Jak przekazywać muzykę tradycyjną dzieciom? Muzyka dla dzieci
Najbardziej inspiruje mnie pytanie: Jakie umiejętności dzieci rozwijają, śpiewając i grając tradycyjne piosenki i melodie?
(Paula Kinaszewska)
Fot. M. Zakrzewski
Najbardziej inspiruje mnie pytanie: Jakie umiejętności dzieci rozwijają, śpiewając i grając tradycyjne piosenki i melodie?
(Paula Kinaszewska)
Fot. M. Zakrzewski
Sztuka wymaga czułości, Maciej Rychły, Tomasz Janas (rozm.), Wydawnictwo Miejskie Posnania, Poznań 2024; Najpiękniejsze legendy ziemi janowskiej, Angelika Moskal, Wydawnictwo Regis, 2024; Tabu w polskiej bajce ludowej. Studium folklorystyczne, Violetta Wróblewska, Wydawnictwo UMK, Toruń 2024
To pub Duke of Kent w dzielnicy Ealing nazywanej polską, bo po II wojnie światowej osiedliło się tu dużo Polaków. Wśród nich moja rodzina, z częścią której spotykam się w tym pubie chętnie, bo nie tylko jest miło i pyszne fish and chips, ale też muzyka bywa dobra. Ostatnie spotkanie jednak nie było rodzinne, a zawodowe. Spotkałam się z Esbe, pieśniarką o skomplikowanych korzeniach, która ostatnio wydała swoją dziewiątą już płytę i o niej chciała porozmawiać. Esbe jest londynką – mieszkanką Londynu z rodowodem polsko-litewsko-żydowsko-arabskim. Obdarzona ciepłym i mocnym głosem artystka wrażliwa i otwarta na inne kultury (co oczywiste) nazywana jest pieśniarką folkową. Pytam ją więc, co dla niej oznacza ta folkowość. Odpowiada, że to muzyka jej duszy i tego, co w niej gra i śpiewa. Pytam więc, czy śpiewają w niej jakieś realne melodie, wątki muzyczne z Europy Wschodniej. Zaprzecza: „To nic uchwytnego, ja to czuję, a inni – nie wiem”.
fot. M.Baliszewska: Esbe
Rok 2024 będzie bardzo dobry dla polskiej muzyki folkowej albo – jakże ją inaczej nazwać? – etno, interpretującej tradycję. Skąd ta pewność? Nie, to nie pewność, to nawet nie przekonanie, ledwie żywa nadzieja. Uzasadniona jednak liczbą – i przede wszystkim jakością – nowych fonograficznych wydawnictw, jakie ukazały się na rynku w pierwszych tygodniach bieżącego roku.
Na pytanie, jak rozumiemy dziś folk, nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Przychylałbym się jednak do zdania, że tak naprawdę to do końca go nie rozumiemy. Muzyka folkowa dziś jest, uważam, czymś innym niż w czasach, gdy była nazywana po prostu... muzyką – i to ten pryzmat czasu i przemian zniekształca naszą percepcję folku.
(Sviatyj)
O wielokulturowości, relacjach polsko-ukraińskich, willach w Drohobyczu i Schulzu – rozmowa Agnieszki Góry-Stępień z Grzegorzem Józefczukiem, dziennikarzem i publicystą, autorem książki Jeżeli molfar jest po jego stronie, felietonistą „Pisma Folkowego”.
fot. K. Kordulski: Spotkanie autorskie z Grzegorzem Józefczukiem, Mikołajki Folkowe 2023
Mam wrażenie, że dawno nic tak nie rozgrzało emocji przedstawicieli środowiska folkowego / interpretującego tradycję, jak nowa wersja filmu „Chłopi”. Nie tyle zresztą sam film, ile wykorzystana w nim muzyka. Napisana przez Łukasza L.U.C.-a Rostkowskiego, jest swobodnym zlepkiem różnych skojarzeń i inspiracji – najmniej może tych lokalnych. Nie podkręcając emocji, warto jednak na tę sprawę zwrócić uwagę.
W II klasie liceum na półrocze miałem trzy „bańki”, jak wtedy mówiono na ocenę niedostateczną. Dzień, a czasem dwa w tygodniu spędzałem na wagarach w kinie Iluzjon. To właśnie wtedy poznałem dużą część klasyki polskiego oraz światowego kina, co ukształtowało mój gust filmowy. Wspominam o tym, by podkreślić, że moja perspektywa obcowania z kinem może być dla niektórych specyficzna, choć mnie wydaje się normalna. Widzę, że młodsze pokolenie jest w sposób naturalny o wiele bardziej zanurzone we współczesnej kulturze pop oraz mainstreamie. Czasem słyszę: „Nie ciśnij tak, może to bardziej rozrywka?”. Ja jednak uważam, że sztuka nie jest jedynie rozrywką, ponieważ posiada coś, co mnie przełamuje, rozwija, niepokoi, stawia pytania, sprawia, iż wychodzę z kina inny, dowiaduję się czegoś o sobie, nawet jeśli wydaje mi się, że siebie już znam. Dowiaduję się czegoś nowego nawet na tematy, o których mam dużą wiedzę. Po seansie czuję się zaskoczony i jednocześnie wychodzę z kina z jakąś rozterką. Takie oczekiwania uważam za podstawowe oraz takie, które przez film powinny zostać spełnione. Tego w „Chłopach” niestety zabrakło.