Muzyka u stóp Czarnohory

"Każdego, kto w ostatnich latach próbował zgłębiać muzykę huculską, skaliste ścieżki Czarnohory musiały w końcu doprowadzić w samo serce tej krainy, do Werchowyny - Żabiego, a w niej do gościnnego domu Romana Kumłyka" - tak rozpoczyna się dossier tego wspaniałego muzyka na wydanej przez Towarzystwo Karpackie kasecie "Huculskie muzyki". Roman Kumłyk, to nie tylko mistrz skrzypiec i "sopiłki", ale równie wspaniały przewodnik po huculskim folklorze. Umiejętnie wprowadza w tajniki ozdobników muzycznych czy kroków tanecznych. Będzie się można o tym samemu przekonać podczas tegorocznej "Folkowej Majówki" w Radomiu.


Od jak dawna interesuje się Pan muzyką huculską?


Od zawsze, niepodobna być Hucułem i nie interesować się swoją muzyką. Mój ojciec grał na skrzypcach i ja szybko to podchwyciłem, nauczyłem się również grać na akordeonie. Najpierw muzykę huculską, która była najważniejsza, ale oprócz niej mam w repertuarze muzykę polską, węgierską i bukowińską.


Pierwszy instrument?


Oczywiście sopiłka. Sopiłkę można było zrobić samemu. Także teraz sam robię różne fujarki czy drumle. Kiedyś był w Kosowie majster, który bardzo dobrze je robił, ale już nie żyje. Gram też na skrzypcach, cymbałach, bębnie, tałence, fłojerze, okarynie i dudach.


Istnieje podanie, że gdy zbierze się trzech Hucułów z instrumentami, to tworzy się zaraz "muzyka troista" ...


Legenda mówi, że na skrzypcach, sopiłce i cymbałach grało się niegdyś solo. Ale dawno, dawno temu trzech Hucułów zakochało się w jednej dziewczynie. Ona oświadczyła, że wyjdzie za tego, kto lepiej zagra. Zaczęli grać razem i okazało się, że świetnie im to wychodzi. Panna stwierdziła, że powinni razem muzykować, a ona weźmie sobie innego, by ich nie rozdzielać.


Na czym polega specyfika muzyki huculskiej?


Gdy gra kilku muzykantów, wszyscy grają solo. Nikt nie chce ustąpić i grać ciszej, więc także cymbały są tu instrumentem solowym. A już na Bukowinie stanowią wyłącznie instrument akompaniujący.


Jaki instrument jest najbardziej charakterystyczny?


Skrzypce, bez nich nie obędzie się żadne kolędowanie, wesele. Typowe są też instrumenty pasterskie: fłojera, sopiłki, no i cymbały. Ale te ostatnie wykorzystywane są przede wszystkim do obrzędów weselnych, na koncertach, zabawach czy wyprowadzaniu kawalerów do wojska.


Czy muzyka ludowa jest w Karpatach wschodnich wciąż żywa?


Oczywiście, bez muzyki niemożliwe są jakiekolwiek obrzędy, ale obecnie oprócz tradycyjnych instrumentów na weselach używane są elektronicznych. Ja sam gram w takim zespole. Zazwyczaj do tańca grywa się muzykę popularną, ale gdy starsi poproszą o huculską to odłącza się tę całą elektronikę i na scenie zostaje tylko "troista muzyka". Także muzyka obrzędowa podczas wesela wykonywana jest na instrumentach akustycznych.


Czy młodzi ludzie kontynuują tradycję?


Tak. Sam mam kilku uczniów, którzy uczą się grać na skrzypcach, cymbałach, akordeonie. Często są to ludzie, którzy uczyli się grać w państwowych szkołach muzycznych, ale kiedy nie potrafią grać po huculsku, nigdzie tu nie zarobią i wtedy przychodzą do mnie po nauki.


Słyszałam, że Pana marzeniem jest stworzenie muzeum huculskiego.


Od kilku lat buduję taki zwykły huculski dom, a na piętrze chciałbym urządzić muzeum. Mam już komplet tradycyjnych narzędzi stolarskich, stare naczynia, ubrania, a także dużo starych instrumentów między innymi dłubane z jednego kawałka drewna skrzypce, skrzypce "lewaki" dla osób leworęcznych. Mam nadzieję, że jesienią tego roku będzie uroczyste otwarcie, które bez muzyki, i to nie tylko huculskiej, się nie obejdzie.


Rozmawiała Joanna Nucio      


Skrót artykułu: 

"Każdego, kto w ostatnich latach próbował zgłębiać muzykę huculską, skaliste ścieżki Czarnohory musiały w końcu doprowadzić w samo serce tej krainy, do Werchowyny - Żabiego, a w niej do gościnnego domu Romana Kumłyka" - tak rozpoczyna się dossier tego wspaniałego muzyka na wydanej przez Towarzystwo Karpackie kasecie "Huculskie muzyki". Roman Kumłyk, to nie tylko mistrz skrzypiec i "sopiłki", ale równie wspaniały przewodnik po huculskim folklorze. Umiejętnie wprowadza w tajniki ozdobników muzycznych czy kroków tanecznych. Będzie się można o tym samemu przekonać podczas tegorocznej "Folkowej Majówki" w Radomiu.

Dział: 

Dodaj komentarz!