Dar bogów

Lira w Grecji

Pewnego dnia nowo narodzony, choć – jak przystało na boga – już całkiem ukształtowany Hermes zrobił psotę swojemu opiekunowi Apollonowi. Żeby ułagodzić jego gniew, upolował żółwia i wykorzystał jego skorupę jako pudło rezonansowe. Do tego dołożył ramę, na której zainstalował struny. W ten sposób powstała lira.

 

 

 

 

Bartosz Palocha

Siedmiostrunna lira stała się niejako narodowym instrumentem starożytnej Grecji. Przyswoili sobie ją również Etruskowie i Rzymianie. Wraz z upływem wieków lira ewoluowała i dała początek wielu instrumentom strunowym wykorzystywanym w muzyce do dziś. Sama jednak skamieniała i zamilkła. W czasach nowożytnych jej rzeźbiarskie przedstawienia umieszczane są na budynkach, by informowały, że mamy do czynienia z salą koncertową czy operą. Po wiekach milczenia zamarzono, by ta lira znów zabrzmiała.

125 kilometrów w linii prostej od góry Olimp, siedziby bogów, znajduje się wioska o nazwie Europos (gr. Εὐρωπός). Na pierwszy rzut oka niczym szczególnym się nie wyróżnia, choć zapisała się w starożytnych annałach. To w tym miejscu około roku 358 p.n.e. urodził się Seleukos I Nikator, jeden z wodzów Aleksandra Wielkiego, który po śmierci tego władcy założył jedno z największych państw hellenistycznych. W czasach nam współczesnych wioska może odegrać istotną rolę w historii muzyki.

W latach 1919–1922 miała miejsce wojna turecko-grecka. Po jej zakończeniu nastąpił exodus ludności greckiej zamieszkującej Turcję. Do Europos przybyła z Konstantynopola (Istambuł) rodzina Koumardzisów. Obecnie jej głową jest 66-letni Anastasios, który przez większość życia znany był swojemu otoczeniu jako weterynarz. Jednak oprócz zwierząt jego wielką pasją była też muzyka. Zresztą Grecy są bardzo muzykalnym narodem. W każdej miejscowości co roku odbywają się święta, podczas których wykonuje się tradycyjne tańce przy akompaniamencie muzyki na żywo. Nie było więc nic dziwnego w tym, że miejscowy weterynarz potrafi grać popularne kawałki na buzuki, a także na gitarze i fortepianie. Oprócz miłości do zwierząt i muzyki Anastasios miał jeszcze jedną pasję, a było nią majsterkowanie. Połączone ze sobą mogły dać tylko jeden efekt. Anastasios wziął się za robienie instrumentów muzycznych.

Pierwszym jego dziełem było tzouras. Jest to tradycyjny instrument grecki podobny do buzuki, lecz znacznie mniejszy. Dziś nie znajduje się już w kolekcji rodziny Koumardzisów, gdyż Anastasios podarował go przyjacielowi. Miało to miejsce jakieś 30 lat temu. Wtedy jeszcze Anastasios nie planował, że jego hobby zamieni się w prawdziwą wizję.

Tzouras i buzuki należą do instrumentarium greckiej muzyki folkowej. Oczywiście tej nowożytnej, która zdobyła popularność na całym świecie. Jej symbolem jest beztroski Grek Zorba wykonujący taniec zwany sirtaki. Jednak mieszkanie w cieniu Olimpu zobowiązuje. Zanim nastał Zorba, na terenie Grecji istniała wielka cywilizacja starożytna, posiadająca również bogatą kulturę muzyczną. Wzrastający przy ludowej muzyce Anastasios postanowił zgłębić muzykę swoich bardziej odległych przodków. Miało to miejsce w latach 90. XX wieku.

W tamtym czasie wiedza na temat muzyki antycznej była już bardzo zaawansowana. Wszystko za sprawą odkryć archeologicznych. Już w 1883 roku na terenie Turcji znaleziono stelę nagrobną zawierającą epitafium nikomu nieznanego Seikilosa. Wraz z tekstem wyryta była notacja. Do dziś jest to najstarszy, kompletny utwór muzyczny. Równie spektakularne było odkrycie dwóch kamiennych płyt zawierających hymny delfickie do Apollona, których autorami byli Atenajos i Limenius. Jednak najbardziej niezawodne są piaski egipskiej pustyni, które świetnie zachowują papirus. I właśnie na nim utrwalono liczne fragmenty muzyki greckiej. Najsłynniejszym takim papirusem (a właściwie skrawkiem) jest ten znajdujący się w Wiedniu. Zawiera zapis muzyczny pochodzący z Orestei Eurypidesa. Z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że jest to kompozycja słynnego tragika. Takich skrawków papirusów z urywkami utworów muzycznych znajduje się wiele na całym świecie. Specjaliści pochylają się nad nimi cierpliwie, badając fragment po fragmencie, a często próbując zrekonstruować brakujące części. Obecnie do najwybitniejszych badaczy muzyki starożytnej Grecji należą Stefan Hagel z Wiednia oraz Armand d’Angour z Uniwersytetu w Oksfordzie.

To wszystko zainspirowało Anastasiosa, by sięgnąć po starożytną lirę i zagrać wszystkie te muzyczne skrawki, które dotarły do naszych czasów. Zaczął tworzyć swoje pierwsze liry. Był to proces długi i nieśpieszny. Robienie antycznych instrumentów miało być tylko pasją. Jednak w rodzinie Koumardzisów pojawiło się nowe pokolenie, dzięki któremu akcja nabrała tempa.

Znajdujące się jakieś 55 kilometrów od Europos Saloniki są obecnie drugim największym miastem Grecji. To prężny ośrodek portowy, w którym zachowały się ruiny Forum Rzymskiego i pałacu cesarza Galeriusza. Miasto jednak bardziej słynie z majestatycznych kościołów bizantyjskich. Centrum współczesnych Salonik stanowią urokliwe, wąskie uliczki, czasami przetykane niewielkimi skwerami, gdzie przy fontannach Grecy odpoczywają, popijając chłodne napoje i paląc papierosy. Jeden z takich urokliwych skwerów znajduje się przy ulicy Irakleiou. Stąd wystarczy się już skierować do bramy z numerem 4 i wejść na pierwsze piętro, by znaleźć się w świecie starożytnej muzyki greckiej. To SEIKILO – prywatne muzeum instrumentów antycznych, w którym prezentowane są dzieła zrobione przez Anastasiosa Koumardzisa. Można tam zobaczyć wszelkie odmiany lir, od tych najbardziej klasycznych siedmiostrunnych, po mające i 13 strun. Do tego barbitosy (odmiana liry ulubiona przez poetkę Safonę) czy też kitary, bardziej masywne krewne delikatnej liry. Muzeum powstało z inicjatywy syna Anastasiosa, Theodorosa i dziś stanowi centrum muzycznego świata rodziny Koumardzisów.

T h e o d o r o s odziedziczył po ojcu zainteresowania muzyczne, jednak również w jego przypadku muzyka miała pozostać jedynie hobby. Wiązał swoją przyszłość raczej z komputerami i takie też podjął studia na Uniwersytecie Arystotelesa w Salonikach. Mimo to muzyka ciągle mu towarzyszyła, choć sięgał po współczesne instrumenty muzyczne. Jak każdy student od czasu do czasu powracał w domowe pielesze. Rozrastająca się kolekcja ojca była na tyle kusząca, że Theodoros sam sięgnął po lirę. Kiedy studia dobiegały już końca, zastąpiła ona współczesne instrumenty. Theodoros postanowił napisać swoją pracę magisterską nie tylko na macierzystym uniwersytecie, ale we współpracy z Akademią Muzyczną w Salonikach. Tematem było stworzenie platformy medialnej dedykowanej grze na starożytnej lirze.

Z każdym instrumentem muzycznym wiąże się konkretny repertuar. W przypadku dawnej liry takich utworów zachowało się niewiele. Mimo wszystkich znalezisk to, co zostało nam z muzyki starożytnej Grecji, to właściwie odprysk. W 1978 roku hiszpański muzyk, Gregorio Paniagua, dokonał pionierskiego nagrania wszystkich zachowanych fragmentów tej muzyki. Całe dźwiękowe dziedzictwo Hellady zapełniło zaledwie jedną płytę winylową. Po grecką muzykę antyczną sięgnięto również w Polsce. W maju 1997 roku słynny Ośrodek Praktyk Teatralnych „Gardzienice” przygotował spektakl „Metamorfozy” na podstawie dzieła Apulejusza z Madaury. Efektem pracy była też płyta, która zawierała muzykę starożytnej Grecji w interpretacji polskich autorów.

Były to wydarzenia incydentalne, mieszczące się w ramach szeroko pojętej rekonstrukcji historycznej. Najsłynniejszy utwór pochodzący z czasów starożytnych to wspomniane wcześniej „Epitafium Seikilosa”. Jest to ładny tekst, stworzony w duchu epikurejskim, okraszony piękną, łatwo wpadającą w ucho melodią. To jednak zaledwie cztery wersy. Jedyną możliwością, żeby utwór nieco wydłużyć, jest wielokrotne powtarzanie tekstu i dodanie części instrumentalnej. Lira potrzebowała więc nowego repertuaru w XXI wieku.

W tym momencie pojawia się brat Theodora, Nikolaos, który postanowił przywrócić starożytną lirę do współczesnego obiegu muzycznego. Chodziło o to, by nie był to instrument wykorzystywany jedynie w rekonstrukcjach historycznych, lecz by trafił do rąk współczesnych artystów chcących poszerzać swoje horyzonty muzyczne. Nikolaos nawiązał współpracę z Uniwersytetem Arystotelesa. Do prezentacji potrzebny był jednak świetnie wykształcony muzyk, który byłby w stanie pokazać pełne możliwości liry. Dzięki temu na tym męskim firmamencie pojawia się kobieca gwiazda.

Urodzona w Salonikach Lina Palera jest dyplomowaną muzyczką w klasie gitary klasycznej. Jako nastolatka wiązała swoją przyszłość z rockiem i gitarą elektryczną. Jej nauczyciel zasugerował, by ulepszyła swój warsztat poprzez grę na gitarze klasycznej. Palera ukończyła akademię i została dyplomowaną gitarzystką.

Wyjechała na trzy lata do Londynu, gdzie z kolei zafascynowała się jazzem. Powróciła do Grecji, gdy Koumardzis właśnie się szykował do prezentacji swoich replik starożytnych instrumentów na uniwersytecie. Okazało się, że Lina była tą właściwą osobą. W krótkim czasie opanowała umiejętność gry na lirze. Co więcej, tak się jej to spodobało, że porzuciła gitarę i dziś jest jednym z filarów muzycznego przedsięwzięcia Koumardzisów.

Od tego momentu wszystko nabrało tempa. W 2012 roku pojawiła się strona internetowa luthieros.com. Dwa lata później rozpoczęła się sprzedaż instrumentów poza granice Grecji. Dzięki mediom społecznościowym informacja o Koumardzisach dotarła do ludzi zainteresowanych graniem na lirze. Jednym z pierwszych muzyków, którzy eksplorują temat muzyki antycznej, był pochodzący z Wielkiej Brytanii Michael Levy. Jako pierwszy zaczął zamawiać instrumenty muzyczne. Do luthieros.com zgłosił się także Nikos Xanthoulis. Ten wybitny muzyk i kompozytor związany przez lata z operą w Atenach nie tylko zamawiał instrumenty, ale postanowił też napisać pierwszy podręcznik do nauki gry na lirze. Projekt doszedł do skutku w 2018 roku. Książka ma już drugie wydanie.

Wieść niosła się dalej i pojawiali się kolejni artyści, jak Aliki Markantonatou z Aten, Bettina Guzman z Kalifornii czy Tanasis Kleopas.

 

 

Skan z rekonstrukcją liry greckiej
Źródło: arch. aut.

W 2015 roku Theodoros założył wspomniane muzeum instrumentów antycznych. Można je zwiedzać zarówno wirtualnie, jak i osobiście. Gości ono wiele wycieczek i grup szkolnych. Każdego instrumentu można dotknąć i spróbować na nim zagrać. Muzeum to także siedziba The Lyre Academy, której studentem można zostać, nie wychodząc z domu. Na miejscu nagrywane są materiały wideo, w których Lina Palera krok po kroku uczy tajników gry na tym pięknym instrumencie. Filmiki kręci Nikos Koumardzis, a produkcją zajmuje się pochodzący z Cypru Evagoras Bekieras.

Oprócz materiałów instruktażowych tworzone są regularne nagrania. Ideą przewodnią było przywrócenie liry do muzycznego obiegu. Istotnym elementem działań jest dialog międzykulturowy, w którym lira spotyka się z instrumentami pochodzącymi z innych kultur, jak choćby sitar, flet ney czy duduk. Wszystkie nagrania znajdują się na kanale SEIKILO na YouTubie. Z kolei kompozycje artystów powiązanych z muzeum są wydawane w formie książkowej.

Skromne hobby Anastasiosa przemieniło się w prawdziwe przedsięwzięcie muzyczne. Każdego roku organizowany jest festiwal o nazwie Gift of Gods, podczas którego prezentują się muzycy z całego świata, grając na instrumentach nabytych od Anastasiosa. Oprócz koncertów mają miejsce wykłady i warsztaty muzyczne. Początkowo festiwal odbywał się tylko w Salonikach. Od jakiegoś czasu gości w innych miejscach w Europie, jak Sycylia czy Cypr. Organizatorzy nie wykluczają, że któregoś roku zawita również do Polski.

Wieść o rodzinie Koumardzisów dotarła też za ocean. Marco Beltrani, amerykański twórca muzyki filmowej, zakupił w Europos lirę, by wykorzystać jej brzmienie w ścieżce dźwiękowej do filmu „Ben Hur” z 2016 roku. Theodoros i Lina zostali zaproszeni przez amerykańską telewizję CBS, która kręciła w Salonikach jeden z odcinków „Amazing Grace” (rodzaj reality game). Było to pierwsze pojawienie się starożytnej liry w amerykańskiej telewizji. Theodoros i Lina wystąpili w kostiumach antycznych. Zresztą oboje są twarzami całego przedsięwzięcia. Występują z wieloma zespołami muzycznymi, a lirze towarzyszą skrzypce, duduk, bębny i wiele innych.

Podczas gdy młodzi podbijają świat, życie w Europos toczy się w swoim powolnym rytmie. A tam Anastasios, wraz z pomocnikami i następcami (syn Jordan), tworzy instrumenty muzyczne. Nie uważa tego za jakąś wiedzę tajemną. Z chęcią się dzieli doświadczeniem lutnika. Napisał dwie książki, pierwszą przeznaczoną dla amatorów, a drugą dla profesjonalistów.

Tak, jak zacząłem moją opowieść od Hermesa i żółwia, tak i na żółwiu zakończę. W okolicy Europos odkryto pozostałości oryginalnej liry greckiej ze skorupą żółwia wykorzystaną jako pudło rezonansowe. W dzisiejszych czasach oczywiście nie można zabijać tych zwierząt, by przerabiać je na instrumenty muzyczne. Czekanie na naturalną śmierć żółwia podbija koszt takiej skorupy. Na pomoc przyszła jednak współczesna technologia. Odkryta skorupa została precyzyjnie zeskanowana komputerowo i na tej podstawie Anastasios zrobił drewnianą replikę. W ten sposób w małej miejscowości Europos starożytność spotkała się ze współczesnością.

Bartosz Palocha
Z wykształcenia politolog, przez większość życia pracował jako dziennikarz,
 najdłużej w „Super Expressie”. Obecnie przebywa w Wielkiej Brytanii,
tłumaczy literaturę angielską. Starożytność była zawsze jego pasją.
Uczy się grać na lirze i pisze debiutancką książkę.

Muzyka starożytnej Grecji to nie tylko lira we wszelkich jej odmianach. Była ona instrumentem kameralnym, na którym grano w zaciszu domowym, ewentualnie podczas przyjęć. Drugim najsłynniejszym instrumentem jest aulos, podwójna piszczałka, która miała na tyle donośny dźwięk, że była używana podczas imprez masowych.
Koncertową odmianą liry jest kitara. To instrument masywniejszy, o bardziej donośnym brzmieniu. Mógł być wykorzystywany w greckich teatrach słynących z doskonałej akustyki.
Już w epoce hellenistycznej w greckiej Aleksandrii powstał pierwszy instrument klawiszowy, tzw. organy hydrauliczne. Posiadały klawiaturę, ale potrzebowały niewolnika, który pompował powietrze, by można było na nich grać. Instrument ten cieszył się największą popularnością w czasach Cesarstwa Rzymskiego.

 

Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek

Skrót artykułu: 

Pewnego dnia nowo narodzony, choć – jak przystało na boga – już całkiem ukształtowany Hermes zrobił psotę swojemu opiekunowi Apollonowi. Żeby ułagodzić jego gniew, upolował żółwia i wykorzystał jego skorupę jako pudło rezonansowe. Do tego dołożył ramę, na której zainstalował struny. W ten sposób powstała lira.

fot. z arch. aut.

Dział: 

Dodaj komentarz!