
Ewelina Grygier
Kiedy byłam uczennicą szkoły podstawowej, chciałam spisać wspomnienia babci, która urodziła się w 1910 roku w małej wiosce Lutomek w zachodniej Wielkopolsce. Swoją opowieść zaczęła od słów: „ciągle pracowałam”. Wówczas ten początek nie spodobał mi się, zniechęcił mnie i niestety zrezygnowałam z utrwalenia jej przeżyć. Rodząca się wówczas żyłka dokumentalistki była nikła, a moja świadomość zbyt mała, by pozwoliła mi na zarejestrowanie tego, co babcia Prakseda chciała przekazać. Babcia, jak wiele ówczesnych kobiet, wyjechała ze swojej wioski za chlebem i pracą do większego ośrodka miejskiego – Poznania. Tu poznała dziadka Piotra (ur. 1905 w Niepruszewie). Żadne z nich nie miało możliwości pozostania na ojcowiźnie. Siłę babci do końca życia z lekką niechęcią wspominały córki urodzone na początku lat 30. XX wieku. W dzieciństwie, zamiast wyjeżdżać na wakacje, musiały udawać się na wieś i pracować.
Te nieco uśpione, rodzinne historie ciągle powracały do mnie w trakcie czytania najnowszej publikacji Joanny Kuciel-Frydryszak – Chłopki. Opowieść o naszych babkach (Wydawnictwo Marginesy, 2023). To druga, po Służących do wszystkiego (Wydawnictwo Marginesy, 2022), wstrząsająca publikacja dziennikarki, w której przedstawia ona historie (czy raczej herstorie) dotąd szerzej nieopowiadane, a dotyczące przecież dużych, wykluczonych grup ówczesnego społeczeństwa.
Autorka sięga głęboko w środowiskowo wiejskich kobiet, prezentując ich ciężki los: morderczą pracę po kilkanaście godzin dziennie, złą dietę, brak podstawowej wiedzy o higienie, a przede wszystkim – brak perspektyw. Wiele kobiet nie miało bowiem możliwości zamążpójścia, stawały się więc, jak to określano, „zbędnymi”. Te, które wychodziły za mąż, nierzadko robiły to pod przymusem – de facto były sprzedawane za morgi ziemi, pierzyny oraz żywy inwentarz. „Zbędne” szukały swego szczęścia w miastach (to chyba przypadek mojej babci – z dziesięciorga rodzeństwa na ojcowiźnie pozostał jej najmłodszy brat). Ośrodki miejskie nie były jednak ziemią obiecaną. Kobiety wpadały z deszczu pod rynnę, bowiem bycie służącą nie należało do zadań ani najłatwiejszych, ani najprzyjemniejszych (odsyłam do lektury Służących do wszystkiego).
Tekst Joanny Kuciel-Frydryszak oparty jest na dokumentach i pamiętnikach. Autorka sięga w dużej mierze do wspomnień chłopów i chłopek, ale nie pomija również świadectw zapisanych przez wiejskich lekarzy. Przytaczane cytaty bywają wstrząsające, a czasem aż trudno uwierzyć, że to, co opisują, działo się w Polsce jeszcze całkiem niedawno. Odrobinę radości tym smutnym historiom dodaje rys działalności uniwersytetów ludowych. To jedyny pozytywny akcent w opowieści o życiu polskich chłopek. Autorka przytacza ich ideę, historię, zalety działalności tych wiejskich ośrodków szkolnictwa, a także problemy, z jakimi borykali się m.in. Zofia i Ignacy Solarzowie.
Wszystkich, którzy interesują się wsią, zwłaszcza tych, którzy tęsknią za czymś, o czym Jan Kochanowski pisał jako o „wsi spokojnej, wsi wesołej”, odsyłam do Chłopek. Lektura tej pozycji jest jak kubeł zimnej wody wylany na wyobrażoną idyllę o polskiej wsi.
Redakacja na stronie: Żaneta Piotrowska, studentka filologii polskiej
Kiedy byłam uczennicą szkoły podstawowej, chciałam spisać wspomnienia babci, która urodziła się w 1910 roku w małej wiosce Lutomek w zachodniej Wielkopolsce. Swoją opowieść zaczęła od słów: „ciągle pracowałam”. Wówczas ten początek nie spodobał mi się, zniechęcił mnie i niestety zrezygnowałam z utrwalenia jej przeżyć. Rodząca się wówczas żyłka dokumentalistki była nikła, a moja świadomość zbyt mała, by pozwoliła mi na zarejestrowanie tego, co babcia Prakseda chciała przekazać. Babcia, jak wiele ówczesnych kobiet, wyjechała ze swojej wioski za chlebem i pracą do większego ośrodka miejskiego – Poznania. Tu poznała dziadka Piotra (ur. 1905 w Niepruszewie). Żadne z nich nie miało możliwości pozostania na ojcowiźnie. Siłę babci do końca życia z lekką niechęcią wspominały córki urodzone na początku lat 30. XX wieku. W dzieciństwie, zamiast wyjeżdżać na wakacje, musiały udawać się na wieś i pracować.