Falkon 2.0

fot. ze zbiorów Orkiestry św. Mikołaja

W dniach 8–10 listopada 2019 roku na Targach Lublin już po raz dwudziesty odbył się festiwal fantastyki Falkon. Szumnie zapowiadane wydarzenie tradycyjnie ściągnęło do Lublina tysiące amatorów fantastyki, wielu wystawców oraz znamienitych gości. O słowiańskości także rozprawiano niemało.
Fantastyczny Atak Lublina, znany lepiej jako Falkon, w tym roku obchodził okrągłą, dwudziestą rocznicę powstania. Dlatego do nazwy dodano oryginalny człon „2.0”, który miał być wprowadzeniem znanej w całym kraju imprezy w nową erę. Rzeczywiście, pojawiło się kilka nowości, które nieco ułatwiły życie fanom (takich jak dyżury cosplayerów, podczas których można było bez biegania po halach wykonać pamiątkową fotografię z ulubioną postacią z gry, anime, mangi, filmu czy książki), jednak dawny charakter imprezy udało się zachować. Podobnie jak w latach poprzednich wydarzenie trwało trzy dni i dwie noce, na całym obszarze Targów Lublin. Program „pękał w szwach” i był tematycznie urozmaicony, aby każdy z uczestników znalazł coś dla siebie.
Na Falkonie nie mogło zabraknąć stanowisk dla graczy oraz wielu stoisk z unikatowymi gadżetami, literaturą i wystawami tematycznymi. Jak co roku pojawiła się strefa skażenia radioaktywnego, po której poruszał się nieśmiertelny zombie, zabijany na nowo przy okazji robienia kolejnych fotek. Fani sagi „Gwiezdne wojny” i podobnych tytułów mogli wejść do klimatycznej kawiarenki i przysiąść się do kosmitów snujących głębokie rozważania o wszechświecie. Z kolei za oprawę muzyczną i żywe pląsy przy dźwiękach elektronicznych zadbali jak zwykle wystylizowani na naszych wschodnich sąsiadów miłośnicy muzyki hardbass. Punktem kulminacyjnym wydarzenia był pokaz cosplayu, podczas którego uczestnicy przebrani za ulubione postacie fantastyczne mieli swoje pięć minut na falkonowej scenie głównej. I tu pierwszy słowiański rys – zwyciężczynią w dwóch kategoriach została Gabriela, która w najmniejszych szczegółach dopracowała stylizację sławnego Geralta z Rivii, wiedźmina z sagi Andrzeja Sapkowskiego. Falkonowi 2.0 z pewnością nie można odmówić wielowymiarowości.
O dawnych słowiańskich obyczajach i legendach można było dowiedzieć się podczas warsztatów i prelekcji prowadzonych przez zapalonych pasjonatów i artystów. Niezwykle ciekawa okazała się prezentacja Agnieszki Hałas, zatytułowana „Przyczajony gwóźdź, ukryte powrósło: czary i przesądy w hodowli zwierząt”. Prelegentka przywołała wiele przykładów magicznych działań związanych z gospodarstwem. Opowiedziała, jak czarownice odbierały krowom mleko i czyniły szkody w inwentarzu, ale też… jak sprawić, by wiedźma dostała za swoje. Równie interesujące były prelekcje prowadzone przez Magdalenę Kowalską-Cichy. W piątkowym wystąpieniu historyczka postanowiła przybliżyć uczestnikom legendę o czarciej łapie, biednej wdowie, krzywoprzysięstwie lubelskiego trybunału i korzystnym wyroku, który wydano dzięki przybyłym czartom. Natomiast w sobotę, podczas prezentacji o czarownicach, zdradziła, jakim rodzajem magii parały się lubelskie wiedźmy i które z nich uniknęły stosu. O alchemikach pokroju Giuseppe Balsamo i tajemnej nauce poszukiwania kamienia filozoficznego mówił Krzysztof Wójcik. Franciszek Piątkowski zajął się z kolei słowiańską demonologią. Prelegent pokazał, jak dawni słowiańscy bogowie radzą sobie w dzisiejszym świecie, bo – jak się okazuje – nigdzie się nie wybrali i nie zrzekli się władzy.
Dopełnieniem słowiańskiej podróży były warsztaty kaligrafii słowiańskiej, podczas których uczono podstaw sztuki starannego pisania w odległych czasach, oraz występy zespołów muzyki dawnej. W kontekście warsztatów można śmiało stwierdzić, że precyzja i skupienie sięgnęły zenitu, a efekty powaliły obserwatorów na kolana. Koncerty rozruszały wszystkich widzów, którzy chętnie oddawali się radosnym podrygom nie tylko pod sceną, ale i na niej. Nic dziwnego – zespoły, które uświetniły Falkon, to wielokrotnie nagradzane i rozchwytywane kapele kultywujące muzykę słowiańską. Wśród nich znalazła się założona w 2016 roku lubelska grupa Ethnopolia, którą mocno inspirują legendy Słowian i wikingów. Uczestnicy – prócz magicznych dźwięków fletów, djembe, gitar i skrzypiec – mogli posłuchać wspaniałej narracji wprowadzającej w świat dawnych Słowian. Występ Ethnopolii niejako zapowiedział koncert Odpustu Zupełnego, który pomimo późnej pory (1.30 w nocy!) przyciągnął mnóstwo słuchaczy. Zdobywcy Grand Prix na 6. Festiwalu Muzyki Folkowej Polskiego Radia „Nowa Tradycja” w Warszawie opowiedzieli kilka wzruszających historii przeplatanych dźwiękami skrzypiec, fletów i perkusji, a ich stylizacje, jak zawsze, mocno zadziałały na wyobraźnię słuchaczy. Nie zabrakło także zespołu Bergamasca, znanego m.in. z występów na Polconie czy podczas Lubelskiego Międzynarodowego Festiwalu Renesansu. Żeńska kapela dziarsko zagrywała na bębnach i lutni, a w międzyczasie przybliżała publiczności dawną historię. Rzecz jasna z przymrużeniem oka.
Tegoroczny Falkon uważam za udany. Pasjonaci dawnej Słowiańszczyzny nie mogli czuć się zawiedzeni. Podobnie jak pozostali uczestnicy wydarzenia. Było barwnie, swobodnie i wesoło. A w końcu o to w tym wszystkim chodzi.

Ewelina Krzykała,
lubelska dziennikarka, doktorantka w Katedrze Historii Literatury Polskiej UMCS. Jest miłośniczką (wszystkich) zwierząt i zawziętą aktywistką. Zakochana w pisaniu, czytaniu i szeroko pojętej ekologii.

Sugerowane cytowanie: E. Krzykała, Falkon 2.0, "Pismo Folkowe" 2019, nr 145 (6), s. 40.

Skrót artykułu: 

W dniach 8–10 listopada 2019 roku na Targach Lublin już po raz dwudziesty odbył się festiwal fantastyki Falkon. Szumnie zapowiadane wydarzenie tradycyjnie ściągnęło do Lublina tysiące amatorów fantastyki, wielu wystawców oraz znamienitych gości. O słowiańskości także rozprawiano niemało.

fot. ze zbiorów Orkiestry św. Mikołaja

Dział: 

Dodaj komentarz!