
W listopadzie 1929 roku żydowska dziewczynka Ania opisała swoje spotkanie z małą Polką: „Siedzę sobie przy stole i jem obiad. Nagle usłyszałam kilka słów piosenki. Otwieram okno i patrzę. Na podwórku stała polska dziewczynka. Była bosa i zamiast palta miała chustkę (był deszcz). Żal mnie ogarnął, i rzuciłam 20 groszy. Dziewczynka zaczęła wołać, żeby jej rzucono parę butów. Mówiła: – Nawet takie zupełnie podarte. Niech nie skąpią i niech się nade mną zlitują. Jedna służąca rzuciła podarte pantofle na wysokich obcasach. Poprosiłam mamusię, żeby pozwoliła oddać moje buty. Mamusia się zgodziła i kazała ją zawołać [...]. Ona przymierzyła buty i powiedziała, że są piękne (były stare). Mamusia się spytała, dlaczego nie idzie do służby. Dziewczynka powiedziała, że ojciec zakochał się w siostrze matki, więc bił matkę i męczył. Potem matka urodziła braciszka, a sama umarła, a ojciec z tą panią uciekli, i teraz ona jest najstarsza w domu i musi karmić rodzeństwo”1.
Cytowany powyżej fragment listu prezentuje niejako sytuację odwróconą – to żydowska dziewczynka pisze o muzykującej Polce. Zdecydowana większość wzmianek w „Małym Przeglądzie” dotyczy jednak muzykujących dzieci żydowskich: „[…] dziadek nie poznał mnie, bo byłem obdarty. Potem ucieszył się i powiedział do babci: – dobrze zrobiłaś, że go przywiozłaś. Będę go uczył grać […]. Dziadek wtedy dobrze zarabiał. Grał na weselach […] i tak było mi dobrze, bo uczyłem się grać na skrzypcach i w szkole […]. Ale nareszcie dziadek zachorował. W szpitalu był 5 dni, a dwa miesiące leżał w domu. Więc już i tu była wielka bieda. Aż dziadek powiedział, że pójdę grać na podwórkach. Ja zacząłem płakać, bo się Uliczne piosenki z łódzkiego getta Singing for Survival wstydziłem i bałem. Były wtedy wakacje i ja do szkoły nie chodziłem, ale miałem kolegów i nie chciałem, żeby wiedzieli, że po podwórkach chodzę. Dziadek zaczął tłomaczyć [pisownia oryginalna – przyp. E.G.], iż to nie wstyd, że czy w teatrze, czy na weselu, czy w restauracji, czy na podwórku – jednakowe jest przecież granie. A jak nie pójdę, nie będę jadł, bo nie ma. Babka mówiła, że może ktoś usłyszy, jak gram, to się mną zajmie. I tak się właśnie stało. Wiedziałem, że bieda, więc co było robić. Poszedłem z wujkiem, bo jeszcze Warszawy nie znałem dobrze i nie umiałem stroić skrzypiec. Wuj będzie czekał przed bramą, a ja wszędzie wejdę. Więc dobrze. Akurat był ciepły dzień i godzina 12. I poszliśmy na ulicę Kupiecką, numer 18. Umiałem dopiero trzy kawałki: jeden, co mnie dziadek nauczył z teatru, z przedstawienia Dybuk, drugi był »Spotkamy się na Nowym Świecie«, a trzeci »Kinderjur«, o siłaczu Brajtbardzie. Ostatnie najlepiej się podobało i musiałem czasem parę razy powtarzać. Z nut lepiej grałem, ale na podwórko nut się nie bierze. Zaraz na pierwszym podwórku zarobiłem 37 groszy i tak chodziłem do wieczora. Nie byłem jeszcze przyzwyczajony, więc się bardzo zmęczyłem. Najwięcej bolały mnie nogi od chodzenia i palce, ale zarobiłem w ten pierwszy dzień 3 złote. Na drugi dzień chodziliśmy po ulicy Pawiej, a na trzeci dzień grałem na Dzielnej i kawałek Nowolipek. Ludzie dziwili się, że taki mały gra i rzucali pieniądze […]. Najlepiej grać od godziny 9 do 12 w południe. Potem już mniej dają, bo różni chodzą i już ludzie niecierpliwią się, że każdemu przecież nie mogą rzucać. Jeżeli była pogoda, aż do wieczora chodziłem”2.
Zacytowane powyżej relacje dzieci pochodzą sprzed II wojny światowej. Jak kształtowała się sytuacja muzyków ulicy w latach 1939–1945? Atmosfera w całym kraju uległa diametralnej zmianie, a muzyków żydowskich dotknęły antysemickie represje władz okupacyjnych.
W założonym przez nazistowskie władze Getcie Warszawskim funkcjonowała Wielka Orkiestra Symfoniczna, a poszczególni muzycy dawali mniejsze bądź większe koncerty w zlokalizowanych na terenie getta kawiarniach, były to: Femina, Melody Palace, Nowoczesna czy Sztuka, jednak – zwłaszcza na samym początku tworzenia tzw. dzielnicy żydowskiej, mniej więcej do 1940 roku – muzyka pojawiała się nie na scenie, lecz w przestrzeni publicznej, tj. na ulicy: „Zanim jeszcze zaczęła się jakakolwiek zorganizowana działalność muzyczna w środowisku żydowskim okupowanej Warszawy, głodujący muzycy zarabiali, tworząc »podwórzowe« orkiestry, w których udział brali znani warszawscy muzycy, m.in. Adam Furmański – dyrygent, Bernard Lewinson – skrzypek, Ludwik Holcman, Dutlinger i inni”3.
Twórczość w Getcie Warszawskim, w cytowanym powyżej artykule, scharakteryzował Marian Fuchs, który jest także autorem pogłębionej publikacji o muzyce żydowskiej – Muzyka Ocalona, Judaica Polskie. Z kolei pieśni z getta łódzkiego zebrała i zanalizowała izraelska badaczka Gila Flam w publikacji Singing for Survival: Songs of the Lodz Ghetto, 1940–45. I tę pracę chciałabym przybliżyć w niniejszej EtnoLekturze.
Praca Flam napisana została na podstawie przeprowadzonych wcześniej etnomuzykologicznych badań, w tym wywiadów z dawnymi mieszkańcami getta łódzkiego. Rozmowy zostały przeprowadzone już w Izraelu, w latach 80. XX wieku, a więc stosunkowo późno. Jednakże nie jest to przypadek odosobniony. Mimo upływu lat, wciąż bada się takie wątki i prowadzi dociekania w duchu antropologicznej postpamięci i zgłębiania tzw. memorii4. W kontekście badań nad spuścizną i pamięcią Żydów pochodzących z Polski prace w tym nurcie prowadzi także doktorantka w Instytucie Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego – Agnieszka Jeż.
Gila Flam zarejestrowała utwory wykonywane zarówno w języku polskim, jak i w jidysz. Zebrane pieśni, biorąc pod uwagę w szczególności kontekst wykonawczy, podzieliła na grupy, w których znalazły się utwory:
– domowe,
– uliczne,
– teatralne,
– wykonywane w organizacjach młodzieżowych,
– związane z miejscem pracy,
– współczesne pieśni upamiętniające Holocaust5.
Interesujący mnie repertuar pieśni ulicznych w większości nagrano w wykonaniu jednego informatora – Yaakova Rotenberga, urodzonego w Łodzi w 1926 roku. Łącznie utworów z kategorii „uliczne” zarejestrowano 18, a ich tematyka poruszała w szczególności zagadnienia: głodu w getcie, nadziei na zmianę, wezwania do walki, buntu, jak również zawierała krytykę autorytetów żydowskich i braku podejmowania przez nich działań. Ten ostatni wątek związany jest z działalnością Chaima Rumkowskiego. Zdecydowana większość utworów to kontrafaktury tekstowe: nowe pieśni pisane były do dawnych żydowskich melodii, czasami też polskich.
Postacią charakterystyczną getta łódzkiego był śpiewak Yankele Hershkowitz (na skrzypcach towarzyszył mu, pochodzący ze stolicy Austrii, skrzypek Karl Rosentsweig). Hershkowitz jest też autorem utworu „Rumkowski Chaim”, który – jak zanotowała Gila Flam w trakcie swoich badań – przez jednego z jej rozmówców określony został jako ha-shir-hagadol, czyli… „hit”. Być może dziś nieco kontrowersyjne wydaje się mówienie o hicie pochodzącym z getta, jednakże pomimo okropnych, wyniszczających warunków życia, także tam funkcjonowała muzyka dająca upust emocjom. Jak bardzo twórczość ta była zróżnicowana i bogata, uświadamia – na przykładzie getta łódzkiego – Gila Flam. Poświęconą temu publikację, będącą etnomuzykologiczną pracą naukową (Flam pracuje też w US Holocaust Memorial Museum), czyta się z zapartym tchem. Wszystkim zainteresowanym tematyką żydowską polecam tę pozycję, choć niestety na razie nie jest ona dostępna w języku polskim. Na koniec pragnę też podziękować recenzentce mojej dysertacji doktorskiej – prof. Bożenie Muszkalskiej – za zwrócenie mi uwagi na istnienie tej, jakże ważnej dla mojego tematu badawczego, publikacji.
Wybrana literatura
G. Flam, Singing for Survival: Songs of the Lodz Ghetto, 1940–45, University of Illinois Press, Urbana and Chicago 1992, s. 3.
M. Fuchs, Życie muzyczne w gettach Warszawy, Krakowa i Łodzi, „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego” 1972, nr 82, s. 42.
K. Kaniowska, „Memoria” i „postpamięć” a antropologiczne badanie wspólnoty, „Łódzkie Studia Etnograficzne” 2004, t. 43, s. 25.
Anka, „Mały Przegląd” 1929, nr 47, s. 2.
„Mały Przegląd” 1928, nr 9, s. 6.
1 Zob. Anka, „Mały Przegląd” 1929, nr 47, s.
2. 2 Zob. „Mały Przegląd” 1928, nr 9, s. 6.
3 Zob. M. Fuchs, Życie muzyczne w gettach Warszawy, Krakowa i Łodzi, „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego” 1972, nr 82, s. 42.
4 „Memoria i postpamięć zamykają się w narracjach, których niezbywalnym elementem są także treści wyobrażeń. W rekonstrukcji i interpretacjach tych narracji treści te w antropologii zyskują wartość równą innym danym”. Zob. K. Kaniowska, „Memoria” i „postpamięć” a antropologiczne badanie wspólnoty, „Łódzkie Studia Etnograficzne” 2004, t. 43, s. 25.
5 Zob. G. Flam, Singing for Survival: Songs of the Lodz Ghetto, 1940–45, Urbana–Chicago 1992, s. 3.
Źródeł dotyczących przedwojennej muzyki ulicznej żydowskich mieszkańców Polski jest niewiele. Są to materiały o różnej proweniencji, w tym artykuły prasowe zamieszczane m.in. w „Małym Przeglądzie” – bezpłatnym piątkowym dodatku do dziennika „Nasz Przegląd”, ukazującym się w latach 1926–1939. Czytamy tam głównie relacje o wydarzeniach widzianych, odczuwanych, a następnie opisanych z perspektywy dziecka, czasem są to również historie o najmłodszych.