Zobaczyć Neapol i umrzeć… by zaraz potem trafić do czyśćca, który według mnie znajduje się na południowym krańcu zaświatów. Im bliżej, tym głośniej, nasycenie kolorów, zapachy stają się intensywne, a smaki coraz bardziej zaskakują. Czyściec to Neapol w eschatologicznej skali. Raj może być ulokowany w Toskanii, a piekło zapewne gdzieś na północy Europy. Od pierwszych chwil czuję zachwyt – cóż, jestem zatem jednym z tych, którzy będą tu wracać, zatapiając zęby w mięsie miasta, w każdej jego tkance. Dobrowolnie skazuję się na te męki, by jeszcze bardziej zrozumieć siebie. Tak, czyściec to Neapol.