
SPAMIYNTEJ TO (?). Ochrona dziedzictwa kulturowego górniczych orkiestr dętych
Poniżej przedstawiamy podsumowanie realizacji projektu SPAMIYNTEJ TO. Ochrona dziedzictwa kulturowego górniczych orkiestr dętych w roku 2025 realizowanego przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.
Wpisujemy w wyszukiwarkę internetową frazę: górnicza orkiestra dęta. Pojawiają się kolejne strony, kilka filmów na YouTube, nienachalnie dużo. Barbórka, karczma, pochód, zamknięcie kopalni, wpis na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Wieje lekkim posmakiem źle pojmowanej muzealizacji, staroci, to nie brzmi ciekawie.
Kiedy nadchodzi 4 grudnia nagle pojawiają się w stacjach radiowych, w telewizji. Przypominamy sobie nieco powszechniej, że górnictwo węgla kamiennego jeszcze funkcjonuje. Czasem ktoś nieśmiało wspomni, że owszem coraz drożej nas to wydobycie wychodzi, ale… I tutaj pojawiają się oni (i one, bo w orkiestrach gra coraz więcej Pań, a jedną z nich dyryguje kobieta), nieco ocieplają temat, pokazują, że kopalnia i górnik to też coś więcej, to radość, ale i patos, zabawa, ale i doniosłość. Górnicze orkiestry dęte, kulturalny przerywnik wizerunku ciężkiego przemysłu wydobywczego. Ta ładniejsza twarz górnictwa, taka niewyrywna.
Poza wspomnianym dniem poświęconym św. Barbarze możemy ich gdzieś spotkać, posłuchać? Święta państwowe czy kościelne, zawsze pogrzeby, czasem jakiś koncert czy pochód. Co grają? Marsze, doniosłe pieśni, najczęściej raczej smutne czy podniosłe, no nie bardzo?
Pojawiają się w przestrzeni ogólnopaństwowej właśnie w Barbórkę i jeszcze, czasem, na meczach piłki nożnej rozgrywanej na Stadionie Śląskim, gdy trzeba zagrać hymn. W środowisku regionalnym myślimy o nich nieco częściej, są gdzieś. Do niedawna orkiestry były czymś stałym, bezdyskusyjnym, jak kopalnia, węgiel, hałda. Nikt nie definiował potrzeby ich funkcjonowania, bo jak powietrze, zdawały się być. Ale czasy się zmieniły, kopalnie zamknięto, te, które jeszcze fedrują, za niedługo przestaną i już teraz wiele z nich szuka oszczędności. Kultura jak wiadomo umiera po cichu, kto się przejmie jak zlikwidujemy jedną orkiestrę, albo dwie, czy pięć? Ale jak zostanie jedna, ostatnia, albo nagle obudzimy się 4 grudnia i nie będzie dźwięku trąbki?
Czy one są nam potrzebne? Po co?
W roku 2023 na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego wpisanych zostało 27 górniczych orkiestr dętych z Górnego Śląska, ich tradycje. Uznaliśmy tym samym jako kraj, że to jest ważne dziedzictwo. Rok później, w 2024 stały się immanentną częścią wniosku o wpis Barbórki i tradycji górniczych Polski, Austrii i Luksemburga na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości. To jeszcze szczebel wyżej w znaczeniu dla kultury już światowej. I dowiedzieliśmy się czy są one nam potrzebne?
Dlaczego właściwie pojawiły się górnicze orkiestry dęte, jaki był ich rodowód, jaki repertuar grały kiedyś, a jaki jest ten dzisiejszy, jaka jest publiczność, jak same zespoły się definiują, czy widzą potrzebę swojego funkcjonowania? To są jedne z wielu pytań, na które tutaj na Górnym Śląsku musimy sobie odpowiedzieć.
Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu było koordynatorem wpisu krajowego i jest jednym z depozytariuszy wpisu ponadnarodowego. Jest zakładem górniczym, instytucją kultury, pielęgnuje oraz promuje kulturę i tradycje górnicze. Wzięło na siebie zobowiązanie by górnictwo w jego kulturowej wersji przetrwało możliwie najdłużej, nawet wtedy, kiedy ostatnia kopalnia przestanie fedrować. Jednym z przejawów tej aktywności jest dokumentowanie działalności górniczych orkiestr dętych. W trakcie przygotowywania wpisu zespołów na krajową listę, podczas rozmów z ich reprezentantami, okazało się, że orkiestry borykają się z wieloma problemami, ale też brakuje tego, co winno być punktem wyjścia do pracy z nimi, do znajdowania możliwych ścieżek wyjścia z aktualnej, trudnej sytuacji. Nie dysponujemy praktycznie żadnymi badaniami nad przeszłością orkiestr, nie zostały zdiagnozowane dokładnie uwarunkowania ich powstania, trwania na przestrzeni lat, wreszcie przed nami jest namysł nad przyszłością zespołów. Bez takiej poszerzonej diagnozy, bez poznania środowiska, bliższego przyjrzenia mu się, bez rozmowy pogłębionej z członkami orkiestr, nie jesteśmy w stanie pójść do przodu. Dopiero pełna, albo może w miarę możliwości pełna wiedza na ten temat będzie bazą, w oparciu o którą możemy pójść naprzód.
Mamy na to 3 lata, w takim czasokresie zaplanowaliśmy realizację projektu, którego głównym celem jest zapoznanie się, zbadanie górniczych orkiestr dętych na Górnym Śląsku. Chcemy zidentyfikować problemy, potrzeby, poznać szeroki kontekst historyczny ich funkcjonowania, by na końcu przedstawić potencjalnie możliwe do zrealizowania opcje dalszego, dobrego działania górniczych orkiestr dętych.
Efekty naszych badań realizowanych w ramach projektu, zaprezentujemy szerokiej publiczności w roku 2027 w postaci pierwszej na rynku polskim, pogłębionej, naukowej publikacji, a także w postaci materiałów audiowizualnych, prezentujących wszystkie 27 górnośląskich zespołów, stanowiących ich krótkie wizytówki.
Ten projekt pozwoli zrobić krok w przód i po zdefiniowaniu problemów, potrzeb, cech charakterystycznych poszczególnych orkiestr, spojrzeć z nadzieją w przyszłość.
Historia
Rodowód zespołów dętych na Śląsku sięga połowy XVIII w., kiedy te ziemie były częścią zmilitaryzowanych Prus. Niemal w każdym mieście znajdowały się koszary wojskowe, a w nich oprócz wojska - orkiestry dęte. Mieszkańcy Śląska nie tylko mieli kontakt z tymi orkiestrami, ale bardziej muzykalni rekruci często zasilali szeregi tych zespołów. Po odbyciu służby wojskowej, wracali do swych rodzinnych miejscowości przynosząc ze sobą umiejętność gry na instrumentach dętych oraz zasad wspólnego muzykowania. W tym samym mniej więcej okresie rozwijające się górnictwo tworzyło klasę robotniczą, której sytuacją była formowana była przez sytuację społeczną i ekonomiczną. Ta zwarta grupa zawodowa, tworzyła swoją własną kulturę, a wśród niej istotną funkcję zaczął spełniać folklor muzyczny. Kapele górnicze najczęściej były odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne czy wręcz duchowe. Członkowie zespołów najczęściej sami przyuczali młodzież, a nierzadko także dzieci do gry na instrumentach dętych. W ten sposób orkiestry górnicze powiększały swój skład osobowy i co ważniejsze, tworzyły swoistą więź definiowaną poprzez zainteresowania i zamiłowania muzyczne. Kapele górnicze funkcjonowały w bezpośrednim związku z innymi przejawami życia środowiska górniczego. „Dlatego też treści kulturowe tej grupy charakteryzowały się ogromnym bogactwem form kulturowych, w postaci obrzędów, zwyczajów, świąt i innych tradycyjnych uroczystości. Repertuar orkiestr oscylował zatem głównie wokół lokalnych melodii ludowych, ale także marszów wojskowych, jako naturalnego źródła powstania zespołów. Stopniowy rozwój składu instrumentalnego i poziomu wykonawczego spowodował, że bardziej ambitne zespoły zaczęły sięgać do repertuaru światowego.
Zespoły dęte utrzymywane były z dobrowolnych składek pieniężnych całej załogi. Rozwój orkiestr spowodował zapotrzebowanie na instrumentalistów. Umiejętność gry dawała muzykom w grupie zawodowej górników swoistą nobilitację. Przeradzały się stopniowo w wielkie zespoły orkiestrowe o znacznych ambicjach muzycznych. Pomiędzy orkiestrami, a nawet kopalniami rozpoczęła się swoista rywalizacja o prym.”
Po II wojnie światowej pojawiły się nowe zespoły, poziom muzyczny rósł. Orkiestry zaczęły być prezentowane na antenie Polskiego Radia w Katowicach. Opracowania muzyczne kapelom górniczym przygotowywali uznani kompozytorzy. Dotychczas potężny ruch amatorskiego muzykowania zaczął coraz częściej być wspomagany siłami muzyków profesjonalnych. W okresie Polski Ludowej wraz z rozwojem górnictwa, budową nowych kopalń, zespoły charakteryzowały się coraz bardziej ambitnymi planami artystycznymi. Orkiestry miały zagwarantowany rozwój z jednej strony przez zakład pracy, z drugiej - przez władze kulturalne środowiska. W działalności zespołów można łatwo dostrzec zjawisko ciągłości tradycji jak również zachodzących zmian.
Lata 90. XX wieku przyniosły reformy przemysłu ciężkiego. Wraz z likwidacją kopalń liczba górniczych orkiestr dętych w regionie zmalała. W efekcie stosunkowo niewielka ilość zespołów, które przetrwały do dziś działa, starając się odpowiedzieć na zapotrzebowanie społeczne. Rzadziej dziś wychowują, częściej reprezentują i bawią. Obecnie to lokalne instytucje kultury stały się domami dla orkiestr, a lokalne samorządy wspierają je finansowo i organizacyjnie.
Nieodwracalne zmiany, które zaszły po 1989 r., sprawiły, że obecnie to rodziny, małe wspólnoty są nośnikami wartości. Stają się naturalnymi odbiorcami górniczych zespołów muzycznych, kontynuatorami lokalnych tradycji. To tam - w miejscowych społecznościach - mimo głębokiego kryzysu i restrukturyzacji lokalnego przemysłu ten niezbywalny element kulturowego krajobrazu Górnego Śląska nadal funkcjonuje - na stadionach, w parkach, na ulicach, w ogrodach miejskich, w salach koncertowych, na cmentarzach, ale i w ludzkiej pamięci. Górnicze orkiestry dęte wydają się być nieustannym synonimem święta. Ale czy tak faktycznie jest?
W roku bieżącym spotkaliśmy się z 9 zespołami (Orkiestra Pokój z Rudy Śląskiej, Orkiestra Muzeum Górnictwa Węglowego z Zabrza, Orkiestra Sośnica z Gliwic, Orkiestra Halemba z Rudy Śląskiej, Orkiestra Knurów z Knurowa, Orkiestra Katowice z Katowic, Orkiestra Piekary-Julian z Piekar Śląskich, Orkiestra Zofiówka z Jastrzębia Zdroju oraz Orkiestra Bolesław Śmiały z Łazisk Górnych) rozmawialiśmy z ich przedstawicielami, nagraliśmy fragmenty prób i koncerty. To był ważny czas, często niezwykle radosny, ale równie często dojmująco smutny.
Jaki współczesny obraz górniczych orkiestr się z nich wyłania?
Naszymi najczęstszymi rozmówcami byli kapelmistrzowie, osoby na których barkach, jak się okazuje, czasem nagle, z dnia na dzień, spoczął ciężar, na który często nie byli przygotowani – konieczność stania się prezesem, księgowym, sekretarzem, marketingowcem. To najczęściej dyrygenci musieli założyć stowarzyszenia, czy rzadziej fundacje i starać się je utrzymać. Z takimi wyzwaniami mało kto potrafi sobie poradzić, a oni nie bardzo mają inne wyjście. To jednak jeszcze ciągle (stety czy niestety?) nie jest doświadczenie wszystkich, te orkiestry, które cieszą się wciąż wsparciem finansowym spółek węglowych przy działających kopalniach, z coraz bardziej ostrożnym optymizmem patrzą przyszłość, ale jest ich mniej i mniej.
Kiedyś członkowie orkiestr to była wspólnota, muzycy spotykali się często, bo stała za nimi albo bezpieczna finansowo przystań kopalni, albo wspólna potrzeba odreagowania górniczego trudu. Takie środowisko pracy pozwalało spokojnie oddawać się pracy twórczej. Aktualna sytuacja rzadko daje taki luksus, tym bardziej, jak podkreślają niektórzy z rozmówców, brakuje muzyków, grających na niektórych instrumentach, brakuje młodych, dyrygenci rzadko widzą swoich następców. Nie ma czasu na próby, bo muzycy często grają w kilku orkiestrach, a ponadto jeszcze mają swoje inne obowiązki zawodowe. Wspólnotowość, która stała u zarania historii zespołów i była jeszcze widoczna kilkanaście lat temu – zanika.
Drugim często pojawiającym się wątkiem w rozmowach była kwestia repertuaru – kiedyś orkiestra grała głównie utwory marszowe, czy typowo tradycyjne, a także odprowadzała na miejsce wiecznego spoczynku braci górników. Być może dlatego najczęściej dzisiaj odbiorcą ich występów jest publiczność w okolicy lat 60+, stąd próby przyciągnięcia młodych i poszerzanie repertuaru o muzykę rozrywkową, poważną. Jednakże tutaj rozmówcy są niemal zgodni – edukacja w kraju kuleje i, jak powiedział inż. Mamoń – „mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem”, czyli publiczność nie wie co zrobić z muzyką, z utworami, które zna, ale w innym wykonaniu, w innym aranżu, dlatego nie najlepiej przyjmują się te, niby znane i lubiane, ale odmiennie podane. To często blokuje pomysły na rozwój. Orkiestry coraz rzadziej jeżdżą na festiwale, przeglądy czy konkursy zespołów dętych i nie tylko dlatego, że brak jest środków finansowych, ale także powodem jest coraz mniejsza liczba tychże.
Niemniej każdy podkreśla dumę z bycia członkiem orkiestry, z noszenia munduru, z bycia częścią kultury oraz tradycji, częścią symbolu regionu.
Czy górnicza orkiestra dęta to już tylko granie pogrzebów i maszerowanie w coraz rzadszych pochodach, czy pozostaje im być tylko jak siostry Titanica? Grać do końca chociaż cały okręt idzie na dno?
C.d.n.
Patroni medialni:
Radio Katowice, Radio Piekary, nettg.pl, pokladykultury.eu, Trybuna Górnicza, slazag.pl, TV Zabrze, Pismo Folkowe, Śpiewak Śląski
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
W opracowaniu wykorzystano:
materiał przygotowany w ramach wniosku o wpis na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego oraz tekst Alojzego Kopoczka „Funkcja estetyczna i społeczna górniczych kapel i orkiestr dętych” (dostęp – Śląska Biblioteka Cyfrowa)




