
Kolorowe groszki. Używając woskowego pręcika o okrągłym przekroju i stawiają jego roztopionym końcem same kropki można osiągnąć różne efekty techniki pointylistycznej, znanej z impresjonizmu. Takimi kropkami można stworzyć na pisance zarówno kwietną łąkę, wzór w stylu disco, czyli kolorowe groszki na czarnym tle, jak i różnego rodzaju paciorkowe szlaczki jak na tej pisance.
Kolorowe groszki pozytywnie rezonują z ludzką percepcją. Może dlatego, że podobne wzory często spotykamy w naturze: gwiazdy, listowie, kamyki, kwiaty itp. Żeby osiągnąć jeszcze lepszy efekt można stosować ciapki o różnej wielkości, co da złudzenie dystansu i wpisze się we fraktalną strukturę tworów natury, która ma dobry wpływ na naszą psychikę.
Polecam tę metodę robienia pisanek w szczególności osobom zmęczonym, którym nie chce się wymyślać żadnych konkretnych ornamentów, a także śpieszącym się, które chcą zrobić efektowna pisankę w krótkim czasie. Pozwala ona nie przejmować się doborem i kolejnością kolorów ani dokładnością desenia. Autor: Marcin Skrzypek.
Plątanina łodyg. Podobnie nawiązujący do przyrody rezultat można osiągnąć zostawiając woskowym pisakiem długie ślady przypominające z kolei przecinające się łodygi. Tu również zadziała obcena w naszym mózgu fraktalna matryca naturalnych wzorów. Można to sprawdzić podczas obracania pisanki. Zbiegające się i rozchodzące linie przepływające przed oczami dają osobliwie przyjemne wrażenie. Autor: Marcin Skrzypek.
Jazda bez trzymanki. Ta pisanka miała swój początek w zanurzaniu wydmuszki tylko częściowo w różnych pigmentach. Miało powstać tło składające się z różnobarwnych obszarów, ale podczas zamaczania i suszenia barwniki rozlały się w niekontrolowany sposób. Powstała chaotyczna, niezgrabna sieć kolorowych plam. Postanowiłem więc pójść tym tropem i ozdobić każdy wyróżniony w ten sposób fragment pisanki w inny sposób, zachowując między nimi pewne podobieństwa.
Przez większość czasu wykonywania tej pisanki oceniałem, że nada się tylko do wyrzucenia. Ale nie poddałem się. Zmęczony przewidywaniem batikowych wzorów, zdałem się całkowicie na intuicję i przypadek. Skupiałem się tylko na tych miejscach, gdzie punktowo widziałem jakiś kształt, który nadawał się na wypełnienie liniami, których stawianie dawało chwilę odpoczynku. Na koniec całe tło wytrawiłem w occie, który usunął niebieski barwnik w różnym stopniu zostawiając błękitne gradienty. Wyszło bardzo nowocześnie, a najlepsze, że nie trzeba było do tego żadnego talentu. Autor: Marcin Skrzypek.
