
Ataraxia
„Pomegranate – The Chant of the Elementals”
2022, The Circle Music

Ataraxia to włoski neoklasyczny zespół dark wave (z elementami neofolkowymi) założony w 1985 roku i prowadzony przez wokalistkę Francescę Nicoli. Rok 2022 przyniósł ze sobą dwudziesty szósty album studyjny tej grupy. W materiałach promocyjnych znajduje się informacja, że jest to nieustanny poetycki wyścig przez esencję żywiołów inspirowany duchami natury i będący muzyczną alchemią. I faktycznie, dziewięć utworów, które łączą brzmieniowo ambitną elektronikę, chillout, quasi-operowy zaśpiew, neofolkowe brzmienia akustyczne i szeroko rozumiany etno-ambient, przenoszą nas w świat starożytnych mitologii, poezji i nastrojowych nostalgicznych filozoficznych rozważań. Całość rozpoczyna utwór, którego tytuł jest palindromem, „Hlara Aralh” (z odwołaniem do greckiego boga Heliosa), a kończy „Amethyst”. Wewnątrz tej muzycznej klamry pojawiają się odniesienia do antycznych bóstw i symboliki czasów Ateny, Hermesa, Afrodyty („Ode ad Afrodite”), Dionizosa („Ode a Dionisio”) i innych postaci związanych z antycznym pojmowaniem świata… Całość utrzymana jest w formie dark wave/neofolkowych melorecytacji, męsko-damskich dialogów, nostalgicznych brzmień gitar, harf i dźwięków z syntezatorów tworzących muzyczną przestrzeń, wprowadzających jednocześnie słuchacza w rodzaj transu. Trochę w tym też klimatów rodem z alabastrowych antycznych rzeźb i ich majestatycznego chłodu. Nie zabrakło i dźwięków lasu („Hummingbirds”), i neofolkowej ballady („Ametyst”). Taki właśnie jest świat widziany oczami i uszami muzyków Ataraxii. Warto go poznać!
WTT
Bilon i Nowa Ferajna
„Warszawski Rapton”
2022, Starship

Wydany w 2022 roku „Warszawski Rapton” formacji Bilon i Nowa Ferajna (z korzeniami w legendarnym Hemp Gru) to album, który powinien ukazać się już dawno temu! To jest płyta na wskroś o Warszawie, w stylistyce sięgającej do brzmienia Bronxu i zapożyczanych od jazzmanów i bluegrassowców bitów – ale to jedna z najlepszych płyt o stolicy wydanych w ostatnich latach! Rapton – bo tak styl tego krążka określili jego twórcy – to rodzaj awangardowego neofolku. Ten album z pewnością jest hołdem złożonym nie tylko Grzesiukowi. To nie same historie zarapowane klimatyczną chrypką (np. o zatrzymaniu się zegara Zamku Królewskiego na godzinie 11:15) – to na wskroś warszawski sznyt, łączący lata tradycji i historii stolicy ze współczesną, miejską, blokową muzyką, jaką jest rap. Takie połączenie rapu i folku miejskiego jest trafione w „punkt”, a całość to głęboko przemyślany i świetnie zrealizowany materiał. To też eksperyment sondujący, jak takie podejście do warszawskiego folkloru przyjmie strona folkowa i hip-hopowa. Możliwe, że „Warszawski Rapton” przekona część starszyzny do muzyki młodych, a młodziaków, którzy „nie mówią szeptem, gdy mówią, skąd są”, do jeszcze bardziej dogłębnego przyjrzenia się historii i tradycji Warszawy: „Nie ma takiego miejsca, gdzie bym się nie odnalazła, jednak najdroższe z nich na świecie stołeczne miasto Warszawa, nie antyczna Florencja, tylko sziemrane Szmulki, nie umiesz się zachować, to uważaj na licówki. […] Warszawiak z Ochoty Matki i Woli ojca tu przyszedł […], cudze zawsze wychwalam, o sobie to raczej skromnie, jednak nasza Warszawa jest pierwsza na liście wspomnień” – pisze Bilon we wkładce do płyty. Trzeba doceniać wykonawców nieoczywistych i nietuzinkowych – a Bilon i Nowa Ferajna + Szwed SWD do takich właśnie należą, tak samo jak za Wielką Wodą Ice T. Szacon nie tylko na dzielni Panowie!
WTT
Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Weronika Wyrębek
Ataraxia „Pomegranate – The Chant of the Elementals”, Bilon i Nowa Ferajna „Warszawski Rapton”