Nowe życie symbolu nowego życia
Dlaczego dawniej w niektórych regionach malowano pisanki aż do uroczystości Zesłania Ducha Świętego? Bo ludzie mieli do załatwienia pisankami bardzo dużo spraw. Jajko było fizycznym nośnikiem dobrych sił, niby przedmiot radioaktywny promieniujący dobrą mocą. Wykorzystanie jej wymagało dotykania jajek lub umieszczenia ich tam, gdzie siły te miały działać. Dawano je chorym do potrzymania, zwierzętom do zjedzenia, zakopywano je na polu, zostawiano pod drzewami, wrzucano do strumienia i pito z niego wodę. Były jak magiczny nawóz i suplement diety. Jednym z takich zwyczajów było dawanie ich sobie w prezencie z życzeniami szczęścia i pomyślności na cały rok, a prezent opakowywano w ładne wzory. Najczęściej wspomina się, że na wsiach zwyczaj ten pełnił rolę wiosennych walentynek, ale miał on uniwersalny charakter. Pisanki dostawały je dzieci, goście, gospodarze, krewni, sąsiedzi i znajomi. Tam, gdzie on panował, malowano po domach nawet po kilkadziesiąt jaj, pilnując różnorodności wzorów. Wymagało to czasu.
Dziś żyjemy w dobrobycie niezależnym od kaprysów natury, więc zamiast magii mamy zdobycze cywilizacji. Ale wciąż potrzebujemy nowych okazji do nawiązywania, wzmacniania, odnawiania i naprawiania relacji z innymi ludźmi. I żeby to się działo w przestrzeni realnej, bezpośrednio, a nie w wirtualnej, zdalnie. Nasza kultura zubożała w symbole, szczególnie pod względem zachowań czy gestów, dzięki którym moglibyśmy szczerze, ale bez zbędnego afektu, wyrazić żal, że się z kimś nie lubimy, i zaproponować powrót na poziom zwykłej międzyludzkiej życzliwości. Pisanka wydaje się do tego celu idealna, bo pozwala obejść skrępowanie i bariery werbalne, a jednocześnie dotrzeć do odbiorcy na poziomie poważniejszym niż small talk. Włożona w nią osobista praca artystyczna pomaga wyrazić bezpiecznie dla obu stron to, co niezręcznie wyrazić inaczej.
Wiosna to czas odnowy życia we wszystkich aspektach. Pisanka to jej atrybut. Pisanki świetnie nadają się do celebracji okresu, gdy następuje radykalna zmiana na lepsze krajobrazu i pogody. Dlatego dawanie pisanki w formie upominku praktykuje się spontanicznie do dziś, bo jest to dość naturalny odruch. Obdarowywanie się pisankami pasuje do każdego światopoglądu i nie powoduje żadnej niedogodności. Radość Zmartwychwstania, radość z rodzinnych spotkań lub z nadejścia wiosny – są to dobre okazje, by ofiarować komuś taki drobny, niezobowiązujący, a jednocześnie ładny i osobisty podarunek. Wszystko, czego nam brakuje, aby w pełni skorzystać dziś z tego zwyczaju, jak korzystano dawniej, to jego spopularyzowanie i zrobienie mu miejsca w roku obrzędowym. Zmiana zwyczaju zachodzi poprzez zmianę normy / umowy społecznej. Odbywa się to płynnie i wielu już takich zmian byliśmy świadkami. Jest to możliwe w przypadku pisanek.
Obecnie pisanki robi się przed świętami i kończy najpóźniej w wigilię Zmartwychwstania, bo tak po prostu pasuje. Zwyczaje związane z rokiem obrzędowym potrzebują jakichś wyraźnych cezur. Robienie pisanek nie ma wyraźnego początku, ale ma swój koniec. Pisanki robi się „na” Wielkanoc, „na” koniec Wielkiego Postu, „na” Zmartwychwstanie. Ale ten czas jest czegoś końcem i czegoś początkiem. Różańcowa narracja podpowiada, że kończy okres smutny i bolesny, a zaczyna radosny, ale dla apostołów i całego jezusowego środowiska nie był to jeszcze czas radości, lecz niepewności i kalendarz roku liturgicznego to odzwierciedla. Najpierw mało do kogo dociera, że Jezus zmartwychwstał, uczniowie go nie rozpoznają, Niewierny Tomasz chce to sprawdzać eksperymentalnie. A kiedy już wszyscy rozumieją, co się stało i zaczyna robić się fajnie, Jezus idzie do Nieba i znowu zostawia ich samych i bezradnych
Dopiero Zesłanie Ducha Świętego jest tym wydarzeniem, które definitywnie kończy ów nerwowy czas i rozpoczyna historię powszechnego kościoła apostolskiego, jaki znamy. Przekazywanie sobie pisanek między Wielkanocą a Zielonymi Świętami ma coś z dodawania sobie otuchy i podtrzymywania nadziei w tym trudnym okresie. W logiczny sposób kończy go Zesłanie Ducha Świętego. Takie okresy przejściowe nie zyskują autonomii w naszej świadomości, ale właśnie w nich kryje się mądrość zmian. W homiliach i katechezach ten przedział roku liturgicznego nie jest jakoś specjalnie wyróżniany, jednak właśnie on ukazuje naturę nawrócenia ku Bogu, które ma wiele pośrednich etapów. Jest fabułą i kończy się nagrodą.
Dziś aktualnym dla nas aspektem odnowy życia jest stworzenie przestrzeni komunikacji, w której moglibyśmy powiedzieć innej osobie, że jej dobrze życzymy, że o niej pamiętamy, że ją lubimy albo że chcemy się z nią pogodzić bez żadnych podtekstów. Dobrze więc się składa, że w tym celu możemy sięgnąć po zwyczaj robienia i darowania pisanek, który właśnie do tego służył naszym przodkom. Nie wierzymy już w magiczną moc wielkanocnego jajka, ale trochę nam żal, że ona nie istnieje. Wystarczy jednak dać komuś pisankę w prezencie, by tę moc odzyskać. Nie będzie to żadna magia, ale wróci do nas poczucie sprawczości dobra, jakie wyobrażamy sobie, że dzięki wielkanocnym jajkom mieli nasi przodkowie. Wróci nie tylko w znajomej i zrozumiałej, ale również całkowicie akceptowalnej formie, jako realna siła.
