
Duma i ignorancja
Ta niewiedza często objawia się w przekonaniu, że dawne pieśni ludowe to te skomponowane kilkadziesiąt lat temu: „Mito, bekrijo” (Radoslav Graić), „Stani, stani Ibar vodo” (Dragiša Nedović), „Jutros mi je ruža procvetala” (Petar Tanasijević) itp. Natomiast prawdziwe wiejskie pieśni ludowe są postrzegane przez niektórych nieświadomych współczesnych słuchaczy jako rodzaj zawodzenia czy lamentu. W różnych wywiadach, które przeprowadzałam w terenie, wiejskie kobiety skarżyły mi się, że kiedy zaczynają śpiewać archaiczną lokalną pieśń, słyszą komentarze młodych ludzi: „O nie, stara baba znowu jęczy!”. Przeżyłam coś podobnego w 2021 roku w Belgradzie. W okresie Bożego Narodzenia zorganizowano barwną imprezę dla dzieci na świeżym powietrzu. Grupa młodych kobiet z miasta, śpiewających a cappella, wykonała kilka serbskich pieśni wiejskich, zarówno w starszym stylu wokalnym – na glas, jak i w nowszej manierze śpiewu – na bas. W mojej ocenie ich występ był przyjemny, efektowny i całkiem wesoły, okraszony paroma informacjami o każdej pieśni przekazywanymi spontanicznie zgromadzonej publiczności. Jednakże przechodzący obok ojciec z dwójką małych dzieci rzucił gniewny komentarz: „No już, przestańcie zawodzić!”.
Kiepski status muzyki tradycyjnej we współczesnym społeczeństwie serbskim uwidacznia się niekiedy jako kontrast pomiędzy podkreślaną dumą narodową a głębokim brakiem szacunku dla samych siebie. Uderzającym przykładem jest wpisanie tradycji gęśli na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO („Śpiew przy akompaniamencie gęśli”). W 2018 roku była to sensacyjna wiadomość, która wywołała radość w sercach wielu osób. Można było oczekiwać, że będzie to początek nowej ery, w której mieszkańcy Serbii głębiej zainteresują się gęślami i będą je bardziej szanować. Wkrótce jednak gęśle (prosty instrument strunowy) i gęślarze (wykonawcy solowi śpiewający epickie pieśni przy akompaniamencie gęśli) powrócili do własnego równoległego świata, odciętego od społeczeństwa i szerszej publiczności, dla której historie opowiadane w pieśniach nie nadają się do słuchania, są przestarzałe, nudne i dziwaczne.
Wygląda na to, że w Serbii wciąż pozostaje wiele do zrobienia, jeśli chodzi o promowanie dziedzictwa muzycznego, pomimo działalności licznych osób, instytucji i stowarzyszeń zajmujących się muzyką tradycyjną, organizacji kulturalnych i artystycznych, instytutów etnomuzykologii przy niektórych wydziałach muzyki i szkół muzycznych, programów telewizyjnych i radiowych, projektów kulturalnych, warsztatów, a także wielu lokalnych i regionalnych festiwali folklorystycznych (najważniejsze takie wydarzenie „Sabor izvornog narodnog stvaralaštva” odbywa się każdego października corocznie od 1962).
Z pokolenia na pokolenie
Muzyka ludowa w Serbii jest marginalizowana. Ma niezliczonych interpretatorów, śpiewaków i odtwórców, którzy pielęgnują ją z wielką miłością, mimo niewielkich lub żadnych korzyści finansowych. Ludzie zaangażowani w muzykę ludową mają różne pochodzenie, należą do rozmaitych grup społecznych i mają przeróżne motywacje. Dla niektórych wykonawców jest osobistą spuścizną rodziny i przodków. Dla innych jest to egzotyka, która przyciągnęła ich w pewnym momencie. Muzyka ludowa może być również poszukiwaniem „korzeni”, „prawdy”, „prostoty” i wszelkich innych „oaz” w życiu współczesnego człowieka.
Autentyczni wiejscy śpiewacy odgrywają kluczową rolę, jeśli chodzi o przetrwanie niektórych form wokalnych, takich jak izvika, specyficzny rodzaj śpiewu z zachodniej Serbii (okręg zlatiborski), wykonywany w tradycyjny dwugłosowy sposób. Śpiewacy – zarówno mężczyźni, jak i kobiety – przyswajali izvikę w sposób naturalny w swoim otoczeniu. Niezależnie od tego, czy zajmują się rolnictwem lub inną działalnością, czy są na emeryturze, śpiew jest dla nich jak oddychanie: podstawowym procesem fizjologicznym. Będąc bardzo aktywni, śpiewają wszędzie, gdzie mogą, spontanicznie i na scenie, na spotkaniach rodzinnych, świętach slava (w skrócie: slava to obchody dnia patrona rodziny, wpisane w 2014 roku na Listę UNESCO), imprezach wiejskich, weselach, lokalnych festiwalach, targach i konkursach. Obecnie są to osoby w starszym wieku, a zainteresowanie izviką wśród młodzieży jest niewielkie. Dlatego śpiew jest zarówno istotnym, jak i zagrożonym elementem niematerialnego dziedzictwa kulturowego, wciąż żywym, ale mającym niepewną przyszłość. Z każdym odchodzącym śpiewakiem umiera część tej tradycji. Miloljub Šaković (1954–2022), silny mężczyzna o potężnym głosie, był jednym z najlepszych śpiewaków izvika.
Nieco inaczej przedstawia się wspomniana już tradycja gęśli. To specyficzna scena społeczna, kulturalna i muzyczna, tworzona przez artystów różnych pokoleń, sieć festiwali i konkursów, liczne zrzeszenia gęślarzy oraz wierną i pełną pasji publiczność. Śpiew przy akompaniamencie gęśli ma długą tradycję związaną przede wszystkim z poezją epicką zapisaną w XIX wieku, ale zazwyczaj o korzeniach sięgających średniowiecza. Oprócz refleksji nad wydarzeniami i postaciami z przeszłości gęślarze zajmowali się również aktualnymi tematami i tak dzieje się nadal w XX i XXI wieku. Repertuar jest szeroki i bogaty, obejmuje pieśni tradycyjne i komponowane. W przeciwieństwie do śpiewu izvika – gęśle są często przekazywane z ojca na syna (w tej tradycji kobiety występują znacznie rzadziej, co miało miejsce również w przeszłości). Srđan Avdalović (ur. 1994) z wielką miłością i dumą umieszcza na Facebooku zdjęcia i filmy, gdzie śpiewa i gra na gęślach swojemu synkowi, zapoznając malca z tradycją, którą Srđan pokochał także dzięki swojemu ojcu, słynnemu gęślarzowi Momirowi „Moša” Avdaloviciovi (ur. 1970).
Jeśli chodzi o tradycję instrumentalną, najważniejsza jest z pewnością frula (svirala, flet pasterski). Jest to najbardziej rozpowszechniony instrument w muzycznym dziedzictwie Serbii, wraz z dvojnicami, kavalem, dudami (kilkoma rodzajami) i innymi autochtonicznymi instrumentami. Powinniśmy też wspomnieć o innych, „importowanych” ponad 100 lat temu: okarynie, skrzypcach, klarnecie, trąbce, akordeonie itp.
Frula
Tradycyjne instrumenty różnią się od siebie pod względem popularności i stopnia przetrwania. Na fruli wciąż grają autentyczni, starsi muzycy ludowi, lecz także młodzi wykonawcy z obszarów wiejskich i miejskich. Gry na tym instrumencie można nauczyć się nie tylko podczas okazjonalnych warsztatów, ale również w kilku państwowych i prywatnych szkołach muzycznych. Ponadto studenci etnomuzykologii na Wydziale Muzyki w Belgradzie są w pewnym stopniu zapoznawani z interpretacją fruli. W drugiej połowie XX wieku i później możliwości techniczne i ekspresyjne tego dawnego instrumentu pasterskiego lub „narzędzia”, które towarzyszyło wiejskim zgromadzeniom oraz tańcowi kolo, zostały znacznie poszerzone (kolo to taniec ludowy w grupie, wykonywany przez tancerzy, którzy łączą się w łańcuch, taniec ten został wpisany w 2017 roku na Listę UNESCO). W ten sposób frula otworzyła się na różne gatunki i fuzje. Artystą starszego pokolenia, który dzięki swojej wirtuozerii i wszechstronności stał się wzorem do naśladowania, jest Bora Dugić (ur. 1949). Spośród młodych wykonawców szczególnie popularna jest Neda Nikolić (ur. 1998), łącząca tradycję z nowoczesnością. Podczas gdy Neda i podobni wykonawcy coraz częściej odnajdują się w fuzjach, umieszczając tradycyjny instrument we współczesnym krajobrazie dźwiękowym, znaczna liczba innych młodych muzyków jest głęboko zakorzeniona w czystej tradycyjnej ekspresji swojego rodzinnego regionu lub ogólnie Serbii. Dla większości z nich ważnym wydarzeniem jest udział w prestiżowym konkursie dla grających na fruli – Sabor frulaša Srbije „Oj, Moravo”, organizowanym w wiosce Prislonica niedaleko Čačaka od 1988 roku. Podczas tego konkursu przyznawana jest specjalna nagroda Od zlata jabuka za tradycyjny styl gry (nazwa pochodzi od renomowanego programu w Radio Belgrad 2). Pięciu poprzednich laureatów tej nagrody – Dalibor Todorović, Dušan Antić, Stefan Radovanović, Veljko Petronijević i Miljan Toković – miało zaszczyt nagrać utwory dla archiwum Radia Belgrad, a część tych nagrań została wydana na cieszącej się uznaniem płycie „Od zlata jabuka: Svirala u muzičkoj tradiciji Srbije” / „Złote jabłko: Frula w serbskiej tradycji muzycznej” (PGP RTS, 2022).
Kwestia hobby
Wszyscy wymienieni i niewymienieni strażnicy muzyki tradycyjnej w Serbii zazwyczaj nie utrzymują się z niej i pracują w innych zawodach (od rolników po wykształconych specjalistów). Poza sferą prywatną prezentują swoją grę i śpiew na różnych wydarzeniach w całym kraju, a często są członkami lokalnych stowarzyszeń kulturalnych i artystycznych (w kraju istnieje wiele takich zrzeszeń, niektóre mają ponad sto lat, jak Abrašević z Belgradu założony w 1905 roku).
Za przykład może posłużyć Etno grupa Gergina z Negotina, miasta we wschodniej Serbii, w pobliżu granic z Rumunią i Bułgarią. Rozpoczęła działalność w 2012 roku, w pełni koncentrując się na dziedzictwie Wołosów, społeczności narodowej od dawna zamieszkującej wschodnią część Serbii. Grupa, w skład której wchodzi kilka wokalistek (śpiewających unisono), akordeonista, frulaista i bębnista, od czasu do czasu występuje na żywo w kraju, rzadko za granicą i wydała płytę „Dunăre, Dunăre” (Gergina Records, 2022). Członkowie wykonują różne zawody, niektórzy są na emeryturze, ale ich miłość do tradycyjnych pieśni wołoskich wynika z czystego entuzjazmu. Podobnie jest w przypadku tradycyjnej grupy śpiewaczej Crnućanka z Gornji Milanovac w środkowej Serbii. Zespół ma długą tradycję, której korzenie sięgają XIX wieku oraz pobliskiej wioski Gornja Crnuća. Od połowy lat 60. XX wieku Crnućanka stała się jedną z najbardziej szanowanych tradycyjnych grup a cappella, z perspektywami na przyszłość, nad którą młoda etnomuzykolog Ivana Todorović intensywnie pracuje od 2019 roku. Zebrała młode śpiewaczki, a teraz te „juniorki” występują zarówno samodzielnie, jak i ze starszymi członkami. W ten sposób żyje nie tylko grupa, ale także muzyka ludowa tego regionu i całej Serbii.
W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych artystów, dla których śpiew jest hobby (pomimo często profesjonalnego poziomu wykonania), niektórzy muzycy, o ile są zdeterminowani, by traktować muzykę jako życiową profesję, prowadzą w pewnym stopniu podwójne życie. Oprócz kultywowania muzyki tradycyjnej, zajmują się również innymi gatunkami i scenami. Jednym z najbardziej szanowanych tradycyjnych artystów w Serbii, wzorem do naśladowania i nauczycielem pieśni chłopskich, gry na dudach, okarynie, duduku itp. jest Bokan Stanković (ur. 1971). Można go opisać jako wybitnego znawcę tradycji wschodnioserbskich (od muzyki po stroje ludowe), konesera muzycznych niuansów i regionalizmów oraz autentycznego interpretatora wokalnego i instrumentalnego. Jego nagrania można znaleźć w różnych kompilacjach i albumach, wydał także dwie płyty solowe: „Bokan Stanković – Traditional Playing on the Svrljig Bagpipes, duduk and ocarina from Eastern Serbia” (WMAS, 2019) oraz „Bokan Stanković: Traditional Playing On the Ocarina From Lasovo and Eastern Serbia” (MICS/WMAS, 2022). Jednocześnie Bokan jest członkiem Orkiestry Weselno-Pogrzebowej Gorana Bregovicia, z którą podróżuje po całym świecie. To właśnie z tej pracy zapewnia sobie i rodzinie środki na utrzymanie.
Z perspektywy miasta
Od lat 80. XX wieku na serbskiej scenie muzyki ludowej nastąpiły istotne zmiany. Podczas gdy wcześniej muzyka tradycyjna była interpretowana przez autentycznych wiejskich śpiewaków i muzykantów popularyzujących tradycję swoich wsi i regionów głównie na prywatnych spotkaniach lub imprezach folklorystycznych, solo lub w grupie, w lokalnej społeczności kulturalnej i artystycznej, w pewnym momencie młodzi ludzie z miasta, którzy zazwyczaj nie spotkali się z tego typu muzyką w dzieciństwie i okresie dorastania, również zaczęli zwracać się ku tradycji. Pierwszą, która wyłoniła się z tego miejskiego środowiska, była żeńska grupa a cappella Paganke, założona w 1982 roku w Belgradzie.
Zespół działał zarówno samodzielnie, jak i współpracował z różnymi artystami, między innymi z wyjątkowym perkusistą jazzowym Branislavem Lalą Kovačevem (1939–2012), tworząc wspólnie niezwykłe fuzje łączące tradycję i jazz w bardzo organiczny sposób, co zostało utrwalone na płycie „Izvorni folklor i džez Lale Kovačeva” (PGP RTB, 1986). Surowe brzmienie serbskich wiejskich pieśni, wykonywanych przez młode kobiety z miasta, odbiło się echem w kolejnych dekadach. W 1993 roku w Belgradzie powstała żeńska grupa a cappella Moba, której członkiniami były między innymi studentki etnomuzykologii. Oba zespoły nadal istnieją, ale są dziś mniej aktywne.
Członkinią tych grup była Svetlana Spajić (ur. 1971). W połowie lat 90. samodzielnie kontynuowała naukę i interpretację serbskiej tradycji wokalnej z wielką pasją, głównie dzięki pracy w terenie i znajomości z wiejskimi śpiewakami. Svetlana założyła również duet Drina, który wydał album „Živa voda” (Svetigora, 2000), po czym zakończył działalność. W międzyczasie artystka stała się najbardziej znanym nazwiskiem na świecie, jeśli chodzi o tradycyjne serbskie pieśni. Nie tylko prowadzi swoją Svetlana Spajić Group (od 2009 roku), lecz również stale współpracuje z muzykami z całego świata, otwierając się na awangardową i eksperymentalną scenę muzyczną.
Także w 2009 roku trzy młode kobiety, przyjaciółki, które studiowały etnomuzykologię w Nowym Sadzie, utworzyły trio a cappella Rodjenice. Jego nazwa wywodzi się z mitologii słowiańskiej i odnosi się do istot nadprzyrodzonych (suđaje, suđenice, rođenice), które decydują o losie noworodka. Rodjenice wykonują pieśni z wiejskich obszarów byłej Jugosławii. Do tej pory wydały trzy albumy i jedną EP-kę: „from the past” (2018), „#svadbenice” (2019), „Male Voices” (2020) i „Rawdjenice” (2021). Pielęgnując „korzenne” brzmienie, trio opracowało bardzo oryginalną koncepcję dekonstrukcji norm i stereotypów kultury tradycyjnej, a także nowocześnie minimalistyczny strój i występy z elementami multimediów.
Svetlana i Rodjenice są paradygmatem współczesnych interpretatorów muzyki tradycyjnej. Ze względu na ich podejście do pracy i stosunek do sceny jako zjawiska, mimo że są zasadniczo „korzenne”, należą również do nurtu world music, tym samym stając się niezwykłym „towarem eksportowym” Serbii na rynku globalnym. To wspaniała część podróży muzyki tradycyjnej, która wiedzie od odległej przeszłości, lokalnych społeczności i ich rytuałów do współczesnego życia w XXI wieku.
Marija Vitas
W obliczu obfitości tradycji składających się na bogate dziedzictwo kulturowe małej Serbii zaskakuje nas fakt, że znana jest tylko niewielka część kultury tego zakątka planety i że pozostaje ona w cieniu romskiej muzyki dętej, która z pewnością walnie przyczynia się do rozpoznawalności kraju na świecie. Nawet większość mieszkańców nie wie zbyt wiele o muzycznej tradycji swojego państwa. Autorka tych słów była kiedyś jedną z nich: etnomuzykolożką, która po raz pierwszy usłyszała nieprzetworzoną tradycyjną serbską pieśń w wieku 17 lat i przeżyła całkowite zaskoczenie.
fot. D. Ilić: Etno grupa Gergina, 2022