Żadnych knajpowych nawyków

W poszukiwaniu żywej muzyki wiejskiej
Dokument „Agonia” stworzony przez Tomasza Knittela i Adama Struga to wyprawa przez Polskę powiatową, kino drogi, podążające śladem wykonawców muzyki tradycyjnej. Dzieło poszukuje jej i pokazuje jej fascynujące, różnorodne przykłady, stojące w opozycji do trendów muzycznych głównego nurtu.
 
Mimo że w filmie wybrzmiewa fascynujący materiał muzyczny, pokazywani wykonawcy – co kluczowe dla prowadzącego poszukiwania instrumentalisty i wokalisty, Adama Struga – są przedstawicielami odchodzącej mniejszości, a tak zwana muzyka ludowa jest zapominana i spychana na margines społecznych zainteresowań kulturalnych. Projekt zatytułowany jest „Agonia” – co podkreślać ma powolną śmierć takiej twórczości. W ten sposób twórcy filmu komentują zebrany przez siebie materiał, choć osobiście inaczej zrozumiałam pokazane przez nich nagrania i różnorodne przykłady działania lokalnych społeczności. Tam, gdzie filmowcy widzieli śmierć tradycji, ja zobaczyłam fascynującą mozaikę form grania tej – rzeczywiście marginalizowanej, ale dlaczego zaraz umierającej – muzyki.
 
Autorzy wyróżniają trzy płaszczyzny muzyki, którą określają polską muzyką tradycyjną: gminną (zwaną plemienną), szlachecką i kościelną. Podróżując po Polsce i pokazując różnorodne formy takiej twórczości, zastanawiają się nad tym, dlaczego i w jaki sposób odchodzi ona w niepamięć. Namysł ten nie sprowadza się w ich narracji tylko do muzyki – jeżdżąc tak i rozmyślając, zdają się poszukiwać jakiegoś narodowego ducha – i rozważają, dlaczego Polacy utracili swoją tożsamość. W podróży odwiedzają interior radomski, Kurpiowszczyznę oraz Podhale, w ten sposób odkrywając przed widzem poszczególne tradycje muzyczne, wypływające z odmiennych źródeł historycznych i z odmiennych przestrzeni. Opowiadają historie: kobiety śpiewającej a cappella pieśni z XIX wieku, młodego chłopaka uczącego swoich rówieśników, jak kiedyś grano na akordeonie, kobiety, która wbrew dawnym stereotypom o muzykowaniu zakochała się w skrzypcach od pierwszego usłyszenia, mieszkańców Podhala, którzy po wizycie Jamajczyków tchnęli zupełnie nowego ducha w dotychczasowe postrzeganie tradycyjnych utworów, góralskiego nauczyciela muzyki ludowej oduczającego swoich uczniów „knajpowych nawyków” i doskonalącego tak zwaną autentyczność gry, a także miejscowości, w której małżeństwo naukowców przywróciło obyczaj tańczenia i grania dawnych, praktycznie zapomnianych utworów. Właśnie z tych elementów filmowcy składają opowieść o jednoznacznej sytuacji „polskiej muzyki tradycyjnej”. Jednak oglądając ten dokument, miałam nieodparte wrażenie, że prezentowany jest mi zestaw historii o kompletnie różnych sytuacjach wiejskiej muzyki granej na żywo, wynikających z wielorakiego rozumienia tego, czym ona tak naprawdę jest. 
 
Różnorodność ta uderza mnie do tego stopnia, że trudno mi pomieścić pokazane w dokumencie przykłady w jednej kategorii. Patrząc na sposoby definiowana polskiej muzyki tradycyjnej, przyjmuję tu perspektywę teoretyczną Piotra Grochowskiego opisaną przez niego w pracy Od folkloru do in crudo. Czy możliwa jest kontynuacja wiejskich tradycji muzycznych? (2016). Autor ten zastanawia się, czy tradycyjna muzyka wiejska to zjawisko wyłącznie historyczne, czy ciągle istniejące i czy folklor muzyczny jest wciąż żywy. Badacz ten nie pisze o agonii tradycji, lecz skupia się na wyraźnym w PRL-u wyjęciu dawnej muzyki wiejskiej z pierwotnego kontekstu społeczno-kulturowego i przeniesieniu jej na sceny miejskie. Wyszczególnia on dwa podejścia do tradycji muzycznej – „folkowe” i „purystyczne”. To drugie nazywa też rekonstrukcyjnym, bo opiera się ono na założeniu, że celem muzyków jest granie w sposób pozbawiony stylizacji, aranżacji i wykorzystywania nowych instrumentów. To podejście cechuje opisana przez Grochowskiego niechęć do folkloru w formie wytworzonej przez PRL-owskie mechanizmy władzy – stygmatyzujące wiejską muzykę i wikłające wykonawców w służbę instytucjom państwowym. „Folklorystyczny” koncept tworzenia muzyki podąża za innymi wyznacznikami. Chce kierować muzykę wiejską do jak najszerszej grupy odbiorców, łączyć mieszkańców wsi i miasta oraz komercjalizować ją: nie konserwować tradycji, ale odtwarzać ją, przetwarzać i rozwijać. 
 
Grochowski krytykuje to sztywne rozgraniczenie na dwa nurty, pokazując, jak dynamiczne są sposoby myślenia o muzyce wiejskiej oraz o sposobach i przestrzeniach jej wykonywania. Badacz podkreśla, że przedstawiciele nurtu rekonstrukcyjnego nie zakładają, iż muzyka ludowa pozostała w przeszłości i jako taka potrzebuje rekonstrukcji, lecz są ciągle zainteresowani przetwarzaniem jej: dziedzictwem żywym, czyli zmiennym. Takie podejście wynika z procesualnego rozumienia muzyki ludowej – modyfikowanej przez pokolenia, ale też przez jednostki wykonujące w różnych wariantach te same utwory, co wynika z kolektywnego charakteru tego dziedzictwa.
 
Justyna Bobrowska w rozdziale książki Polska folklorystyka muzyczna. Dzieje zbiorów i badań oraz charakterystyka cech stylistycznych polskiej muzyki ludowej (2000) wyróżnia następujące cechy muzyki ludowej: ustna forma przekazu, anonimowość i zbiorowy charakter twórczości, wariabilność, długa żywotność repertuaru oraz prostota formy. W takim ujęciu należałoby odrzucić pogląd, że przez zmiany repertuarowe współcześni muzycy są jakkolwiek gorsi czy mniej tradycyjni, a puryzm nie wyklucza indywidualnego przekształcania tradycji. Nie ma też nic niestosownego w przekazie wiedzy pomiędzy wiejskimi muzykantami a zespołami folkowymi grającymi głównie w mieście.
 
Przyjmując przywołany za Grochowskim podział na nurt purystyczny i folklorystyczny, uznać można, że pokazana w filmie „agonia” muzyki ludowej nie jest jednoznaczna – niektórzy wypowiadający się w dokumencie artyści definiowali to, co robią, jako odchodzące w niepamięć rzemiosło, inni – jako ciągle aktualną twórczość, otwartą na wpływy, działania komercyjne i glokalizację. Jeśli weźmiemy pod uwagę krytykę tego sztywnego podziału na dwa nurty, główny schemat narracji filmowej o miejscu muzyki tradycyjnej we współczesnym świecie może sugerować jej gettoizację. Najbardziej kategoryczne sądy powtarzane są nieustannie przez narratora – poszukującego rekonstruowanej, wiejskiej muzyki, bo „nowa jest dziadowska”. Z zachwytem opowiada on o ingerencji akademików w lokalną kulturę i muzykę na Kurpiach, nazywając ją pracą u podstaw z autochtonami. Generalnie główny przekaz skupia się na dbaniu o to, żeby muzyka „została na miejscu”. 
 
Ewa Grochowska w pracy W zasięgu głosu: pieśń, obrzęd, wspólnota (2021) pisze, że w dawnej ludowej muzykalności podstawową funkcją śpiewu była komunikacja. Choć można przyjąć, iż każda muzyka to komunikat, współczesne granie na żywo to przede wszystkim pokaz dla publiczności. W pokazanych w filmie czy opisanych przez Grochowskiego przykładach nie funkcjonuje ona jako codzienny, rutynowy element dnia, ale jako sztuka lub rzemiosło. Miejsce muzyki się zmienia i coraz rzadziej grana jest ona na żywo w wiejskich wspólnotach. Nie musi to oznaczać, że jest ona w „agonii”. Przyjęte przez autorów dokumentu założenia, że twórczość ludowa musi pozostać – geograficznie i kulturalnie – na prowincji dla czystości formy, jakość muzyki jest mierzalna i możliwa do obiektywnej oceny, a jej współczesne gatunki to „koniec muzycznego świata” – nie są jedynym możliwym ujęciem i nie są punktem widzenia przyjmowanym przez rozmówców z filmu. Owszem, wszyscy wykonawcy tej muzyki chcą chronić zapomniane sposoby grania i priorytetyzują autentyczność: chcą chronić muzykę, w której „nuty są niemożliwe”. Nie przeszkadza im to jednak przekazywać swoich umiejętności młodszym osobom, grać dla różnorodnej publiczności i modyfikować utwory we współdziałaniu ze zmieniającym się światem – tak, jak drogę współczesnej muzyki wiejskiej opisywał Piotr Grochowski (2016). Oglądając dokument „Agonia”, miałam nieoparte wrażenie, że jego twórcy „fetyszyzują” obraz raju utraconego – podczas gdy ich rozmówcy w dalszym ciągu mówią o tradycyjnej muzyce jako o sztuce żywej, uspołecznionej i przekształcającej się wraz ze zmieniającymi się czasami. 
 
Aniela Bocheńska 
 
fot. kadr filmowy
 
Bibliografia 
J. Bobrowska, Muzyka ludowa, [w:] tejże, Polska folklorystyka muzyczna. Dzieje zbiorów i badań oraz charakterystyka cech stylistycznych polskiej muzyki ludowej, Katowice 2000. 
E. Grochowska, W zasięgu głosu: pieśń, obrzęd, wspólnota, „Glissando” 2021, nr 41 (2), s. 30–35. 
P. Grochowski, Od folkloru do in crudo. Czy możliwa jest kontynuacja wiejskich tradycji muzycznych?, [w:] Jarmark tradycji. Studia i szkice folklorystyczne, Toruń 2016. 
 
Korekta na stronie: Brygida Jasińska, studentka kierunku e-edytorstwo i techniki redakcyjne na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. 
Skrót artykułu: 

Dokument „Agonia” stworzony przez Tomasza Knittela i Adama Struga to wyprawa przez Polskę powiatową, kino drogi, podążające śladem wykonawców muzyki tradycyjnej. Dzieło poszukuje jej i pokazuje jej fascynujące, różnorodne przykłady, stojące w opozycji do trendów muzycznych głównego nurtu.

Dział: 

Dodaj komentarz!