Dun An Doras
Główną atrakcją Festynu Archeologicznego, odbywającego się jesienią zeszłego roku w Biskupinie, był cykl koncertów praskiego zespołu Dun An Doras, najjaśniejszej gwiazdy na czeskiej scenie muzyki celtyckiej.
Główną atrakcją Festynu Archeologicznego, odbywającego się jesienią zeszłego roku w Biskupinie, był cykl koncertów praskiego zespołu Dun An Doras, najjaśniejszej gwiazdy na czeskiej scenie muzyki celtyckiej.
Lubelska Szkoła Flamenco wystawiła silną reprezentację podczas zeszłorocznych "Mikołajków Folkowych". W ramach "Sceny Otwartej" wystąpił zespół Jucal, były też dwudniowe warsztaty tańca flamenco prowadzono przez Alicję Kądziołkę. Z Andrzejem Lewockim - założycielem szkoły - rozmawia Agata Witkowska.
Formacja Kaptoszki wprawdzie przybyła na "Mikołajki Folkowe'99" w niepełnym składzie (bez gitarzysty Artura Rybakowskiego), co osłabiło w jej uczestnikach wolę walki i omal nie zadecydowało o rezygnacji z występu w Scenie Otwartej - jednak ostatecznie wspomagani przez Witolda Kozłowskiego z grupy OVO, goście z Kozienic zagrali, i opłaciło się to. Katarzyna Jaworska (wokalistka), Robert Wojtasik (akordeonista, od czasu do czasu gitarzysta i bębniarz), Wojtek Krzak (grający na skrzypcach i fletach), Wojtek Łazęga (akordeonista) i Dominik Skawiński (grający na bębnach), zdobyli na Mikołajkach III miejsce.
Czytelników "Gadek" na pewno zdziwi fakt ukazania się artykułu o Sláinte! - grupie biorącej udział w MF '99-dopiero w kwietniowym numerze naszego pisma. Oczywiście, po części wynika to z opieszałości osoby, która wywiad z zespołem przeprowadzała - ale nie tylko. Otóż osoba ta, przeglądając zebrane na MF materiały, dostrzegła intrygujący fakt: spośród wykonawców, z którymi w tym roku przeprowadzono rozmowy, jedynie Sláinte! nie zajmuje się muzyką polską! Moda na nasz rodzimy- jakże przecież piękny - folk spowodowała, że o ile jeszcze kilka lat temu przodowała muzyka celtycka, o tyle obecnie ostało się bardzo niewielu chętnych do zajmowania się tym nurtem. Jako osoba nazywana "redakcyjnym celtofilem" nie mogłam przejść koło tego zjawiska obojętnie i postanowiłam dla zachowania równowagi w przyrodzie poświęcić Sláinte! jak najobszerniejszy artykuł-osadzając go w odrębnym numerze "Gadek". Udało się to m. in. również dzięki temu, że szef zespołu, Paweł Dziemski, udzielał mi nader wyczerpujących odpowiedzi.
Uwaga na wstępie: powstanie poniższego tekstu czytelnicy zawdzięczają grupie Stara Lipa w dwójnasób - po pierwsze, ponieważ jej członkowie, choć wyraźnie zmęczeni, starali się wykazać zainteresowanie dla zadawanych im pytań, po drugie zaś - bo z ochotą sami wspomogli mnie w potrzebie własnym sprzętem do nagrywania, za co jestem im do dziś wdzięczna, jako że dzięki tej przysłudze mogę z przyjemnością przekazać czytelnikom posłyszane informacje.
Martin Carthy należy do weteranów brytyjskiego folku. Jest uznanym interpretatorem angielskiej tradycji oraz wirtuozem gitary akustycznej. Swoją karierę zaczynał w końcu lat 50. Był etatowym gitarzystą najlepszego londyńskiego klubu folkowego - Troubadour. Klub ten odwiedzali artyści amerykańscy, Carthy uczył ich angielskich pieśni tradycyjnych. Wśród jego gości znaleźli się Bob Dylan i Paul Simon, którzy utwory „Lord Franklin” i „Scarborough Fair” umieścili na swoich płytach.
Dyskografia Martina Carthyego zawiera kilkanaście albumów solowych (na szczególne wyróżnienie zasługują te nagrane wspólnie ze skrzypkiem Daveem Swarbrickiem) oraz z innymi wykonawcami m.in.: Steeleye Span, Brass Monkey, The Albion Country Band oraz The Watersons. W ostatnim zespole śpiewała również jego żona Norma Waterson.
Julia Doszna jest łemkowską śpiewaczką ze wsi Łosie w Beskidzie Niskim obdarzoną ciepłym i przejmującym głosem. Uczyła się śpiewać jeszcze w dzieciństwie.Techniki wokalne i umiejętność operowania głosem opanowała się w czasie pracy w „Łemkowynie”. Jednak po kilku latach postanowiła odejść z zespołu, gdyż miała wrażenie, że w grupie nie jest w stanie przekazać pieśni tak, jakby chciała. Stara się zachować i uwypuklić wszystkie charakterystyczne dla łemkowskiej melodyki cechy - czardaszowe rytmy, przeciągania, a nawet zawodzenia.
Białostocka Sarakina zdobyła I miejsce w konkursie "Scena Otwarta", który odbył się w ramach "Mikołajków Folkowych 2000". Zyskała uznanie tak jury, jak i publiczności dzięki oryginalnemu zaprezentowaniu tradycyjnej muzyki bałkańskiej z regionów Bułgarii i Macedonii.
Idea tej wypowiedzi artystycznej zrodziła się podczas nagrania popularnego programu telewizyjnego "Tok Szok" w TVP. Trebunie-Tutki i Kleszczu-Tutka zostali zaproszeni do wzięcia udziału w programie obok zdobywcy "Fryderyków" Grzegorza Ciechowskiego i Anji Ortodox kreującej wówczas "kozackiego rocka" z Rosjanami. W efekcie odbyli ten jeszcze jeden telewizyjny dyżur, z którego znowu nic nie wynikało - o co im tak naprawdę chodzi?
Skrzypek z kapeli Stanisława Stępniaka - Augustyn Szymański uchodzi za jednego z najlepszych i najbardziej doświadczonych skrzypków w dawnym woj. radomskim. Nikt już nie potrafi zliczyć, ile to razy zwyciężał w najważniejszych konkursach i festiwalach, jak choćby w Przysusze, Siedlcach czy Kazimierzu. "Chyba z połowę życia spędziłem na weselach i zabawach, nieraz grając i po dwie noce bez wytchnienia" - wspomina z dumą pan Augustyn. W zeszłym roku otrzymał najbardziej prestiżową nagrodę im. Oskara Kolberga.
Dnia pewnego wybrałam się na koncert do lubelskiego "Art-Bis-CLUB-u". Pomimo wszelkich starań - ze strony obsługi klubu - popsucia atmosfery (m.in. zapalono światło i włączono głośną muzykę tuż po wykonaniu ostatniego utworu, nie dając tym samym szansy muzykom na "art-bis"), koncert wypadł znakomicie. "Almoraima" to gitarowe duo, w którego grze objawiał się głęboki profesjonalizm. Wykonywali flamenco, a bijąca z ich gitar ekspresja przeszyła do szpiku kości kameralnie zgromadzoną publiczność. Po koncercie poprosiłam jednego z muzyków o wywiad.
Agata Witkowska: Dlaczego gracie właśnie tę muzykę?
Michał Czachowski: Gramy dlatego, że odpowiada naszym wewnętrznym przekonaniom, stanom ducha - tak to można określić. Ja gram dlatego, że byłem na tej muzyce wychowywany od dziecka. Mój ojciec podczas studiów przebywał w Hiszpanii, gdzie zakochał się w muzyce flamenco. Przywiózł oczywiście ze sobą mnóstwo płyt. Moja mama słuchała ich, gdy była w ciąży - słuchałem zatem i ja. Kiedy byłem dzieckiem, muzyka weszła do mojej podświadomości, tak, jak gdybym był wychowywany w Andaluzji, wśród muzyków flamenco. Ona tak się we mnie zakorzeniła, że kiedy miałem kilkanaście lat, to stwierdziłem, że muszę ją grać.
Od trzech lat na krakowskim Kazimierzu przygrywa zespół Yarehma. Gra na żydowską nutę z domieszką rytmów bałkańskich i elementów orientalnych, nadając tradycyjnym melodiom współczesne brzmienie. Yarehma przyjechała ze swoją muzyką na konkurs „Scena Otwarta” XI „Mikołajków Folkowych” w Lublinie, gdzie zwróciła na siebie uwagę jury, które uhonorowało ją wyróżnieniem, a także publiczności, żywo reagującej na klezmerskie nuty z Krakowa.
Od kilku lat daje się zauważyć swoisty renesans fujary pasterskiej na Słowacji. Główną jego przyczyną stało się zainteresowanie tym niezwykle ciekawym instrumentem muzyków spoza kręgu odtwórców folkloru. Pomogło to ujrzeć fujarę pasterską z innego punktu widzenia i docenić jej walory muzyczne i kulturowe. Nagrania z udziałem fujary wyszły z folklorystycznego getta, obiegły świat i uczyniły ją znaną i rozpoznawalną. Także na Słowacji.
Jedną z gwiazd - nie bójmy się tego słowa! - "Mikołajków Folkowych '98" była grupa o lirycznie brzmiącej nazwie "White Garden". Przeczuwając, że po koncercie z jej udziałem słuchacze (i czytelnicy zarazem) będą chcieli zapoznać się bliżej z twórczością formacji, wyszliśmy naprzeciw ich oczekiwaniom i przeprowadziliśmy rozmowę z tworzącymi obecnie grupę Grzegorzem Tomaszewskim, Karolem Krusiem i Izabelą Crunwald
Teresa Mirga - poetka, autorka pieśni cygańskich, gitarzystka i pieśniarka urodziła się i mieszka na Podhalu, w osiedlu cygańskim w Czarnej Górze, między Jurgowem i Bukowiną Tatrzańską. Od kilku lat występuje z zespołem Kałe Bała (Czarne Włosy) i stanowi jego trzon (kaseta "Rupuni Gili - Srebrna Piosenka", F.E. Folk, Zakopane 1994). Wcześniej pisała, po cygańsku i po polsku wiersze i scenki dramatyczne z życia Cyganów, które inscenizowała w Czarnej Górze. Teraz, na zaproszenie Stowarzyszenia "Dom Tańca", przyjechała do Warszawy, aby zaprezentować twórczość cygańską szerszemu kręgowi odbiorców. Koncert w Teatrze Małym, odbywający się w cyklu "Sąsiedzi", poprowadził Adam Strug. Scenografią było właściwie dobrane światło i głębia.
Obiecałem w poprzednim spotkaniu z szantami i piosenką żeglarską coś niecoś napisać po wysłuchaniu zespołu Stare Dzwony. Zacząłem trochę nietypowo, bo fragmentem pieśni "Okrętnicy", do której słowa napisał Jerzy Wadowski. Niestety, nie jest to pieśń oryginalna tylko do melodii "Santa Ana" jest napisany współczesny tekst. Właściwie kto wie, może gdyby nasza historia potoczyłaby się inaczej gdyby to pieśń ta śpiewana by była na pokładach polskich żaglowców. Czy można wyobrazić sobie polskich marynarzy w wieku XVIII i XIX śpiewających podczas pracy na pokładzie albo w kubryku?
Ten gliwicki kwartet, (ex "Szybki Lopez") - to bezsprzecznie najlepszy zespół w Polsce wykonujący ognistą i arcytrudną zarazem muzykę Andaluzji - flamenco. Jego lider, gitarzysta Michał Czachowski, po ostatnim występie na festiwalu we Włoszech zebrał najlepsze recenzje krytyków niemal na całym świecie. Zaprosili go sami Hiszpanie, aby uczył ich grać na gitarze w szkole flamenco w Barcelonie! Obecnie przebywa w Nagpur - płn. Indie, gdzie prowadzi wykłady w super elitarnej uczelni muzycznej, do której trafiają wyłącznie sami mistrzowie. Tam też wraz z indyjskimi artystami przygotowuje nową płytę.
Razem, od niedawna tworzą zespół "Jahiar Group". Jest to jedna z niewielu, jeśli nie jedyna w Polsce grupa grająca muzykę perską, afgańską i indyjską. Znakomicie oddają klimat tych utworów. Pierwszy koncert zagrali na początku tego roku w Lublinie, wystąpili też na festiwalach folkowych w Radomiu i Częstochowie. Ten interesujący duet przedstawi Agata Witkowska.
Łemkowski zespół "Serencza" jest jednym z najmłodszych na folkowej scenie, powstał jesienią 1997, choć pomysł na tę grupę muzyczną pojawił się już dwa lata temu, jak wspomina jeden z jej członków - Damian Trochanowski.