
Nazywam się Maria Kida, jestem z Mściszowa pod Lubaniem na Dolnym Śląsku. Robię tradycyjne kwiaty i pająki. Moja babcia też je robiła, a ja po niej przejęłam to wszystko. Obecnie wykonuję różne kwiaty – róże, irysy, chabry, lilie, storczyki, krokusy, tulipany, bez, hiacynt… Jakie tylko są! Tylko czasu mi brakuje. Mimo to każdy kwiat mogę zrobić.
Czy jest jakiś kwiat charakterystyczny dla Dolnego Śląska? Chyba nie ma. Ja całe życie robiłam je właściwie z babcią. Czasami wykonuje się takie girlandy kwiatowe na święte obrazy, które ubiera się na Wielkanoc albo Boże Narodzenie. Taka kiedyś była tradycja, bo wtedy ludzie nie mieli pieniędzy, żeby sobie kupić naturalne bukiety.
A z czego się robi i robiło takie rzeczy? Z kolorowych papierów, jakie tylko były dostępne. Kiedyś ludzie nawet z białych arkuszy wykonywali te ozdoby. Ja teraz robię kwiaty ze zwykłej bibuły marszczonej i z krepiny. Ta druga jest po prostu dużo trwalsza.
Na starsze lata poszłam do zespołu ludowego Gościszowianie w Gościszowie na Dolnym Śląsku. Tam na moje rzemiosło zwrócił uwagę pan Henryk Dumin z Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze. Dzięki temu w zeszłym roku po raz pierwszy miałam prezentację w Kazimierzu Dolnym na Targach Sztuki Ludowej organizowanych przez Stowarzyszenie Twórców Ludowych. Przy udziale Muzeum Karkonoskiego realizuję też program Mistrz Tradycji i prowadzę warsztaty dla młodzieży.
Maria Kida

Dolnośląska mistrzyni w dziedzinie sztuki tworzenia bibułowych kwiatów i dekoracyjnych pająków ze słomy będących ozdobą wnętrz. Prowadzi warsztaty dla młodzieży. Jej prace znajdują się m.in. w Museum der Europaeischen Kulturen w Berlinie, Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze oraz Gminnym Centrum Kultury i Sportu w Nowogrodźcu.
Ja o kwiatach mogę dzień i noc rozmawiać. Jeśli chodzi o strój łowicki, to my odtwarzamy motywy kwiatowe, które przez dziesiątki, a nawet setki lat były haftowane przez nasze przodkinie.
U nas, w naszym Księstwie Łowickim jest haft płaski, cieniowany. Taki właśnie mam na sobie, na bielonce, na stroju łowickim [zob. zdjęcie – przyp. red.]. To jest strój, który ma ponad sto lat. Jest haftowany paciorkami i richelieu, to haft ażurowy.
Zawsze podobały mi się te motywy i kolory, których używały moje przodkinie. Jeśli człowiek jest wychowany w tym duchu i od dzieciństwa się na to napatrzy, a jeszcze w genach wniesie taki posag, to po prostu nie ma wyjścia, tylko sama ręka prowadzi.
W naszym Księstwie naszym Księżankom najbardziej podobały się róże. Takie kwiaty zobaczyć można na wszystkich strojach łowickich. Róża łowicka charakteryzuje się tym, że nigdy nie jest sama, czyli jako pąki i róże. Ona zawsze musi mieć jakieś kwiatki polne obok – i to są albo niezapominajki, albo różnego rodzaju ostróżki, jakie tam sobie Księżanka w polu upatrzyła. Takich kwiatów kiedyś było mnóstwo. Żeby było ładnie, to wszystko kobiety nanosiły na łowickie kiecki – od maków najpiękniejszych, o tej porze kwitnących, po róże, bratki, maki i wszelkiego rodzaju drobne kwiaty.
Anna Staniszewska

Łowicka hafciarka, która swoją działalność rozpoczęła w wieku 14 lat, a zamiłowanie do sztuki ludowej wyniosła z domu rodzinnego. Kontynuuje tradycje przekazane przez matkę – Helenę Muchę. Wzory czerpie z dawnych ubiorów ludowych, a także tworzy własne, oryginalne motywy. Specjalizuje się w hafcie ręcznym i ręczno-maszynowym. Projektowała i wykonywała stroje ludowe dla Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”, dla którego nadal haftuje. Współpracuje z zespołami folklorystycznymi i polonijnymi. Jest prezesem Łowickiego Koła Stowarzyszenia Twórców Ludowych, laureatką Nagrody Ministra Kultury (2008). Ma swoją „Gwiazdę Łowickom” w alei gwiazd w Łowiczu. Odznaczenia: Brązowy, Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi.
Kwiaty są wdzięcznym tematem, więc bardzo dużo się ich wykonuje. Wykorzystuje się je do kierców, wicia palm kurpiowskich, bukietów kurpiowskich – to właściwie takie nasze regionalne ozdoby. U nas, na Kurpiach tradycyjne kwiaty to astry, „ślimaczki”, „naparstnice”. Robi się je ze złożonej bibuły. Ściąga się ją na ołówku. Wtedy jej arkusze są takie grube, pomarszczone i skręca się je jak ślimaka. To są właśnie „ślimaczki” kurpiowskie. Naparstnice robione są z pięciu lub sześciu stożkowatych płatków bibuły. To się zawija na palcu. Niektórzy mówią na to „na palcu”, inni „naparstnice”. Ja robię też szyszki i różyczki „pierogowym skrętem”. Malwy oraz piwonie wykorzystuję na przykład do kierców. Robię kwiaty, które zdobiły izby mieszkalne.
Kurpie były zawsze bardzo biednym narodem. Ziemie były mało żyzne, piaszczyste i leśne. Było biednie, więc stroje mamy mniej ozdobne niż w Łowickiem czy w innych regionach Polski, ale też są na swój sposób piękne. Kwiaty były wykorzystywane wszędzie. Były robione bukiety kurpiowskie, które się stawiało w „świętym kącie”. Naród kurpiowski był bardzo wierzący i rozmodlony. Ponieważ zwykle daleko było do kościoła, każdy w swojej chałupie miał ten „święty kąt”. Tam stał stół przykryty pięknym obrusem. Na nim stawiano dwa bukiety kurpiowskie, a pośrodku był krzyż, rzeźba Jezusa Frasobliwego albo figurka Matki Boskiej. Nad „świętym kątem” lub łóżkiem wieszano kierce kurpiowskie, kształtem przypominające ówczesny żyrandol. Wykonywano je ze sznurów grochu lub fasoli i obręczy z drutu oraz ozdabiano dużą liczbą wielobarwnych kwiatów. Przeważnie był handel wymienny: jeden rzeźbił, inny robił bukiety kurpiowskie lub kierce. W tym „świętym kącie” były kwiaty, stała duża, kolorowa palma kurpiowska. Ściany ozdabiano barwnymi wycinankami. Nasze kurpiowskie kolory mają jedną nazwę fest: fest czerwony, fest zielony, fest niebieski, fest fioletowy!
Grażyna Dziekońska

Twórczyni ludowa pochodząca z Podlasia, od 45 lat mieszkanka Kurpi Zielonych. Kontynuuje kurpiowskie tradycje rzemieślnicze, wykonuje dekoracje szydełkowe, plastykę obrzędową i zdobniczą, wyroby związane z dekorowaniem izb mieszkalnych w okresach przedświątecznych, między innymi bukiety kurpiowskie z bibuły czy kierce. Wije również palmy wielkanocne według dawnego wzornictwa.
Moja wiedza o strojach ludowych jest zdobyta dzięki zainteresowaniu etnografią w dziedzinie ubiorów. Jestem krawcową i zajmuję się wykonywaniem strojów ludowych na zamówienie. Pochodzę z Przeworska i tam mieszkam. W Rzeszowie mam pracownię, bo to miasto jest mi najbardziej miłe. Tu, na Rzeszowszczyźnie, na strojach ludowych najczęściej występują kwiaty polne. Na gorsetach były haftowane maki, chabry, margerytki, niezapominajki i kłosy zbóż. Jeśli chodzi o zapaski, to też były na nich umieszczane różne kwiatuszki w kolorach niebieskim i czerwonym. Haftowane były kwiaty i pąki z gałązkami, geometrycznie się powtarzające. Natomiast na katankach rzeszowskich były wyszyte koralikami „łańcuszki” – wzdłuż przodów i dookoła dołu. Między tymi łańcuszkami umieszczano kolorowe kwiatuszki, zwykle takie jak margerytki. U dołu rękawów również był haft.
Każdy region ma swoje kwiaty. Na przykład na Biskupiznie występują kwiatuszki drobne, powtarzające się, wielkości niezapominajki. W stroju podhalańskim motywem przewodnim na gorsetach jest szarotka – przepięknie to wygląda. Jeżeli chodzi o spódnice góralskie, są one szyte z tkanin kolorowych zdobionych w kwiatuszki, łączki, piwonie. Często mówi się „krakowska” albo „góralska” spódnica, ale one się różnią, bo w Krakowie był inny wzór niż na Podhalu czy w innych regionach górskich.
Każdy strój góralski charakteryzuje się odmiennym rozmieszczeniem kwiatów, ich wielkością, gęstością oraz kolorystyką. Czasami cała spódnica jest „łączką”, a czasami we wzorze duże kwiaty u góry przechodzą w mniejsze. W Krakowskiem haftowano dużo różnych kwiatów, a na przykład w Łowiczu – głównie róże. Znajdowały się na górze sukni (tzw. staniku), dookoła pasiastej zapaski, na spódnicy, na bluzce (na rękawach, przyramkach i na kołnierzu). Wszędzie róże, róże, róże, nawet wianuszek był z różyczek. Natomiast na Rzeszowszczyźnie robiono go z kwiatów polnych, jak margerytki, bławatki, maki itp. Bardzo lubię ich kolory. Kocham kwiaty, towarzyszą mi i dodają piękna na co dzień.
Marzena Matusiak-Kosicka

Krawcowa, prowadzi pracownię „MISS” STROJE LUDOWE w Rzeszowie. Wykonuje polskie stroje ludowe ze wszystkich regionów, stroje historyczne i świadczy usługi krawieckie.
To jest lalka w dawnym stroju puławskim [zob. zdjęcie – przyp. red.]. Strój ten wyszedł z użycia przed I wojną światową. Postarałam się go odwzorować właśnie na tej lalce. Zdobią go skromne kwiatuszki. Zachowana jest zwyczajowa czerwono-czarna kolorystyka tradycyjnego haftu puławskiego. Kwiatuszki są najprostsze w świecie: krzyżykowe wzory, geometryczne, płatek to jest kwadracik, dwa krzyżyki na dwa i już jest kwiatuszek. Przeważnie takie kwiatowe wzory były przeznaczone na bluzki, a geometryczne były też na męskie koszule.
Kwiatuszek na serwetkach to także jest prosty motyw. Dawne gliniane dzbanki miały takie wzory. Ponieważ nie każdemu w domu kolor czarny z czerwonym pasuje, to w tej chwili wykorzystuję na serwetkach też inne barwy. Jeśli ten kwiatuszek byłby zrobiony w jednym kolorze, stałby się monotonny, a tu coś się z nim dzieje. To jest cieniowana nitka: nitka, która przechodzi od ciemniejszego odcienia do jaśniejszego i to daje inny efekt zupełnie. Spodobał mi się ten wzór i zaczęłam go robić. Tak już któryś rok z kolei pracuję i rokrocznie mam inne kolory.
Małgorzata Cielińska

Członkini Stowarzyszenia Twórców Ludowych od 2003 roku w dziedzinie haftu. Interesuje się tradycją swojego regionu, poszukuje dawnych wzorów haftu puławskiego. Inspiruje się dawnym zdobnictwem, uczestniczy w konkursach, pokazach, wystawach sztuki ludowej. Pełniła funkcję prezesa Klubu Twórców Ludowych w Puławach. Aktywnie uczestniczy w działalności Kazimierskiego Klubu Twórców Ludowych. Jest autorką rekonstrukcji kroju i zdobnictwa koszuli kobiecej charakterystycznej dla regionu puławskiego.
Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek
"Nazywam się Maria Kida, jestem z Mściszowa pod Lubaniem na Dolnym Śląsku. Robię tradycyjne kwiaty i pająki. Moja babcia też je robiła, a ja po niej przejęłam to wszystko. Obecnie wykonuję różne kwiaty – róże, irysy, chabry, lilie, storczyki, krokusy, tulipany, bez, hiacynt… Jakie tylko są! Tylko czasu mi brakuje. Mimo to każdy kwiat mogę zrobić".
(Maria Kida)