Przyjaźń zmieniająca świat

Twarze Tradycji

fot. K.A. Pawłowska

Dużo mówi się o relacji uczeń i mistrz. Co jednak kryje się za znajomością dwóch osób, które połączyła muzyka? Jak przekaz tradycji muzycznych kształtuje osobowość i uczy otwartości na innych? Kim jest uczeń dla mistrza i mistrz dla ucznia?
Za tymi relacjami kryje się znacznie więcej niż nauka gry na instrumencie czy nauka wytwórstwa ludowych instrumentów muzycznych, co para Staszków z Podkarpacia „jak na dłoni” obrazuje.
Stanisława Nogaja (ucznia) poznałam w pewne marcowe popołudnie, kiedy parkując pod jego domem, prawie staranowałam samochodem drewnianą bramę do garażu. Staszek stał przed warsztatem w koszulce z krótkim rękawem, a na jego twarzy rysowało się zdziwienie. Obawiając się zniszczeń (bramy i samochodu), poprosiłam przez uchylone okno o pomoc w zaparkowaniu. Podaliśmy sobie dłonie, a następnie przekazałam mu kluczyki, by nasza znajomość niekoniecznie zaczęła się z hukiem.
Wywiad przeprowadziliśmy w salonie, gdzie na meblościance stało wiele rodzinnych fotografii. Za oknem widać było Bazylikę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a w powietrzu czuć już było wiosnę. Był to wywiad wymarzony! Staszek z wielkim entuzjazmem opowiadał o swojej przygodzie z lirą korbową, nazywając ją czule „lirką”. Z chęcią podał mi wszystkie szczegóły, wymiary, etapy wytwarzania tych instrumentów, po czym zaprosił do warsztatu.
Po wykonaniu potrzebnych zdjęć ruszyliśmy w drogę do Krosna, gdzie u swojej córki mieszka pan Stanisław Wyżykowski (mistrz), „Wyżyk”, jak to nazywa go Nogaj. Dzielącą ich drogę znał na pamięć i z zamkniętymi oczami mógłby omijać najmniejsze nawet dziury. Na miejscu, podczas wywiadu, panowała bardzo wesoła atmosfera. Każdy się uśmiechał, co chwilę ktoś żartował, a pozostali wybuchali gromkim śmiechem. Nie istniał dla nas czas, a jedyne, co nam przypominało o kolejnych mijających godzinach, to kukułka ogromnego drewnianego zegara wiszącego na ścianie.
I tak siedzieliśmy do późnych godzin wieczornych.
Wracając ciemną nocą z Krosna do Sanoka, kiedy emocje powoli zaczęły opadać, urzekła mnie fascynacja ucznia mistrzem „Wyżykiem”. Za każdym razem, kiedy tylko o nim wspominał, w jego oku pojawiał się błysk, a w głosie słychać było radość. Tę dwójkę łączy prawdziwa przyjaźń, sympatia i otwartość dla świata i pomysłów tego drugiego. Uczeń, mimo prawie dwudziestu lat znajomości, dalej z podekscytowaniem słucha śpiewanych przez mistrza pieśni i w pośpiechu wyciąga dyktafon. Dorównuje mistrzowi, powoli wtapiając się w jego świat. Ten natomiast jakby tylko czekał na żądnego wiedzy następcę. Bierze pod uwagę każdy pomysł ucznia, wprowadzając innowacje, ulepszając instrumenty i idąc z duchem czasu. Szanując się wzajemnie, utożsamiając tradycję i współczesność, tworzą duet, jakiego nie da się podrobić. Są przyjaciółmi, którzy zmieniają świat.

Karolina Anna Pawłowska

Skrót artykułu: 

Dużo mówi się o relacji uczeń i mistrz. Co jednak kryje się za znajomością dwóch osób, które połączyła muzyka? Jak przekaz tradycji muzycznych kształtuje osobowość i uczy otwartości na innych? Kim jest uczeń dla mistrza i mistrz dla ucznia?

fot. K.A. Pawłowska

Dział: 

Dodaj komentarz!