Karagöz i Hacivat z wizytą w Gdańsku

Teatr jako jeden z podstawowych fundamentów kultury występuje w wielu odsłonach, dopasowując się do kontekstu i określonej grupy odbiorców. Jedna z jego form wykorzystuje cień do prowadzenia narracji, czym charakteryzuje się m.in. jawajski wayang, kambodżański Nang Sbek Thom, chiński piyingxi czy turecki karagöz. Repertuaru tego ostatniego można od ponad 10 lat doświadczać także na polskim gruncie dzięki Teatrowi Ka założonemu w Warszawie z inicjatywy Umuta Nebioğlu (dawnego ucznia stambulskiego mistrza Tacettina Dikera) i Alberta Kwiatkowskiego (iranisty związanego niegdyś z Grupą Studnia O specjalizującą się w sztuce opowiadania).

Teatr nie ma własnej siedziby, lecz działa mobilnie. Aktorzy co jakiś czas wyruszają w krótkie trasy, prezentując aranżacje klasycznych przedstawień karagöz w wersjach dopasowanych do dzieci i dorosłych. Najczęściej zatrzymują się w domach kultury, bibliotekach i szkołach. Jedną z okazji do zapoznania się z ich repertuarem było wydarzenie zorganizowane 10 sierpnia 2014 roku przez Gdański Archipelag Kultury w Szkole Podstawowej nr 88 im. Daniela Gabriela Fahrenheita położonej na Wyspie Sobieszewskiej. Publiczności złożonej głównie z dzieci i ich opiekunów Teatr Ka zaprezentował tym razem spektakl „Łódka".

Od pierwszych chwil na sali zapanował tajemniczy nastrój. Na ogromnym białym ekranie, oświetlonym lampą o ciepłym świetle, pojawiła się bogato zdobiona figurka cieniowa zwana göstermelikiem w postaci Şahmaran, królowej węży obecnej w legendach perskich, tureckich i kurdyjskich. Jej powolnemu, kolistemu ruchowi towarzyszył specyficzny dźwięk, którego źródło nie było widoczne, bowiem aktorzy znajdowali się za ekranem. To nareke – instrument dęty, który bardzo łatwo wykonać samodzielnie z kawałka bambusa przysłoniętego z jednej strony bibułką. W podobny sposób zaczyna się każde przedstawienie tego typu, niekiedy zmienia się jednak wygląd göstermelika.

Oprócz obecności tego elementu uwzględniono także inne klasyczne rozwiązania. Głównymi bohaterami jak zawsze stali się grubiański Karagöz (którego imię tłumaczy się jako Czarne Oko) i jego antagonista Hacivat, posługujący się nad wyraz kwiecistym językiem. Standardowo doszło między nimi do kłótni zakończonej ostatecznie współpracą przy rozwijaniu idei zaproponowanej przez Hacivata. Tym razem zamierzali wzbogacić się na przeprawianiu przez Bosfor mieszkańców Stambułu. Wśród swojej klienteli spotkali wiele barwnych postaci – dosłownie i w przenośni, gdyż tasviry, jak nazywa się   skórzane lalki cieniowe, mienią się feerią barw niczym witraże. W wyniku konfrontacji ze Śpiochem, Arabem, Żydem, wysokim drwalem i niesfornym karłem o imieniu Beberuhi co chwilę dochodziło do komicznych sytuacji.

W tym miejscu należy wspomnieć, że karagöz to teatr oparty na improwizacji. Aktorzy z Teatru Ka świetnie poradzili sobie z tym aspektem, tworząc zabawne, pełne trafnych uwag dialogi. Stworzyli fabułę niemalże od podstaw, wchodząc w żywe interakcje z publicznością. Spotkanie z kulturą turecką za pośrednictwem teatru miało niejedno oblicze. Umut, posługujący się podczas spektaklu językiem polskim, sporadycznie wplatał do dialogu tureckie słowa, a czasem nawet całe zdania, co miało wyjątkową wartość edukacyjną. Ponadto, jak na hayalcı (głównego animatora lalek) przystało, umiejętnie modulował głos, tym samym nadając każdemu bohaterowi odrębną tożsamość.

Rola hayalcı zwanego też karagözcü jest niezwykle istotna podczas klasycznych przedstawień, ponieważ to do jego zadań należy dbałość o rozwój fabuły i prowadzenie błyskotliwych dialogów z publicznością. Druga osoba obecna za ekranem pełni przede wszystkim funkcję asystenta (çırak), który podaje mistrzowi tasviry i dba o techniczne kwestie związane z ergonomią ruchów podczas zmiany scenografii. Ilustruje też dźwiękiem przebieg akcji za pomocą bębna def. Jego brzmieniem podkreśla się wejścia kolejnych postaci. W przypadku Teatru Ka rozbieżność ról i obowiązków między współpracującymi ze sobą artystami nie jest bardzo widoczna. Obecność obydwu jest równolegle zaznaczana, ich role przeplatają się, co wzbogaca proces twórczy.

Podczas spektaklu pojawiała się również muzyka zaczerpnięta z klasycznego repertuaru karagöz. Aby uzmysłowić sobie jej brzmienie, warto zapoznać się z płytą Golden Horn Ensemble „Karagöz’ün Şarkısı” (1996). Utwory takie jak „Fesliyen Ektim Gül Bitti”, „On Kere Demedim Mi Sana” czy „Heyamol Deyin Kardeşler” spajały ze sobą poszczególne elementy fabuły.

Wyjątkowości temu wydarzeniu nadała otwartość aktorów na pozasceniczne rozmowy z publicznością i umożliwianie dzieciom zabawy tasvirami. Najmłodszym sprawiło to dużo radości i niewątpliwie zainspirowało do kreatywnych działań. Tuż po spektaklu zostali też zaproszeni do aktywnego udziału w warsztatach tworzenia własnych lalek cieniowych.

Umut Nebioğlu i Albert Kwiatkowski w sposób szczególny popularyzują dziedzictwo kultury tureckiej. Choć najczęściej grają dla dziecięcej widowni, warto, aby także dorośli zetknęli się z tym repertuarem, a to z uwagi na ogólną wartość, jaką niesie ta sztuka. Bieżące działania artystów można obserwować m.in. za pomocą ich facebookowego profilu „Teatr Ka”. Już niebawem grupa zaprezentuje kolejne przedstawienia.

Agata Pasińska

Redakcja na stronie Alicja Jasińska, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych

Skrót artykułu: 

Teatr jako jeden z podstawowych fundamentów kultury występuje w wielu odsłonach, dopasowując się do kontekstu i określonej grupy odbiorców. Jedna z jego form wykorzystuje cień do prowadzenia narracji, czym charakteryzuje się m.in. jawajski wayang, kambodżański Nang Sbek Thom, chiński piyingxi czy turecki karagöz. Repertuaru tego ostatniego można od ponad 10 lat doświadczać także na polskim gruncie dzięki Teatrowi Ka założonemu w Warszawie z inicjatywy Umuta Nebioğlu (dawnego ucznia stambulskiego mistrza Tacettina Dikera) i Alberta Kwiatkowskiego (iranisty związanego niegdyś z Grupą Studnia O specjalizującą
się w sztuce opowiadania).

fot. A. Pasińska: Göstermelik przedstawiający Şahmaran zrobiony własnoręcznie przez Umuta Nebioğlu

Dział: 

Dodaj komentarz!