Prezentacje

Ceolskog „Ring the Bells That Still Can Ring (A Metal Tribute to Leonard Cohen)” 2024, Ceolskog

Co ma ze sobą wspólnego twórczość Leonarda Cohena, Nowa Zelandia i celtycko-norweski folk metal? Całkiem sporo! Jednoosobowy projekt Ceolskog z Nowej Zelandii najnowszą, prawie 39-minutową płytę poświęcił pamięci Leonarda Cohena. Tracklistę utworzyło siedem wielkich hiciorów: „Who By Fire”, „Dance Me To The End Of Love”, „It’s Torn”, „Halleluyah”, „Everybody Knows”, „Seemed the Better Way” i „Anthem”. Całość stanowi muzyczny monolit utrzymany w klimacie melodyjnego celtic folk metalu, co nadało evergreenom Cohenowym świeżego brzmienia. Sam album ma przypominać ostatni w historii Cohena koncert, który odbył się w 2013 roku w stolicy Nowej Zelandii. Brzmienia oparte na celtycko-norweskim graniu, którego Helliwell jest wielkim fanem, są również zabarwione charakterystyczną dla Nowej Zelandii nostalgią i specyficznym muzycznym chłodem muzyki country z antypodów. Dzięki temu Cohenowski smęcik nabrał nowego znaczenia, a jednocześnie bardzo pasuje do swojego songwriterskiego źródła i nowozelandzkiego mistrzostwa grania muzyki folkowej – na smutno, w sposób przejmujący i dający do myślenia. Pomysł, który na pierwszy rzut oka wydaje się karkołomny, okazał się głęboko przemyślany i mający podstawy tak muzyczne, jak i historyczne. Pochodzący z Hamilton Adam Helliwell, będący jedynym członkiem istniejącego formalnie od 2015 roku Ceolskog, to nie tylko muzyk, ale również podróżnik i youtuber. W swym wpisie na FB opublikowanym pod koniec  maja 2024 roku zapowiedział, że płyta „Ring…” będzie najprawdopodobniej ostatnią w historii Ceolskog z powodu AI niszczącej wszelką twórczość. Helliwell zamierza skupić się na podróżach i graniu na żywo w pubach lub na rolnictwie. Czy Ceolskog (Celtycki Las w krzyżówce gaelic i norweskiego) rzeczywiście odpuści dalsze studyjne granie? Czas pokaże, byłoby jednak szkoda. Nowy, czwarty longplay Ceolskog (od 2015 roku nagrane zostały też cztery EP-ki) jest dostępny przede wszystkim na plat for mach streamingowych, a Helliwella można łapać w mediach społecznościowych i na YT.

Mosaik „Żar” 2024, CM Records

Jest to piąty album warszawskiej formacji. Okładka płyty (motyw roślinny waleriany) i tytuł to znakomite nawiązanie do 11 utworów, które swój rodowód wywodzą z twórczości pieśniarki kurpiowskiej z Puszczy Zielonej Walerii Żarnoch. Na krążku wszystkie kawałki poświęcone są tematyce miłosnej, niekoniecznie szczęśliwej, ale łączącej dawne czasy ze współczesnością – część tekstów została dopisana przez Jolantę Kossakowską, liderkę zespołu. Dalsze części dopiero wraz z nimi tworzą nową jakość od „W kościelem” po „Siodłaj 2”. Klimat płyty to bardziej world music niż muzyka tradycyjna/słowiańska i jest to charakterystyczne dla Mosaik brzmienie, gdzie obok siebie wybrzmiewa nizinna Polska (tutaj głównie Kurpie), nutka orientalna i... ta z antypodów. „Żar” (który, co prawda, dogasa, ale może dać początek nowemu płomieniowi) ma w sobie też sporo nuty celtyckiej i nowozelandzkiej – nie wprost, a jednak oddaje klimat charakterystyczny dla wyspiarskiego grania. Ten znakomicie oddany, nostalgiczny smuteczek przewija się przez wszystkie pieśni płyty i świetnie współgra z kurpiowskim duchem oraz  folkowo-miejskim spojrzeniem Mosaik. Album powstawał długo (ostatecznie nagrany w Studiu S4 Polskiego Radia), a sama koncepcja wykorzystania przepięknych pieśni Walerii Żarnoch kiełkowała w głowie Kossy już dawno – choć dopiero teraz przyszedł czas na jej zrealizowanie. Warto było poczekać!

VZ

Redakcja na stronie Alicja Jasińska, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych

Skrót artykułu: 

Ceolskog „Ring the Bells That Still Can Ring (A Metal Tribute to Leonard Cohen)”; Mosaik „Żar”

Autor: 
Dział: 

Dodaj komentarz!