Puuluup – estońscy pionierzy „zombie folku”

Puuluup od ponad dekady pozostaje na rosnącej fali popularności. W 2024 roku razem z hip-hopową grupą 5MIINUST reprezentował Estonię na Konkursie Piosenki Eurowizji i dotarł do samego finału. Obecnie to jedna z najpopularniejszych estońskich formacji, szczególnie chwalona za występy na żywo. Z przebywającymi w trasie koncertowej muzykami zespołu Puuluup, Ramem Tederem i Markiem Veissonem, rozmawiał Maciej Szajkowski.

Wasza muzyka określana jest prze wrotnie jako zombie folk.

Nazwa ta wiąże się z tradycyjnym instrumentem estońskim – talharpą. Ten pradawny chordofon nie był wykorzystywany w muzyce przez kilkadziesiąt lat, lecz teraz przeżywa renesans, więc… jest jak zombie. Dodajemy do jego akustycznego brzmienia elektronikę, zapętlenia, mnóstwo różnych przetworzeń i wszystko miksujemy. W ten sposób talharpa zyskuje drugie życie.

Na kiedy datowane jest powstanie talharpy?

Szacuje się, że około 1000 lat temu. Według jednej z teorii był to pierwszy smyczkowy instrument w Europie. Przybył do nas z Azji, prawdopodobnie przez Grecję, gdzie jego odpowiednikiem jest grecka lira. Około X wieku dotarł do Estonii wraz ze szwedzkimi osadnikami. Wiemy, że używano go w średniowieczu w całej Skandynawii. Do XIX wieku cieszył się dużą popularnością, głównie na zachodnim wybrzeżu Estonii. Przełom nastąpił w 1875 roku, gdy do naszego kraju przybył szwedzki misjonarz Lars Johan Osterblom. Uznał on granie na talharpie za grzeszne, dlatego na fali wzmożenia religijnego większość egzemplarzy zniszczono. Ostało się jedynie kilku muzyków, którzy potajemnie praktykowali grę. Na szczęście zachowały się nagrania wykonań z początku XX wieku pochodzące z Vormsi – wyspy tradycyjnie związanej z tym instrumentem. Od kilku lat obserwujemy swoisty renesans talharpy. Dla nas nie stanowi ona wiekowego zabytku, lecz normalny instrument, który z powodzeniem można wykorzystywać we współczesnych aranżacjach. 

Jak wygląda praktykowanie i pielę gnowanie muzyki folkowej w Estonii?

Są regiony, w których dbałość o kulturę etniczną jest bardzo istotna. Popularne instrumenty to między in nymi skrzypce, lõõtspill – instrument miechowy, jedno- lub dwurzędowy akordeon guzikowy – i naturalnie kusli, czyli cytry bałtycko-fińskie, nazywane też kannel, gusli czy kantele. Mamy starożytne pieśni runiczne, wciąż żywe w południowo-wschodniej części kraju, tak zwane regilaulud, o archaicznym typie harmonii. Ich melodie opierają się nie na akordach durowo-molowych, lecz na burdonie, czyli stałym dźwięku podstawowym. To charakterystyczne brzmienie określa się mianem śpiewu burdonowego, harmonią pieśni runicznych lub ludową harmonią estońską. W tle słychać dźwięk podstawowy, najczęściej wygrywany na instrumentach takich jak kannel, torupill (dudy) czy nasza hiiu kannel, czyli talharpa. Dysponujemy też bogatym archiwum fonograficznym zawierającym nagrania liczące ponad 100 lat. Myślimy jednak, że 99% twórczości z wykorzystaniem tradycyjnego instrumentarium muzycznego to zupełnie nowe propozycje, obrazujące nastawienie młodej generacji. Dobrym przykładem są tu brzmienia prezentowane podczas Viljandi Folk Music Festival, święta muzyki i kultury, któremu od lat patronuje prezydent Estonii.

Wygląda na to, że najmłodsze pokolenie jest w Estonii zaangażowane w kultywowanie tradycji ludowych. Czy możemy odnieść to zjawisko do całego regionu państw bałtyckich?

Można tak powiedzieć, z drobnymi różnicami. Nieco inaczej wygląda to na Litwie, Łotwie czy w Estonii.

Uznawani jesteście za pionierów no wej muzyki estońskiej czerpiącej z tradycji, ambasadorów Waszej kul tury. Czy tak to odczuwacie?

Dziękujemy za te słowa, ale na pewno nie jesteśmy pionierami w tej materii. Od wielu lat działa zespół Trad. Attack!, koncertujący na całym świecie; Mari Kalkun, obdarzona pięknym głosem, grająca również między innymi na talharpie. Duże sukcesy osiąga artystka Maarja Nuut, która na Wydziale Kultury Folkowej Uniwersytetu w Tartu studiowała oprócz muzyki szwedzkiej również polską.

Tak, jednak Wasze brzmienia trudno porównać z czymkolwiek innym!

To fakt, może dlatego, że nie wykonujemy muzyki tradycyjnej. Wydaje się, że większość artystów występujących za granicą, jak choćby żeński duet Duo Ruut, niezwykle popularny w Skandy nawii, w jakiś sposób odnosi się do muzyki ludowej. My tego nie robimy.

W 2024 roku reprezentowaliście Estonię na Eurowizji, dostaliście się do finału. Co Wam dał ten występ? Jak zmienił Puuluup?

Było to piękne doświadczenie. Pojawiło się wiele nowych możliwości, sława Puuluup rozlała się po całym świecie. Zwykle graliśmy sporadyczne koncerty, po Eurowizji zaczęliśmy jeździć w długie trasy. Z jednej strony na każdym kroku, nawet podczas wielu tygodni występów w Ameryce, spotykaliśmy ludzi mówiących, że poznali naszą muzykę dzięki tamtemu konkursowi. Z drugiej strony nie chcemy przeceniać tego wydarzenia, nasi fani pozostali głównie na festiwalach folkowych. 

Na koniec – kilka słów do czytelników „Pisma Folkowego”.

Zapraszamy czytelników do zapoznania się z naszymi płytami, które są nieco inne od koncertów. Mamy nadzieję, że wrócimy niebawem do Polski i będzie to piękne, niezapomniane przeżycie – dla Was i dla nas! Czekamy na nie z niecierpliwością!

Dziękuję za rozmowę!

Wstępna redakcja: Gabriela Jasielska, studentka 2. roku filologii pol skiej II stopnia na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Skrót artykułu: 

Puuluup od ponad dekady pozostaje na rosnącej fali popularności. W 2024 roku razem z hip-hopową grupą 5MIINUST reprezentował Estonię na Konkursie Piosenki Eurowizji i dotarł do samego finału. Obecnie to jedna z najpopularniejszych estońskich formacji, szczególnie chwalona za występy na żywo. Z przebywającymi w trasie koncertowej muzykami zespołu Puuluup, Ramem Tederem i Markiem Veissonem, rozmawiał Maciej Szajkowski.

Dział: 

Dodaj komentarz!