
Przełom maja i czerwca, czas krótkich nocy i długich dni, czas, który sprzyja przyrodzie i ludziom. Czas natchnienia, uniesień... Jak pisze Mikołaj Rybowski:
„Piękne to są te wieczory majowe, w których niejeden taki, co o ptakach przez cały rok nie myśli, uniesiony śpiewem słowika, korząc się przed wielkością Stwórcy, wznosi chcąc nie chcąc ducha ku temu, który to mizerne, małe i skromnie ubrane stworzenie natchnął taką niebiańską muzyką. Ten śpiew głośny, poważny, fletowy, ta melodya nie do określenia piękna, brzmi w nocy prześlicznie. Trzeba by na to tępego i bardzo ograniczonego umysłu, aby obojętnie i bez wzruszenia słuchał melodyj tego śpiewaka natchnionego”.1
Legenda ludu polskiego głosi, że „słowik przylatuje w kwietniu, aby zanucić Matce Boskiej Bolesnej”2. Tydzień przed samicami przylatują samce, ogarniają odpowiedni rewir dla rodziny, a później zaciekle wabią swoje partnerki miłosną pieśnią. Samców lęgnie się więcej niż samic, więc dziewczyny mogą trochę pogrymasić. Panowie, starając się o względy potencjalnych partnerek, trenują wokal pod skrzydełkami ojców, aby w drugim roku życia zaszaleć i zwabić głosem matkę przyszłego lęgu, do której gniazdka chętnie się wprowadzają. Mój tata mówi, że samce śpiewają swoim słowiczym pięknościom, umilając im czas oczekiwania aż do wylęgu piskląt. Częstotliwość treli zmienia się w czerwcu. Zgodnie z legendą zasłyszaną w rodzinie oraz potwierdzoną w relacji Rybowskiego, ten niezwykły ptak: „przed Wniebowzięciem odfruwa z gęstwiny do borów zwoływać ptactwo to, które ma śpiewać pieśń wstępującej do nieba Matce Boskiej i Jej w podróży towarzyszyć. Ale ptaszki te na ziemię nie wracają, tylko śpiewają odtąd w raju”3
Rybowski przywołuje legendę z okolic Krakowa: w maju świat rozbrzmiewa śpiewem – za dnia muzyką, nocą słowikami. Widząc radość ludzi i ich beztroskę, Pan Bóg, martwiąc się o ich przyszłość, pyta św. Wita: „Czy już w życie jest piętka [tzn. pojawiają się pierwsze ziarnka]?”. Święty, ogłuszony ptasim śpiewem, odpowiada: „Nie słyszę, Panie, dopóki ptaki nie zamilkną”. Bóg pozwala mu więc je uciszyć i od połowy czerwca ptaki milkną. Ludzie zaś, nasyceni urokami, podejmują letni trud, by zapewnić sobie na zimę pożywienie. Stąd też znane nam przysłowie: Na święty Wit, słowiczek cyt. Cykliczne obserwacje przyrody pozwoliły stworzyć ludziom „kalendarz” oparty na przysłowiach systematyzujących prace w polu. Obserwacje te przyczyniły się również do odczytywania pogody. Tak też wierzono, że słowik potrafił ją przepowiadać, bowiem: „jeżeli zaraz z wieczora swój koncert zaczyna, a rzewnie i wesoło nuci przez noc całą, to spodziewać się należy pogody stałej i długotrwałej. Gdy zaś śpiewa w większych przerwach i dopiero nad ranem z ożywieniem pienie zawodzi, wtedy niebawem słota nastanie”4.
Z racji nazwiska też chciałabym mieć jakąś supermoc, ale wokal mam niestety bardzo nieadekwatny do oczekiwań, a zmianę pogody przepowiadam bólem kolana. No ale – skąd się w ogóle słowik wziął? Legenda głosi, że mały Jezus, korzystając z przywilejów dzieciństwa, bawił się w okolicy swojego domu, kiedy dzieci – wiedząc, że jest kimś bardzo wyjątkowym – prosiły o stworzenie ptaka. Same ulepiły z gliny istotę z kocią głową i tułowiem ptaka (o tym w innym felietonie), a zdając sobie sprawę z braku zdolności plastycznych… „zaczęły prosić, aby im Pan Jezusik zrobił innego lepszego ptaszka, tak wziął ziemi, ulepił słowika, sygnął go na murawkę mówiąc: »Ptaszku na murawkę, zbieraj sobie trawkę!«”5.
Wróćmy do nazwiska… Skąd się wzięło – mogę się domyślać, podsłuchując przy pracy mojego ojca i wspominając dziadka: „Pierwszy, kto nazwał śpiewaka wiosny słowikiem, musiał odczuć podobieństwo w jego śpiewie z dźwiękiem naszej mowy”6.
A skąd się wzięło słowo słowik? Jaka jest jego etymologia? Nazwa tego wyjątkowego ptaka, który swoją pieśnią zwiastuje wiosnę, ma fascynującą historię sięgającą głęboko w przeszłość języka prasłowiańskiego. Jak podaje Wiesław Boryś, pochodzenie słowa7 łączono z prasłowiańskim przymiotnikiem *solvъ, oznaczającym coś „żółtawoszarego”, od którego miał wziąć się rzeczownik *solvьjь ‘słowik’. Od tej formy, poprzez dodawanie przyrostków, powstały słowiańskie określenia. W języku polskim wyraz słowik wywodzi się od formy *solvikъ. W etymologii naiwnej próbowano rekonstruować wyraz słowik jako „ten, który śpiewa” lub „ptak głosu”. Zatem, słysząc trele słowika, warto przypomnieć sobie, że jego nazwa niesie ze sobą tysiącletnią historię słów, barw i dźwięków. Natomiast w polskiej kulturze ludowej pełni również funkcję sakralną.
Małgorzata Słowik
1 M. Rybowski, Słowik. Obrazek z historii naturalnej, Lwów 1899.
2 Tamże, s. 28.
3 Tamże, s. 36.
4 Tamże, s. 35–36.
5 Tamże, s. 20.
6 Tamże, s. 11.
7 W. Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 2005, s. 559.
Redakcja na stronie Julia Wolny, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych.
O słowikach - ptakach i ich legendarnej genezie, znaczeniu w kulturze ludowej, przysłowiach, pochodzeniu słowa i... nazwiska - Małgorzata Słowik.