Klaskanki

Jedna z definicji zabawy mówi, że oznacza ona każdą czynność wykonywaną dla przyjemności, bez względu na końcowy jej rezultat. Przystępuje się do niej dobrowolnie, a nie pod wpływem siły zewnętrznej lub przymusu. Z uwagi na istotny w zabawie czynnik asocjacyjny i społeczny dostarcza ona dzieciom wartościowych, kształcących doświadczeń. Większość gatunków folkloru dziecięcego adresowanych przez dorosłych do najmłodszych posiada cele edukacyjne i wychowawcze. Rodzic, opiekun, zabawiając dziecko w pierwszym okresie życia, tworzy, „wymyśla” dla niego zabawy w odpowiedzi na jego potrzeby. W tym czasie zabawa wykazuje jedność z czynnościami opiekuńczymi i uzależniona jest od aktywności zarówno dziecka, jak i rodzica.
 
Tradycyjnie sposób zabawiania dziecka, zazwyczaj dziedziczony z pokolenia na pokolenie, będąc głęboko zakorzeniony w podświadomości, ukazywał zachowania archetypowe, przynależne gatunkowi ludzkiemu. Współcześnie, wskutek szeroko rozumianego „postępu cywilizacyjnego” zależy on często od mody, zaplanowanych według społecznościowych trendów sposobów na wychowanie, postrzegania tradycyjnych zachowań jako prymitywnych, odsuwania najstarszego pokolenia od uczestnictwa w procesie opieki czy chęci zbyt wczesnej edukacji. W repertuarze zabaw dziecięcych proponowanych przez współczesnych rodziców sporadycznie pojawiają się zabawy tradycyjne. A przecież to one przez pokolenia zapewniały dziecku optymalny rozwój w środowisku domowym, gdyż jak potwierdzają współczesne badania z obszaru neuronauki, pierwsze trzy lata życia stanowią kluczowy okres w rozwoju centralnego układu nerwowego. Jak pokazują prowadzone przeze mnie badania nad folklorem dziecięcym, wciąż powinien stanowić on dla rodziców cenne narzędzie wspomagania rozwoju dziecka. Jego odrzucenie rodzi wiele trudności poznawczych. Co więcej, obecność gatunków folkloru dziecięcego w zabawie z małym dzieckiem, które wykazuje różnego rodzaju dysharmonie i opóźnienia rozwojowe, stanowić może narzędzie terapeutyczne, którego skuteczność potwierdzają codzienna praktyka i prowadzone badania. 
 
Jedne z pierwszych zabaw związane są z rączkami dziecka, z ich łączeniem. Ten sposób dziecięcej zabawy Jerzy Cieślikowski klasyfikuje jako klaskanki. Gatunek ten obecny jest w opiece i zabawie z dzieckiem już w pierwszym roku życia i stanowi podstawę rozwojową dla dalszych działań i twórczości nie tylko rodzicielskiej, ale i dziecięcej. Klaskanie obecne jest w wielu zabawach i tańcach korowodowych, w których stanowi element rytmizujący. W zabawach dziecięcych przybiera ono jednak formę powtarzających się sekwencji sylabiczno-ruchowych, ilustrujących fabułę, będąc praktyczną odpowiedzią kultury i natury na biologiczną potrzebę stymulacji zintegrowania trzech podstawowych i najwcześniej dojrzewających w procesie prawidłowego rozwoju dziecka systemów zmysłowych: dotykowego, czucia głębokiego (tzw. czucia własnego ciała) – propriocepcji oraz układu przedsionkowego (zwanego systemem równowagi). Właściwe odczytanie sensu działań podejmowanych w czasie zabawy i potencjału rozwojowego w nich zawartego możliwe jest, gdy weźmiemy pod uwagę wszystkie trzy przestrzenie łącznie: ruch (rytmikę), obraz (treść) i dźwięk (melodię).
 
Poprzez powtarzające się ruchy dłoni, z jednoczesną artykulacją prostych słów typu klap, brawo, kosi, kosi dziecko ćwiczy motorykę małą, orientację przestrzenną, koordynację ruchową i sekwencyjność. Zabawy w łączenie dłoni w pierwszym okresie życia pomagają w usprawnianiu układu dotykowego, niwelują w naturalny sposób nadwrażliwość na dotyk, usprawniają planowanie motoryczne, pomagają w kształtowaniu obrazu i schematu ciała oraz orientacji przestrzennej, koordynacji ruchowej i sekwencyjności, usprawnianiu motoryki małej, ruchów dłoni. Najbardziej znanym przykładem dziecięcej klaskanki jest Tosi, tosi łapci. Ta zabawa tworzona przez dorosłych dla dzieci pojawia się w repertuarze opiekuńczo-wychowawczym od około 0,9 miesiąca życia dziecka. Tradycyjnie dorośli recytują ten prosty rym małym dzieciom, aby sprowokować je do klaskania w dłonie. W Polsce powszechnie znany jest wariant tej zabawy rozpoczynający się od słów Kosi, kosi. Na terenie gminy Uścimów leżącej na obszarze Polesia Zachodniego funkcjonował i jest nadal obecny wariant rozpoczynający się od słów Tosi, tosi. Wykazuje on zatem, tak jak wiele tekstów i melodii z tego obszaru, związki z wariantem śpiewanym w Ukrainie. Powiązanie to potwierdziły ukraińskie matki, które przybyły do Polski po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku i były uczestniczkami prowadzonych przeze mnie zajęć muzyczno-rozwojowych i logorytmicznych prowadzonych według autorskiego programu zastosowania folkloru w zabawie rozwijającej z małymi dziećmi.
 
W programie Muzyka na start przeznaczonym dla dzieci do lat trzech stosuję warianty tekstowe pochodzące z rodzinnego Uścimowa, które wzbogaciłam i poszerzam o warianty przekazywane systematycznie przez uczestniczących w zajęciach rodziców:
 
Wariant 1. Z Uścimowa:
Tosi, tosi łapci,
pojedziem do babci.
Namielemy mączki
na jutro na pączki.
Dzisiaj pączki, jutro pączki,
a w niedzielę nie ma mączki.
Dzisiaj pączki, jutro pączki
a w niedzielę nie ma mączki.
 
Motywem organizującym treść tej zabawy jest podróż w krąg najbliższych: kogoś z rodzeństwa, mamy, taty, babci, dziadka, cioci… Podróż zresztą nie jest bezinteresowna. Jest to najprostsza zasada skojarzeń znaczeniowych: babcia, a więc dziadek. To, co można otrzymać od wymienionych osób, pojawia się już na zasadzie skojarzeń dźwiękowych, „aby było do rymu”. W różnych wariantach pojawia się: mamy – śmietany, dziadka – herbatka itp. W wariancie z Uścimowa śpiewamy babcia – da kaszki, a dziadek – kiełbaski lub tabaczki. Dodatkowo wariant ten wykazuje znacznie bogatszą treść niż powszechnie używane na terenie Polski. Podobnie rozszerzone treści autor przywołuje z obszaru Czech. Na terenie badanej gminy Uścimów funkcjonował również wariant tego typu:
 
2. Tosi, tosi łapki,
pojedziem do babki,
Babka da nam kaszki,
a dziadek kiełbaski.
 
Inny wariant „uścimowskiej” klaskanki zawiera w swej treści ciąg przyczynowo-skutkowy całego wydarzenia. Ciąg skojarzeń jest rozszerzony o męskie rozrywki jak zażywanie tabaki, dlatego nie stosuję go w zabawie logorytmicznej:
 
3. Tosi, tosi łapki,
pojedziem do babki,
Babka da nam kaszki,
a dziadek tabaczki.
Niuch, niuch, niuch,
A psik!
 
Współcześnie, podczas zajęć, w których uczestniczą rodzice, klaskanki wykonywane są w sposób tradycyjny. Rodzic, początkowo przytrzymując ręce dziecka, które siedzi na kolanach rodzica zwrócone tyłem lub twarzą w jego stronę, porusza rękami dziecka, odwodzi je i przywodzi, prowokując ich łączenie, klaskanie. Jednocześnie recytuje tekst rymowanki, rytmicznie wyklaskując kolejne sylaby w metrum 2/4, gdzie każda miara zaznaczona jest klaśnięciem w dłonie. Na zakończenie pojawia się czynnościowo naśladowczy zwrot nie ma mączki – który ilustrowany jest przez rozłożenie rączek, w geście pustych rąk, co oznajmia, że nic już nie zostało. Gest rozkładanych rączek należy do repertuaru prelingwalnych, ruchowych określeń desygnatów pojawiających się w pierwszym roku życia. W tym okresie wydawanie poleceń werbalnych i próśb opiekunowie wspierają wzmocnieniami pozawerbalnymi: mimiką, gestem, które dziecko odczytuje bezbłędnie. Do końca 2. r.ż. dziecka są one pierwszoplanowym nośnikiem informacji zarówno odbieranej, jak i nadawanej. Dzięki temu dzieci, które nie w pełni rozumieją komunikaty słowne, nie czują z tego powodu dyskomfortu – rozumieją bowiem gesty i używają ich w nadawaniu informacji. Z czasem same wykonują tę zabawę zainicjowaną jedynie przez osobę dorosłą. Dzieci klaszczą samodzielnie, naśladując klaszczącego i recytującego tekst dorosłego. Wariant, który funkcjonuje obecnie podczas zabawy logorytmicznej brzmi następująco:
 
Tosi, tosi łapki,
pojedziem do babci,
Babcia da nam kaszki,
a dziadek kiełbaski.
Tosi, tosi łapci,
pojedziem do babci,
Babcia da nam mleczka,
a dziadek jajeczka.
Tosi, tosi łapci,
pojedziem do babci,
Babcia da nam serka,
a dziadek cukierka.
Tosi, tosi łapci,
pojedziem do babci.
Namielemy mączki
na jutro na pączki.
Dzisiaj pączki, jutro pączki,
a w niedzielę nie ma mączki!
Dzisiaj pączki, jutro pączki
a w niedzielę nie ma mączki!
 
Ewa Kuszewska
Absolwentka Muzykologii KUL oraz Logopedii UW, doktorantka na Wydziale Humanistycznym w Instytucie Nauk o Sztuce KUL.
 
fot. z arch. aut.
 
Korekta na stronie: Brygida Jasińska, studentka kierunku e-edytorstwo i techniki redakcyjne na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. 
Skrót artykułu: 

Jedna z definicji zabawy mówi, że oznacza ona każdą czynność wykonywaną dla przyjemności, bez względu na końcowy jej rezultat. Przystępuje się do niej dobrowolnie, a nie pod wpływem siły zewnętrznej lub przymusu. Z uwagi na istotny w zabawie czynnik asocjacyjny i społeczny dostarcza ona dzieciom wartościowych, kształcących doświadczeń. Większość gatunków folkloru dziecięcego adresowanych przez dorosłych do najmłodszych posiada cele edukacyjne i wychowawcze. Rodzic, opiekun, zabawiając dziecko w pierwszym okresie życia, tworzy, „wymyśla” dla niego zabawy w odpowiedzi na jego potrzeby. W tym czasie zabawa wykazuje jedność z czynnościami opiekuńczymi i uzależniona jest od aktywności zarówno dziecka, jak i rodzica.

fot. z arch. aut.

Dział: 

Dodaj komentarz!