
Urzędnik i krytyk
Na temat pierwszej połowy jego życia niewiele wiadomo. Należał wprawdzie do inteligencji, lecz takich jak on były tysiące. Bardzo długo nic nie wskazywało na to, że kiedyś dokona czegoś wielkiego.
Urodził się 21 marca 1869 roku w Błochowie w guberni orłowskiej, w rodzinie polskiej. Będąc jeszcze dzieckiem, zwrócił na siebie uwagę niepospolitymi zdolnościami muzycznymi. Dlatego uczył się w specjalnym gimnazjum wojskowo-muzycznym w Orle, które ukończył w 1886 roku. Nie podjął jednak pracy zgodnej z uzyskanym wykształceniem, nie kształcił się też dalej. Miał bowiem na utrzymaniu matkę i siostrę, a to zmuszało niestety do niezwłocznego podjęcia pracy zarobkowej. Nie miała ona nic wspólnego z muzyką. Został zwykłym urzędnikiem gubernialnym, ale za to w Płocku, czyli na ziemiach polskich. Prawdopodobnie jako urzędnik w tym prowincjonalnym mieście jakoś się wyróżnił albo też umiał wykorzystać nadarzające się okazje, bo w 1904 roku przeniesiono go do Warszawy na dość poważne stanowisko doradcy generała-gubernatora.
Warszawa była wówczas najważniejszym ośrodkiem polskiego życia muzycznego. W 1901 roku zbudowano tu filharmonię – późniejszą Filharmonię Narodową. Zatajewicz trafił zatem do miejsca, w którym mógł realizować swoje zainteresowania muzyczne. Muzyką zajął się nie jako twórca czy wykonawca, a jako publicysta muzyczny. Publikował na łamach „Dziennika Warszawskiego” krytyki i artykuły poświęcone polskim, rosyjskim i zachodnioeuropejskim kompozytorom i wirtuozom. Poza tym zbierał fundusze na pomnik Fryderyka Chopina w Warszawie. Można rzec, iż w krótkim czasie stał się znaną postacią w warszawskim środowisku muzycznym.
Tułacz wojenny
W czasie I wojny światowej, w 1915 roku władze rosyjskie zarządziły wielkie przesiedlenia ludności cywilnej z zachodnich części swego imperium. Zatajewicz z rodziną musiał opuścić Warszawę i zamieszkać w Moskwie, skąd na pewien czas wyjechał do Piotrogradu (nazwa Petersburga w latach 1914–1924), a potem znów do Moskwy. Jego rodzina osiadła wówczas w Orenburgu. Pamiętać trzeba, że był to czas wojen, rewolucji, głodu i poniewierki.
W tym trudnym okresie zrazu pracował w komitecie opiekuńczym zajmującym się pomocą ofiarom wojny. Potem, już po rewolucji październikowej, objął posadę w Narodowym Banku Rosyjskim. W 1920 roku dołączył wreszcie do swej rodziny przebywającej w Orenburgu. Tam znalazł pracę jako księgowy. Poza tym zarabiał jako akompaniator w orenburskiej filharmonii. Mimo niesprzyjających okoliczności nie stracił kontaktu z muzyką.
Badacz kazachskich pieśni
Mieszkając w Orenburgu, mieście na pograniczu Europy i Azji, pierwszej stolicy sowieckiego Kazachstanu, Zatajewicz raz przypadkowo usłyszał śpiewaka z tego kraju. Zachwycił się dogłębnie jego sztuką. Nie była to krótkotrwała fascynacja, ale początek największej pasji życiowej niemłodego już Polaka.
Odtąd Zatajewicz stał się zbieraczem folkloru słowno-muzycznego Kazachów, a przy okazji także innych ludów Azji Środkowej: Kirgizów, Uzbeków, Tatarów, Ujgurów, Tuwińców. Wędrował zatem nieustannie po stepach środkowoazjatyckich, pociągami, konno, na wielbłądach, a nierzadko również pieszo, szukając ludzi gotowych zaprezentować mu znane im pieśni. Jego informatorami byli przedstawiciele inteligencji, uczniowie i studenci, ale zdarzali się zwykli pasterze, a nawet żebracy i więźniowie. Wielu śpiewało przed nim bardzo chętnie – płacił bowiem dwa funty chleba, a to w czasach częstych klęsk głodu stanowiło z pewnością wartość nie do pogardzenia. A zapisywał tylko pieśni wykonywane na żywo. Sądził bowiem, że tylko słysząc utwór właśnie wykonywany, który należy do kultury wykonawcy, wniknąć może w jego istotę.
Nie można tu nie zauważyć, iż w XIX wieku nastąpił bardzo intensywny rozwój rodzimej muzyki kazachskiej. Bez wpływów europejskich osiągnęła ona bardzo wysoki poziom i była z pewnością bardzo oryginalna. Tworzyli ją między innymi tak wybitni wykonawcy i kompozytorzy jak Kurmagazy, Dauletkerej, Tattimbet, Kazangap, Dina, Abaj. W muzyce Kazachów zwracają uwagę pieśni wykonywane przez akynów, akompaniujących sobie zwykle na instrumencie strunowym noszącym nazwę dombra. W ich repertuarze były utwory tradycyjne, przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale nie brakło też spontanicznie przez nich improwizowanych. W takim razie akynów można określić wręcz jako poetów. A w tym, co śpiewali, wyrażał się w pełni etos kazachskiego ludu.
Zatajewicz, zbierając te pieśni w latach 20. i pierwszej połowie 30. XX wieku, zdążył je jeszcze usłyszeć i zapisać w takiej postaci, jaką wśród Kazachów bądź pokrewnych ludów po wiekach rozwoju osiągnęły w poprzednim stuleciu. Wkrótce, a może już nawet w czasie, gdy Zatajewicz przemieszczał się po rozległych stepach Azji Środkowej, zaczęto preparować kulturę „ludzi radzieckich”, w której niewiele miejsca pozostawiano rodzimym tradycjom. Udało mu się więc utrwalić sporą część dorobku kulturowego Kazachów, skazaną właściwie na zagładę. Nie będzie przesadą stwierdzenie, iż jego praca miała charakter ratunkowy.
W 1925 roku Zatajewicz wydał zbiór zatytułowany 1000 pesen kigiskogo naroda. Edycja z 2004 roku nosi tytuł 1000 pesen kazachskogo naroda. Kirgizi i Kazachowie, dwa bliskie sobie narody, choćby dlatego, że oba przynależą do turkijskiej rodziny językowej, w czasach Zatajewicza często nie były jeszcze rozróżniane. W każdym razie jego pokaźny zbiór obejmuje przede wszystkim twórczość należącą do kultury kazachskiej. W 1931 roku wyszedł tom zatytułowany 500 pesen i kiujew. Natomiast w 1937 roku pośmiertnie wydano jego Tysjaczi pesen i kiujew kazachskogo naroda. Owe kiuj to specyficzny gatunek pieśni, krótkich, wykonywanych z towarzyszeniem dombry.
Zatajewiczowi dosłownie zabrakło życia, by dokończyć podjęte dzieło. W grudniu 1936 roku wracał do Moskwy z kolejnej ekspedycji. Najbliższym zapowiedział swój powrót telegramem, w którym napisał tylko: „Przyjeżdżam w czwartek”. Obsługa telegrafu błędnie przerobiła tę wiadomość – wynikało z niej, że powrót ma nastąpić 4 grudnia. W rezultacie nikt po niego nie wyszedł na dworzec i musiał sam lekko ubrany przemierzać zimową już Moskwę. Zaziębiwszy się po drodze, niedługo zmarł na zapalenie płuc.
Zatajewicz zmarł krótko przed rozpętaniem represji, największych bodaj w okresie rządów Stalina, które dotknęły między innymi ludzi związanych z kulturą. Jest całkiem prawdopodobne, że także on padłby ich ofiarą. Represjonowanych było wielu jego informatorów, w tym też przedstawiciele elity Kazachstanu. Ich nazwiska znikły z drugiego wydania jego pierwszego zbioru, który wyszedł w 1963 roku. Wróciły dopiero w trzecim, opublikowanym już w niepodległym Kazachstanie w 2004 roku.
Zasłużony dla kultury kazachskiej
Aleksander Zatajewicz zapisał tekst i melodię około 3000 pieśni. Stanowi to imponującą kolekcję, nie tylko ze względu na trudności, które musiał pokonać, by ją zebrać, lecz głównie ze względu na jej znaczenie. Owe pieśni są bowiem wybitnym osiągnięciem artystycznym Kazachów i okazały się niezwykle cennym składnikiem kształtującej się później kazachskiej kultury narodowej. Jej twórcy w różnoraki sposób je przerabiali lub przynajmniej inspirowali się nimi, tworząc własne dzieła. Przykładem służy Jewgienij Brusiłowski, autor pierwszych oper kazachskich – Kyz Żybek (1934), Żałbyr (1935), Jer Targyn (1936). Ze zbioru Zatajewicza korzystali nadto artyści pracujący poza Kazachstanem, jak chociażby Sergiej Prokofiew.
Zasługi tego folklorysty polskiego pochodzenia dla kultury kazachskiej są wprost nieocenione. A poza tym, co warto podkreślić, Kazachowie ciągle o nim pamiętają. W wielkich miastach, w Ałma-Acie, Astanie, Semeju są ulice jego imienia. Patronuje on także stypendiom udzielanym najzdolniejszym studentom uczelni muzycznych. Z inicjatywy Kazachów jego grób na Cmentarzu Nowodziewiczym Moskwie, sąsiadujący z grobem Antoniego Czechowa, ozdobiony został w 1954 roku marmurowym pomnikiem z jego popiersiem oraz rzeźbą Kazacha grającego na dombrze.
W Polsce Zatajewicz nie jest tak znany, jak na to zasługuje. Pewnie dlatego Ambasada Republiki Kazachstanu zdecydowała się w 2010 roku sfinansować wydanie polsko-kazachsko-rosyjskiej edycji jego największego dzieła, choć w wersji dość okrojonej. Na ogół wspominają go specjaliści w swoich pracach dotyczących związków polsko-kazachskich, nader licznych i często zadziwiających. A z pewnością mogliby się nim zainteresować też inni jako rodakiem, który wprawdzie niedługo mieszkał na ziemiach polskich, ale z którego można być dumnym.
Grzegorz Pełczyński
Redakcja na stronie Alicja Jasińska, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych
Wbrew rozpowszechnionym stereotypom Polacy w carskiej Rosji, łącznie z jej azjatycką częścią, byli nie tylko zesłańcami i katorżnikami, odbywającymi srogie kary za wszczynanie buntów przeciwko uciemiężeniu narodowemu. Bardzo wielu czy bodaj większość z nich przebywała na tych terenach całkiem dobrowolnie w związku ze swoimi obowiązkami zawodowymi. Niejeden Polak dorobił się w tym kraju niemałego majątku, byli też tacy, którzy zrobili imponującą karierę w armii, administracji czy w nauce. Wśród tych ostatnich był także bohater tego szkicu, Aleksander Zatajewicz.