Prezentacje

Teofilovići „Element”
2022, Jugoton – Croatia Records

Urodzeni w miejscowości Čačak bliźniacy Ratko i Radiša Teofilovići są w Serbii niekwestionowaną legendą tradycyjnego i okołotradycyjnego śpiewu. Wyjątkowe współbrzmienie potęguje jeszcze pokrewieństwo, ta sama barwa głosu. Pierwszy album bracia nagrali w 1998 roku. Kto choć raz był na ich koncercie, wie, jak bardzo potrafią zauroczyć znakomitymi wokalami. Decyzja, że nową płytę panowie wydają w Chorwacji, była szeroko komentowana w różnych bałkańskich mediach (w tym w chorwackiej telewizji) i wiele uwag było bardzo pozytywnych. Dla Polaków to po prostu piękny, męski śpiew oparty na południowosłowiańskich (i po części bizantyjskich) tradycjach wokalnych. Na Bałkanach to o wiele więcej – dobro narodowe. Na płycie znalazło się aż czternaście pieśni, w tym takie hity jak „Vrbice Vrbo Zelena”, „Ovce Čuva Deli Magdalena” i „Marijo Ćero Marijo”, ale też romski standard folkowy „Đelem, Đelem” w znakomitej wersji wykonanej a capella. Tytuł płyty odnosi się przede wszystkim do głosu i jego mocy. Akompaniament, jeśli się w części pieśni w ogóle pojawia, to jedynie delikatnie brzmiące perkusjonalia. Więcej nie trzeba. Najnowsza płyta Teofilovići jest bardzo ważnym krokiem w kierunku przywrócenia pokoju na Bałkanach. To bardzo udana próba zbliżenia nie tylko Serbów i Chorwatów, ale również odnalezienia spokoju ducha w trudnych, postpandemicznych i niespokojnych czasach – poprzez muzykę łączącą bliskie, ale wciąż różne światy, poprzez surowy, naturalny śpiew scalający brzmienia z każdego regionu.
WTT

Czarny Bez „Ludzie, Duchy, Bogi”
2022, Via Nocturna

Po tym zespole, istniejącym od 2019 roku, można się było spodziewać znacznie więcej... Wszyscy liczyli na to, że wreszcie w Polsce pojawi się kapela metalowa, która połączy klimaty słowiańskie z industrialnym metalem w ciekawy sposób, jak np. chorwacka Manntra. Niemniej jest na tym krążku parę fajnych pomysłów – chociażby „Świślina” czy „Perun” z deklamowaną wstawką meteorologicznej definicji pioruna (i ten patent luźno skojarzył mi się z pomysłem lata już temu wykorzystanym przez jajcarskich T’Raperów znad Wisły w kawałku o spawaniu). Jest jednak w tej debiutanckiej płycie sporo chaosu. Odnosi się wrażenie, że dźwięki nie bardzo jeszcze wiedzą, czy iść bardziej w stronę klimatów NDH, korn’iszonowych czy Garmarny. Dzięki temu Czarny Bez brzmi, mimo niezłych tekstów, jak wiele innych kapel metalowych tego typu rodem ze Szwecji czy Niemiec. Z tekstami jest lepiej, tu na warsztat trafiły również pieśni ludowe, choć wykonanie idzie bardziej w stronę znaną z dokonań Żywiołaka niż np. ludowo-metalową jak u białoruskiego Znicza. Warto docenić fakt, że kapela spróbowała sięgnąć po „industriala”, i poczekać cierpliwie na drugi album. Tymczasem formacja o magicznej i wieloznacznej nazwie sporo koncertuje, nabierając doświadczenia i to dobrze ro(c)kuje.
WTT

Bastarda & Sutari „Tamoj”
2022, Audio Cave

Na płycie „Tamoj” spotkały się dwa uznane kolektywy. Sutari to eksperymentujące z dźwiękiem i materią ludową kobiety o pięknych białych głosach i ogromnej wyobraźni, używające do grania niemal wszystkiego, co wpadnie im w ręce. Zazwyczaj występują jako trio, w tym albumie zaśpiewały tylko Barbara Songin (śpiew, kankles, bębenek obręczowy) i Katarzyna Kapela (śpiew, skrzypce, kankles, bębenek obręczowy). Warto wspomnieć, że Zofię Zembrzuską tworzącą Sutari od początku istnienia, od 2012 roku zastąpiła na krótko Asia Kurzyńska, a od 2022 roku – Dobromiła Życzyńska. „Tamoj” zdaje się więc być albumem, który powstał w międzyczasie, na marginesie głównego nurtu działań kapeli. Warstwę instrumentalną tego niecodziennego projektu stworzyło Trio Bastarda, zespół powołany do życia w 2017 roku przez Pawła Szamburskiego (klarnet), Tomasza Pokrzywińskiego (wiolonczela) oraz Michała Górczyńskiego (klarnet kontrabasowy). Ten zestaw instrumentów umożliwił muzykom wykreowanie wyjątkowego brzmienia, które stało się wyznacznikiem stylu Bastardy. W krótkim czasie Trio wykształciło własny język muzyczny, który stał się narzędziem do przetwarzania i komponowania nowej muzyki, czerpiącej inspiracje z wielu intrygujących źródeł – od średniowiecznej i renesansowej polifonii, poprzez dziewiętnastowieczne chasydzkie niguny po muzykę tradycyjną z różnych zakątków świata (Portugalia, Polska, Litwa, Białoruś). W tym wypadku muzyka ludowa stała się dla Bastardy jedynie puntem wyjścia do własnych kompozycji i improwizacji, wczesnobarokowa metoda „alla bastarda” została użyta w całkowicie nowym kontekście. Na CD „Tamoj” powstała autorska opowieść o muzyce pogranicza. Artyści czerpią z ludowych pieśni białoruskich i polskich czy litewskich sutartin (archaicznej i charakterystycznej formy ludowej muzyki litewskiej). Na album złożyło się osiem utworów. Pierwszy, „Ty pójdziesz górą” nieodmiennie kojarzy się z okolicami Niemna, choć melodia jest nieco inna od ogólnie znanej. Następny to białoruska żywiołowa piosenka „Tam nad puszczą” z egzotycznym rytmem, akompaniamentem pełnym odgłosów przyrody i wplecionym motywem sutartiny. Sutartiną jest również „Duno upe”. Zachwycają brawurowe, pięknie zharmonizowane wokalnie „Sady” i kawałek „Skuduciai”, którego tytuł nawiązuje do litewskiego dętego ludowego instrumentu. Tu jego partię realizują zarówno instrumenty, jak i wokale. Na płycie znalazły się też utwory autorskie – „Granica”, która jawi się jako niepokojący protest song przeciwko obecnej sytuacji na wschodniej polskiej granicy, i „Nim świt nastanie”. Płyta była dla obu zespołów odskocznią od codzienności twórczej, misternym arcydziełkiem, ale słuchając jej, nieodparcie ma się wrażenie, że muzycy obu składów odbierają na tych samych falach, cechuje ich podobna wrażliwość muzyczna i razem brzmią tak, jakby grali ze sobą od zawsze. Album godny polecenia fanom obu formacji i nie tylko.
TOC

 

Opracowanie i korekta na stronie internetowej: Wiktoria Kaczmarczyk

Skrót artykułu: 

Teofilovići „Element”, Czarny Bez „Ludzie, Duchy, Bogi”, Bastarda & Sutari „Tamoj”

Autor: 
Dział: 

Dodaj komentarz!