Wiosna rozpoczęła się licznymi imprezami z muzyką tradycyjną i folkową. Miałam okazję kilka z nich obserwować, więc podzielę się refleksjami.
Temat, który obecnie zaprząta mi głowę, to ogniska muzyki tradycyjnej, specjalny program Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, Pracowni Muzyki Tradycyjnej i jej szefa Piotra Piszczatowskiego. W tym programie chodzi o naukę dzieci i młodzieży w sposób naturalny, czyli metodą beznutową, ze słuchu, o przekazanie im piękna tradycji – i to lokalnej, własnej, z której każdy może być dumny.
Na początku działań folkowych, w latach 80. XX wieku, był w programie Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym konkurs zwany kolejno: „Bosa Nóżka”, „Duży-Mały” i wreszcie „Mistrz i uczeń”. Wspominam tych członków jury, którzy wprowadzili tę mądrą kategorię, na owe czasy pionierską. Byli to profesorowie Jan Stęszewski, Jerzy Bartmiński, a także Bogusław Linette, wspaniała znawczymi muzyki południa Polski Aleksandra Bogucka i mój kolega redakcyjny Marian Domański. Wszyscy oni są już po drugiej stronie, ale są ich następcy, zwłaszcza muzycy!
I tu przypomnę Jana Prządkę przyjeżdżającego co roku do Kazimierza z nowymi uczniami muzyki wielkopolskiej. Odszedł tak niedawno przedwcześnie, a tyle pozostawił po sobie! Są młodsi, też z Wielkopolski – Romuald Jędraszak, Michał Umławski, Tomasz Kiciński, którzy wykształcili kolejne pokolenie skrzypków i dudziarzy, a sami również wciąż grają przodki i wiwaty. Na Podhalu aż roi się od młodzieży grającej solo i w kapelach, w Beskidzie Śląskim i Żywieckim działają szkółki i właśnie ogniska muzyki tradycyjnej prowadzone przez ludzi z pasją, Przyczynia się do tego Fundacja Braci Golec, Fundacja Akademia Folkloru Brygidy Sordyl i Fundacja Górom Rafała Banasia. W Warszawie ognisko w Domu Kultury Praga prowadzi skutecznie Paula Kinaszewska, ucząc dzieci gry na skrzypcach i tańców. To już całkiem pokaźna gromadka!
Ta wyliczanka mogłaby zająć kilka stron i to jest ta bardzo dobra wiadomość! Szkółki i ogniska muzyki tradycyjnej działają, ludzie z pasją i granty ministerialne pomagają, folklor trwa i przetrwa! Ale na koniec wracam do początku, czyli do obserwacji różnych wydarzeń.
Jednym z nich był Konkurs/ Festiwal Żywej Muzyki na Strun Dwanaście i Trzy Smyki w pięknej Kolbuszowej. Wykonawcy to dzieci i młodzież oraz kilkoro starszych muzykantów-instrumentalistów, bo to konkurs dla instrumentalistów właśnie i kapel Podkarpacia, regionu przywiązanego do tradycji nie tylko w słowach. Z satysfakcją słuchałam muzyki, oglądałam tańczące pary, liczną publiczność i wspólną zabawę przy tej muzyce. I wielki aplauz dla wykonawców!
Małe jest piękne: młodzi wykonawcy, małe festiwale, małe ogniska muzyki tradycyjnej i małe miejscowości, gdzie za to duże jest poczucie lokalnej tożsamości.
Maria Baliszewska
Redakcja na stronie Julia Wolny, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych.
Maria Baliszewska o ogniskach muzyki tradycyjnej, przekazywaniu piękna tradycji oraz młodych wykonawcach. Jak szkółki, fundacje i pasjonaci wychowują nowe pokolenia muzykantów?