Pan Bhatt czaruje świat

Vishwa Mohan Bhatt znany w świecie muzycznym jako V. M. Bhatt urodził się 12 lipca 1952 roku w indyjskiej prowincji Radżastan. Jest twórcą instrumentu nazwanego Mohan Veena będącego adaptacją gitary hawajskiej na potrzeby muzyki hinduskiej. Artysta koncertując na całym świecie zdobył uznanie publiczności zarówno w Stanach Zjednoczonych, Europie, krajach Zatoki Perskiej, jak i w rodzimych Indiach. V. M. Bhatta doskonale czuje grę zarówno w stylu Tantrakari Ang (styl instrumentalny) jak i Gayaki Ang (styl wokalny). W 1994 roku zdobył statuetkę Grammy za nagraną z Ry`em Cooper`em płytę "A Meeting by the River". Mohan Veena została wpisana na listę indyjskich instrumentów klasycznych.

Anna Wilczyńska: Kultura indyjska należy do jednej z najbardziej bogatych kultur, jeśli chodzi o instrumentarium i rytmikę. Vishwa oznacza "świat", a Mohan to "czarodziej", mohan veena to po prostu "czarodziejska wena". Co było dla Pana inspiracją do stworzenia nowego instrumentu?
Vishwa Mohan Bhatt:
Szukałem nowego rodzaju utworów, które zawierałyby w sobie wszystkie charakterystyczne cechy pieśni i technik gry na tradycyjnych indyjskich instrumentach, takich jak sitar, sarod albo veena... Veena jest tradycyjnym indyjskim instrumentem, a ja chciałem mieć wszystko w jednym. Taki był mój pomysł. Byłem bardzo młody, kiedy zacząłem grać - miałem tylko 14 lat. Teraz, po 41 latach grania na tym instrumencie mogę powiedzieć, że veena jest odpowiednia tylko do wykonywania klasycznej muzyki indyjskiej.

Jak stworzyłem mohan veenę? Usunąłem metalowe struny z mojej gitary "Lionel" i włożyłem do niej dwadzieścia strun*. Instrument, na którym gram obecnie ma dziewiętnaście strun: trzy melodyczne i cztery burdonowe oraz dwanaście rezonansowych; grając trzymam go na kolanach. Gram na nim tak, jak na veenie, która jest bardzo dużym instrumentem w Indiach. Veena jest także jednym z instrumentów, na których gra się techniką slide (ślizgu po gryfie; Jest to technika polegająca na wydobywaniu dźwięków poprzez przesunięcie palca lewej ręki wzdłuż szyjki. Po przesunięciu palca można dodatkowo szarpnąć strunę prawą ręką, przez co uzyskany dźwięk będzie mocniejszy). Chciałem "przełożyć" nasze najlepsze pieśni na ten nowy instrument, to właśnie był mój pomysł, a inspirowała mnie cała moja rodzina i otoczenie. W mojej rodzinie od trzystu lat zajmujemy się wykonywaniem muzyki. Matka zawsze mówiła, że powinienem zrobić coś w życiu samodzielnie - pójść własną drogą.


Jak nowy instrument mohan veena został przyjęty w Indiach, zwłaszcza w kręgach bardziej tradycyjnych i konserwatywnych muzyków?
Na początku byłem trochę niepewny, jak zostanę przyjęty. Sądzę, że byłem w stanie przekonać tradycjonalistów, bo cała najczystsza muzyka i wszystkie niuanse indyjskiej muzyki klasycznej granej w sposób autentyczny wywodzą się przecież z tradycji. Po tym jak posłuchali mojego występu, usiedli i byli pozytywnie zaskoczeni, ale parę lat zabrało mi zadowolenie wszystkich - to jest purystów, tradycjonalistów i ludzi, którzy lubią trochę innowacji w muzyce. Moim zdaniem, wszystko się rozwija. Rozmawiałem z ludźmi i pytałem: Dlaczego mamy nie rozwijać naszej muzyki? Stworzenie nowego stylu to nie tylko nowy instrument i moja wyobraźnia, ale i fakt, że podróżowałem po całym świecie i współpracowałem z wieloma dobrymi muzykami.

Jak doszło do spotkania z Ry`em Cooper`em? Czy mógłby Pan więcej opowiedzieć o kulisach tej współpracy? Czy będzie jakaś kontynuacja?
To nie był przypadek, ponieważ każdego roku często koncertowałem w Stanach i w trakcie jednej z tych tras wytwórnia "Water Lilly Acoustic" stwierdziła, że chętnie zrealizowałaby jakieś moje nagranie typu "fusion". Przedtem nie angażowałem się w takie nagrania, ponieważ bardziej poświęcałem się klasycznej muzyce indyjskiej. W wytwórni powiedziano mi, że Cooper`owi bardzo podobał się mój album i że był on bardzo zaskoczony, że mohan veena może brzmieć w ten sposób. Okazało się, że Ry bardzo chciał mnie zobaczyć i nagrać ze mną jakiś kawałek. Spotkaliśmy się po raz pierwszy w Santa Barbara, w Ameryce. Bez żadnej próby czy wcześniejszych uzgodnień, usiedliśmy razem z instrumentami, napiliśmy się kawy, a potem natychmiast skomponowałem jedną melodię, która przyszła mi do głowy.

Jeżeli słucham muzyki, zwykle mam jakiś pomysł w głowie. I tak to właśnie było z Ry`em - graliśmy i próbowaliśmy, mówiłem: Zróbmy trochę tego; tak, jest dobrze, a teraz trochę tamtego i wszystko poszło świetnie. Nagrywaliśmy bez wcześniejszego przygotowania, poprawek, uzgadniania czegokolwiek. W ten sposób zrobiliśmy cztery kawałki...

W muzyce indyjskiej najważniejsza jest improwizacja. "Chwytasz" coś i improwizujesz. My nie piszemy muzyki, nie zachowujemy jej potem do grania, nie jest wcześniej przesłuchiwana, komponowana, jest spontaniczna, jest bardziej jak jam session - opiera się na tym, co przychodzi człowiekowi do głowy w danym momencie. I właśnie w ten sposób zrealizowaliśmy nasze nagrania. To było bardzo interesujące spotkać Cooper`a i móc z nim nagrywać. Teraz mamy tyle propozycji, że powinniśmy to zrobić jeszcze raz - takie "A Meeting by the River II", ale zobaczymy - może i na to przyjdzie czas?


Jakie są Pana najbliższe plany koncertowe?
Wkrótce będę miał znów trasę po USA, mam zaplanowanych kilka koncertów w Los Angeles, San Francisco, Chicago, Nowym Jorku, jak również przygotowuję nagranie w stylu fusion z jazzowym pianistą z Kanady, z Edmonton. Nazywa się Glenn Holz i jest wspaniałym pianistą! Jednym słowem, łączę moją muzykę z jazzem.

Ponadto nagrywam w moim własnym studio w Dżajpurze w Radżastanie. Kultura tego stanu jest bardzo bogata, tak samo jak ludowa muzyka; mają tyle kompozycji, pieśni, muzyków... Ja współpracuję z Langas i Manganiars - są bardzo, bardzo znanymi i dobrymi ludowymi muzykami. Realizuję z nimi projekt pod nazwą "Desert Sidle". Radżastan jest pustynnym stanem, a slide to technika gry na moim instrumencie. Współtworzę z nimi również inny projekt i mamy zaplanowane koncerty w Indiach. Podsumowując, moje najbliższe plany to głownie nagrania oraz koncerty..


Dziękuję za rozmowę!

Wywiad z Vishwa Mohan Bhattem został przeprowadzony w czasie Warszawskiego Festiwalu Skrzyżowanie Kultur 2009. Składam specjalne podziękowania dla pani Alicji Leszczyńskiej i Maćka Szajkowskiego za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu.

*Bhatt gra instrumencie, trzymając go na kolanach. Ma on 19 strun: trzy melodyczne i cztery burdonowe, które są mocowane na kołkach na główce gryfu, oraz 12 strun rezonansowych umocowanych na dodatkowym kawałku drewna doczepionym z boku gryfu. Górna płyta instrumentu jest z rzeźbionego świerkowego drewna, tył, boki i gryf z mahoniu, a płaska, bezprogowa podstrunnica z drewna różanego. Mohan Veena podlega ogromnym napięciom - całkowity naciąg strun osiąga ponad 226 kilogramów. Dzięki temu wysokiemu napięciu strun osiągnięto niesamowity dźwięk, rozbrzmiewający rezonansem sąsiednich strun i wzmacniający każdą graną nutę. Jest to głośny instrument, stworzony, by radzić sobie ze słabym nagłośnieniem - fragment ze strony Skrzyżowania Kultur http://www.festival.warszawa.pl o technice gry na mohan veena.
Skrót artykułu: 

Vishwa Mohan Bhatt znany w świecie muzycznym jako V. M. Bhatt urodził się 12 lipca 1952 roku w indyjskiej prowincji Radżastan. Jest twórcą instrumentu nazwanego Mohan Veena będącego adaptacją gitary hawajskiej na potrzeby muzyki hinduskiej. Artysta koncertując na całym świecie zdobył uznanie publiczności zarówno w Stanach Zjednoczonych, Europie, krajach Zatoki Perskiej, jak i w rodzimych Indiach. V. M. Bhatta doskonale czuje grę zarówno w stylu Tantrakari Ang (styl instrumentalny) jak i Gayaki Ang (styl wokalny). W 1994 roku zdobył statuetkę Grammy za nagraną z Ry`em Cooper`em płytę "A Meeting by the River". Mohan Veena została wpisana na listę indyjskich instrumentów klasycznych.

Dział: 

Dodaj komentarz!