
Jak co roku w drugiej połowie sierpnia Stare Miasto zmieniło się w miejsce pełne atrakcji, kolorów, muzyki, a przede wszystkim artystów, twórców kultury ludowej i uczestników wrażliwych na ich sztukę. Wszystko to dzięki Festiwalowi Re:tradycja, organizowanemu przez Warsztaty Kultury w Lublinie. Starannie zadbano, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie w bogatym i różnorodnym programie wydarzenia. Tegoroczna edycja festiwalu odbyła się w dniach 21–24 sierpnia.
Julia Baczewska
Julia Garwacka
Studentki kierunku kulturoznawstwo w Instytucie Nauk o Kulturze UMCS
W sobotę 23 sierpnia na rynku pojawiły się tłumy ludzi. Przyjazne uśmiechy i gwar rozmów sprawiły, że deszczowa pogoda nie zepsuła nastroju – wręcz przeciwnie, miejsce tętniło energią. Spacerujący mogli podziwiać zawieszonego w Bramie Krakowskiej pająka, czyli dawną ozdobę ludową wykonywaną ze słomy, papieru i bibuły. Instalację przygotowała Iwona Barecka, potwierdzając wybitną umiejętność wykonawstwa charakterystycznych dla Lubelszczyzny ozdób, których znaczenie podkreśla zeszłoroczny wpis na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Polski. Nie sposób było przeoczyć stoisk wystawionych w ramach jarmarku, na których ponad stu rzemieślników z różnych regionów Polski prezentowało swoje prace, niejednokrotnie tworząc je na żywo, by uczestnicy mogli przyjrzeć się procesowi ich powstawania. Była to jedna z głównych atrakcji – w końcu Festiwal Re:tradycja jeszcze kilka lat temu znany był właśnie jako Jarmark Jagielloński.
W zacisznych salach Warsztatów Kultury zwiedzający mogli obejrzeć wystawę „Taniec uchwycony”, prezentującą fragment zbiorów Archiwum Muzyki Ludowej i Tańca Ludowego w Budapeszcie. Archiwum od lat 40. XX wieku dokumentuje tradycyjne tańce, tworząc jedną z największych kolekcji tego typu w Europie. Fotografie ukazywały, w jaki sposób taniec odzwierciedla codzienne życie, obrzędy i lokalne tradycje. Na zdjęciach uchwycono różnorodne formy tańca, od gyereklakodalom, czyli węgierskiej dziecięcej zabawy w wesele, podczas której odtwarzano role dorosłych w tradycyjnych obrzędach weselnych, przez energiczny verbunk, typowy dla Czech i Słowacji taniec wojskowy mężczyzn, po improwizowany czardasz czy nieco dramatyczny Bene Vendel halottas, „martwy taniec” wykonywany na weselach i pogrzebach. Fotografie zatrzymały w kadrach gesty, stroje oraz pamięć, że taniec to nie tylko ruch, lecz także forma wspólnotowego bycia.
Patio Warsztatów Kultury stało się miejscem warsztatów plecionkarskich prowadzonych przez Ryszarda Machowskiego. Pod okiem mistrza uczestnicy mieli okazję wypleść własne koszyki z wikliny. Trzeba przyznać, że grupa wykazała się nieprzeciętnymi umiejętnościami, a prace postępowały naprawdę sprawnie.
W Galerii Sztuki Ludowej natomiast można było obejrzeć wystawę jubileuszową poświęconą twórcom z Jastrzębia-Zdroju – państwu Soremskim. Pani Małgorzata tworzy koronkowe obrusy, serwety i dekoracje, a pan Jerzy rzeźby przedstawiające postaci biblijne, świętych czy sceny obyczajowe. W pracach można było dostrzec rozwój warsztatu, a w przypadku artysty również eksperymentalne próby tworzenia w różnych materiałach – od drewna, przez węgiel i grafit, aż po kamień. Wystawa była kontrapunktem dla jarmarkowego zgiełku – spokojna i pełna detali, które wymagały zatrzymania, by je dostrzec.
W centrum handlowym Lublin Plaza swoich twórczych sił próbowali głównie najmłodsi uczestnicy festiwalu. Pod czujnym okiem pani Zofii Pacan grupa dzieci uczyła się haftu krzyżykowego, by następnie stworzyć oryginalne przypinki z haftem opoczyńskim. W tym samym czasie krótki koncert dała Kapela Yana Gisawy, wykonując tradycyjne melodie z wykorzystaniem nietypowego instrumentarium – saksofonu sopranowego, banjo tenorowego i barabanu. Koncert szybko przerodził się w potańcówkę, bo już po pierwszych taktach oberka korytarz centrum handlowego zamienił się w parkiet. Oprócz oberka wybrzmiała także polka i polonez, które zamknęły koncert. Widok par wykonujących ostatni taniec na wszystkich piętrach galerii był dość osobliwy, dlatego nie zabrakło również nieco skonfundowanej widowni. Wieczorem w sali widowiskowej Warsztatów Kultury odbył się pokaz filmu z cyklu „#ZnajdźRzemieślnika”. Jego główną bohaterką była Janina Wadowska, twórczyni ludowa pochodząca z Annoboru, niedaleko Lubartowa, która kultywuje tradycyjne dla tego obszaru wykonawstwo dekoracji ze słomy, kwiatów czy kłosów. Jak sama twierdzi, ma to we krwi, gdyż tym samym rodzajem rzemiosła specjalizowali się jej mama oraz dziadek. Film Mateusza Bornego przybliżył odbiorcom cały proces wykonywania ozdób ze słomy, który nie polega jedynie na pleceniu, lecz także na wcześniejszym sianiu, zbieraniu i suszeniu plonów oraz zaplanowaniu kolejnych etapów pracy zgodnie z porami roku i dorocznym kalendarzem obrzędowym. To żmudne i pracochłonne zajęcie, o czym odbiorcy nie zawsze pamiętają, patrząc na dzieło końcowe. Na sali nie brakowało wzruszeń – sama bohaterka, wspierana przez bliskich, podziękowała publiczności za ciepłe przyjęcie.
Tegoroczna edycja Festiwalu Re:tradycja potwierdziła, że kultura ludowa wciąż potrafi przyciągać, zachwycać i jednoczyć ludzi, inspirując do twórczych poszukiwań. Festiwal, umiejętnie łącząc pokolenia oraz historię z teraźniejszością, kolejny raz był miejscem spotkania różnych światów. A na takie spotkania warto czekać!

Pająk autorstwa Iwony Bareckiej
fot. E. Orpik
Julia Baczewska i Julia Garwacka - studentki kierunku kulturoznawstwo w Insytutcie Nauk o Kulturze UMCS - przybliżyły czytelnikom wydarzenia tegorocznej edycji Festiwalu Re:tradycja. Jak co roku w drugiej połowie sierpnia Stare Miasto zmieniło się w miejsce pełne atrakcji, kolorów, muzyki, a przede wszystkim artystów, twórców kultury ludowej i uczestników wrażliwych na ich sztukę. Wszystko to dzięki Festiwalowi Re:tradycja, organizowanemu przez Warsztaty Kultury w Lublinie. Starannie zadbano, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie w bogatym i różnorodnym programie wydarzenia. Tegoroczna edycja festiwalu odbyła się w dniach 21-24 sierpnia.
Na zdjęciu pająk autorstwa Iwony Bareckiej, fot. E. Orpik