Koncepcje muzyki ludowej i sposoby jej ekspresji w Hiszpanii

O napisanie czegoś o muzyce w Hiszpanii dla „Pisma Folkowego” poprosiła mnie Agnieszka Matecka-Skrzypek, dając mi pełną swobodę co do treści pod warunkiem, że zmieszczę się w 10 000 znaków. To wyzwanie, za które jestem wdzięczna, więc zamierzam przelać na papier sporą część swoich refleksji z ostatnich kilku lat.


 

Zespół Vigüela
fot. z arch. aut.

 

 

Araceli Tzigane Sánchez

Poznałyśmy się z Agnieszką w związku z moją pracą menedżerki i agentki zespołów. W ostatnich latach współpracowałam zarówno z artystami z Polski, takimi jak Janusz Prusinowski Kompania czy WoWaKin Trio, jak i z Hiszpanami, np. z grupą Vigüela, z którą jestem związana od prawie 10 lat, Entavía, obecną w moim życiu nieco krócej, czy El Naán, z którą już nie współpracuję, ale łączą nas wspólnie spędzone niezwykłe chwile. Grupy Vigüela i El Naán występowały w Polsce, ta ostatnia tylko na EtnoKraków/Rozstaje, a pierwsza w wielu miejscach. Z zewnątrz może się wydawać, że są to zespoły folkowe, które nagrywają płyty i koncertują. Tak rzeczywiście jest, ale chciałabym poświęcić część tego artykułu na omówienie twórczości artystów i zespołów folkowych pod względem ich stosunku do muzyki tradycyjnej. Vigüela jest częścią tych obu podobnych światów i być może dlatego brzmienie tej grupy jest odmienne od innych. Wiele z moich przemyśleń z ostatnich kilku lat zawdzięczam rozmowom z Juanem Antonio Torresem, założycielem i kierownikiem muzycznym tego zespołu. Chciałabym mu za to podziękować.

W tym miejscu pragnę zdefiniować kilka pojęć, aby móc zrozumiale wyrazić swoje myśli i przedstawić refleksje na temat sytuacji folku i związanych z nim rodzajów ekspresji artystycznej w Hiszpanii. Być może jest to moja własna koncepcja, która ma zastosowanie tylko do hiszpańskiej terminologii. Może nawet w Hiszpanii nie wszystkie osoby ze świata muzyki folkowej przyznałyby mi rację. Używam jednak terminu popularna muzyka tradycyjna w rozumieniu muzyki tworzonej na użytek powszechny, wśród nieprofesjonalistów i poza branżą muzyczną. W tym znaczeniu muzyka jest bardziej katalizatorem niż celem. Brak jest wyraźnego podziału na artystów i publiczność, a zatem możliwy jest udział nieprofesjonalistów (w rzeczywistości nie ma tu zawodowców). Mistrzostwo artystyczne nie jest celem (choć może być obecne). Muzyki zazwyczaj nie ćwiczy się na próbach: jest ona znana i praktykowana. Nie występują utwory jako takie, lecz gatunki. Jest to coś w rodzaju języka używanego do komunikacji, z jego własną gramatyką, słownictwem, intonacją, a nawet rubato... Nie ma utworów ani piosenek z początkiem i końcem. Zdarzają się pewne wyjątki, ponieważ pojawiają się na przykład romanse, które opowiadają jakąś historię.

Taniec zazwyczaj nie jest podporządkowany choreografii, choć również tutaj istnieje wiele niuansów. Przykładowo tańce rytualne, związane głównie z uroczystościami religijnymi, mają swoją strukturę. Jednak taniec popularny w stylach jota, fandango i seguidilla w różnych wariantach, w tradycyjnym kontekście nie podlega choreografii. Tańczy się go w parach lub w kręgu, jedna osoba prowadzi, zaś pozostałe podążają za nią. Istnieje zbiór figur, z którymi ludzie są zaznajomieni, ale można też tworzyć nowe, przenosić je z innych miejsc... i łączyć je w nieprzewidywalny sposób. Sądzę, że tak jest również w Polsce. Nie mam zbyt obszernej wiedzy na temat polskich realiów, ale na podstawie moich doświadczeń z Marią Siwiec i środowiskiem Janusza Prusinowskiego myślę, że u was także łączy się kuplety i melodie bez wcześniej ustalonej struktury, a to samo dzieje się w muzyce instrumentalnej.

Powtórzę, że istnieją pewne wyjątki, takie jak próby. Zwłaszcza w popularnych formach ekspresji artystycznej związanych z rytuałem istnieje element przygotowania. Można tu wymienić taniec ze szpadami w Alosno, poświęcony świętemu Antoniemu (prowincja Huelva), tańce z kijami w wielu miejscach Hiszpanii czy tańce rytualne związane z Bożym Ciałem (np. w wiosce Camuñas w prowincji Toledo – można je wyszukać na YouTubie). Jednak zawsze cechą charakterystyczną jest brak profesjonalistów, zaś taniec jest katalizatorem.

Z kolei folkiem nazywam zjawisko mieszczące się w ramach show-biznesu, czyli tworzenie produktu będącego celem samym w sobie. W związku z tym należy tu dążyć do doskonałości. Powstają utwory, które następnie poddawane są selekcji i aranżacji, a potem ćwiczy się ich wykonanie. Mają początek, koniec i ustalone teksty, tak samo jak w świecie muzyki pop. Tego typu podejście do muzyki jest zupełnie inne niż w muzyce tradycyjnej. Prezentują je zespoły występujące na festiwalach folkowych. W tym środowisku istnieje pewien problem, który trochę mnie martwi, chociaż myślę, że będzie on zanikał: niektóre z tych grup są artystycznie mierne, zaś swoje działania uzasadniają romantycznym ideałem „tradycji”, na zasadzie: „Musi się wam to podobać, bo wywodzi się z tradycji”. Nie zgadzam się z takim podejściem. Jeżeli brak jest jakości estetycznej, to dla takiej twórczości nie ma miejsca w branży muzycznej. Ponadto niektóre z tych grup powtarzają jak refren, że przekształcają tradycję. Taka postawa wydaje mi się ogromnym błędem i przejawem arogancji ze strony muzyków w ogóle, a w szczególności tych, którzy nie potrafią ingerować w muzykę tradycyjną, rozumianą zgodnie z przedstawioną wcześniej definicją (przykro mi, ale prawie nikt z nurtu muzyki folkowej nie umie tego robić). Zawsze zastanawiam się, czy jakikolwiek artysta jazzowy powiedziałby o sobie, że przekształca tradycję jazzową. Weźmy flamenco, gatunek muzyczny znacznie bardziej zbadany i szanowany niż muzyka tradycyjna – nie przypominam sobie, aby którykolwiek artysta flamenco oznajmił, że przekształca tradycję. A jeśli nawet dokonałby takiego przekształcenia, ocena efektu byłaby możliwa dopiero po upływie pewnego czasu.

Nie mam zamiaru umniejszać folku jako stylu muzycznego. Pracuję z zespołami folkowymi. Jestem w zarządzie European Folk Network. Folk jest istotną częścią mojego życia od wielu lat. Z tego powodu poruszone wyżej kwestie są dla mnie ważne.

Można uznać, że istnieje świat pośredni między popularną muzyką tradycyjną a muzyką folkową, a tworzą go profesjonalni muzycy tradycyjni. Przykładem mogą być galicyjscy dudziarze wynajmowani na festiwale, dulzaineros w Kastylii i innych regionach czy cantaores del cant d’estil w Walencji. W tym świecie ważna jest doskonałość artystyczna, odbywają się próby i istnieje podział między artystą a publicznością. Z tradycyjną muzyką popularną łączy go fakt, że sztuka nie jest celem, ale katalizatorem lub kontekstem dla innego celu (przykładem jest wesele).

Istnieje jeszcze jeden świat, który możemy nazwać folklorem. Dla jasności tekstu zdefiniuję moje rozumienie tego pojęcia. Posługuję się terminem „folklor” w odniesieniu do zjawiska, które w Hiszpanii określa się mianem coros y danzas (chóry i tańce). Są to zespoły, które przebierają się w regionalne stroje i wykonują pokazy choreograficzne oparte na zestawie utworów uważanych za tradycyjne. Co ciekawe, istnieje przekonanie, że to właśnie te zespoły zachowują najbardziej autentyczną tradycję, podczas gdy w rzeczywistości powstały po to, by produkować widowiska. W pewnym momencie dokonano wyboru niektórych elementów z luźnego zbioru artystycznego i skrystalizowano je, tworząc coś sztywnego z czegoś, co przedtem było płynne. Rezultat wykorzystuje się do prezentowania poszczególnych regionów Hiszpanii. W moim kraju zjawisko to zostało dobrze udokumentowane w związku z działalnością Sekcji Kobiet partii politycznej Falange Española. Biblioteka Narodowa Hiszpanii posiada Archiwum Folklorystyczne Sekcji Kobiet, które obejmuje okres od 1934 do 1974 roku. Przypuszczam, że podobne zjawisko występowało również w Polsce, jak i we wszystkich państwach dawnego bloku sowieckiego. Tego typu zespoły nadal istnieją w obu naszych krajach. Pełnią one funkcję społeczną: w Hiszpanii angażują wiele osób i zasobów. Otrzymują dotacje, organizowane są liczne festiwale, najczęściej zrzeszone w CIOFF.

Vigüela to grupa ze świata folku według mojej definicji tego pojęcia, ale także ze świata popularnej muzyki tradycyjnej, ponieważ zespół często spotyka się z przyjaciółmi na prywatnych lub otwartych imprezach, aby tworzyć muzykę dla zabawy i zgodnie z podejściem, które opisałam wcześniej: bez prób, bez intencji komercyjnych, w formie otwartej dla każdego chętnego. Mogłabym omówić bardziej szczegółowo techniczne aspekty występów Vigüeli, ale potrzebowałabym kolejnych 10 000 znaków...

Czy istnieją miejsca w Hiszpanii, gdzie wciąż można doświadczyć popularnej muzyki tradycyjnej? Mogłoby się wydawać, że są to przestrzenie prywatne i poza naszym zasięgiem. Z jednej strony to prawda, ale w Hiszpanii są również miejsca, w których zetkniemy się z muzyką tradycyjną, pomimo istnienia formalnej organizacji i programu. Niektóre z tych kontekstów są związane z rytuałami. Podam kilka przykładów, które są bardzo interesujące także z perspektywy turystyki i etnografii.

Świetnym przykładem jest Peropalo w Villanueva de la Vera w prowincji Cáceres. Zwyczaj ten związany jest z karnawałem, który w Hiszpanii obchodzony jest najczęściej w lutym (w niektórych regionach w innym terminie). Jest to święto, w którym bardzo ważny jest rytuał. Uosabia historię złoczyńcy, który ostatecznie zostaje osądzony i stracony. Święto rozpoczyna się w niedzielę paradą z głową Peropalo, a jego kulminacja przypada na okres od następnego weekendu do środy kolejnego tygodnia. Wtorek drugiego tygodnia jest najważniejszym dniem, ale także podczas weekendu mała miejscowość zapełnia się, a miłośnicy muzyki tradycyjnej grają dla przyjemności na ulicach i placach. Nie ma programu koncertowego jako takiego, choć z biegiem lat przyjeżdża tu coraz więcej artystów ze świata muzyki folkowej, być może po to, by się uczyć, a może po to, aby się uwiarygodnić, pokazując swoją bliską relację z tradycją.

Fiesta de las Cuadrillas de Barranda odbywa się w ostatnią niedzielę stycznia. Barranda to małe miasteczko w gminie Caravaca de la Cruz, w regionie Murcja, w południowo-wschodniej Hiszpanii. Jest to bardzo popularne święto, które przyciąga coraz większe tłumy. Od kilku lat w sobotę poprzedzającą festiwal odbywa się noc folkowa z koncertami na scenie. Jednak większość działań ma miejsce w niedzielę na ulicach, a udział w nich biorą cuadrillas i rondas, grupy nieprofesjonalne, które występują za darmo lub za zwrot kosztów. Współcześnie grają z nagłośnieniem, ale nie zawsze tak było. Obecność nagłośnienia utrudnia spontaniczne uczestnictwo. W 2018 roku miałam okazję wziąć udział w wydarzeniu wraz z Vigüelą i przyjaciółmi w formacji pod nazwą Ronda del 33. Poprzedniej nocy spadł śnieg i nie było możliwości rozstawienia sprzętu. Niedzielny poranek był słoneczny i impreza mogła się odbyć, jednak bez nagłośnienia i w mniejszym tłoku. To był niepowtarzalny moment.

W regionie Murcja, a także w sąsiedniej prowincji Albacete, w prawie każdej wiosce odbywają się spotkania cuadrillas. Jest to doskonała okazja, aby doświadczyć muzyki tradycyjnej wykonywanej w najbardziej autentyczny sposób.

Mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy mogli cieszyć się tą różnorodnością ekspresji artystycznej.

Araceli Tzigane Sánchez

 

 

Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek

Skrót artykułu: 

O napisanie czegoś o muzyce w Hiszpanii dla „Pisma Folkowego” poprosiła mnie Agnieszka Matecka-Skrzypek, dając mi pełną swobodę co do treści pod warunkiem, że zmieszczę się w 10 000 znaków. To wyzwanie, za które jestem wdzięczna, więc zamierzam przelać na papier sporą część swoich refleksji z ostatnich kilku lat.

fot. z arch. aut.: Zespół Vigüela

Dział: 

Dodaj komentarz!