsze niż pochodzenie czy rodzinne koneksje okazało się coś innego. Jan był człowiekiem bardzo szlachetnym, uczynnym, chętnie pomagającym innym, a przy tym ogromnie pracowitym. Wiadomo, że jako notariusz często uiszczał opłaty sądowe za osoby, których nie było na to stać. To wszystko mogło zadecydować o tym, że biskup Jan obdarzył go życzliwością i zaufaniem. Hierarcha z Jenstejnu sam był postacią, jak na owe czasy, niezwykłą. Prowadził bardzo surowy tryb życia, umartwiając się postami i wyrzeczeniami. Jednocześnie jako dostojnik twardo dbał o interesy czeskiego Kościoła, nad którym kontrolę chciał przejąć król Wacław IV. Zatarg między władzą duchowną a świecką narastał od lat i osiągnął apogeum w marcu 1393 roku, kiedy król postanowił przejąć opactwo w Kladrubach. Chciał obsadzić wakat na stanowisku opata, mianując tam swojego zaufanego współpracownika. Przyszły święty, jako lojalny poddany biskupa, ostro się temu sprzeciwił, w wyniku czego został aresztowany i poddany torturom. Według legendy pijany Wacław miał osobiście się nad nim znęcać i doprowadzić do jego śmierci.

Zwłoki Jana zrzucono z Mostu Karola w nurty Wełtawy. Był późny wieczór, 20 marca 1393 roku.

Nie wiadomo, kiedy pojawiła się pogłoska o tym, że męczeństwo było spowodowane tajemnicą spowiedzi żony Wacława, królowej Zofii, podejrzewanej przez chorobliwie zazdrosnego małżonka o zdradę. Jako pierwszy informację taką opublikował austriacki kronikarz Tomasz Ebendorfer około roku 1450. Kolejnym propagatorem wersji z tajemnicą spowiedzi był kanonik Paweł Zydek w 1477 roku. Przyczyniło się to do uczynienia z Jana jednego z ważnych narzędzi przyszłej kontrreformacji wojującej z protestantami, odrzucającymi spowiedź uszną.

Arcybiskup Jan zadbał o to, by wieść o dramatycznych wydarzeniach rozniosła się jak najszerzej. Wpierw sporządził bardzo długą relację znaną jako Acta in Curia Romana Johannis a Genzenstein, wysłaną listownie do papieża. To właśnie w tym tekście po raz pierwszy zamordowany archidiakon został określony mianem „męczennika”. Następnie arcybiskup udał się w podróż wraz z nowo wybranym opatem z Kladrubów, by przedstawić osobiście całą sprawę Bonifacemu IX. Kult szybko się rozpowszechniał, a władze kościelne od początku go akceptowały, pomimo nieformalnego charakteru. O rosnącej popularności Jana świadczy fakt szybkiego przeniesienia jego szczątków do praskiej katedry.

Kult rozwijał się przez wieki. Praskiego archidiakona na ołtarze wyniesiono w I połowie XVIII wieku: w 1721 roku odbyła się beatyfikacja, a już w 1729 – kanonizacja. Wkrótce potem zaczęto podawać go w wątpliwość, a odnalezione wówczas dokumenty sprawiły, że zakwestionowano również męczeństwo. Czeskie odrodzenie narodowe widziało w Nepomucenie narzędzie w rękach Habsburgów, służące walce z tożsamością narodową. Przeciwstawiono mu postać jego imiennika, Jana Husa, który miał uosabiać ducha czeskiego patriotyzmu i być jednym z symboli narodowej samoidentyfikacji. W efekcie, po uzyskaniu niepodległości przez Czechosłowację w roku 1918, doszło w całym kraju do fali zniszczeń pomników świętego jako symbolu znienawidzonej okupacji. Dopiero kolejna rocznica śmierci Jana, w roku 1993, pozwoliła Czechom na zupełnie nowe spojrzenie na tę postać, po latach rządów komunistycznych.

Przyznać trzeba, że kult Nepomucena zbudowano na mitach, które nie wytrzymały próby czasu. Przede wszystkim – konflikt biskupa Jana z królem był bardzo typowym dla średniowiecza zatargiem na linii władz duchownych i świeckich, gdzie główną osią była rywalizacja o wpływy i majątek. Co więcej, istnieją przesłanki, na podstawie których można stwierdzić, że Wacław dążył w pewnym momencie do ugody odrzuconej przez hierarchę. Nepomucen nie był spowiednikiem królowej Zofii. Owszem, być może odbyli rozmowę, której treść „dośpiewał sobie” zazdrosny mąż. Śmierć nie została zadana Janowi intencjonalnie, co jest warunkiem sine qua non męczeństwa. Król pod wpływem alkoholu stracił panowanie nad sobą, czego wynikiem były katusze, jakim poddano archidiakona. Gdy Wacław wytrzeźwiał, przeraził się swoim czynem i rozkazał wrzucić ciężko rannego, najprawdopodobniej wciąż przytomnego Jana do Wełtawy.

Pomimo zweryfikowania niektórych aspektów legendy, kult Nepomucena istnieje dalej. Poza Europą Środkową spotkać go można wszędzie tam, gdzie dotarli jezuici ze swym dziełem ewangelizacyjnym, a więc w Azji czy w Ameryce Łacińskiej.

Poświęćmy teraz chwilę na ikonografię naszego bohatera. Niebagatelny wpływ na sposób jego przedstawiania w sztukach plastycznych wywarła rzeźba, jaka w 1683 roku stanęła na praskim Moście Karola, w miejscu, gdzie – jak chce legenda – wrzucono Nepomucena do rzeki. Jej twórcą był Jan Brokoff (1652– 1718). W dziele tym widać wyraźnie tradycje późnogotyckie, obecne na słowackim Spiszu, skąd pochodził artysta i gdzie najpewniej pobierał nauki. Jan jest ukazany w charakterystycznym wygięciu ciała. Ubrany jest w strój barokowego kapłana: sutannę, rokiet i biret. W dłoniach trzyma krzyż. Nad głową ma pięć gwiazd, które, wedle podań, miały rozbłysnąć nad jego głową w momencie odnalezienia zwłok. Symbolizują one pięć ran Chrystusowych, ale też pięć cnót, którymi święty odznaczał się za życia, tj. pobożność, pokorę, dyskrecję, pilność i miłosierdzie.

Wzorzec stworzony przez Brokoffa niepodzielnie zapanował w sztuce sakralnej i trwa do dziś. Jego dalekim echem są wszystkie figury spotykane przy mostach i w kapliczkach.

Na koniec poświęćmy jeszcze chwilkę zagadnieniu kultu Jana na ziemiach polskich. Można się spotkać z opinią, jakoby obszarem, gdzie pojawił się on najwcześniej, była Ordynacja Zamojska, a to dzięki Tomaszowi Antoniemu, siódmemu ordynatowi, który miał zetknąć się z Nepomucenem w czasie swego pobytu na studiach w Pradze w latach 20. XVIII wieku, a po powrocie do domu stać się jego gorliwym propagatorem. Teza powyższa jest spotykana w opowieściach zamojskich przewodników i w popularnych publikacjach krajoznawczych. Z całą pewnością można jednak stwierdzić jej nieprawdziwość. Na terenie Rzeczypospolitej Jan pojawił się wcześniej, a najstarszymi śladami jego kultu są publikacje jezuickich oficyn drukarskich z początku owego stulecia (np. zbiór tekstów poświęconych Nepomucenowi, wydany w Wilnie w 1703 roku). Najstarszy polski pomnik znajduje się w Poznaniu i pochodzi z roku 1724. Oczywiście, Tomasz Antoni ma spore zasługi na tym polu dzięki licznym fundacjom ku czci świętego, jednak jego działania nie były pionierskie, jak to się nieraz uważa.

To tylko urywek z bardzo obszernego materiału, jaki udało się zebrać na temat postaci i kultu Jana Nepomucena. Postać czeskiego archidiakona łączy mnogość aspektów religijnych, socjologicznych, historyczno-politycznych i zasługuje na opracowanie, którego brak w polskiej literaturze. Podjęcie się tego jest zadaniem piszącej te słowa na najbliższy czas.

Agata Witkowska

 

Wybrana bibliografia
J. Hohleitner, I. Scheer, Obrońca przed wylewami rzek, Elbląg–Świdnica 1998.
Johannes ne Pomuk, red. D. Friedl, [online], [dostęp: 30.09.2022]: http://friedl.heimat.eu/Wanderwege/Beitraege/2010_JohannesNepomuk.pdf
A. Kędziora, www.zamosciopedia.pl, [dostęp: 3.09.2022].
G. Kita, Jan Nepomucen kontra Jan Hus, „Kurier WNET” 2020, nr 68.
P. Kondraciuk, „Roztoczański patron”. Kaplice i figury św. Jana Nepomucena w pejzażu kulturowym Roztocza, [online], [dostęp: 23.08.2022]: https://muzeum-zamojskie.pl/wp-pdf/nepomucen.pdf
D. Metzger, Saint Jean Népomucène dans de Diocese de Metz. Culte et iconographie au XVIII siècle, [w:] Memoires de l’Academie Nationale de Metz, Metz 2001.
A. Szykuła-Żygawska, Figury świętego Jana Nepomucena w Ordynacji Zamojskiej 1725–1944, Zamość 2021.
A. Więcek, Jan Jerzy Urbański – studium o rzeźbie wrocławskiej pierwszej połowy XVIII stulecia, Wrocław 1963.
Z. Volavka, Bowdoin Sculpture of St. John Nepomuk, Bowdoin 1975.
P. de Vooght, Jean de Pomuk, „Revue d’Histoire Ecclesiastique” 1953, t. 48.
M. Zawada, Święty Jan Nepomucen. Milczący kapłan, Świdnica 2014.
M. Žižková, Kult svatého Jana Nepomuckého a jeho projevy v umění barokní Prahy, Brno 2011.

 

 

Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek

Skrót artykułu: 

Święty Jan Nepomucen, obok Jezusa Frasobliwego, Matki Boskiej Częstochowskiej i świętego Floriana, jest jednym z najpopularniejszych bohaterów polskiej pobożności ludowej. Przywoływany bywa w różnych okolicznościach, wykraczających poza tradycyjny zakres jego „kompetencji”, czyli zagrożeń związanych z wodą. Występuje zarówno w oficjalnej sztuce kościelnej, jak i w setkach przydrożnych kapliczek, dziełach wiejskich twórców, najczęściej anonimowych.

fot. J. Billert: Figura świętego Jana Nepomucena, Poznań

Dodaj komentarz!