
Vidana jest jednym z zespołów nagrodzonych podczas Konkursu „Scena Otwarta” odbywającego się w ramach 35. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Ludowej „Mikołajki Folkowe”. Laureaci trzeciej nagrody w rywalizacji konkursowej w rozmowie z Mariuszem Sanokiem opowiedzieli o początkach działalności muzycznej, wrażeniach z festiwalu, własnej twórczości, a także o planach dotyczących koncertów i wydania kolejnej płyty.
Znacie się długo, a zespół działa od początku 2025 roku. Jak rozpoczęła się wasza muzyczna przygoda?
Vidana Blonska: Śpiewam, odkąd pamiętam. Pracowałam też jako stylistka, projektując oraz szyjąc ubrania etniczne i nowoczesne. Zaczęłam łączyć muzykę i modę poprzez nagrywanie folkowych utworów i występowanie w moich kreacjach. Stało się to moim znakiem rozpoznawczym. Denis tworzył aranżacje muzyczne – w ten sposób powstał zespół.
Denis Shvets: Poznaliśmy się z Vidaną pięć lat temu, na jednym z konkursów muzycznych, w którym brałem udział z innym zespołem elektronicznym jako perkusista. Spodobały mi się wykonania Vidany, jej charakterystyczny głos. Skontaktowałem się z nią na Instagramie i nawiązaliśmy współpracę. Dotychczas stworzyliśmy wspólnie już ok. 20–30 utworów.
fot. Emma Orpik
V.B.: W planach są setki projektów, brakuje jedynie czasu na ich realizację.
D.S.: Zacząłem komponować muzykę, próbować różnych gatunków, korzystając ze swojego doświadczenia. Grałem post-rock, elektronikę, folk, jazz. Teraz próbuję to wszystko połączyć we współczesnych aranżacjach, wraz z różnymi instrumentami, na których uczę się grać samodzielnie. W 2025 roku znaleźliśmy swój styl i konsekwentnie go rozwijamy.
V.B.: Na początku maja otrzymaliśmy zaproszenie na ukraińsko-polskie wydarzenie folkowe. Przygotowali śmy program, jednak niestety imprezę odwołano…
D.S.: …a my zdecydowaliśmy się dalej tworzyć w tym nurcie. Uznaliśmy, że potrzebujemy chórków. Vidana znała się z Anastasiią Kulinich, współpracowali śmy muzycznie już wcześniej. Anastasiia zgodziła się wspomóc nas swoim woka lem i dołączyła do projektu.
Kiedy poczuliście, że Wasza twórczość jest gotowa na występy konkursowe?
D.S.: Zagraliśmy program festiwalo wy na Folkcase w Ostrowcu Świętokrzyskim. Pierwszy raz śpiewaliśmy w języku polskim. Vidana martwiła się swoim akcentem, tym, jak zostaniemy odebrani, ale dotarły do nas bardzo pozytywne opinie. Po tym występie zespół Svahy zaprosił nas także na festiwal Pałukowisko. Dzięki tym wydarzeniom poczułem się pewniej z naszą muzyką.
Co do programu festiwalowego – podczas Sceny Otwartej usłyszeliśmy m.in. utwór „Chmiel”, który pojawia się na konkursie co roku. Skąd pomysł na Waszą aranżację?
D.S.: Vidana pokazała mi tę piosenkę i długo namawiała na skomponowanie naszej wersji. Ten kawałek powstał tydzień przed Folkcase'em i zdecydowaliśmy się dodać go do programu, zobaczyć, jak brzmi na scenie.
V.B.: Trudno jest wziąć na tapet znaną piosenkę i przedstawić ją w całkowicie nowy sposób. W Ukrainie też są takie utwory.
Jak w przypadku kołysanki „Koteczku”?
V.B.: Tak, to bardzo popularna kołysanka ukraińska, jej oryginalny tytuł to „Котику сіренький”. Uznałam, że warto zaprezentować ją polskim słuchaczom, porównać z kołysanką „Kotki dwa”.
Spodziewaliście się, że odniesiecie sukces na Mikołajkach Folkowych?
D.S.: Muszę przyznać, że mieliśmy pewne wątpliwości po prezentacji zgłoszeń.
V.B.: Widziałam, że wszyscy grają akustycznie, a my elektronicznie – nie przez to, że nie potrafimy grać, ale dlatego, że taki właśnie mamy styl. Jednak ta odmienność trochę mnie martwiła.
D.S.: Słuchałem wszystkich wykonawców, gdy pojawiła się lista zakwalifikowanych. Byłem zachwycony poziomem uczestników. Tym bardziej jest nam miło, że zostaliśmy wyróżnieni z grona tak różnorodnych twórców.
Co najbardziej zapadło Wam w pamięć podczas festiwalu?
V.B.: Tuż po dotarciu do Chatki Żaka dostałam telefon od nauczycielki mojego syna – spadł ze schodów i podejrzewano, że złamał rękę. Czekałam na występy, wyniki, a jednocześnie zastanawiałam się, co dzieje się w Warszawie. Chciałam nawet wracać, na szczęście okazało się, że do złamania nie doszło. Dlatego moje emocje związane z samym festiwalem były nieco przytłumione.
D.S.: Później spotkała nas kolejna „przygoda”. Wśród naszego instrumentarium znajduje się stara niemiecka fisharmonia, którą dostaliśmy w prezencie. Podczas próby nie mogłem jej włączyć. Próbowałem przeróżnych sposobów. Powiedziałem do dziewczyn: „Trzymajcie śrubokręt, działajcie” [śmiech]. Na szczęście udało się ją naprawić.
V.B.: Mieliśmy podobną „przygodę” na naszym pierwszym festiwalu.
D.S.: Właśnie na Folkcase! Tuż przed próbą smyczek do harfy pękł. Festiwal odbywał się w lesie, w dodatku była niedziela, sklepy i warsztaty zamknięte. Pytałem więc wszystkich, czy może nie mają smyczka – jak możesz się domyślić, nikt nie miał. Na szczęście znaleźliśmy klej, trytytkę i się udało.
V.B.: To był bardzo fajny koncert. Pamiętam, że ludzie krzyczeli: „Jeszcze jeden!”. Pomyślałam sobie wtedy, że mój wschodni akcent już mi tak nie przeszkadza.
Czy macie już plany na koncerty po Mikołajkach?
D.S.: Mniej niż miesiąc temu [rozmowa z zespołem odbyła się 13 grudnia 2025 roku – przyp. red.] występowaliśmy na 21. Ogólnopolskim Festiwalu Jeremiego Przybory „Stacja Kutno”. Zgłosiliśmy się w ostatniej chwili i… wygraliśmy pierwszą nagrodę. Za rok zagramy tam jako goście. Po tym festiwalu dostaliśmy też zaproszenie na Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie.
W serwisach streamingowych można już znaleźć Wasz pierwszy album. Czy planujecie kolejny?
D.S.: Tak, mamy kilka piosenek. Jeden z utworów jest praktycznie gotowy. Vidana przetłumaczyła na język polski ukraińską piosenkę „Вербовая дощечка”, w przekładzie jej tytuł brzmi: „Wierzbowa deseczka”. Kolejną jest „Służyłam u Pana”, którą zagramy na dzisiejszym koncercie finałowym [wywiad przeprowadzany był przed Koncertem na Sobotę podczas 35. Mikołajek Folkowych – przyp. M.S.].
V.B.: Oprócz tego pracujemy z Denisem na etacie od rana do wieczora. Utwory pewnie pojawią się najpierw w formie singli, czas na płytę przyjdzie później.
Na koniec chciałbym Was poprosić, żebyście jednym zdaniem podsumowali Mikołajki Folkowe.
V.B.: Świetna atmosfera. To była okazja, by zobaczyć, że Polacy pielęgnują swoją kulturę, i chciałabym, żeby w Ukrainie było podobnie. Wiadomo, nie jest to teraz najważniejsza potrzeba, mamy wojnę. Ale chciałabym, żeby w przyszłości tak było.
D.S.: Bardzo się cieszymy, że jesteśmy tutaj, wśród tych artystów, że mieliśmy okazję zagrać z nimi na jednej scenie.
V.B.: Nasza muzyka została dobrze odebrana. Czujemy się widziani, słyszani i doceniani.
Dziękuję Wam za rozmowę!
Wstępna redakcja: Gabriela Jasielska, studentka 2. roku filologii polskiej II stopnia na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Vidana jest jednym z zespołów nagrodzonych podczas Konkursu „Scena Otwarta” odbywającego się w ramach 35. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Ludowej „Mikołajki Folkowe”. Laureaci trzeciej nagrody w rywalizacji konkursowej w rozmowie z Mariuszem Sanokiem opowiedzieli o początkach działalności muzycznej, wrażeniach z festiwalu, własnej twórczości, a także o planach dotyczących koncertów i wydania kolejnej płyty.